Uff…

Ulżyło. Nie z samego faktu, że teraz to ja bezpieczna, że ho ho ho…bom zaczpiowana, ale że udało się bez żadnych obsuw zainspirowanych przez mój niesforny organizm. Ale wiesz, że nie możesz dziś nic robić- OM łypie na mnie czujnym okiem- po drugiej dawce możesz czuć się gorzej. A wyglądam na taką jedną z sąsiedztwa, co to w planach ma przekopanie pół ogródka?

Kocyk. Termos z wodą. Pączusie serowe. Truskawki. Paracetamol. W lodówce gar pomidorowej, która zastąpiła wyżartą już ogórkową. Przygotowana na reakcje poszczepienne.

Dom się sprząta. Pani Hania uczynna jak zawsze.

Mam zamiar odpoczywać. I cieszyć się. Jedna z moich przyjaciółek już po jednej dawce Pfizera, więc kiedy będę w maju w DM, będzie już po drugiej i w końcu spotkamy się face-to-face 🙂 A nawet się uściskamy! Dwie pozostałe są świeżo ozdrowione, więc…

Dużo zdrowia dla Was 🙂