Zaanektowane…

Mieszkanie. Przez koty. Trzy.

Ile może trwać remont? Nie całego wielgachnego domu. Nie całego mieszkania. Pytanie retoryczne, bo odpowiedź jest jedna: długo, za długo.

Najpierw Dzieci Młodsze na czas remontu zamieszkały w kawalerce z trzema kotami. Długo tak nie pomieszkali, szczególnie gdy obok większe mieszkanie teoretycznie stoi puste, bo zamieszkiwane tylko podczas mojej czy Tuśkowej wizyty w DM. No to się przenieśli, zostawiając Kotom do dyspozycji kawalerkę. Koty strzeliły focha, bo jakże tak bez towarzystwa, obsługi na każde miauknięcie i spojrzenie z wyrzutem, i to na niewielkiej przestrzeni w porównaniu do tej, jaką miały w swoim mieszkaniu. Rodzina się połączyła. Koty odżyły i poczuły się jak u siebie.

Zola absolutnie nie chciała opuścić sypialni, czmychając pod łóżko bądź na parapet i łypiąc wymownym wzrokiem na mnie zza zasłony… jednoznacznie dawała znać, kto tu jest gospodarzem, choćby z tytułu zasiedzenia 😉

Michy, która ma sporo cech psa, przywitała się ze mną, ocierając się o moje nogi i pozwalając się pogłaskać, po czym oznajmiła, że kanapa w salonie jest jej, co zresztą od razu rzucało się w oczy, bo została do tego odpowiednio przysposobiona.

Zaś Alonso nawet nie drgnął na swoich wysokościach, dopiero po dłuższym czasie skoczył z hukiem z gracją i przyszedł przyjrzeć się, kto im zakłóca mir domowy.

Popatrzył z wyrzutem za puste miseczki (kilka chrupek na dnie, więc nawet nie ma co robić sobie apetytu), po czym uznał, że musi zaprezentować swoje wdzięki 😉

W końcu jak się później okazało, spaliśmy razem w jednym łóżku, gdyż spryciula wślizgnął się zaraz za mną- a raczej przede mną- kiedy kładłam się już spać. Łóżko duże, więc nie przeszkadzaliśmy sobie 😉 Wyspana udałam się do szpitala, a tam poszło gładko i szybko, co rzadko się zdarza. Dostałam piguły, o wyniki się nie pytałam, bo wychodzę z założenia, że jak dają to biorę i w nogi. Na wypis bym musiała czekać nie wiadomo jak długo, więc nie czekam… Następnym razem tomograf, więc pobyt będzie dłuższy. Po cichu liczę, że odzyskam mieszkanie, choć Misiek uświadomił mnie, że wszystko zdarzyć się może, gdyż sam już stracił nadzieję, że w końcu po ponad 4 miesiącach będą mogli wrócić do siebie.

Dzień mocno wietrzny. Liście opętańczo tańczące na wietrze, spadające połamane gałęzie, fruwające przedmioty… Naprzemiennie deszcz i słońce. To był długi dzień, chwilowo bez prądu, ale bez większych szkód. I znów mamy piątek- ani się nie obejrzałam jak minął tydzień bez OM 😉 A w telewizji zapraszają na wspólne kolędowanie ;p

22 myśli na temat “Zaanektowane…

  1. Alonso mnie bardzo wyśmiechnął (jak mówi jeden mały skrzatek) , cudna cała trójka 😉 Na towarzystwo nie możesz narzekać , widać od razu , że to kocia arystokracja.
    Nie to , żebym karmiła się cudzą niedolą , ale jakoś mi raźniej nieco , że nie tylko nas prześladuje przewlekły remont : p A tak poważniej , wszędzie słychać o niepunktualnych dostawach , brakach zaopatrzenia ; więc i wszelkie prace remontowo-budowlane mają opóźnienia.
    Tak dzisiaj powiało nieźle , wprawdzie u mnie już koło 20,00 przestało ale teraz znów jakby głośniej za oknem.
    Nie lubię jak wieje o tej porze roku , bo liście spadają za szybko . Jedna wichura potrafi rozebrać drzewa w jedną noc, a przecież te kolorowe liście , to jedyna barwna strona tej ponurej pory .
    Sciskam serdecznie :*

    Polubienie

    1. Zońcia wczoraj chciała przyklejać klejem liście, żeby dalej było kolorowo ;D A ja właśnie się zastanawiam, bo wciąż mocno wieje, czy wypad do ŚM to dobry pomysł na dziś. A jeśli tak, to którą trasą, bo wczoraj na tą którą jeżdżę zazwyczaj (przez las) spadło drzewo i droga była nieprzejezdna.
      To prawda z tymi materiałami, dzieci meble kuchenne zaklepały dużo wcześniej, a termin ostateczny upływa im w poniedziałek. Problem był/jest taki, że fachowcowi rozwaliła się firma (ludzie odeszli) i został sam… Nie wspomnę, że to kamienica (wysoka) i czwarte piętro, więc… Zostały jeszcze drobiazgi (jak drzwi do kabiny prysznicowej czy drzwi do łazienki), ale najważniejsze to te meble kuchenne. No, ale jak widać Kotom wcale nie jest źle, choć nie mają swoich belek i hamaków ;p Za to mają z okna widok na ulicę, co uwielbiają, bo na poddaszu, to okna dachowe i niewielkie okna przy podłodze, więc widok ograniczony.
      Uściski :**

      Polubienie

      1. Zońcia jeszcze w tym wieku, w którym metody Kopciuszka nie odstraszają. 🙂 Ale ogólną linię myślenia popieram. 😀
        Ten Wasz wiatr dzisiaj zawitał i do nas – zimny i porywisty, choć może nie aż tak mocny, jak w PL. Czyli słoneczko dziś głównie do obserwacji przez szybę. 😦 Nasze kasztany jeszcze w 60-70% zielone, więc chyba większość liści się utrzyma, choć dużo fruwa. I podejrzewam, że parki mamy już zamknięte prewencyjnie… Na Twoim miejscu też bym prewencyjnie usiadła na tyłku w domu, bo zawsze może się jakieś głupie drzewo trafić, nawet w mieście, co widać po moim Dolnym Śląsku.
        Do opóźnień we wszystkim to ja się już całkowicie przyzwyczaiłam, więc mnie nie ruszają. Mañana jako styl życia… Kiedyś przecież nastąpi to, co nastąpić powinno, więc nerwowość niewskazana.
        Że pracownicy masowo odchodzą z firm usługowych wszelakich, to też jakby powszechna tendencja ostatnio. Ja się im bardzo nie dziwię… choć jako konsumentka tych usług szczęśliwa nie jestem. Cóż, pandemia przewartościowała to i owo. Sama się zastanawiam, czy się nie przebranżowić.
        A w ogóle, to muszę Ci coś opisać, więc wypatruj poczty. 🙂

        Polubienie

        1. Najbardziej wiało na zachodzie, niestety. Są ofiary śmiertelne. Wróciłam cała ja i Ceśka też, ale pojechałam inną drogą. Zajechałam na kawę do LP; u sąsiadki z naprzeciwka trzy przęsła płotu zostały wyrwane i fruwały sobie, tak że tak, a to ode mnie 2 km.
          Ogarnę się i zajrzę na pocztę 😘

          Polubienie

    1. Zawsze miałam psy, a koty bywały przybłędy, które nie zostawały na długo. Czasem Misiek przyjeżdża z jedną kotą do nas. Jego Koty to również znajdy, wyrzucone od maleńkości. Kot też był w wiejskim domu rodziców, a w DM mieli psa.

      Polubione przez 1 osoba

    1. Wygląda na to, że i u mnie więcej kotów jest.
      I to w podskokach 😉 od siedzenia na zydelku (rzadko mam łóżko do dyspozycji) boli mnie tyłek, a perspektywa korków na wyjeździe z DM wymusza szybką ewakuację z tego przygnębiającego przybytku…

      Polubienie

      1. Ja dzisiaj widziałam też hasło „precz z koedukacją w szkołach”, głoszone na całkiem poważnej konferencji Klubu Jagiellońskiego.
        Stężenie tych różnych pomysłów na 24h wg mnie rośnie, i tylko nie wiem, czy da się jakoś reagować.Ja już nie jestem w stanie, mnie już się tylko stupor pogłębia.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s