Nieoczywista strata…

Nie pamiętam, kiedy i co mną powodowało, że założyłam konto na Instagramie. Zahasłowane rzecz jasna, hasłem, którego nie pamiętam, co też jest rzeczą oczywistą. Założyłam i tyle mnie tam było. Nie opublikowałam nawet pół zdjęcia, jednego słowa czy kropki. Nie zaczęłam nikogo podglądać obserwować, a sama mam podobno obserwatorów dwie sztuki, o czym doniosła mi Ata, bo ja na konto wejść nie mogę z przyczyn jasnych, rzecz jasna. I spuściłabym na to kurtynę milczenia, gdyby nie to, że od kilku miesięcy dostaje na skrzynkę mejlową komunikaty o nietypowym logowaniu z urządzenia, z którego zazwyczaj nie korzystam. Najpierw bagatelizowałam, bo przejęcie pustego konta przez hakera nie wydaje mi się niebezpieczne; wprawdzie podane jest moje imię nazwisko i podstawowy adres emilkowy, ale w końcu nie pełnię ministerialnej teki i nie posiadam danych wrażliwych jak pewien niefrasobliwy minister z rządu nam miłościwie panującego. Ale! Nie byłam pewna, czy przypadkiem hasło mojej skrzynki nie jest tożsame z instagramowym, co za czorta sprawdzić nie mogłam, gdyż od razu przekierowywało mnie do zmiany hasła. Zmieniłam. Tyle że własnej poczty. Tak na wszelki wypadek, bo z Ruskimi to nigdy nic nie wiadomo. Tak się wkręciłam, że to afera wysokiego szczebla ;p, bo te logowania to z Rosji (jak i u ministra), że wystraszyłam się, iż zhakują mi moją pocztę, kiedy kliknę link podany w emilce. No bo powiedzcie sami, przecież byle idiota ot tak nie próbowałby przejąć mojej tożsamości. Ja po prostu jeszcze nie odkryłam powodu prób włamania się na konto.

Dokonałam też spisu się. No właśnie. I być może grozi mi dwa lata więzienia. Uwzględniłam tylko OM we wspólnym domostwie „zapominając”, że nasz przyjaciel cudzoziemiec wciąż jest u nas zameldowany. Pomyślałam sobie, że uwzględni go OM, ale teraz czytam- co spisując, było dla mnie logiczne- że samoistnie już spisywać się nie musi.

zdjęcia z parku

Starych drzew się nie przesadza… tak mówią. Najbardziej żal mi jest lip i sosen oraz łąki pomiędzy.

Może krajobraz się nie zmieni, ale wpływu już na to mieć nie będziemy…

A w ogrodzie rozkwitła piwonia, na razie różowa i tak jakby mało efektownie…

I kwitnie stara akacja przy budynku gospodarczym(kiedyś) wybudowanym jeszcze przez Niemca, a teraz garażu-wiacie; cegły się zachowały…

I maki, które rosną w kilku miejscach…

Ogród się zmienia każdego dnia…Żar z nieba się leje, przydałby się deszcz…