Zakątek…

Własny. Niejedyny. Mam ich kilka, takich miejsc (w domu i zagrodzie), w których lubię się zaszyć i…odpłynąć. Czy to w myślach dryfujących nie do końca uczesanych, czy też z książką w ręku bądź telefonem czytając w nim różne informacje z kraju i ze świata lub prowadząc rozmowy…

Jest mi błogo, bo na ten tydzień zaplanowałam nicnierobienie! (No dobra, w poniedziałek się nie udało i uchechłana po kokardkę wróciłam wieczorem z ogrodu, mimo iż miałam pomocnika, który najgorszą robotę, bo karczowanie terenu zrobił sam)…

własnymi rękami posadzona hortensja dębolistna…

Bez wyjazdów, bez załatwiania pierdyliona spraw, bez dłubania w ziemi. Zeszły tydzień był intensywny, a ja cały czas zmagam się z lekkim przeziębieniem. Może powinnam bardziej na się uważać, ale katar czy kaszel to nie choroba, kiedy się nie ma temperatury ;p Organizm się jakoś broni, bo wyszło mi kolejne zimno, ale wolę już to niż gorączkę. Serię inhalacji wzięłam, osłuchuję płuca i… zobaczymy. Za tydzień tomograf…

Będą w ŚM po drodze zajechałam do ogrodnika i trafiłam na słodkie i aromatyczne truskawki…

Całą drogę obłędnie mi pachniało w Ceśce, nie mogłam się doczekać, kiedy się dorwę do jedzenia, szczególnie że towarzyszyły im…

Zanim trafiły na patelnię i zostały polane śmietaną, to ja już kilka zdążyłam pożreć… We Wrocławiu jadłam pączka z nadzieniem jagodowym. No mówię wam: SZTOS! Ale, pierogi to pierogi- nie ma lata bez pierogów jagodowych i placków ziemniaczanych z sosem kurkowym!

Czas z Dzieckami Młodszymi upłyną szybko. Powspominaliśmy wesele. Młodzi bardzo zadowoleni- to cieszy!

W ogrodzie kwitną mieczyki, o których nie miałam pojęcia, że są…

Bo to poletko (przy domu teściowej) uprawia Ciocia… Ale! Gdzie ogrodników sześciu… no! Wróciłam ja ci z wojaży i… jeden piękny krzak hortensji bukietowej mi wypadł, bo wziął i usechł… Fakt, był posadzony w niezbyt sprzyjającym mu miejscu, ale… Uschła mi też piękna tawułka jedna… Został też wycięty zimozielony bluszcz okalający siatkę i mur dużej wiaty na auta…wrrr!!! Ale to co mnie najbardziej wkurzyło, to wycięcie pnących zimozielonych krzewów o barwie żółtozielonej okalających inne i przykrywających naszą beznadziejną ziemię, która jak jest sucho, to wygląda jak popiół… I to na froncie domu! Prowadzę dochodzenie, kto (mnie) im zrobił taką krzywdę! No, aż mi się płakać chciało… Przeżyłabym zasuszenie kwiatów na tarasie, ale takich szkód powstałych bezmyślnie, to no zdzierżyć nie mogę! Z tego wszystkiego, to zaczęłam chodzić i szukać miejsc, gdzie cokolwiek można wkopać zielonego bez narażenia na inwazje szalejących „ogrodników” …

Może nie zauważą ;ppp Zdjęcie zrobione przy otwarte bramie…

A tak w ogóle to już spadają śliwki z drzew…w powietrzu już czuć schyłek lata… Wczoraj powiało wieczorem, ale chmury rozwiało i zapowiadany deszcz nie spadł. Nie ma sprawiedliwości: u nas susza, trawa żółta, ziemia jak popiół na pół metra w dół (taki dołek został wykopany), a na południu zielono i mokro, aż za mokro… Dzisiejszy deszcz też już odwołany 😦

*

Świat zmaga się z pożarami, mniejszymi, większymi… Trwają wojny. Ta w Afganistanie nie leży już w interesie Amerykanów. I słusznie. Za serce ściska tylko los kobiet. Politycznych ofiar wojny, którą rozpoczęli mężczyźni. Talibowie nienawidzą kobiet. Dla nich prawa kobiet nie istnieją. Kobieta to nie tożsame co człowiek. U nas minister edukacji i jego otoczenie wraz z dużą częścią wierchuszki kleru również ma zapędy w podporządkowaniu kobiet do własnej wizji ich postrzegania. To zawsze jest niebezpieczne, nawet jeśli wciąż możesz założyć sukienkę mini w kolorze słońca… W końcu zawsze jest jakiś początek…

36 myśli na temat “Zakątek…

  1. W powietrzu czuć już jesień, ale nie przyjmuję tego do wiadomości! Dzięki Twoim mieczykom i nasturcji poczułam, że jednak jest lato, 🏖choć śliwki spadają z drzew.
    Zazdroszczę Ci tych zakątków, w których możesz się zaszyć … Fajnie, że je masz.❤

    Polubienie

    1. Dziś taki jesienny dzień, wiatr hula i tańczą spadające liście z drzew, coraz więcej ich leży na ziemi. I nie przeszkadzałoby mi to, gdyby spadł deszcz, a ten się zaparł i nie padało u nas już od kilku tygodni…A rośliny potrzebują wody.
      Jeszcze kato nie powiedziało ostatniego słowa, wierzę w to 😀
      Uściski 😘

      Polubienie

  2. Zakątki do zaszywania się są bezcenne! Takich jak Ty to nie mam, niestety, ale na nowym już zdążyłam się tak wpasować w konkretny kącik, że OM stwierdził, że chyba nikt już nie ośmieli się mnie podsiąść. On w każdym razie nie będzie ryzykować 😀 😀
    Takich współogrodników mordowałabym natychmiast! Telefon masz, zapytać można w każdej chwili… 😦 To my tu nawet palcem nie ośmielamy się ruszyć pokoju Młodej, bo zastrzegła, że jak przyjedzie, to sama zdecyduje, co i jak… Ehhh, współczuję. 😦

    Polubienie

    1. 😀😀 Twój OM to mądry facet😉
      No to jest dość skomplikowane, choć proste zarazem… mord mam w oczach… Hortensja wypadła wraz tawułką, bo jak padał deszcz, to Ciocia latała z wiadrami, a co gorsza lala w pełnym słońcu i to po liściach, tak mi marnieje jedna budleja…więc w końcu zwróciłam uwagę… przestała podlewać w ogóle. No a mnie nie było przez pewien czas- przy tej suszy to wystarczyło kilka dni… Krzaki wyrównać kazał OM, ale pracownik zbyt się do tego przyłożył 🙈Teraz już wiedzą, że bez mojej zgody NIC cięte nie będzie. Zobaczymy. A z bluszczem… przemilczę, bo inaczej zostałabym wdową🤪
      I ja to zobaczyłam po czasie, bo od frontu rzadko wchodzę do domu: wjeżdżam na posesje autem z boku, wchodzę przez piwnicę albo taras….Już mi tak przycięto bukszpan, który z jednej strony zasłaniał gołe konary powyginanego jałowca… do dziś nie przebolałam. Ale tego nie widzę codziennie, a bluszcz z okna kuchennego na ścianie z cegieł… no cudo! Było!
      OM ma trochę racji, mówiąc, że sobie wcześniej odpuściłam, więc… bo przez kilka lat olewałem ogród( tyle zmian i wykarczowanych kwitnących krzewów) nie dosadzając niczego, a ukwiecałam intensywnie co roku taras… ale przy tych upałach jest lepiej posiedzieć w ogrodzie, a jak się siedzi to się widzi i myśli co by tu😉i tak drugi rok coś dosadzam bez ładu i składu 😀

      Polubienie

        1. Pierwsza interwencja już była, bo zobaczyłam z okna rękę z piłą przy leszczynie…
          Z własną jest najgorzej🤪
          Już miałam na dziś plan- nie mający nic wspólnego z nicnierobieniem- ale chyba odpuszczę, bo ciało mi odmawia i ogólnie kiepsko się czuję. Ale czekam na LP i halibuta, którego przytargała z nad Bałtyku dla mnie w rewanżu za oscypki ode mnie😀Deszczu cholewka się nie doczekam 😐

          Polubienie

          1. Uuu, nietopsze, że ciało odmawia. 😦 Ale halibut miła rzecz, i wzmacniająca.
            Myśmy się doczekali ustąpienia upałów – daje się normalnie żyć. 🙂 Nad ranem obudził mnie CHŁÓD (czyli coś ok. 17C) i musiałam się przykryć!!!

            Polubienie

            1. Od zawsze byłam zadaniowa i niecierpliwa, więc zawsze cza od razu, bo już i na teraz nawet padając na pysk… Przeforsowanie i lekkie(?) przeziębienie, a i neuropatia dokucza bardziej po tych wojażach. Dobrze, że dziś mocno wieje, bo chłód pewnie nie wygoniłby mnie z ogrodu…boję się że się zmacham i mnie przewieje- jeszcze mam instynkt samozachowawczy🤪
              No ja właśnie nie wię czy te 14 stopni nad ranem przy otwartym oknie mnie tez nie załatwiło, bo dziś to już gardło zaczęłam lekko odczuwać… niby przeszło, ale…
              Lubię jak w nocy jest 16-17 bo wtedy człek ani nie marznie, ani nie jest za gorąco jak śpi. Ale u Cię to spadek odczuwalny, jak skok do lodowatej wody😉

              Polubienie

              1. Mniej więcej 🙂 Przez ostatni tydzień było co najmniej 5 stopni więcej.
                Najgorzej było, jak marzyliśmy o ochłodzeniu się koło 23:00 i wydało nam się, że na dworze będzie może chłodniej, albo jakiś wiatr… A tu nic, dalej 39 C i stojące powietrze – co niby i tak było lepsze niż słaby powiew rodem prosto z piekarnika parę godzin wcześniej. Błyskiem wróciliśmy do domu, bo tam był przynajmniej wiatrak na full 🙂

                Polubienie

                1. Umarnęłabym🙈mnie o 23 te 26-27, które bywało tego lata wykańczało, bo powietrze stało… Lubię takie lato, kiedy nie muszę włączać klimy (dół domu nam dość chłodny) i przez większość dnia okna i drzwi na taras są otwarte… a noc przynosi wychłodzenie domu…kiedyś upały mi tak nie doskwierały i czekało się na ciepłe noce, które spędzaliśmy na biesiadowaniu i rozmowach w fajnym towarzystwie😉To już minęło 🙃🙁

                  Polubienie

  3. Pięknie tam masz 🙂 Sam kontakt z przyrodą wiele daje i wpływa kojąco np. na nerwy 🙂 Sam, do czasu aż nie pojawili się w sąsiedztwie zapijaczeni i hałaśliwi sąsiedzi, lubiłem wychodzić do ogrodu. Teraz co prawda też to robię, ale ciężko wyciszyć myśli gdy tych jegomościów słychać na całej ulicy… Dobrze mieć gdzie uciec z myślami…

    Polubienie

    1. Dziękuję🙂
      Uciążliwi sąsiedzi to duży problem. Na szczęście my takich nie mamy, którzy by zakłócali ciszę, ale tez nie znaczy, że nie mamy z nimi problemu. Mamy, ale innej natury…Uwielbiam zieleń… to taki azyl.

      Polubione przez 1 osoba

  4. Przeczytałam komentarze, nie da rady, w ogrodzie musi być jedna osoba dowodząca, bo inaczej widzisz efekty takie, jak u Ciebie. Żal kwiatów i Twoich nerwów. Pewnie odrośnie, ale znów trzeba czekać.
    Borówki najbardziej lubię surowe z krzaka. Mówię o tych amerykańskich. A pierogi i jagodzianki najbardziej smakują z borówkami leśnymi. .
    Czytam wypowiedzi Afganek i ogarnia mnie przerażenie. Wprawdzie Talib główny zapowiada- zaprasza kobiety do współpracy w rządzie i powrotu do pracy, ale jakoś mu i tym talibowskim facetom nie wierzę. Który facet zrezygnuje z niewolnika, jak może go mieć na co dzień i wykorzystywać do woli?
    Knedlik czeski to nie to samo, co knedle ze śliwkami. Knedlik czeski to buła podgrzewana na parze. Zresztą, przecież to wiecie. Natomiast nie jadłam w Czechach knedli ze śliwkami- nie znalazłam ich w menu w żadnej knajpce. To znaczy w żadnej knajpce na Morawach, bo mi tu najbliżej:) Takie knedle robiła moja babcia cieszynianka- śliwki węgierki musiały być. Pycha:)

    Polubienie

    1. Ech… nie dam rady sama, a OM czasem wykorzystuje „przestoje” pracowników do takich prac właśnie. Ale obiecał, że już nic nie będzie cięte bez mojej zgody, choć na bluszcz na siatce i ścianie zgodzić się nie chce 😐Dobrze, że ten na tarasie oszczędza😀Ja lubię kwaskowatość jagód, borówki są mi za słodkie w pierogach. Krzaki mieliśmy (sporo z nawodnieniem) na posesji wiejskiego domu rodziców, który teraz jest przez Tuśkę wynajmowany, no i u Tuśki- zięć posadził u nich …i tak jakoś wyszło, że OM musi mi przywozić z miasta borówki i maliny.

      Masz racje! Za mocno skróciłam wypowiedź sugerując, że to ich narodowa potrawa🙈 Ja je nazywam pampuchami te ich knedliki. I się zastanawiałam pisząc „w Czechach”, bo wtedy to była jeszcze Czechosłowacja. To były lata 80-te, gdzieś przy granicy, ale nie pamiętam, w którym miejscu ją przekraczaliśmy. Jechaliśmy do Rzymu, nocowaliśmy gdzieś blisko granicy, ale już po ichniej stronie i nakarmiono nas knedlami ze śliwkami ze śmietaną… Nigdy i nigdzie już takich nie jadłam. Ten smak pamiętam do dziś. Mam próbowała robić, ale to nie było to… a kupne, no cóż…I fakt, kiedy po latach w Czechach zamówiłam knedliczki i dano mi pampuchy, to było rozczarowanie😂, bo pampuchy to u nas w domu często były…No i tak mi się one kojarzą, nie inaczej.

      Polubienie

  5. Piękne miejscówki! 💗 Oj, zagrzebałabym się na cały dzień! Ostatnio poznaliśmy takie sympatyczne małżeństwo, i to rzut beretem od nas. Domek ich niepozorny, jak kurza chatka, ale za domem…. Łomatko! W życiu bym nie przypuszczała, że tam jest tyle miejsca! Strumień z wodospadem, basen, miejsce pod gruszą, ogromna pergola, zjeżdżalnia dla dzieci, itd…
    Jak to ktoś trafnie skomentował: u nas też rządy terroru, tyle, że w drodze głosowania. :p

    Polubienie

    1. Bywa, że tak robię, a jak jest niepogoda, to z kanapy z salonu mam nieograniczony widok😉
      Ludzie to mają pieeekne ogrody, czasem zbyt wymuskane( nie mój gust), ale tak obficie kwitnące, że tylko pozazdrościć. I tej zieleni. Bo u nas już któryś rok z rzędu trawy po prostu nie ma… susza, susza, susza…a wodę należy oszczędzać, bo w PL jest jej coraz mniej🙁
      I reasumpcji tegoż🤪

      Polubienie

  6. Wody lecącj z nieba, to już mam dość w tym roku, choć Młoda nie wyrzymała i już była na grzybach. Pojawiły się nawet na rynku. Ogrodu i tarasu mogę Ci tylko pzazdraszczać, bo jest gdzie posiedzieć, a za ścięcie bluszczu mordowałabym, bo zielona ściana jest ładniejsza od tynku…
    Na temat Afganistanu i naszych ,,mądrych” nie będę się wypowiadać, bo musiały by być same kropki.
    Pozdrawiam i przytulam😘
    PS. Komputera jeż że się nie dorobiłam…. 🤩

    Polubienie

    1. Słodki jeżu… grzyby!!! To ja Ci zazadraszczam… bo u nas ani widu, a do puszczy mam rzut beretem. Niby wiosna mokra, ale lato dopiekło… A mój zapas suszonych mocno już się skurczył.
      Ta ściana to goła cegła taka z rozbiórki, więc cudnie to wyglądało. No nie przekonam…Ale na starej wędzarni mogę, tylko muszę gdzieś kupić i niech rośnie zimozielony…
      Oooo to trzymam kciuki, żeby to dorobienie się krótko trwało 😉
      Buziaki😘😘

      Polubienie

        1. Trudno się z nim dogadać w tej kwestii. Twierdzi, że chodzi o belki drewniane na wiacie. Boszz to wystarczyłoby przycinać, żeby tylko po murze. (Żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia, jak pięknie było). Ale! Ten bluszcz to się przedarł od sąsiada i również „zaatakował” siatkę i OM twierdzi, że nie będzie się użerał z sąsiadem o wymianę ogrodzenia. Dla mnie to zwykły ośli upór. Nic na granicy nie mogę zrobić (chciałam wymienić płot przed oknami naszego domu, a przynajmniej zasłonić ten stary nowymi płotowymi panelami- NIE! (tamten jest dalej domu) ech…. Bo będzie robił nowy….robi już kolejny rok…a kompostownik od sąsiada mam na widoku przy płocie. To jest niekończąca się historia. Latem jest zasłonięte drzewami, a zimą, było kiedyś, ale sąsiad wyciął sporo drzew. No to posadziłam jakieś krzewy zimozielone, ale słabo rosną w tej letniej gęstwinie…pośród tylu korzeni i moich drzew. Ja mam przekichane, bo do wiaty pojazdy wjeżdżają dwoma bramami (naszą i teściowej) , a często też jeszcze parkują mi w ogródku dlatego wycięto mi tyle krzewów kilka lat temu… Teraz kopię (tak ja, bo się nie mogę doczekać aż któryś z pracowników to zrobi) dwa dołki pod laurowiśnię ( której jeszcze nie zakupiłam ;pp) żeby dosadzić do dwóch innych i zasłonić siatkę ( bliżej okna kuchennego)), bo rósł tam dziki pięciornik, ale mi z siatki wszystko usunięto wrrrr… i teraz od sąsiada to ja widzę pnie świerków (na tej wysokości i pokrzywy tudzież inne zielsko. Pół biedy jakby było zielone, ale przy tej suszy… no właśnie. A laurowiśnie w tej ziemi z korzeniami, gruzem i buk wie z czym (żużel) jakoś mi rosną- dwie… dalej mam w tym szeregu dwie budleje, jedna coś kiepsko w tym roku. (Ta przy płocie od ulicy- trzecia- ulicy pięknie wybujała, dosadziłem białą i jasny fiolet w tym roku; razem mam pięć, jak mi ta jedna nie wypadnie..Tak czy siak problem chyba tkwi w sąsiedzie, bo na tarasie belki mam przecież obrośnięte i OM nie lata z nożycami…
          ps… dziś będzie trzeci dzień kopania, przychodzę do domu jakbym na przodzie w kopalni robiła… ech…

          Polubienie

          1. Z tego co mówisz, to poza sąsiadem problem w tym, że Twój OM za rzadko w domu siedzi. 😀 Jakby częściej posiedział z widokiem na gołe, to może by też go drażniło.. Albo i nie, bo te chłopy nie są przewidywalne tak do końca. 😀
            A na jego wiek emerytalny raczej nie ma co liczyć…

            Polubienie

            1. 😀jak już jest to z nosem w papierach, a gdy go podniesie, to na TVN24 😂, choć na wprost ma gąszcz tarasowy i za tarasem (z tej strony mamy bardzo zielono, bo nasze drzewa plus sąsiada, kiedyś to była ściana z drzew, że nieba nie było widać przez okrągły rok, no świerki i sosny), a w kuchni to on rzadko i przeważnie w nocy, a ogólnie jak już jest… to śpi. Ta zielenina nas też w jakiś sposób zasłania, bo to jednak parter z piwnicą, więc wyżej, a okno wielkie bez firan, więc tu tak ochoczo nie tnie 😂Sąsiedzi mają dom dalej, więc pod naszymi oknami chodzą bardzo rzadko, po to tylko by kompostowe śmieci wrzucić nam pod płot😡
              LP ze swoim chłopem miała gorzej, bo jej winorośl przyciął na tarasie tak, że czekała kilka lat, żeby znów zasłonić się od widoku z ulicy, bo choć ma parterówkę, to część pod tarasem jest podpiwniczona… i dawała przykład OM, że do tarasu mi się nie czepia 😂
              Ano nie są, nie rozumejo albo rozumiejo inaczej🤪

              Polubienie

  7. Kochana
    Choć lato trwa, ja zaczynam marznąc, zwłaszcza w stopy, to przez te chore stawy!
    Obecnie się rehabilituję, póki co jestem obolała.
    Lato, to owoce., sezonowe warzywa.
    Zajadam, przerabiam, piekę, lepię pierogi, suszę owoce-obecnie morele i nektarynki, kupione oczywiście, ale za to słodziuteńkie🍑🥟😃
    Pozdrawiam ciepluteńko kochana, zdrówka życząc i pogody ducha😊💛🌼🌞
    Zapraszam na nowy post- link nie wyświetla się znowu😉

    Polubienie

  8. „nawet jeśli wciąż możesz ubrać sukienkę mini w kolorze słońca” – Nie mogę! Bo nie potrafię „ubrać sukienkę”, więc ubieram SIĘ W sukienkę, lub WKŁADAM sukienkę. Bo i w co ubrać sukienkę!? W kokardki? W bluzeczkę?

    Polubienie

    1. A wkładaj! 😂😜Pani o 4 (co najmniej) nickach😎Ja zakładam. (Tak, tak!!! wiem, że to też nie w poprawności z polszczyzną, ale co mi zrobisz, jeśli ja chcę być niepoprawna??) Acz przyznaję, że to słuszna uwaga, więc poprawione- po mojemu 🤪🤣🤣🤣Naprawdę nie musisz się tak wysilać z tą pseudo konspiracją- zdradzają cię wypieki na licu z podniecenia śledzenia każdej mojej literki🤪
      Zrobiłaś mi wieczór! I wygrałam zakład😜
      Czuj, czuwaj! 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s