Morderczo, wzruszająco, śmiesznie…

Każdy morderca powinien stanąć przed sądem i zostać odpowiednio ukarany. A ten, który z premedytacją pozbawił życia 7 milionów skrzydlatych istnień, najsurowiej jak tylko prawo pozwala. Dla przykładu. Rolnicy przez lata trują pszczoły, całe pasieki. Bezkarnie. Z lenistwa, niedouczenia, ignorancji, głupoty, niefrasobliwości. Za każdym razem, kiedy słyszę o czymś takim, to serce mi pęka i nóż w kieszeni otwiera i uruchamia instynkt morderczy.
I wzrusza historia, która przydarzyła się Tacie, a mianowicie konsultant przy dużej inwestycji nie chciał wziąć pieniędzy za poradę, tylko poprosił jeden ul z pszczołami. Tata obiecał mu go dostarczyć, więc z czwartku na piątek z Miśkiem jako kierowcą udali się w podróż do miasta oddalonego o ponad 400 km.

Mord w oczach miałam, kiedy to wracając umordowana na grządkach (siałam fasolkę i buraczki) zastałam Panią pielącą pod tarasem (jeżyny i ozdobne krzaczki). Bynajmniej nie chciałam mordować kobiety pracującej, tylko własnego OM, że mnie nie uprzedził- odpuściłabym sobie robótki ziemne. Nie, że nie lubię. Lubię nawet bardzo, ale niekoniecznie ponad moje siły (pielenie grządek). W tej chwili. Bo ja wierzę w swoją moc, że w końcu nadejdzie. Czasem ta psychiczna nie wystarcza, bo chciałoby się podziałać coś więcej.

Ale kiedy wstaje słoneczny dzień, a drugie Słoneczko w ogrodzie pod czereśnią zbiera kwiatki dla babci, to wszelkie mordy odpuszczasz sobie i łagodność cię przenika każdą cząstką ciała i duszy- śmiejesz się całą sobą 🙂


Zaś potem ogarnął mnie pusty śmiech, zobaczywszy naszą reprezentantkę Miss Uniwersum na wybiegu w USA, której z ramion wyrosły skrzydła husarii, a z tyłu powiewała flaga narodowa. Polka musi być Polską 😉

I może Was uśmiechnę… Przygrzałam sobie kaszankę po meksykańsku i na gazie postawiłam niewielki garnczek z zupą pomidorową o objętości kubka, bo tyle zostało po nakarmieniu Zońci, więc stwierdziłam, że skonsumuję bez makaronu (u Was pomidorowa z ryżem czy makaronem?) w formie pitnej. Do tej kaszanki. Usiadłam przy stole, gapiąc się na bez, bokiem do kuchenki…

widok z małego okna w kuchni, z dużego widzę biały…

Zaczęłam konsumować, po jakieś chwili przyszła myśl, że coś się gotuje…niemożliwe, przecież nic nie gotuję… Zjadłam. Odstawiam talerz do maryśki i spoglądam na kuchenkę. Obyłam się zapachem. Pomidorowego bzu…;p

Uśmiechu i słońca dla Was 🙂


24 myśli na temat “Morderczo, wzruszająco, śmiesznie…

    1. 😀
      U mnie Mam gotowała i ryż i makaron, a że ja ogólnie kluczowa jestem, to z makaronem, bo zawsze jeszcze go do czegoś wykorzystam.
      Również lofciam bez i bardzo mnie cieszy jego widok z okiem i zapach kiedy usiądę na ławeczce w ogrodzie.

      Polubienie

  1. To Słonko pod drzewkiem zbierające kwiatki jest najcudowniejsze. 😘 Pomidorowa i z tym i zty, w zależności od humoru. Za otrucie pszczół powinna być ogromna kara i obowiązek odkupienia rodzin pszelich. Wtedy by jeden z drugim włączył myślenie.
    Pozdrawiam i przytulam 😘😘😘

    Polubienie

    1. Na świecie 😍😀
      Ja lubię też i z tym i z tym, ale u się w domu jednak makaron wygrywa. Rzadko zresztą gotuję pomidorową.
      Mnie brak słów. Bywało, że Tacie podtruli pasiekę, ale często też był uprzedzamy o opryskach, ale robione były wieczorową porą, a dla bezpieczeństwa zamykał im wylot z uli.
      Ściskam😘😘😘

      Polubienie

  2. Prawda jest taka, że nad rolnikami kontrola jest niewielka. Mam rodzinę na wsi i wiem że nikt rolnikom, przynajmniej w moim regionie, w opryski nie zagląda a jedynie muszą przejść szkolenie. Jeżeli ktoś stosuje opryski szkodzące owadom to robi to z pełnym wyrachowaniem i nie może być tu mowy o niewiedzy i takich ludzi powinno sie karać np. odbieraniem środków unijnych i wysokimi karami.

    Polubienie

    1. Masz rację. Ta ignorancja to raczej dotyczy braku świadomości szkodliwości swego czynu, nie że nie widzą, iż potrują pszczoły. Braku wyobraźni i dbałości o naszą planetę.
      Jestem za surowymi karami!

      Polubione przez 1 osoba

      1. Stanleyu Marudo, masz rację , wszyscy zostali przeszkoleni, ale co z tego? Nie pryskać jak wieje, nie pryskać gdy pszczoły pracują. Robią tak? Trudno orzec. Mam też podejrzenie, że nie łatwo będzie udowodnić konkretnemu rolnikowi, że to akurat on zatruł konkretne pszczoły.
        Mało kto myśli globalnie, a nawet dalej, niż koniec własnego pola.

        Polubienie

  3. Słoneczko przecudne ❤
    Czy w ogóle istnieje ktoś, kto nie kocha bzu???
    Jak byłam dzieckiem, miasto postanowiło wyremontować dogłębnie naszą kamienicę, a nas na ten czas przesiedlili do baraków za miasto. Remont zamiast pół roku trwał 2,5, bo stropy się okazały do wymiany w całości, warunki bytowe były straszne, bo te baraki to była nijak nie zmieniona pozostałość po podobozie Gross Rosen (!!!), ALE zaraz po wojnie ktoś całe podwórko obsadził bzami i jaśminami. A w tych bzach całą wiosnę co wieczór śpiewały słowiki… ❤ Więc pikuś, że wszyscy żeśmy się tam różnorodnych chorób nabawili, i tak najlepiej pamiętam te słowiki i morze bzów i jaśminów… Ten zapach wieczorem!!! ❤
    Tak w ogóle, to zajrzyj w pocztę. 🙂

    Polubienie

    1. P.S. Pomidorówkę pominę wyniosłym milczeniem, bo nie zna życia, kto nie ma w CV dosyć konkretnie przypalonej kości na rosół. 😛 Bzów nie było na podorędziu, a stosowane zapachy sztuczne tylko pogarszały sytuację. Wietrzyliśmy tydzień…
      Lubię i z ryżem i z makaronem. A nawet z niczym. Ogólnie – kocham pomidory w postaci dowolnej. Dlatego też mieszkam w raju… 😀

      Polubienie

      1. Łomatko. Przebiłaś mojego Tatę, któremu pomidorowa wyszła zielona. Z niczym też lubię. Jem tak rzadko, że dla mnie ta zupa stała się luksusowa 😀Ale pomidorów jem dużo i sosy pomidorowe też, choć nie kupne i nie jem ketchupów. To znaczy, zdarza mi się, ale w mojej lodowce ich raczej nie ma. W czasie lockdawnu w DM zażyczyłem sobie i ten słoiczek wciąż jest, pewnie zaraz się przeterminuje, bo to wersja bio.

        Polubienie

        1. Keczup jadam, ale wyłącznie do frytek. Ale ja tu mam ze 30 różnych przetworów pomidorowych do wyboru… 😀 Samych sosów bolognese do tej pory naliczyłam z 5-6, z różną zawartością mięsa i z różnymi dodatkami. A jeszcze są dodatkowo wersje wege i wersje bez-czegoś-tam, glutenu na przykład, czyli trzeba to przemnożyć przez 3 co najmniej.
          A oprócz ryżu i makaronu mam tu jeszcze koncepcję pośrednią, czyli makaron z pszenicy durum, który zachowuje się jak ryż, a syci jak makaron. Wrzucasz do zupy w trakcie gotowania, dolewasz wody, żeby makaron miał co wchłaniać, i możesz tym nakarmić do wypęku pułk wojska, i to silnie zgłodniałego. 😀

          Polubienie

          1. Lubię przetwory pomidorowe.
            Kupowałam makaron z pszenicy durum, obecnie jednak mam taki jeden ulubiony włoski z jajkami od przepiórki- OM go dostarcza w ilości jak na dom hurtowej.
            Ja tak potraktowałam ostatnio kaszę. Krupnik stek na baczność 😂

            Polubienie

    2. Niektórych dusi. Pewnie gdyby nie ten fakt, to by kochali 🙂
      Ależ cudowne wspomnienie🥰
      Zajrzę, za chwilę. Miałam się już dopytać, bo z moją pamięcią to nie wiem, czy mogę te kciuki puścić, czy nie…😉Ale intuicja mi podpowiada, że będą fanfary!

      Polubienie

  4. Kochana
    I ja po przebudzeniu podchodzę do okna i podziwiam przyrodę przed moim blokiem🌳🌲😊
    A w moim ogródeczku i konwalie i moc innych kolorowych kwiatuszków, wszak to maj🌼🌺🌸🌞💛🍀
    Serdeczności zostawiam kochana, zdrówka życząc i pogody ducha💖🤗

    Polubienie

  5. A cóż to za piękne dziewczę pod jaworem? 💗
    Też lubię bez (podobno właściwa nazwa to lilak)
    I pszczoły kocham, a takich idiotów to bym…!
    Pomidorowa na dwa sposoby, chociaż jakoś mi tak ryż bardziej pasuje…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s