Łakomy kąsek…

Czas świetności ma już za sobą. Kiedyś wysportowany -pływanie, tenis- dziś przerzedzona skroń, obwisłe mięśnie, trudy poważnej choroby wypisane na twarzy. Wszak jest starszym panem po siedemdziesiątce, wciąż sprawnym intelektualnie, mimo iż polski język to nie ojczysta mowa, ale posługuje się nim zrozumiale i sporo rozumie. Wszak mieszka w tym kraju już długi czas, miał żonę Polkę.

Dostaliśmy niepokojący telefon od właścicielki domu, w którym wynajmuje pokój. Zawsze był podatny na kobiece wdzięki. Szczególnie na te dużo młodsze od siebie. Wszak druga żona była młodsza od niego 19 lat. Odkąd został wdowcem, czarował bez zobowiązań młode dziewczyny, kobiety, a ostatnio ekspedientki w sklepie, bo to jedyne miejsce, gdzie się teraz udziela towarzysko, przesypiając większość dni, noce spędzając przed komputerem. Tę dziewczynę znał jako dziecko, gdyż mieszkała naprzeciwko rodzinnego domu żony, w którym mieszkali aż do jej śmierci. Dziś już kobieta, z nieciekawą przeszłością. Okradła ojca, sąsiadów, jest uzależniona od alkoholu. Mieszka gdzieś na melinie w Miasteczku. I w tym Miasteczku ją spotkał, wysłuchał, zaprosił do siebie, oferując pomoc. Finansową. Starszy pan z emeryturą w euro.

OM zadzwonił, w trybie pilnym pojechał, wytłumaczył, ale nie wiadomo z jakim skutkiem, gdyż usłyszał, że on jej pomoże, bo tej dziewczynie teraz jest ciężko w życiu, a on ją przecież dobrze zna. Owszem. Takie życie wybrała… Jedyne co ustalili, że nie może jej zapraszać na stancję. Właścicielka domu jest naszą dobrą znajomą, wdową, która od lat wynajmuje pokoje lokatorom sezonowym. Nasz przyjaciel Niemiec jest jej stałym lokatorem od kilkunastu już lat.

*

Czas biegnie nieubłagalnie… w ogrodzie sezon truskawkowo-czereśniowy się skończył, ale wciąż jest coś do smakowania. Nawet moje rachityczne krzaki porzeczek obrodziły…

Są też już jabłka, na razie papierówki; dojrzałe spadają z drzewa, gdzie poobijane podżerają je robaczki. No cóż, każdy chce żyć 😉

I pełno w ogrodzie motyli…

Tańczące swój motyli taniec na wietrze, przysiadające na chwilę, nieuchwytne…

Zońcia też jak ten motyl- biega po całym ogrodzie, to za piłką, psem, z motylkami gra w berka 😉

Uśmiechniętego czasu 🙂