Czy będzie miał kto nas leczyć?

Przy dyżurce pielęgniarek na ścianie wisi tablica ze zdjęciami pracowników medycznych oddziału. Niekompletna, bo od jakiegoś czasu znikają niektóre zdjęcia. I nie dlatego, że ktoś zapałał miłością od pierwszego wejrzenia i zapragnął nosić zdjęcie wybranka przy sobie, blisko serca. W całym kraju uintensywniły się wypowiedzenia lekarzy czy ratowników. W optymistycznej wersji- zwolnienia L4. I wychodzi minister, i swym monotonnym, uspokajającym głosem mówi, że są to tylko lokalne problemy- niedogadanie się pracowników z dyrekcją.

Bywam systematycznie, cyklicznie na oddziale już piąty rok. Wcześniej również nierzadko miałam kontakt z ochroną zdrowia. Mam w rodzinie i wśród przyjaciół lekarzy. Rozmawiam też z pielęgniarkami z oddziału, czasem z lekarzami. Na temat. Tak źle to jeszcze nie było. Wyjeżdżają, przechodzą do prywatnego sektora, zmieniają zawód.

Teściowa i Ciocia zaszczepione trzecią dawką. Tata ma termin za tydzień. Zrobił sobie komplet wyników- prywatnie, bo do swojej lekarki rodzinnej wizyta dopiero za prawie trzy tygodnie.

W ogrodzie wciąż pełno motyli, bo budleje jeszcze kwitną… ale i na cmentarzu, kiedy ja przysiadłam na ławeczce, przysiadł motyl na kwiatach…

Jednak jesień już pełną gębą. Dębolistna hortensja nabrała rumieńców 😉

Słonecznego, miłego weekendu 🙂