Równość…

Definicja równości jest prosta, również tej społecznej. Ludzie w danym kraju mają ten sam status pod wszystkim względami. Dla prezesa jedynej słusznej partii jedność narodu zależy od równości. Materialnej. Co tam wolność słowa, wyboru, praw obywatelskich, prawa własność etc… Grunt zrównać wszystkich w sferze materialnej. Trochę to kuriozalnie brzmi w ustach tego, który przymyka oczy na „tłuste koty” w swojej formacji. Kiedy słyszę z ust obecnie rządzących o równości- jakiejkolwiek- to widzę równanie do biedy, nieudacznictwa, niewykształcenia… I trąca mi to niestety socjalizmem w najgorszym wydaniu.

Z ogródka wciąż przynoszę sałatę, ale widok z kuchni mam już bardzo jesienny… Również temperatury mimo pięknego słońca są typowe dla tej pory roku. Pięknej i kolorowej, która za chwilę pokaże swoje brzydsze oblicze. Bywa, że przycupnę jeszcze na tarasie na krótszą chwilę z kubkiem gorącej owocowej herbaty. To ten czas, kiedy po wiośnie i lecie oprócz kawy i wody piję też herbatę.

A tak ku pamięci… ostatnio wybrałam inną trasę dojazdu… i oniemiałam. Ileż nam lasu wycięto! Szok. Dawno tamtędy nie przejeżdżałam, choć kiedyś to była częsta droga moich przejażdżek, tyle że rowerowych. W całym kraju coraz więcej takich zrębowisk. Bezsilność i smutek człowieka ogarnia.