Niezależność…

Jak dobrze ją mieć… Obecnie dla mnie to przede wszystkim samodzielność w kontekście choroby przewlekłej. Niekoniecznie samowystarczalność w każdym aspekcie życia. Ale na przykład samostanowienie już tak. O sobie. Ważna też jest niezależność finansowa. I nie chodzi o osobne konta.

Bardzo bliska mi osoba wiele razy mówiła, że odeszłaby od męża, gdyby nie zależność finansowa. Tak wiele kobiet tkwi w nieudanych związkach, bo nie mają środków, żeby to zmienić. Niestety, najczęściej to właśnie kobiety są uzależnione od portfela męża, partnera, nawet jeśli same też zarabiają. Niektórzy panowie są przekonani, że bez ich wsparcia finansowego ich partnerki sobie nie poradzą, więc nie chcą tworzyć relacji partnerskiej- współzależności. Dysproporcje finansowe w związku, który nie jest oparty na szacunku bez względu na to, kto i ile zarabia, bywają mocno odczuwalne dla osoby zależnej finansowo. Proszenie się, tłumaczenie się, a z drugiej strony wydzielanie, wypominanie, nawet w sposób subtelny może prowadzić do głębokiej frustracji.

Dobrze być niezależnym nie tylko w kontekście związku, gdzie miłość bez wolności tak naprawdę nie istnieje.

Niezależność kojarzy mi się też z dystansem. I podam tu przykład Czech i pewnej instalacji (rzeźby) fontanny w postaci dwóch sikających facetów do basenu, który ma kształt konturu Republiki Czeskiej. Z tego co wiem, nikt z czeskich władz nie ciągał artysty za obrazę majestatu, jakim powinien być dla obywatela jego kraj. Nie osądzono go w mediach od czci i wiary (co akurat nie dziwi, bo to w większości ateistyczny kraj, może dlatego mają dystans do siebie i poczucie humoru).

ZUS to jednak instytucja przewidywalna. Wprawdzie w pierwszej chwili widząc grubą kopertą A4, pomyślałam, że jednak to nie jest decyzja, a z jakiegoś powodu zwrócono mi dokumenty medyczne, ale po otworzeniu, okazało się, że jest i ona. Przewidywalna. Renta na dwa lata, a ściślej to na rok i 11 miesięcy. Rodzinna obstawiała, że dostanę już bezterminową. Taaa… Do emerytury zostało mi trzy lata z kawałkiem. Nie przewidywałam, że zostanę pozbawiona mej niezależności finansowej ;), ale na wszelki wypadek poczyniłam tej wiosny pewne inwestycje i proszę bardzo… sałata już jest 😀

Pisałam o wyciętym klonie przy ogrodzeniu cmentarza, jedynym drzewie w tej części. Odrodził się przy grobie Mam. Odrodził, bo choć wyrósł już w tamtym roku, jeszcze przed ścięciem drzewa-matki, to jednak zimą został połamany. Trzy tygodnie temu sterczały dwa niepozorne badyle, a wczoraj zobaczyłam cudnego klonika…

28 myśli na temat “Niezależność…

  1. Klonik mnie autentycznie wzruszył . Tylko raczej nie ma szans w tym miejscu , ale wygląda cudnie w tej chwili.

    Co do niezależności finansowej , pełna zgoda. Też znam taki związek , który podejrzewam , że trwa z powodu zależności finansowej a facet im starszy , tym bardziej daje odczuć , że to przecież wszystko jego zasługa.
    Straszne !
    Jeszcze wymieniłabym niezależność w przemieszczaniu się tzn żeby nie być uzależnioną od podwożenia przez
    kogokolwiek . W naszym pokoleniu to też często występuje a jak w parze z zależnością finansową to w ogóle chyba bardzo trudno. A może niektórym to nie przeszkadza ( kto wie ? ) bo przecież różni są ludzie .
    ZUS Kochana też żarliwie wierzy , że przed emeryturą wrócisz do pracy :p

    Płody rolne godne rasowego ogrodnika , kiedy to urosło , skoro było tak zimno ? Sałaty zazdraszczam 😉
    Serdecznie pozdrawiam , z tego co z łóżka widzę to wieje u mnie i raczej pochmurno . Musiałam dłużej w sypialni zostać , bo kolejny przedstawiciel od fotowoltaiki się po domu kręcił .

    Polubienie

    1. Ja tak wzruszona posiedziałam obok niego na ławeczce. Wiem. Ale jeśli co roku będzie się odradzał pozostając na zawsze dzieckiem-nigdy nie osiągnąwszy wieku dojrzałego- to będzie radością dla mnie i towarzyszem dla Mam od wiosny do jesieni 😀
      Ech… różnie bywa, i niektórym nie przeszkadza w różnych formach zależność. O przemieszczaniu się też myślałam, choć schowałam to pod szerokim pojęciem samodzielności.
      Wiesz, że szczytem to jest przekonanie i dawanie odczuć, że gdyby nie on i jego praca/firma, a potem wychodzi na jaw, że dom był utrzymywany z zarobków tej gorzej zarabiającej, bo on „zapomniał” zrobić przelew na marne tysiąc złotych miesięcznie…. I tak w ciągu roku kilka razy…
      Mnie zimno tej wiosny nie jest. Mogłabym powiedzieć, że w sam raz 😉
      Odpozdrawiam również z łóżka. Za chwilę się wygramolę, bo zmieniam dziś opiekunkę Zońci.
      Testujecie kolejną firmę?

      Polubienie

      1. Mąż z dwoma się umówił ale chyba przekonałam go , że to może poczekać , bo jeszcze drzwi garażowe , piwnica podłogi i łazienka ( a w niej skuwanie starych płytek – to dla mnie horror , znów pył – choć tylko w piwnicy) i ogród i parę innych „drobiazgów” Poza tym sam mówił , że jakiś przełom ma być w materiale chyba …. dopytam 😉
        Ja już nie mogę , od dwóch lat z fachowcami – mam dosyć , wytrzymam jeszcze tylko tych co muszą skończyć ( sam stolarz będzie w domu 2 dni ) . Ogród i piwnice , mam ten komfort, że zamknę naprawdę szczelne trzyszybowe drzwi na gorę i może nawet niedużo będę słyszała 😛
        Ja też na pogodę nie narzekam z paskudnego powodu , wrrrrrrr !

        Polubienie

        1. No długo, długo, kto by to przewidział? Ja już jestem zmęczona, a co dopiero TY😀( kto by dał radę dziadkowi architektowi i szefowi budowlanemu pisowcowi – tylko Ty💪)
          Współczuję, ale z efektów możesz być z siebie dumna!
          A widzisz, zawsze się znajdzie jakiś plus w sytuacji, która w innej rzeczywistości byłaby powodem do narzekań 🤪A tak serio: więcej słońca, mniej paskudnych powodów 😘🍀

          Polubienie

          1. Dzięki :**
            Ha, ha faktycznie był Dziadek inżynier i fanatycznie (w dodatku średnio uczciwy) wielbiący obecną ekipę
            szef pierwszej ekipy. Wiesz, że tyle mam nowych „perełek” , że o tamtych już zapomniałam ;;))
            Nie no słońca nam potrzeba bardzo , jedynie za upałem póki co nie tęsknię .
            Za moment środa , niech będzie fajna 😉

            Polubienie

            1. Mogłabyś napisać „niekończącą się historię pewnego remontu” 😀
              Środa wstała słoneczna. I tak a propos, właśnie w szlafroku podpisałam umowę z bankiem. Pani miała być o 9.15, a przyszła za pięć 9. 😀
              Pięknego dnia😘

              Polubienie

              1. Pani powinna się cieszyć , że jej w ogóle otworzyłaś prawie w nocy 😉
                A do mnie zadzwonili z jakąś propozycją ubezpieczenia samochodu (kończy się niedługo) o godz 8.00 !!
                O tej porze to nawet za 1 zł bym nie skorzystała . Odebrałam bo całkowita ciemność panowała w sypialni i myślałam, że jest poźniej . Dobrze, że o tej porze natychmiast zasypiam :p
                Patrz i już środa prawie minęła a parę centymetrów wyżej się dopiero zaczynała. Tak szybko uciekają dni …

                Polubienie

                1. Już czwartek. Z bólem żołądka. Identycznym. Wokół wszyscy zdrowi.
                  Nic to, w domu jestem, nic nie muszę, to sobie będę polegiwać i cierpieć 😉
                  Miałam właśnie dziś pisać o uciekających dniach majowych…

                  Polubienie

  2. Czechy to nie Polska 🙂 U nas autora takich rzeźb spalono by na stosie 🙂 No, może przesadzam, ale już nie raz podnoszono larum, choćby o tęcze nad głową Matki Boskiej, więc nawet jeśli chodzi o sztukę nie jesteśmy zbyt tolerancyjni… Życie z potworem tylko dlatego że nas utrzymuje jest dla mnie niezrozumiałe. Mamy 21 wiek, kobiety chcą być niezależne, bo przez wiele, wiele lat o to walczyły i jeżeli ktoś godzi się na życie w toksycznym związku w obawie przed utratą wygodnego życia, to znaczy że stawia wygodę ponad szczęście, a to już takie normalne nie jest…Ale nigdy nie byłem w takim związku, więc nie mnie to oceniać…

    Polubienie

    1. A szkoda😉
      Medialnie na pewno- odsądzono by od czci i wiary.
      Potwór miewa różne twarze. Czasem człowiek się przyzwyczaja, aż w końcu wydarza się ciś, co otwiera mu oczy i zapada decyzja bądź nie.
      Z boku zawsze to wyglada zero jedynkowo, ale to wcale nie są takie proste sprawy, jak się przyjrzeć z bliska.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Pewnie masz rację, ale jako naród jesteśmy myślowo zacofani, a szczególnie ci ze skrajnie prawicowymi poglądami, bo akurat oni najbardziej nerwowo reagują na wszystko co odbiega od schematu…

        Polubienie

        1. Konserwatyści od siedmiu boleści hołubiący patriarchat. Niereformowalni. I takich może być więcej, biorąc pod uwagę, jak minister edukacji chęci wychowywać i edukować dzieci i młodzież.

          Polubione przez 1 osoba

  3. Jestem beznadziejnie zależna finansowo od męża. Choć nie tak miało być. Chyba dobrze, że jesteśmy raczej udanym związkiem.

    Niedawno usłyszałam bardzo ważne zdanie. Wypowiedział je psychiatra. Ale odnosi się to do każdego chorego. Nie można pozbawiać pacjenta godności.

    Moja mama była bardzo okaleczona po operacji onkologicznej, ale urzędasy kazały jej co roku przychodzić po te niebieską kartkę do samochodu…

    Polubienie

    1. Nawet bardzo dobrze. Zależność miewa różne formy i wcale nie musi być napiętnować związek. Są kobiety, które oddają zarządzanie finansami mężom, twierdząc, że odkąd tak się stało, one nie muszą się martwić jak gospodarować, żeby na wszystko starczyło.
      Tak! W PL bywa z tym różnie.
      Ech… ja nawet się nie starałam, raz w życiu pobierałam zasiłek pielęgnacyjny przez dwa lata.

      Polubienie

  4. Taaa… Wzruszająca jest ta wiara ZUSu w cuda. Mnie kazali przychodzić co 3 lata, chyba wierząc, że wycięty staw przez ten czas odrośnie, a oczy się zregenerują jak jaszczurce ogon. 😀 W Twoim wypadku wyleczenie ma być jeszcze szybsze… Nieuleczalni optymiści. 😛 Ale mogli Tobie też dać te 3 lata, bez jaj… Chyba że obawiają się / przewidują kolejne zamieszanie z wiekiem emerytalnym. 😛
    Karta parkingowa to jest bardzo przydatna rzecz, szczególnie w dużych miastach, a dostaje się ją mocą decyzji komisji PZON, nie ZUS. Posiadam od lat i tysiące razy nam uratowała tyłek, jak już absolutnie nie było gdzie zaparkować, a miejsce dla inwalidy było akurat wolne. Dodatkowo, te miejsca są zwykle blisko celu, więc oszczędzają chodzenia – dla mnie super. 🙂
    W moim przypadku przeprowadzka zlikwidowała mi (zgodnie z planem) zależność fizyczną dzięki brakowi lodu i doskonałemu transportowi publicznemu, za to spowodowała zależność finansową. Ale gdyby mój OM miał ochotę się zacząć wygłupiać „w temacie”, to tu jest o tyle prosto, że oferty pracy dla służby domowej są publicznie dostępne. Zwykle opiewają na pensję minimalną plus wygodne zakwaterowanie i pełne utrzymanie, ubezpieczenie społeczne, prawo do urlopu i takie tam. Jest się na co powołać w razie czego. 🙂
    Inna sprawa, że poczucie „sama sobie nie poradzę” jest często nabyte skutkiem długoletniego wysłuchiwani takich uwag. A potem się okazuje, jak bardzo były one błędne… 😛

    Polubienie

    1. Trzy lata też by mnie nie urządzało w kwestii bezbolesnego przejścia na emeryturę.
      Wiem, że jest przydatna i wiem, że nie ZUS (zasiłek pielęgnacyjny miałam z ZUS, bo wtedy renta akurat mi się skończyła przy dożylnej chemii- orzecznik odwiedził mnie w domu i nic nie musiałam robić w tej sprawie), dlatego się nie staram, bo nie mam siły dla kolejnej instytucji kompletować papiery i stawać przed komisją.
      Ha, ha to dopiero niektórzy panowie by się obudzili. Szlag mnie trafia z tym nie docenianiem wkładu pracy w domu, wychowywaniem dzieci, bo co tu ukrywać, jeśli nie pracuje przez pierwszy rok czy dwa ich życia, to ten obowiązek spada na matkę. Od zarania większy szacunek w społeczeństwie ma matka pracująca… wrrr…
      Masz rację. Ten lęk tkwi, szczególnie wśród bliskich ze starszego pokolenia. Może (tak jak w naszym przypadku) nie zawsze mówi się o tym głośni, ale gdzieś tam w trzewiach są obawy. I nie i dziś, ale o jutro. Złudnie się myśli o poczuciu bezpieczeństwa, (niekoniecznie finansowego), bo tego bezpieczeństwa przecież tak naprawdę już nie ma…

      Polubienie

      1. Jedno, czego mnie nauczyło te 30+ lat DG i reszta życiorysu, to fakt, że bezpieczeństwo zapewnia wyłącznie posiadanie planu B, a najlepiej jeszcze C i D. Nauczyłam się, że bezpieczeństwo stałej pracy trwa tyle, ile okres wypowiedzenia, stałego związku tyle, ile spakowanie walizek, itp. itd. Ja umiem z tym żyć normalnie, a np. moja rodzina niekoniecznie. Ale skoro im te złudzenia pomagają, to niech sobie je mają i hodują, co mi tam… 🙂

        Polubienie

        1. A ja chyba żyłam złudzeniami, choć nie mnie one dotyczyły… i mam bolesną nauczkę, że nie obdarowuje się pochopnie. A miałam przykład jak się podziało u przyjaciółki.
          Masz bardzo zdrowe podejście. Ja planów w zanadrzu nigdy nie miałam, ale też nie obawiałam się o się, gdyby mi się coś takiego przydarzyło. A pracując od 14 roku życia, potrafiłam zadbać o kasę w kieszeni, choć nie musiałam😉

          Polubienie

          1. Ale u mnie to nie ma nic wspólnego z brakiem zaufania. Natomiast ma dużo ze świadomością, że ewoluują i emocje, i sytuacje. Komuś na czymś najpierw nie zależy, a potem zaczyna zależeć – albo odwrotnie. Komuś coś się opłaca, a potem przestaje. Ktoś się czegoś boi, a potem nabiera odwagi – do dobrego, albo i do złego… Taki lajf, mocno zmienny. 🙂

            Polubienie

            1. Wszystko się zgadza. My się zmieniamy i okoliczności się zmieniają. Dlatego wiem, że nic za pewne nie można uważać. I nie chodzi mi o samo rozstanie. Pewnych rzeczy byłam pewna i to się nie zmieniło, ale w sprawach finansowych- no cóż. Dlatego z bólem, ale obdarowujemy już tylko rodzone dzieci. I jest mi dziś głupio, że nie rozumiałam w tej kwestii podejścia naszych przyjaciół.
              A co do zaufania. Bez niego nie potrafiłabym być w związku. Bez miłości tak.

              Polubienie

  5. Moja Mama powtarzała mi zawsze, że kobieta nie powinna być zależna finansowo od męża. Nie wyobrażam sobie tego, tym bardziej, że zawsze z mężem mieliśmy wspólne konto, a decyzje podejmowaliśmy wspólnie. Choć spotkałam się ze stwierdzeniem, czy sobie poradzę po jego odejściu. Jakoś poradziłam sobie i nie potrafię płakać do ludzi, że mi jest źle.
    Pozdrawiam i przytulam 😘😘😘

    Polubienie

    1. U nas podobnie. Problem z gospodarowaniem funduszy nigdy nie zaistniał.
      Myślę, że w takich sytuacjach dochodzi jeszcze żałoba i tęsknota, więc dodatkowe obciążenia, oprócz tego, że o jedną pensję mniej, a opłaty praktycznie te same.
      A wypłakać się czasami jest dobrze, ludzie nie są tacy źli 😉
      Ściskam mocno😘😘😘

      Polubienie

  6. Uśmiechnęłam się na widok tego obrazka:-) ale najlepiej być w ogóle nie zależną osobą. No u mnie niestety tak nie jest, ze względu na swoją niepełnosprawność, zawsze będę zależna od drugiej osoby. Choć staram się jak najwięcej sama ogarniać, to nie jest to do końca realne, niestety.

    Polubienie

    1. Myślę, że najważniejsza jest akceptacja, że w pewnych sytuacjach i okolicznościach musimy mieć pomoc. I umieć o nią poprosić. To wcale nie robi z nas osób bezwolnych 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s