Medycyna to nie matematyka…

A jednak! Żeby lek był skuteczny, pacjent musi dostać odpowiednią dawkę, którą zaleci lekarz. W chemioterapii również. I tak w moim przypadku przez 4 lata i 10 miesięcy codziennie łykałam jak pelikan 800mg specyfiku zwanego olaparibem. Osiem kapsułek rano, osiem wieczorem… każda po 50mg. Po czym producent nie tylko zmienił (?) opakowanie z butelki na blister, ale teraz jedna tabletka zawiera 150mg leku. Dostałam dwa opakowania, w każdym po 56 tabletek i podzieliwszy je na 28 dni, jak w mordę wychodzi, że mam łykać cztery tabletki dziennie. Brzmi cudnie, bo jakby nie patrzeć to jest po dwie rano i wieczorem, czyli mniej o sześć, a w sumie o dwanaście… Powinnam poczuć ulgę, radość i w podskokach opuścić szpital. Żołądek z wątrobą już wywijali hołubce ze szczęścia. Tyle że 4 tabletki to razem 600mg o 200mg mniej niż dotychczas. I być może nie zaprzątałabym sobie tym głowę, gdyby nie moje aktualne wyniki. Tomograf swym całkiem nowym okiem z pięknym niebem na suficie niczego złego- czego by już nie było- nie wykrył. Ale! Markery poszły w górę, i pierwszy raz od 6 lat wzbudziły mój uzasadniony niepokój, mimo że nadal są w normie, co akurat w moim przypadku nie ma żadnego znaczenia. Tak że tak.

Z tego wszystkiego, że wraz z Gonią- pielęgniarką- nic nie wymyśliłyśmy, jeśli chodzi o dawkowanie piguł, bo matematyka jest nieubłagana, i to, że markery zaskoczyły mnie- waląc w łeb swą wartością- to wyszłam ze szpitala nie odłączywszy portu. Zorientowałam się w momencie jak zadzwoniła do mnie Gonia, po dotarciu do mieszkania- na szczęście w planach miałam zostanie na kolejną noc, szczególnie że odzyskałam mieszkanie tylko dla siebie 🙂 Uświetniłam to pysznym sushi zamówionym na dowóz oraz wieczornym spotkaniem z PT. Potrzebowałam dobrego jedzenie i rozmowy. Bardzo.

Przed wyjazdem z miasta odwiedziłam szpital, pośmiałam się z Gonią i Giną z własnego roztrzepania, bo przecież to nie pierwszy raz się tak załatwiłam. Oznajmiłam, że mając zapas starych piguł (nie przyznałam się tylko, że starczy mi go na te 4 tygodnie) będę brała dawkę jak do tej pory. Moje chomikowanie się przydało, szczególnie że teraz doczytałam na starym opakowaniu czerwoną czcionką Nie należy zamieniać na produkt Lynparza (inna nazwa) tabletki, o ile lekarz nie zaleci inaczej. Nie mam pojęcia czy ktoś to mi zalecił, bo nie było się kogo zapytać.

W sumie, jeśli następne wyniki markerów potwierdzą ich wzrost, to być może skończy się moja przygoda z olaparibem. czy to z kapsułami czy tabletkami. A co będzie dalej… pojęcie mam, ale jaką decyzję podejmę, to tego nie wiem.

Zmęczona już jestem.

37 myśli na temat “Medycyna to nie matematyka…

  1. Ja sobie wypraszam koniec przygody 😡😡😡

    Ja też jestem z tych, co trochę chomikuje leki, w innych chorobach rzecz jasna. To nie jest głupie działanie

    Polubienie

      1. Mam nadzieję, że nie dlatego, że tyle razy ich nie wzięłaś. 😛
        Kurczę, no głupio z tym dawkowaniem… 😦
        I nie dziwię się, że jesteś zmęczona. Niepewność jest najgorsza…
        Ty zapomniałaś o porcie, a ja w poniedziałek zapomniałam w szpitalnej przebieralni (badanie) o okularach. Jak pielęgniarka przyszła do poczekalni pytając, kto zostawił, musiałam się obmacać, żeby stwierdzić, że ich nie mam. 😀 Co świadczy tylko o tym, że kret to kret, w okularach czy bez. 😛

        Polubienie

        1. Nadzieja płonną jest ;pp One są wyliczone co do jednej sztuki…a wystarczy nie wziąć jednej dawki = 8szt i stosik rośnie 😀 Z obliczeń mi wynika, że to tak z dwa pełne miesiące w ciągu tych 5 lat. Różne to były przyczyny – choróbsko, lub chęć dobrego samopoczucia, bo coś tam, np. w dniu tomografu brałam tylko wieczorem, a prześwietleń miałam 21 x 8 szt = 168 szt.

          U mnie tylko plusy, ale bez nich już nie potrafię dobrze widzieć…

          Polubienie

          1. Ja minusy plus pakiecik innych wad, w sumie sztuk 5.
            „Dobrze” to ja nie widzę w niczym, czytaj – kret. 😛 Akurat wtedy tak się stresowałam, że nawet nie zauważyłam, że gorzej widzę niż „normalnie”. Po fakcie się okazało, że stres był zbędny. 🙂

            Polubienie

            1. Cieszę się, że stres był na wyrost❤️
              Ja to chyba się uzależniłam od patrzałek, bo aż wielkich plusów to nie mam, no może teraz byłby większe, ale to bym musiała wybrać się do okulisty, ale jakiś mi nie po drodze, dopóki idzie czytanie😉

              Polubienie

    1. 💚
      Rozmawiałam dziś z Gonią przez telefon i ma się zapytać Profesor, bo ja się doczytałam, że oprócz 150mg są też 100mg. Apteka szpitalna już nie sprowadza 50mg, bo producent się wycofał, ale być może u mnie zaszła pomyłka i powinnam dostać te o 100mg. W każdym razie mam zapas starych i nie omieszkam ich użyć😉

      Polubione przez 1 osoba

  2. Mocno wierzę, że uda się tę matematykę jakoś poskładać, żebyś dostawała potrzebną dawkę. ❤
    A swoją drogą zastanawiam się nad tym, co kombinują ci wszyscy zmieniacze gramatury i formy leków. Mają jakieś premie za „innowacyjność”?
    Buziaki!❤❤❤

    Polubienie

    1. Podejrzewam tu rękę funduszy unijnych. UE lubi finansować innowacyjność… A każda firma lubi dostać kasę za frajer, Big Pharma też. 🙂
      Co do postaci leków, czasem tutaj dostaję jakiś lek okazjonalny. Przeważnie w saszetkach, bo ochrona żołądka, blablabla… Tylko czemu, kurza jego twarz, to wszystko ma dodany smak mocno przesłodzonej lemoniady??? Sama (przesłodzona) lemoniada też króluje tu na półkach w marketach. A mało czego tak nienawidzę, jak cytryny z 5 łyżeczkami cukru… Dostać inny smak udaje się rzadko, zawartość słodzika zostaje bez zmian. Brrr… A jak mam przepisane saszetki, to postać tabletkową muszę sobie kupić bez refundacji, na 100%. 😦

      Polubienie

      1. Dostałam wiadomość na WA od Profesor- według niej to jest równowartość – tabletki zamiast kapsuły. A jednak w medycynie 4x150mg=600mg=800mg 😂😂😂
        Producentem tego leku jest AstraZeneca.
        Jessso ja bym się porzygała od tych słodkości, choć słodkie lubię byle nie w lekach!

        Polubienie

        1. Trochę dziwna ta medyczna matematyka… No ale OK… 😀
          Przed poniedziałkiem miałam wypić 4L tego cudu. Zdzierżyłam niecałe 3. 😛 Trochę mniej słodkie było niż zwykle, ale jednak… I musiało być w płynie, zero opcji.

          Polubienie

          1. No i ja się dziwuję👀😀Ale! Jeśli jest napisane, że tabletki i kapsuły to nie to samo, to może nie należy brać tej samej gramatury. W swej dociekliwości (w końcu) wzięłam ulotkę i producent zaleca branie dwa razy po 300mg tabletek. A w ulotce kapsuł jest napisane, że dwa razy po 400mg. I może to jest rozwiązanie zagadki🤔
            Jessooo no przypomniało mi się jak musiałam przed kolono pić i wylatywało to ze mnie i górą i dołem🙈🙈🙈

            Polubienie

          2. Podzielam Wasz ból : p Mimo , że 300g czekolady nie stanowi dla mnie wyzwania , to każdy słodki płyn
            farmaceutyczny wywołuje zdecydowane odruchy . To jest słodzone najczęściej słodzikami , obrzydliwe ,
            fuuuj ! A jak jeszcze w tabletce musującej , to wysiadam , nie dam rady. Wolę najbardziej gorzkie badziewie (mam takie na nadciśnienie , potwornie gorzkie , niepowlekane i klei się do gardła – ale przynajmniej nie jest słodkie , tylko gorzkie jak piołun)
            Serdeczności wysyłam 😉

            Polubione przez 1 osoba

        1. Pięknie dziękuję.
          Piszę, bo może moja historia ze skorupiakiem dla innych zmagających się lub będących towarzyszami w tej chorobie w czymś pomoże (?)… ale przede wszystkim pokaże, że rak nawet w zaawansowanym stopniu może być chorobą przewlekłą…

          Polubienie

  3. Skoro Profesor i ulotka mówią to samo , to chyba możesz być spokojna.
    Same markery to jeszcze nic nie znaczy , więc bardzo dobrze , że się nie martwisz . Najważniejsze , że tomograf
    pozytywnie się o Tobie wypowiedział , chwała mu za to 😉
    Dobrze , że nie jechałaś od razu do domu , bo powrót na drugi dzień byłyby bolesny.
    Dobrego , ciepłego i spokojnego czwartku życzę 🙂

    Polubienie

    1. Ulotka też mówi, że nie należy zastępować kapsuły tabletkami i odwrotnie- i tu interpretacja chyba mnie poniosła ;p
      No, nie… nie w moim specyficznym przypadku. Ja to już przerabiałam, kiedy markery w normie. tyle że dwucyfrowa wartość (wtedy 19, dziś 17,5- wzrost z 4 ) i tomograf, który nic niepokojącego nie wykrył, a w organizmie już była kolejna wznowa, co potwierdził PET. (Wtedy moja doktor znając moją historię markerową zaufała mojej intuicji i wysłała mnie na kolejne badanie). Temu tomografowi to ja nie dowierzam, i tyle. Bardziej dowierzam temu co sygnalizuje mój organizm. Zresztą tk obejmuje tylko jamę brzuszną, a przerzuty mogą być w płucach (tylko niewielki fragment jest na badaniu) do głowy, ale ja myślę, że znów coś może być związane z jelitami, tak mi mówi intuicja. Choć dziwne bóle głowy też mogą niepokoić. Zresztą niepokojących symptomów organizm wysyła więcej. Pomijam fakt, że przygody z olaparibem jak do tej pory najdłużej trwały do 5 lat (przy wznowach), a mnie ten okres właśnie dobiega do końca. Na oddziale wiele dziewczyn skończyło branie tego leku dużo wcześniej, niestety… Dlaczego więc spokojnie wróciłam do domu? Bo każdy etap chorowania to zupełnie inna historia, a ja swoją już jestem zmęczona i jeśli będą musiała podjąć decyzję o intensywniejszym leczeniu, które i tak z założenia jest leczeniem paliatywnym, to chcę to odsunąć w czasie… Taką sytuację przewidziałam, i postanowiłam, że będę łykać tabsy tak długo jak to możliwe, bo branie w żyłę mi się nie uśmiecha…
      Czwartek był intensywny, bo z Najmłodszymi, ale dziś totalne nicnierobienie, bo choć chciałam zabezpieczyć krzewy przed zimą, to za oknem za bardzo wieje, więc kocyk i książka. OM na kilka dni wyjechał, więc dom mam cały dla siebie ;pp

      Polubienie

  4. Zawsze Cię podziwiam, za Twój humor, ale czasami czuję, że to na pokaz… Trochę uspokoiłam się po tej decyzji ZUS-u, ale i tak za miesiąc trzeba będzie składać kolejny wniosek… Już jestem zmęczona moim ciągłym zmęczeniem, szxzególnie, że nie potrafię być powolna, a to gó…no na mnie to wymusiło.
    Pozdrawiam i przytulam😘😘😘

    Polubienie

    1. Czyli robię dobrą minę do złej gry? Pewnie tak, bo nie jestem z natury „wesołkiem” i mam swoje różne „dołki”, ale mam też dystans do tego wszystkiego co mnie spotyka z powodu skorupiaka. On czasami się skraca, ale z natury jestem realistką i zadaniowcem. Pomiędzy daję sobie przerwę na „beztroskie” życie. Kiedy mój „humor” bierze górę, to tak w danej chwili jest, nie szukam go na siłę, żeby cokolwiek nim przykryć. Gdy chce mi się wyć i ryczeć, to to robię, i już. Bo mam też świadomość, która pomimo mojego mistrzostwa w stawianiu szlabanu, potrafi się przedrzeć, szczególnie jak dochodzą do tego nowe fakty- czyt. dolegliwości i wyniki badań. Od lat powtarzam, że każdy etap choroby jest inny (nie tylko fizycznie), bo w innym momencie życia, więc też inaczej psychika na to reaguje.
      Nigdy nie chciałam być postrzegana przez moje literki, że ta moja przygoda ze skorupiakiem to psychicznie bułka z masłem, bo fizycznie to wiadomo. Jestem zmęczona, bo ten rok był dla mnie ciężki, prawie non stop przechorowany choróbskami niepowiązanymi z chorobą główną, a przy anemii to i leczenie długie i nie tak efektywne jak człowiekowi by nic nie dolegało. Łatwiej Ci to zrozumieć, bo sama się zmagasz ze zmęczeniem. Ono może dać w kość, nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. A jeszcze jest życie wokół, niekoniecznie różowe ;p
      Nie zaklinam rzeczywistości, ale już tak mam, że odsuwam od siebie myśli na temat, do póki nie mam czarno na białym, i mimo wiedzy, doświadczenia, zawsze jest ta nadzieja, która pozwala mi się uśmiechać, że być może to jeszcze nie czas by podejmować kolejne decyzje. Pięć lat żyję od badania do badania, więc jeszcze te 4 tygodnie pożyję tak jak do tej pory 😉 Jakby nic się nie stało. A wiesz, że mogłam nie poznać tych wyników, bo wypisu nie było, ale Gonia mi wydrukowała sam opis badań. No cóż…
      Ściskam :***

      Polubienie

  5. Ja mam problem z lekami, na te p/bólowe reaguję bardzo źle, zatem cierpię! taki mój los widocznie.
    Zdrowia, zdrowia życzę, bo ono jest teraz priorytetem życiowym dla wszystkich🤗

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s