Powrót lata…

… zbiegł się z moim złym samopoczuciem. Nie wiem, czy to OM sprzedał mi swoje zarazki/bakterie/wirusy, czy raczej sama załatwiłam się, uporczywie biegając boso po zimnym podłożu- podłodze/kafelkach/płytkach tarasowych- i raz przewiało mnie na Cmentarzu, na którym albo spiekota, albo wiatr hula… ech. Sama postawiłam sobie diagnozę- zatoki. Dlatego też spokojnie przyjęłam telefon od fachowca, że i on nie bardzo dysponowany, bo go przewiało- pewnie od klimy-  i wlazło w brak, że rękę nie może podnieść do góry, więc założenie klimatyzacji odłożymy na poniedziałek. Zaraz zaczęłam wyszukiwać plusy tej sytuacji, że dopiero co w czwartek dom został wysprzątany nawet z umyciem tarasowego okna, więc szkoda go tak szybko zakurzyć wiercąc dziury w dwóch ścianach. Z doświadczenia wiem, że jak się biega dół- góra- dół- góra- dół i tak pierdylion razy, przez taras, więc i przez salon, a na dach się wchodzi z pokoju na półpiętrze, to tak naprawdę wszędzie jest nabrudzone, mimo użycia odkurzacza przy wierceniu. Dlatego też przez chwilę odetchnęłam z ulgą. Jeszcze tego tak do końca nie przetrawiłam- czy cieszyć się, czy jednak niekoniecznie, bo to wiadomo, jak będzie w poniedziałek?- jak fachowiec zadzwonił, że jednak po końskiej dawce przeciwbólowych zaserwowanych mu przez osobistą pielęgniarkę małżonkę, chłopie do roboty, a nie zachciewa ci się mieć wolną sobotę, trzeba tyrać od rana do wieczora, ludzie chłodu potrzebują, a ja wakacji na Seszelach przyjedzie do nas. I poczułam ulgę, bo przecież lato wróciło z przytupem, więc dobrze wiedzieć, że w każdej chwili mogę wziąć pilota do ręki i schłodzić przede wszystkim sypialnię.

Roboty trwały cztery godziny z przerwą na świeżo zmieloną i zaparzoną kawę z ciasteczkami, skonsumowanymi na tarasie. (Gołębica w gnieździe spojrzała z góry i ostentacyjnie odwróciła się zadem na te fanaberie). Panowie po sobie posprzątali, ale bez mycia podłóg na mokro, za co przeprosili, że tak się zmywają, ale temu drugiemu, młodszemu- choć teraz na oko to trudno tak ocenić- się spieszyło do dziewczyny/partnerki/żony; pewnie mieli jakieś plany na sobotnie popołudnie, a tu szef zaniemógł, więc zamiast od rana to zaczęli robotę w samo gorące południe.

Pytam się o płatność, bo wiem, że w domu są pieniądze przeznaczone na ten cel, ale słyszę, że jeśli chodzi o kasę to w przypadku mojego męża to najmniejszy problem (jak miło), a umówili się z mężem na przelew; wręczył fakturę i podbitą gwarancję. Powtórzyłam te słowa mężowatemu jak wrócił z poleconym lekiem dla mnie (Ajda, dzięki:**) i zupą od LP, a ten jak żmija kąśliwie skwitował, żeby tak fachowiec terminów dotrzymywał, tak jak on płatności- no cóż, poślizg tylko czteromiesięczny ;p Ale ja i tak szczęśliwa, bo zdążył przed nagrzaniem się domu przez kolejną falę upałów.

I czmychnęłam pod koc, bo mi się zimno zrobiło ;p

 

Ach, i Pan zaszczepił w nas myśl na wymianę ogrzewania na pompę cieplną; sam w tym roku montuje w swoim domu. Ktoś może ma albo zna takich, co już użytkują? OM już wcześniej myślał na ten temat, jak jego znajomi kilkanaście lat temu zamontowali, ale to stary typ, dziś to już całkiem inna technologia. Wprawdzie mówi się na wsi, że w tym roku mają gaz ciągnąć i w pierwszej kolejności podłączać przedsiębiorców- ale ja nie jestem taką optymistką, bo już trzeci raz wypełnialiśmy papiery i jak do tej pory cisza. Kilkanaście lat temu mój Tata z kolegą z branży chcieli położyć sieć gazową we wsi, ale napotkali się ze sprzeciwem mieszkańców, którzy nie wyrazili zgody na przejście rury gazowej przez ich posesje, argumentując, że po co im gaz, jak mają butle 😦 Dlatego sceptycznie podchodzę, że w końcu zrealizują, a poważnie myślimy o zmianie ogrzewania i trzeba będzie się na coś zdecydować.

Pięknego, słonecznego, wakacyjnego tygodnia! 🙂

 

Reklamy

34 myśli na temat “Powrót lata…

  1. Ja bym była za pompą zamiast gazu, z prostego powodu – wolę płacić 1 opłatę przesyłową zamiast 2. 🙂 Tak zrobiłam w swoim polskim mieszkaniu. – przy okazji masowej likwidacji junkersów wywaliłam gaz całkiem.
    Chociaż trzeba taryfy też policzyć, bo ponoć w przyszłym roku prąd znacznie do góry… Solary?

    Polubienie

    1. Rozmawiałam z Tatą- to wciąż rozwiązanie dla bogaczy, szczególnie, że u nas nie tylko dom byłby ogrzewany i to jest ten podstawowy minus. Przy tych niestabilnych cenach za prąd, to wielka niewiadoma. Już raz to przerabialiśmy z kotłem olejowym i po kilku latach się wycofaliśmy, bo ceny poszybowały hen na taki pułap, że ho, ho…
      Solary Tata myśli założyć na ranczu, więc może się przekonamy, czy warto. My ciepłą wodę przez całe lato mamy z kolektorów słonecznych, więc to i tak już duży plus.

      Polubienie

  2. Kochana
    A mnie nie cieszy lato, pogoda, bo dzień za dniem umyka bez większego sensu!
    Nie ma poprawy na cokolwiek dla mnie dobrego, zatem…szkoda słów.
    Przepraszam, że zanudzam Cię wciąż moim nudnym życiem i swoimi „banalnymi” problemami, wybacz.
    Inni mają poważniejsze i wychodzą do ludzi z uśmiechem.
    A ja coraz szczelniej zamykam się w swojej „skorupce”.
    Pozdrawiam najserdeczniej, bądź zdrowa, szczęśliwa, pogodna:)

    Polubienie

    1. To smutne, co piszesz, i nie umniejszaj swoich problemu, bo to nie o to chodzi, że inni mają większe- to zawsze jest subiektywne odczucie- tylko jak Ty sobie radzisz ze swoimi. A radzisz sobie nie najlepiej, stąd to poczucie bezsensu. Może warto zacząć terapię? Dać sobie pomóc? Jestem z Tobą i wspieram z całych sił.
      Ściskam💕

      Polubienie

      1. Trójka z przodu jest w lecie sprawą normalną u mnie, ale jak z tyłu mam 8 lub 9, i to przez tydzień (DO czwartku 😀 ), to mimo ciepłolubności jednak trochę odpadam…

        Polubienie

  3. Jeśli chodzi o zatoki to współczuję, bo wiem co to znaczy,ale akurat Ty powinnaś o siebie dbać 😦 A fachowców tylko pozazdrościć, moi zabrali tyłki choć jeszcze obróbki zostały a ja po nich musiałem chodzić i butelki z niedopitym MLEKIEM zbierać! Swoją drogą co to za fachowcy którzy zamiast piwa mleko piją!!! Toż to się rozchorować można! 🙂

    Polubienie

    1. Nic innego nie robię, ale moja odporność jest kiepska, więc w końcu mnie coś dopadło.
      No oryginalnie z tym mlekiem, też w szoku jestem. Moi kawę, wodę i na koniec dostali od OM po dwie butle energetyków i dostali takiej energii, że skończyli zanim on wrócił z Miasteczka 😆Odbiór zrobiłam ja 😀

      Polubione przez 1 osoba

  4. Nie no opóźnienie , opóźnieniem ale pan wstrzelił się przed upałem i końcem lata. Mam nadzieję , że u nas
    na przyszły rok już będzie po przebudowie i też już po założeniu klimy i będę mogła napawać się nawet gorącym bardzo latem.
    Chciałam jeszcze coś ….ale zasypiam nad klawiszami …źle ze mną , skoro o tak młodej godzinie padam na twarz;)
    Aaa! pada/ło !! – miało parę godzin a cały spektakl trwał może 15 min ; lekki deszczyk , nic więcej (ot większe liście
    nieco odkurzył)
    Spokojnej nocy i miłych , kolorowych snów ;;))

    Polubienie

    1. Dokładnie! Jak patrzę, że od jutra przez 8 dni ma być trójka z przodu, to już mi słabo. Rok o tej porze były takie same upały. U nas w nocy też spadł deszcz, co spowodowało, że ranek przyjemny jest. Czekam aż się Księżniczka obudzi, choć sama jeszcze nie dobudzona, ale w pełnym rynsztunku i przemieszczona 😉
      Pięknego dnia 🌞

      Polubienie

      1. U mnie przedwczoraj wieczorem lunęło, i to tak, że już po kwadransie zamiast ruchu ulicznego miałam wyścigi motorówek pod oknem. 😀 😀 Co najciekawsze, słońce nie przestało świecić ani na chwilę… czyli miałam piękną tęczę tuż przy ziemi. Temperatury to też nie zmieniło. Parę osób uciekało przed potopem, ale większość uznała to za prysznic vel kurtynę wodną dla ochłody, i z wyraźną przyjemnością mokła. 🙂

        Polubienie

        1. Przyjemnie tak dla odmiany zmoknąć😉
          Był taki dzień, kiedy i słońce i deszcz, choć to drugie to raczej niewielki deszczyk był. I bez tęczy, a może była, tylko nie z tej strony dla mnie widocznej.

          Polubienie

  5. Moja kuzynka ma pompę cieplną i bardzo chwali sobie ten sposób ogrzewania domu. Dom jest nowy, więc i pompa pewnie nowej generacji. Ponoć jest efektywna i ekonomiczna. A jej mama mówi, że „u Asi diabeł pali”😉

    Co to z tymi zatokami tego lata? Jesteś kolejną osobą, o ktorej wiem, ze załapała się na stan zapalny. Mnie też pół twarzy boli. Na szczęście tylko pół!

    Buziaki!🌞🌞🌞

    Polubienie

  6. Klimatyzacja ratuje mi życie od 4 lat. Moje serce nie zniosłoby już takich upałów a z roku na rok coraz więcej jest takich upalnych dni. Też jestem chora od dwóch tygodni zmagam się antybiotykowo z zatokami. W zeszłym roku okazało się, że ząb mądrości zatrzymał mi się w zatoce. Normalnie robi się operację i po sprawie ale mnie nikt nie chce znieczulić bo za duże ryzyko dla serca więc cierpię i na siłę próbuję się przyzwyczaić. Daje nieźle w kość ale jak się czegoś nie można pozbyć to trzeba chyba polubić. Dużo zdrowia życzę i radości z przyjemnego chłodku 🙂

    Polubienie

    1. Dziękuję 🙂
      Oswoić, polubić…to dobra strategia, mniej wyczerpująca niż wieczna walka bez możliwości wygranej.
      Zdrowiej moja miła Mariol… źle się choruje latem. Podam Ci nazwę leku bez recepty, który można wziąć jak tylko poczujesz, że coś się z zatokami dzieje- Sinupret extract- mnie pomaga, biorąc nawet mniejszą dawkę niż zalecana. Poleciła mi go Ajda, a moja Rodzinna zaakceptowała- udało się bez antybiotyku. Sama też mam jakieś szczególne połączenie zębów z zatokami, bo jak mnie bolą, to mam wrażenie, że zęby również.
      Dużo, dużo zdrowia i moc serdeczności 🙂

      Polubienie

      1. Dziękuję bardzo, zapisałam sobie ten lek i spróbuję. Tym razem zaczęło się od grypy i 40 stopni gorączki. Niestety, moja odporność od operacji, nie istnieje i łapię wszystko co krąży w powietrzu. Normalnie się nie poddaję ale w przypadku tego zęba to nie mam wyjścia jak się przyzwyczaić. I to jest ząb mądrości, który się nigdy nie wybił. Czasem się zastanawiam tylko, co jeszcze …
        Ps. Młody się dostał do wymarzonej szkoły.

        Polubienie

        1. Ach! To cudnie i ogromne gratulacje dla Syna i Ciebie! W końcu koniec stresu, bo pewnie przez ten chaos był nieunikniony. Teraz wakacje i nowy rozdział życia. Super!

          Ech, no jakby mało było tych dolegliwości i ograniczeń- zawsze coś jeszcze musi być. A przecież uważamy i dbamy o się, ale nie da się żyć pod kloszem i… wcale tego nie chcemy.

          Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s