Akceptacja i segregacja…

Ostatnia niedziela należała do Zońci. Bo tylko raz kończy się trzylatka i w bonusie dostaje się chrzest z bierzmowaniem. Lepiej późno niż wcale- jeśli chodzi o mnie, to nie ma zastosowania. Wcale też bym zaakceptowała. Ale OM i Ciocia usatysfakcjonowani 😉 To była decyzja Tuśki, ani zupełnie wbrew, ale też nie w pełni w zgodzie ze sobą. Ale jak to PT powiedziała, dobrze jest mieć od czego odchodzić. I znów mamy mieszaninę z poplątaniem, bo Pańcio chrzczony w kościele katolickim, a jego siostra w cerkwi prawosławnej. Tyle że u nas to normalność ;p Akceptacja.

A sama Zońcia dostarczyła nam wielu wzruszeń, bo jak na energiczną dziewczynkę to przez cały czas przyjmowania sakramentu chrztu i bierzmowania była skupiona albo uśmiechnięta na rękach chrzestnej i chrzestnego. Tylko jak ksiądz się odwracał, to dotykała jego sutanny paluszkiem, sprawdzając, czy jest rzeczywisty 😉

W poskromnieniu energii pomogła niespodzianka, jaką zafundowała jej Tuśka…

Kiedy rano wstała i zobaczyła dmuchańca, to oczywiste było, że trzeba od razu przetestować i zatracić się w radosnej zabawie. Dlatego na sam koniec cerkiewnej uroczystości tuliła się do wujcia ziewając 😉 Ale któż by się tam kładł na drzemkę, jak pełna chata gości i prezentów 😉 Szał jednak był w ogrodzie, gdzie w towarzystwie dzieci, pisków i śmiechu, również czasem płaczu, w najlepsze trwała zabawa. To był strzał w dziesiątkę! Zabawa na dmuchanej zjeżdżalni i pluskanie w basenie. Przerywnik był na dmuchanie świeczek na torcie w towarzystwie starszego brata, który z czułością patrzył na siostrę. Takich momentów jest wiele, i zawsze mnie wzruszają.

To była wzruszająca, radosna i smakowita niedziela… w gronie bliskich i przyjaciół Tuśki.

*

W sieci wrze dyskusja o braku akceptacji dla segregacji. Ludzi. Na zaszczepionych i niezaszczepionych. Uważam, że słowo segregacja jest tu nadużyciem. Jej tragiczny kontekst historyczny nie jest adekwatny do akcji szczepień i ewentualnych profitów dla osób zaszczepionych. W sprawie szczepień mamy pełny wybór, gdyż nie są obowiązkowe. A że brak szczepienia mógłby się wiązać z pewnymi ograniczeniami, osobiście uważam za słuszne i jak najbardziej pomocne w zmobilizowaniu tych wciąż wahających się. Dla bezpieczeństwa własnego i innych. Mobilizację widać na przykładzie Francji, gdzie po ogłoszeniu przez prezydenta obostrzeń dla osób niezaszczepionych wzrosła liczba rejestrujących się na szczepienia. Owszem są też protesty, ale 70% popiera decyzję prezydenta. I nie ma co ponosić larum, że to zamach na wolność, bo nikt nie stoi z pistoletem przy skroni. A obostrzenia nie będą trwać wiecznie i można je przeczekać, tak jak się czeka do pełnoletności, żeby kupić alkohol, bądź na osiągnięcie pewnego wzrostu, żeby móc skorzystać w pełni z atrakcji, jakie oferują parki rozrywki. Bo te zakazy też są wprowadzane dla bezpieczeństwa.