Strach i bezpieczeństwo…

No to dałam się zaszczepić po raz trzeci. Tak mi nakazywał rozsądek. Własny. Czy to coś zmienia w moim zachowaniu i podejściu do pandemii? Nie. Jednak nie da się ukryć, że oswoiłam już fakt, iż patogen, tak czy inaczej zmutowany, będzie z nami jeszcze jakiś czas, więc ten strach, który towarzyszył na początku pandemii ewoluował, pozwalając w miarę zdroworozsądkowo oceniać sytuację na bieżąco. I się dostosowywać w miarę możliwości.

Za to strach przed szczepieniem całkowicie odleciał w niebyt. To normalne, że za pierwszym razem był niepokój, który za drugim był lżejszy, a dziś…no cóż nawet tych 15 minut (ja mam zalecane pół godziny) nie odczekałam po szczepieniu, tylko wiałam z przychodni, bo tam pierdylion dzieci czekających aż je zbada lekarz. Tym bardziej że wczoraj odebrałam Zońcie z przedszkola, która z każdą godziną bardziej kichała i kaszlała. Dziś Tuśka została z nią w domu, robiąc inhalacje i dając jakiś przeciwwirusowy lek na kaszel. Dziecko bez temperatury, żywe i wesołe, ale odpowiedzialność nie tylko za nią, ale też za inne dzieci, wymusiła jedynie słuszną decyzję.

Wczoraj miałam oto taką sytuację na drodze zabudowanej, jadąc po Pańcia do szkoły: jechałam przepisową prędkością, nie spiesząc się, i nawet zwolniłam, bo zbliżałam się do jadącej przede mną rowerzystki, którą mogłam wyprzedzić, ale z naprzeciwka jechała również rowerzystka, i mimo iż spokojnie zmieściłabym się między nimi, to nie zrobiłam tego manewru. Na szczęście! Bo pani, która jechała przede mną, nagle, bez żadnego uprzedzenia skręciła w lewo i przejechała tuż przed maską Ceśki, gdyż chciała sobie pogadać z rowerzystką, która jechała z naprzeciwka. Noszzzz…

Byłam w naszej wiejskiej bibliotece. Po raz pierwszy, a to za sprawą lektury dla Pańcia. Z listy dla trzecioklasistów w domu miałam tylko „Karolcie”, choć byłam przekonana, że co najmniej jeszcze dwie pozycje są w moim posiadaniu. Niestety, tak to jest, jak się pożycza książki, które potem często nie wracają. Przy okazji się zapisałam i od razu wypożyczyłam. Dwie. Bo na stoliku cały stos, a w zamiarze jest kupno kolejnych. Ale przecież nie muszę mieć wszystkich, a i do biblioteki specjalnie nie muszę jechać, tylko przy okazji odbioru Zońci z przedszkola. Wygodnie. Za to specjalnie pojechaliśmy do biblioteki w sąsiedniej wsi, bo w naszej książki, którą Pańcią miał wypożyczyć, nie było. I w drodze powrotnej kolejna drogowa sytuacja. Ciągnik zaparkowany na skrzyżowaniu na zakręcie. Trąbię. Zirytowana. Wybiega ze sklepu dość młody człowiek i się tłumaczy, że stały tu wcześniej auta, więc nie miał jak zaparkować. I że wszyscy tu tak parkują, udając się do sklepu. No to się spytałam, że jak wszyscy będą skakać w ogień, to czy on też skoczy. Rezolutnie mi odpowiedział, że tak, dla ratowania innych. No to się pytam: kogo on tu ratuje parkując tak, że zagraża innym użytkownikom drogi- na zakręcie stoi budynek, zasłaniający widok, czy ktoś z prawej strony nadjeżdża.

Jesień mocno się rozpycha przeganiając lato, które jeszcze nie chce odejść. Dziś kolejny pięknie ciepły dzień. Tata kończy 78 lat 🙂

Piję kawę, jem pączusie i mam nadzieję, że trzecia dawka obejdzie się ze mną łagodnie 😉

41 myśli na temat “Strach i bezpieczeństwo…

  1. Rowerzyści zachowują się jak święte krowy. W Tygodniku Zamojskim co tydzień czytam o jakimś wypadku z ich udziałem. Chciało by się zapytać gdzie ludzie maja rozum… Najwyraźniej nabierają go dopiero gdy sie znajdą na masce samochodu.

    Polubienie

    1. Dodałabym do tego jeszcze pieszych, którzy po zmianie przepisów potrafią się nie zatrzymać przed przejściem dla pieszych, nie mówiąc już o skręcie głowy w lewo, prawo i lewo…ech… Jak zwykle jest tu brak logiki i elementarnej wiedzy o drodze hamowania, jak ktoś znienacka wtargnie na pasy.

      Polubienie

      1. Nie wiem czy ta zmiana przepisów wyjdzie pieszym na dobre. Boję się żeby nie poczuli się zbyt pewnie. Przede wszystkim powinno sie surowo karać tych ktorzy przechodzą przez pasy ze ślepiami wlepionymi w telefon. Sam kilkakrotnie widziałem jak młodzież idzie i nawet nie patrzy czy coś nie nadjeżdża.

        Polubienie

        1. Właśnie dziś przeczytałam na FB, ze w moim DM został śmiertelnie potrącony starszy pan, wina raczej po stronie kierowcy (kobieta). Bardzo dużo jest tych potrąceń na pasach, bo jedni i drudzy nie są ostrożni. Nie wiem tez, czy wszyscy kierowcy się zorientowali, że nowe przepisy weszły w życie.

          Polubione przez 1 osoba

      2. U mnie nie ma zjawiska „wtargiwania”, choć ludzie bardzo często przechodzą na czerwonym. Nikt się nie ośmieli takiego potrącić, bo po pierwsze jeździ się wolno, a po drugie – jeśli uprzejmy człowiek nie chciał blokować całego ruchu wciśnięciem przycisku zmiany świateł, to takiego miłego człowieka przecież wprost nie wypada skrzywdzić, prawda? 😛

        Polubienie

  2. Piękny wiek Taty, w pełnej aktywności, nawet jeśli tu i tam ne do końca… Obyśmy wszyscy tak mogli. ❤ ❤ ❤
    O parkowaniu w dziwnych miejscach to ja bym tu mogła książkę napisać. 😀 😀 Już się zdążyłam przyzwyczaić i nie dziwi nic. Ani parkowanie na skrzyżowaniu, ani na rondzie, ani na trzeciego, mrugając awaryjnymi jak bezradna blondynka i blokując jeden z dwóch pasów ruchu, jeśli na parkingu równoległym do ulicy miejsc brak… Wszyscy przyzwyczajeni i to tolerują, z policją włącznie. 😀 Jedyne, za co policja wali mandaty bez żadnego miłosierdzia, to blokowanie bram wjazdowych dla karetek i straży pożarnej. Całą resztę da się przeżyć, w końcu od poczekania 10-15 minut na blokującego kierowcę albo inną możliwość przejazdu nikt jeszcze nie umarł. 😛 Na tejże zasadzie urządzają sobie pogaduszki kumple jadący w przeciwnych kierunkach wąską ulicą. A że akurat obaj prowadzą miejskie autobusy… Oj tam, oj tam, przecież nie omawiają całego meczu, tylko sam wynik, tak? Życie towarzyskie jest bardzo istotne dla jakości życia, a ci z tyłu niech pamiętają, że nerwowi żyją krócej. 😛 No i dlatego po mieście jeździ się wolno, bo huk wie, jaka niespodzianka czeka za rogiem, a zdrapywanie pieszych z asfaltu też nie jest mile widziane. 🙂
    I tak, poziom strachu covidowego zmienił się diametralnie (strach szczepionkowy nigdy tu nie był przesadny). Ale jak się porówna poziomy zachorowań (na 14 dni na 100.000) rzędu 1500 w szczycie czy nawet rzędu 700-800 tego lata z aktualnym 130-150, to jest pikuś malutki… 🙂 Owszem, szczepienia lecą dalej pełną parą (jakieś 175 tys. dziennie), ale już mamy 4. najwyższy poziom wyszczepienia na świecie (78,5% co najmniej jedną dawką, 74,6% w pełni zaszczepionych, plus świeżo przechorowani a jeszcze niezaszczepieni), więc trzeba mieć naprawdę dużego pecha, żeby wirus komuś dużą krzywdę zrobił. Owszem, można zachorować, co bywa przykre, więc maski się nosi i ręce dezynfekuje na wejściu gdziekolwiek, ale to już odruchowe i mieści się w normie tak samo, jak powiedzenie "dzień dobry". 🙂

    Polubienie

    1. Oby!
      :)))
      I tu się mylisz, bo gdyby karnie wszyscy czekali jak jeden jełop z drugim- spokojnie mogą zaparkować w ciut większym oddaleniu od sklepu i skrzyżowania, nie blokując skrzyżowania-odjedzie, a nie omijali pojazd wjeżdżając na lewą stronę jezdni i skręcając w prawo na zderzenie czołowe ( tam nie ma gdzie uciec, bo jest wysepka z drzewem po środku, to nie byłoby tylu stłuczek w tym miejscu, a nawet potrącenia nastolatka na rowerze… To nie jest blokada, tylko stwarzanie niebezpiecznego procederu… Gdybym to ja jechała z drugiej strony, co wiele razy się zdarza, bo jest to moja droga do ŚM, i ktoś objeżdżał stojący w takim miejscu pojazd, to bum murowane. Wiedząc, że większość nie czeka, to za każdym razem jest to loteria. Sytuację ratuje, że nie ma aż takiego ruchu w tym miejscu, ale z drugiej strony każdy liczy, że akurat z naprzeciwka zza zakrętu nic nie wyjedzie.
      Mnie bardzo często blokują wjazd/wyjazd na własną posesję klienci do sklepu i karnie sobie czekam ;p To zupełnie inna sytuacja.
      U Was spada, u nas rośnie. Maski i dezynfekcja? A co to takiego? Ale co się dziwić, jak najczęściej wchodzący do jakiegoś pomieszczenia zamkniętego np. poczekalnia) nie mówią „dzień dobry”, bo to zbyt duży wysiłek ;p

      Polubienie

      1. Tak a propos masek, to właśnie czytam, że w Cáceres rodzice dwóch sióstr z podstawówki (kl. III i V) zaparli się kopytami, że ich dzieci nie będą siedzieć na lekcjach w maseczkach i już. Nie, bo nie, oni są rodzicami i to oni decydują. Ahaaa…
        Najpierw była oficjalna mediacja – bezskutecznie. Potem szkoła poszła się pytać wszystkich świętych prawniczych i oświatowych, co z tym fantem. Bo te dwie mają prawo do nauki, a reszta ma prawo do ochrony zdrowia, co jakby niniejszym koliduje. 😛 No i na razie stanęło na tym, że prawo do zdrowia przeważa, panienki nie mają wstępu do szkoły, zdalnego nauczania nie będzie, zadania domowe będą dostawać i odsyłać zrobione mailem i tyle. A potem to się zobaczy, jak to będzie szło, ale niewykluczone, że szkoła wystąpi o odebranie praw rodzicielskich za utrudnianie własnym dzieciom nauki.
        No i tak sobie wyobrażam, jakby to w Polsce było… 😛

        Polubienie

        1. Mnie załamują takie doniesienia… bo u nas brak stanowczych decyzji, gdyż nasi rządzący to ze strachu przed gniewem narodu chowają głowę w piasek, a dziś mamy więcej zakażeń niż rok temu przed trzecią falą… Znów wprowadzą obostrzenia jak już będzie za późno. I od czapy! Czyli takie, które i tak większość nie będzie respektować. Bo brak w narodzie respektu, odpowiedzialności i solidarności. Jesteśmy narodem buców typu” wolność Tomku w swoim domku” nawet po trupie. Mnie chodzi o to, żeby ograniczyć mobilność niezaszczepionych i nie przetestowanych. Dziś usłyszałam, że we Francji jest nakaz szczepień bodajże w ochronie zdrowia i nauczycieli: nie zaszczepisz się, to będziesz wysłany na bezpłatny urlop a nawet po pewnym czasie zwolniony; pracujesz z dużą grupą ludzi, to nie masz prawa ich narażać, jak można to ryzyko ograniczyć. I dla mnie to ma sens, więc popieram zachowanie tej szkoły. Nie było innego wyjścia…

          Polubienie

          1. Ano, nie było innego wyjścia. Przypadek z gatunku ekstremalnych. 😦
            Nauczyciele to nawet nie wiem, czy tu jacyś niezaszczepieni zostali, wyłączając tych z alibi medycznym. Hurtem zostali zaszczepieni w pierwszej kolejności, zaraz po medykach… Co powodowało wtedy pewne problemy, bo jak szkoła szła karnie w całości na szczepienie, a następnego dnia 10/50 nauczycieli zgłaszało gorączkę poszczepienną, to nie było komu uczyć. Szybko musieli zmienić ten system..
            A propos gorączki poszczepiennej, jak się czujesz? :*

            Polubienie

            1. We Francji te nowe ograniczenia dotyczą tylko 2% pracowników, więc ten tego…
              Słuchałam też dziś jak to wygląda w UK, więc lockdown jest rozważany, gdy zwiększy się hospitalizacja. Szczepienia pokazują, iż mimo wzrostu zakażeń tej hospitalizacji oraz zgonów jest nieporównywalnie mniej niż przed wyszczepieniem.
              Gorączki nie mam! Boli ręka, bo to prawa, więc też więcej ją eksploatuję 😉 Jestem taka odrobinę rozbita, więc poleguję. Ogólnie uważam, że jest bardzo okej :**

              Polubienie

              1. No to super 🙂 :* 🙂
                I tak, u nas też dużo mniej tych najcięższych przypadków. I też z liczby przypadków przeszliśmy na obłożenie szpitali i liczbę hospitalizacji. Starsi wyszczepieni bardzo licznie, więc chorują głównie nastolatki i 20+, słabiej wyszczepieni, niby odporniejsi z definicji. Choć z nimi jest ten problem, że odwlekają przyznanie się do kiepskiego stanu („nie takie my ze szwagrem…”), więc jeśli w ogóle trafiają do szpitala, to w dość kiepskim już stanie. Na szczęście mało takich.

                Polubienie

                1. ekm… ciut się zepsułam i wciąż jestem zepsuta (37,4) i ból mięśni…
                  Wszystkie dane z różnych krajów pokazują, że najwięcej ciężkich zachorowań i zgonów jest u niezaszczepionych.

                  Polubienie

              2. Nietopsze… 😦 Choć z drugiej strony przynajmniej wiadomo, że organizm nie olewa tematu, tylko ciężko tyra na swoje przeciwciała. Szklanka do połowy pełna, czy jakoś tak… 🙂

                Polubienie

    2. Dodam jeszcze, bo mi się przypomniało, że tego samego dnia zaparkowaliśmy na sporym parkingu, w samym centrum naszej wsi, Pańcio przeszedł na drugą stronę ulicy po pasach do paczkomatu. Zaznaczam, że to działo się przy najgłówniejszej i ruchliwej przelotowej drodze. A następny jełop, as pogromca szos, co zrobił? Zatrzymał się przy samych pasach, przednia maska już o nie zahaczała, zostawił auto na chodzie i ustawił się w kolejkę do paczkomatu. Pomijam, że tam były dwa zakręty i dwie linie ciągłe… Takie aroganckie dzbany przyczyniają się do wypadków. Dlatego będzie mnie to dziwić i będę reagować. Gdybym była swoim autem pół metra bliżej od rowerzystki, która nagle skręciła, to mogłoby się to dla niej skończyć tragicznie, bo ona akurat chciała sobie pogadać. Mogła się zatrzymać i gadać na odległość ;p

      Polubienie

    1. Też wolałabym jej nie brać, bo oznaczałoby to, że nie ma takiej potrzeby i pandemia jest w odwrocie… Podeszłam do tego jak do szczepionki przeciw żółtaczce typu B, też trzy dawki i w podobnych odstępach, i tyle.
      ps byłam dziś w Twoim mieście 😉

      Polubienie

                1. Mieszkam na wsi już 32lata i nie pokochałam tej mojej-nie-mojej wsi i pewnie już nie pokocham 😉
                  Jezioro i tereny wokół w mieście faktycznie prezentują się pięknie 🙂

                  Polubienie

  3. Gratuluję przyjęcia czeciej dafki ;;))
    Nosz będziesz nadawać mocniej niż 5G :p Super , że bez sensacji i niech tak zostanie 🙂
    Gdyby to ode mnie zależało , to też przygarnęłabym chętnie nową dawkę ale póki co , u nas cisza.
    Padam na pysk , kiepska noc mnie czeka. Kiwam się nad laptopem , mało z sofy nie spadłam .
    Idę spać , zaraz ! ( no prawie , bo jeszcze z psem)
    Pozdrawiam :**

    Polubienie

    1. Dzięki 😉
      Jak tylko dojdę do się, to tak będzie! ;pp
      Mnie podwyższona temperatura zmogła, więc spałam 12 godzin… Jak noc?
      Mnie czeka gorszy dzień, bo czuję się jakbym miała lekką grypę.
      Serdeczności :**

      Polubienie

  4. Karolcia nadal jest lekturą??? Fajnie! Lubiłam ją. Mieć nadzieję wypada, że cnotliwą dziewczynką była i szybko jej nie zdejmą. 😀
    Ja też zapisałam się do biblioteki. Nie ma lepszej motywacji do szybkiego tempa czytania 😀

    Polubienie

    1. Tez lubiłam, i tez się trochę zdziwiłam 😀
      Ja po 7-letniej przerwie tym razem na miejscu, nie w Miasteczku.. W sumie to aż takiej potrzeby nie miałam, bo sporo kupuję, dostaję, ale też pożyczam od koleżanki i jej męża z DM i to hurtem ( ostatnio 13 szt😀), więc na stoliku nocnym zawsze mam pokaźny stosik. No, ale od przybytku głowa nie boli, tylko terminów trzeba będzie pilnować.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Ja też po 7 letniej przerwie!
        I też potrzeby nie miałam, bo mnóstwo kupuję i dostaję, ale jakoś tak klimat ten chciałam znowu poczuć. No i Tamaludze pokazać jak tam jest 🙂 (No i mamy po drodze z przedszkola).
        Muszę przyznać, że bardzo się zmieniło. Książek jest 3 razy więcej, podobno od czasu pandemii ludzie więcej czytają no i więcej też przynoszą. Regały pękają w szwach, 3 stoły wypełnione po brzegi i jeszcze na podłodze. Dawniej kącik dla dzieci np, obejmował tylko jeden regał, a teraz to są dwa długie regały, i trzy skrzynie na podłodze… Ale też rynek wydawniczy zawalony, szkoda, że w dużej mierze chłamem.

        Polubienie

        1. Nasza jest na terenie głównej szkoły i przedszkola. Wcześniej wypożyczałam w Miasteczku, ale nie byłam usatysfakcjonowana i bez żalu zrezygnowałam, kiedy się na tyle rozchorowałam, że leczenie uniemożliwiło mi bywanie. A teraz przy okazji mogę- bądź nie- wypożyczyć to co chcę. I faktycznie, że regał z nowościami był wypełniony po brzegi. Na FB mam polubione strony typu „warto przeczytać”, „kryminalna kawiarenka” różnych wydawnictw i autorów, więc z polecajek mam całą listę książek, a i na blogach przecież (u Cię też), więc często z polecenia korzystam.

          Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s