Zmowa i umowa…

Szczęścia to my nie mamy, o czym wielokrotnie pisałam, wylewając swoją frustrację w tej kwestii. Do fachowców wszelkiej maści. W grudniu podpisaliśmy umowę na fotowoltaikę, chcąc być bardziej eko i zaoszczędzić, a nawet zarobić 😉 Taaa… Pieniądze (zaliczka) poszły z banku (leasing uruchomiony) od razu, a my spokojnie czekaliśmy na montaż. Wszak zima była, i nikt o zdrowych zmysłach nie będzie ganiał po dachu. W międzyczasie odbierałam (i wciąż odbieram) pierdylion telefonów z propozycją założenia paneli, na co przeważnie grzecznie, innym razem znudzona, a i bywało, że wkurzona, kiedy z drugiej strony ktoś do mnie wręcz krzyczał i nie dopuszczał do głosu, informowałam, że właśnie jesteśmy w trakcie realizacji. Taaa… Eufemizm. Mijały miesiące, zrobiło się wiosennie i ciepło, a fachowców ani widu, ani słychu. Dosłownie, bo osoba, która była przedstawicielem firmy przestała odbierać telefon, kiedy OM zagroził, że zgłosi sprawę do dyrektora firmy. Problemem okazał się montaż- dwa razy ekipa przyjeżdżała oglądać dach, twierdząc, że na naszym specyficznym pokryciu dachowym da się zamontować, zgodnie z wszystkimi normami i zabezpieczeniami. Po czym podobno jakiś rzeczoznawca orzekł, że nie mogą gwarantować jakości montażu, więc jako odpowiedzialna firma, raczej nie podejmą się realizacji. OM wkurzony do potęgi entej, oczywiście skontaktował się z dyrektorem, który wręcz powiedział, że dziwi się, że jego wkurw nastąpił dopiero po 5 miesiącach ;p Obiecał zbadać sprawę…ale OM podziękował za współpracę i zażądał zwrotu zaliczki. Firm dobijających się i oferujących montaż paneli na rynku jest od groma, więc bez łaski ;p Tata zaoferował, że jak poczekamy do jesieni, to zrobi nam konstrukcję do montażu taką, jaką mamy do paneli słonecznych, które już na owym dachu funkcjonują ponad 20 lat, a wtedy danej firmie zostanie tylko montaż paneli do konstrukcji. Odrzuciłam tę propozycję, bo już oczami wyobraźni widziałam Tatę spadającego z dachu lato wraz ze słońcem by nam uciekło, czyli czas, kiedy fotowoltalika jest najbardziej efektywna. W ciągu tygodnia- również z polecenia- najpierw przyjechał na rekonesans przedstawiciel kolejnej firmy, a na drugi dzień zadzwonił, że jego dyrektor zgodził się na montaż i za dwa dni podpisaliśmy umowę. Szast prast. Montaż do półtora miesiąca. Nie uwierzę, dopóki nie zobaczę…

I nie mogłam uwierzyć, że z kupy kamieni wyłoniło się życie…

co to, ktoś wie?

Najpierw myślałam, że to sadzonka truskawek (teraz już nie jestem pewna), bo w tym miejscu dawno temu w epoce dinozaurów Mama OM miała poletko truskawek- pysznych, pachnących, słodziutkich…ech… Gdzieniegdzie jeszcze jakiś krzaczek wyrastał spod trawy, ale od kilku sezonów już nie, gdyż gnębione kosiarką przez nieuważnych pracowników, w końcu dały za wygraną. Stos kamieni przywiezionych z pobliskiej żwirowni był sukcesywnie przeobrażany w stosik, gdyż kamyczki były używane jako podsypka w różnym celu, nie tylko budowlanym. Sama teraz podbieram, tworząc obwódkę dla roślinek, żeby mi trawa, a raczej perz nie atakował. Tymczasową, dopóki roślinki się nie rozrosną i same nie wywalczą sobie miejsca. Wolałabym obsypać wszystko korą, ale się dokształciłam, że żurawki i lawenda lubią zasadową ściółkę, a w sklepie był tylko marmur biały (ciężki jak cholera, ale miły pan z łapanki na parkingu wrzucił mi dwa worki po 20kg do bagażnika i niech mi ktoś powie, że łysy, napakowany z tatuażami i zamaskowany to jakiś nieuczynny bandzior ) więc ten tego 😉

na bogato pstrokato to wygląda… i wciąż wymaga ukończenia
zdjęcie dzień później z drugiej strony: na pierwszym planie hortensja mocno opitolona, ale nieprzerzedzona, więc ciekawa jestem, czy zakwitnie… i niewidoczne z boku budleje… za to widać truskawki, bo one są wszędzie! 😀

Ach i zapomniałabym o stokrotkach, które pojawiły się na moim trawniku, jako ta w mniejszości opozycja do mleczu…

Zepsuł mi się Maluch, to znaczy odmówił włączenia się- pojechał do zaprzyjaźnionych informatyków, w celu określenia czy to już kaput sprzętu, czy jednak jeszcze mi posłuży. Zważywszy na to, że na dużym wciąż niektóre literki mają mnie w głębokim poważaniu, a więc pisanie jest utrudnione, a iPhone dziś mi się zwiesił, nie odpowiadając na mój czuły dotyk, to jestem w czarnej… Taaa i jak tu nie mówić o zmowie.

Pięknego weekendu dla Was! 🙂 W poniedziałek znów jadę do DM prześwietlić się na wskroś. Oby tym razem czujne oko TK było dla mnie łaskawsze 😉

16 myśli na temat “Zmowa i umowa…

  1. Pięciornik. Ta roślina.
    Powodzenia z wykonawcą paneli, nasi byli szybcy i solidni, gdy już się pojawili.
    Chyba mieliśmy szczęście, a może też jeszcze nie było takiego parcia na prąd ze słońca, to ta firma nie miała tylu klientów i się wyrabiała. No i dach marzenie wykonawcy. Jedna wielka płaszczyzna prościzna, pokrycie blacha trapezowa.

    Polubienie

    1. Ooo… a miałam pięciornik w myśli by zakupić, a tu sam się pojawił znienacka 😀

      Nasz dach jest wyzwaniem. Pokrycie nietypowe, bo to stal kwasoodporna z wymienników ciepła. Fachowcy nie znając takiego pokrycia, obawiali się, że przymocowanie konstrukcji spowoduje jego uszkodzenie. Tyle że powinni to stwierdzić od razu, a nie przeciągać sprawę w czasie. U Taty na ranczo był podobny problem, choć pokrycie hali zupełnie standardowe, to obawiali się o wytrzymałość konstrukcji dachowej, ale w końcu rzeczoznawca stwierdził to, co było wiadome od początku. Poślizg mieli 2 miesiące. Teraz tych firm jak grzybów po deszczu, w tygodniu mam kilka telefonów z całej Polski. My od lat czerpiemy ze słońca korzyści w postaci cieplej wody. Ale te panele zakładał nam Tata jak tylko pojawiły się na rynku, bo to ciepłownik z zawodu. Wszystkie nasze rodzinne domy je mają.

      Polubienie

  2. My też zaczęliśmy sie zastanawiać nad fotowoltaiką. Ponoć trochę trzeba włożyć, ale dość szybko się zwraca. Nie wiem jak u Was jest z tym zarabianiem, ale rozmawiałem z ludźmi którzy u nas zakładali i to wcale nie wygląda tak kolorowo… Co nie zmienia faktu, że oszczędności są spore. Nie wiem jaki macie dach, ale podejrzewam że po prostu trafiliście na opornych ludzi. Miejmy nadzieje, że w końcu sie doczekacie 🙂

    Polubienie

    1. O zarabianiu to ja niekoniecznie serio😉Ale tak naprawdę to wszystko zależy od umowy i zapotrzebowania. My akurat mamy mieć zainstalowane na 10 kWp i to praktycznie zużyjemy, bo instalacja nie ma być na potrzebę domu tylko firmy. Trafiliśmy na niepoważnych ludzi, bo jeśli ktoś z jakieś przyczyny uważa, że nie może podjąć realizacji, to nie zwleka tylko informuje od razu.

      Polubione przez 1 osoba

  3. My się tak wozimy z operatorem internetu. Znowu nie mamy! Od Środy!! W dupie to mają!
    Wymawiamy im kontrakt, ale wiadomo, to zajmuje czas.
    Ech….

    Polubienie

    1. Ha!
      Internety to my mamy dwa (rutery) z różnych źródeł plus komórkowe. Ale! Światłowód nam ciągnęli. I co? Właśnie się okazało, że naszą ulice pominięto!!! 🤬

      Polubienie

  4. Biedna jesteś. wiem co to ból brzucha i czas gdy kurki puszczają z góry i z dołu, a tu jeszcze szpital do tego. No ale jak mus, to mus. Co do rzepaku, kocham te połacie żółtego kwiecia.
    A ciebie serdecznie ściskam i zdrowia życzę!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s