Sielanka nie trwa wiecznie…

W wielodzietnych rodzinach duża różnica wieku pomiędzy najstarszym rodzeństwem a najmłodszym to rzecz oczywista. (Tata od swojej najmłodszej siostry jest starszy o 17 lat). Rzeczą naturalną jest, że to się przekłada też na kuzynostwo.

Dziesięć lat sąsiedztwa i koleżeństwa, które z każdym minionym miesiącem i rokiem zacieśniało się w coraz większą zażyłość- przyjaźń. Wspólne kawki, herbatki, biesiady przy mocniejszych trunkach, pomoc w różnych życiowych sytuacjach. Dzielenie radości i smutków. I przyszedł moment, kiedy to wszystko się skończyło. Ból i rozczarowanie, milczący telefon, nieodpowiadanie na zaproszenie, brak reakcji na przeprosiny, na wyciągniętą do zgody rękę. Sielanka pomiędzy sąsiadami skończyła się, kiedy zostało wyrażone zdanie na temat związku dużo młodszej kuzynki jednego z dorosłym synem drugiego, a mianowicie kuzyn oblubienicy stwierdził, że chłopak na męża się nie nadaje. Zdenerwowało to kandydatka na męża i wyraził to w dosadnych słowach tak, że pół ulicy je słyszało. Podobno.

Wysłuchałam. Uśmiechnęłam się, bo jak dla mnie to żaden powód, żeby zakończyć dobre relacje sąsiedzkie. W końcu wybuchowo i dobitnie swe zdanie co myśli o sąsiedzie wyraził syn, który nie życzy sobie wtrącania się w jego związek, a nie jego rodzice. Dorosłe dziecko to byt osobny, nawet jeśli wciąż mieszka pod jednym dachem z rodzicami. I cóż to za przyjaźń, jeśli nie można porozmawiać, wyjaśnić, przeprosić, bo druga strona się obraża.

Znam życie. I często trzeba dać czas drugiej stronie na ochłonięcie. Może już nie będzie tak serdecznie, a przynajmniej nie od razu, bo kwas już się rozlał, ale jeśli jest duża wola z jednej strony na ratowanie tej relacji, to nabranie dystansu i przeczekanie przyniesie efekt.

Pocieszyłam. Poradziłam. Telefon zadzwonił. Ulga, bo wiele stresu, smutku i łez zostało wylanych. Miałaś rację – słyszę. Uśmiecham się.

Smutno mi, kiedy ludzie nie potrafią zawalczyć o dobre relacje, odpuszczają, tak jakby wspólnej przeszłości nie było… Jesteśmy różni, różnie reagujemy na konflikt bądź, kiedy niepostrzeżenie więzi się rozluźniają. Przeżyłam taką sytuację w dalekiej przeszłości, kiedy po raz pierwszy zachorowałam na skorupiaka. Miałam wokół siebie przyjaciół i mnóstwo znajomych wspierających, pomagających, ale kogoś zabrakło. Wszyscy się dziwili tą nieobecnością. Być może, gdybym była skupiona tylko na sobie, to poczułabym żal i rozczarowanie. Ale wiedziałam, że jej w tym samym momencie zawalił się świat i skupiła całą swoją energię na ratowaniu go, izolując się od wszystkiego i wszystkich. To nie była walka o życie i skończyła się porażką i wyrzutami sumienia wobec mnie. Niepotrzebnymi. Nie było nic do wybaczania, tylko do zrozumienia.

I dla oka- kwitnące rododendrony w zaczarowanym ogrodzie, których było mnóstwo i nie sposób wszystkie sfotografować 😉

Mnie jednakowoż zachwyciły kwieciste łąki…

zalec na takiej i zbijać bąki ;p

To jeszcze nie koniec przepięknych miejsc tego czarującego ogrodu….

23 myśli na temat “Sielanka nie trwa wiecznie…

  1. Emocje są zawsze złym doradcą i gdy puszczają język wolno to robi sie nie wesoło. Inna sprawa, czy powinno się ingerować w życie młodych, acz dorosłych, ludzi? Każdy ma swoje życie i za nie odpowiada, a wsadzanie w to nosa, nawet z dobrymi intencjami, rzadko sie dobrze kończy…

    Polubienie

    1. Otóż to.
      Obie strony zareagowały zbyt emocjonalnie- co może nie dziwić w danym momencie. Nawet nie wiem, czy to było klasyczne wtrącanie się, czy raczej wyrażenie swojego zdania, które było iskrą zapalną, a ogień dotknął bliskich skonfliktowanych osobników.

      Polubione przez 1 osoba

  2. Niedawno sobie uświadomiłam, że osobiście znam cały tłum ludzi, u których w rodzinie są czarne dziury
    Przyjaciółki siostra zerwała stosunki z rodziną, bratowej siostra trzasnęła drzwiami., koleżanka przestała odzywać się do matki i siostry…

    Wstrząsające jest to, jak dużo jest takich sytuacji!!
    I w żadnej nie widziałam prawdziwego, mocnego powodu!!

    Polubienie

    1. No u nas też tak od kilku lat (3?). Tata nie chce znać młodszej od siebie siostry. Ale kobieta narozrabiała mocno. Ja przez nią też morze łez wylałam. Zaś mąż mojej przyjaciółki nie rozmawia od lat z młodszym bratem. Powód- syndrom średniego brata, który zawsze ma najgorzej 😉
      Zawsze mnie dziwiło, że w rodzinie można się skłócić/obrazić na amen, bo te powody najczęściej są irracjonalne. Tyle że jak padną ciężkie słowa, groźby to wcale nie jest łatwo o wybaczenie i zgodę. Jednak rodzinę wiążą więzi szczególne, bo to nie sąsiad na którego widok można odwrócić głowę w drugą stronę.

      Polubienie

      1. Eee tam. 🙂 Mój OM ma młodszego brata. Naprawdę trudno byłoby znaleźć dwóch bardziej się różniących facetów – podejście do życia, zainteresowania, znajomi, lektury, sposób spędzania czasu… Wszystko zupełnie inne. Jak sobie zaczęli schodzić z drogi w przedszkolu, tak trwa to do dzisiaj. Dopóki żyła ich mama, siadaliśmy razem do świątecznego stołu, żeby uprzejmie porozmawiać o pogodzie i nie robić przykrości mamie. Później to też ustało. Nikt się na nikogo nie obraził, po prostu zero punktów stycznych. Jak trzeba pomóc, to się pomoże albo zrobi zrzutkę na sprawy wspólne, typu sprzątanie grobu rodziców. Tyle.

        Polubienie

        1. Niewiele wiem o relacjach rodzeństwa, bo sama jestem jedynaczką tak jak moje dwie najbliższe przyjaciółki (trzecia ma rodzeństwo i jest z nimi w dobrej komitywie). Tata jako ten najstarszy od zawsze miał pod opieką rodzeństwo, kiedy dziadkowie szli w pole czy do robót w obejściu. W wieku 14 lat wyjechał do DM- jemu powiodło się najlepiej (no może jeszcze siostrze, która żyje w Kanadzie) dzięki nauce i ciężkiej pracy, ale zawsze pomagał braciom i siostrom a nawet ich dzieciom. Choć nie jest wylewny (jak dzwoni to często wymienimy 5 zdań i już się zegna ;D), ale jest rodzinny i bardzo przeżył tę sytuację- martwiłam się o jego zdrowie.
          Wiesz, ja sobie myślę, że może takie relacje są zdrowsze jak u Twojego OM od takich, kiedy to siostra jest ważniejsza od żony…

          Polubienie

          1. Też tego nie ocenię, z tych samych powodów. 😀
            Ale ze smutkiem obserwuję, że ten brak relacji rodzinnych w sposób naturalny przenosi się na kolejne pokolenie. Moje dziewczyny wiedzą, że mają kuzynów i kuzynki, ale bliższych relacji też brak (jakieś tam odległe są, ale…), bo nie miały jak ich nawiązać. I czasem im tego brakuje…
            A z innej beczki, w międzyczasie poczytałam. 😦 Pewnie o tym wiesz, ale… 😦
            https://tiny.pl/r3kcm

            Polubienie

            1. Moje dzieci również nie mają bliskich relacji z dziewczynami Rodzinnej, choć jako małe dzieciaki u dziadków spali w jednym łóżku 😉 Mają kontakt, ale nie jakiś zażyły, choć lubią się. Ja z kolei z dwoma braćmi ciotecznymi od strony Mam miałam długo bardzo dobre relacje (od Taty, bywało różnie i różnica wieku, była tego przyczyną). Odległości robią swoje, życie pochłania, ale wciąż się dogadujemy i mamy o czym rozmawiać.
              Wiem. I szlag mnie trafia. Miałam pisać o tym, ale nie chciałam psuć sobie nastroju… Już rok temu Profesor walczyła, żeby i tym z BRCA nie zabrano refundacji. Wciąż jest to możliwe. Jak czytam, że pięć lat to niewiele… to tylko jedno słowo mi się ciśnie skurw… Bez tego leku wznowę miałam po 1,5 roku, a teraz już leci 5 rok na pigułach. Być może już na oparach, tak jak mój organizm, który coraz bardziej się buntuje, ale gdybym jutro miała się dowiedzieć, że pozostała mi tylko chemia dożylna, to nie wiem, czy nie strzeliłabym sobie w łeb… W tym popierdzielonym rządzie wydaje się, że mają monopol na czyjeś życie. I to nie mutacja decyduje, tylko rodzaj raka- na co jest wrażliwy. Nie powinno tak być, że jedne kobiety dostają tę szanse, bo miały szczęście mieć złe geny. Mnie brak słów.

              Polubienie

            2. jeszcze dorzucę, bo mi się krew wzburzyła, że u nas trzeba mieć przerzuty, żeby dostać lek, który na zachodzie podawany jest przy pierwszym rzucie. Dopiero jak minie ileś tam lat to łaskawcy wpisują go na listę leków dostępnych w standardowym leczeniu przy pierwotnym wykryciu skorupiaka. Wszystko rozbija się o kasę.

              Polubienie

    2. Ojej..

      To temat rzeka…
      Ja się do wszystkich odzywam. Ale moja przyjaciółka z dzieciństwa zerwała ze mną kontakt z dnia na dzień. Przysięgam,że bez powodu. Nie padły żadne słowa. Była wtedy w Anglii. Napisałam jej,że jestem w ciąży. I koniec. Podejmowałam próby chyba z 20 lat. Teraz już wiem, że nie było warto. To ona q całości ponosi za to winę. Już mi nie żal.

      Polubienie

      1. Tak!
        Wytrwała jesteś 🙂 Ale przynajmniej wiesz, że próbowałaś, a żałować nie ma czego, choć żal się zawsze pojawia. Pozostaną na zawsze wspomnienia 🙂
        Te relacje z dzieciństwa chyba najtrudniej utrzymać. Drogi często się rozjeżdżają i trzeba dużo wysiłku, żeby to trwało. (W tamtych czasach nie było takich możliwości kontaktu jak dziś). U mnie się tak zadziałało, więc w tym roku (1.09) będziemy obchodzić „złote gody” przyjaźni 😀 A jutro w końcu się wyściskamy, bo od zimy tylko kontakt telefoniczny i przez komunikator.

        Polubienie

  3. Tyle jest problemów i zgrzytów wśród najbliższych sobie osób … prawie w każdej rodzinie.
    Więc rzeczywiście lepiej zapatrzyć się w przyrodę i zasłuchać w śpiew ptaków…
    Pięknie Cię pozdrawiam Roksanno 🙂

    Polubienie

  4. Myślę, że priorytet bliskości genetycznej bardzo wchodzi w paradę faktycznych pozytywnych relacji, które są najtrwalsze, gdy bazują na wspólnych celach i zainteresowaniach. Sama jestem jedynaczką, ale tata miał sporo rodzeństwa a mama sporo kuzynów, więc teoretycznie rodzina jest duża. W praktyce jednak prawie nie utrzymujemy kontaktu, tematów starcza na tyle, co jeden obiad. Wizyta raz na rok, informacja o tym, kto umarł, albo kto wchodzi w związek małżeński. To nie wyklucza miłej rozmowy, gdy wpadniemy na siebie przypadkiem, ale rozmów raczej nie przeciągam. Czy mnie dziwi sytuacja, którą opisałaś? Nie bardzo. Wydaje mi się, że przyjaźń to jednak coś innego niż wspólne geny i częste widzenia związane z miejscem zamieszkania.

    Polubienie

    1. Od rodziny trudniej się „odciąć”, choć to w niej bywają najostrzejsze konflikty.
      Myślę podobnie, więc uważałam, że reakcja była nieadekwatna i przecząca przyjaźni. Czas pozwolił na refleksję i najprawdopodobniej relacje wrócą na poprzedni tor. Często przyjaźń mylona jest z zażyłością. Tu był taki sprawdzian.

      Polubione przez 1 osoba

  5. Nie chcę powiedzieć,że jesteśmy idealną rodziną,ale najbliźsi (poza corką) są mi moi bracia i ich rodziny.Nigdy nie było między nami najmniejszego nawet zatargu.Myślę,że taki stosunek do rodzenstwa wynosi się z domu.Myślę też,że to w dużej mierze dlatego,że nie mieszkamy”przez płot”.Mam też bardzo dobre relacje z jedyną żyjącą ciocią,siostrą mojego taty(wujek zmarl latem).Nie mamy dużej rodziny,moja mama miala jednego brata,żyje jeszcze ciocia,jego żona,moze z nią mam najmniej bliskie relacjie,bo mieszka w Sopocie:),a ich corka w Londynie.Okolicznościowo skladamy sobie życzenia,cicie wysylają tradycyjne kartki. Moze nie mam zbyt bliskich relacji z mlodym pokoleniem,dziecmi kuzynow,no,ale to zrozumiale:))
    Przepieknie u Ciebie ,Roksano,pozdrowionka

    Polubienie

    1. Czyta się to cudnie. Nie mam pojęcia jaką byłabym siostrą, ale dwie moje przyjaciółki tak właśnie traktuję. A dziś przez chwilę widziałam się z Mamą jednej z nich, która traktowała mnie jak swoją drugą córkę- poleciały łzy ze wzruszenia. Dla moich rodziców Aliś i PT zawsze były bliskie, dla Taty wciąż są. To takie ważne jak się ma z kim dzielić dzieciństwo i młode lata, a teraz wspólnie je wspominać. Dla mnie to największy skarb. Przyjaźnie zawarte w dorosłym życiu są również ważne i cenne, ale nie ma tej specyficznej więzi, które wytwarza wspolne dzieciństwo. Nie mają korzeni…
      Serdecznosci 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s