Mozolnie…

Budzi się przyroda do życia, a wraz z nią i ja. Właściwie to ja jestem obudzona (wyspana za wszystkie czasy), ale wolałabym być pobudzona ;p Tak, żeby energia mnie rozsadzała. To długa droga, cel być może nie do osiągnięcia, ale się nie poddaję! Walczę, choć częściej poleguje. Ostrożnie wyszłam do ogrodu na rekonesans. Zobaczyć jak tę zimę przeżyły krzaczki wkopane w zeszłym roku. Mam wrażenie, że lepiej niż ja. Przy okazji zobaczywszy p.M. naszego pracownika, poprosiłam o ratowanie magnolii- czyli wyrzucenie krzaczorów zasłaniających jej światło i przycięcie orzecha. Dla Rudej odwiedzającej nas codziennie i jej rodziny, orzechów zostanie jeszcze wystarczająca ilość. Zresztą nie samymi orzechami wiewióry żyją. Oczami wyobraźni już widzę skrzynki na warzywa. Bez nich właściwie to nie ma sensu nic siać czy wsadzać. A i tak pewnie Ciocia część ziemi zagospodaruje na ziemniaki (wrrr!) i ogórki. Będę się musiała jakoś zorganizować 😉 Na razie to mam dylemat, czy kolejny raz nie odwołać wizyty u fryzjera. Mam w czwartek, ale boję się jechać…

marcowe koty w moim ogrodzie 😉

i przebiśniegi PT 😉

Seniorzy w rodzinie już zaszczepieni- cała trójka czuje się dobrze! Na tapetę znów wszedł ślub, bo dzieci muszą przeprowadzić ze sobą rozmowę, co robić. Nic nie wskazuje, żeby w maju odmrożą branżę weselną. A tu jeszcze na ślubie może być tylko 5 osób, chyba że zrobi się go w plenerze, co jest w planach, tylko co dalej? Gastronomia wciąż zamrożona to nawet wspólnie obiadu w towarzystwie najbliższych się nie zje. A termin już za 2,5 miesiąca… Smutno mi, bo rodzina powinna żyć i ślubem i weselem, a tu po raz kolejny nie wiadomo co robić. Decyzja jednak należy do Dzieci Młodszych. Tylko wiecie, coraz trudniej jest mi dożyć tej chwili ;p Ale gdy się zaszczepię! Muszę się tylko uzbroić w cierpliwość, bo po antybiotyku i infekcji jest zalecone odczekanie dwóch tygodni… No i jak wypadłam z kolejki, to wcale tak łatwo nie jest do niej powrócić, kiedy szczepionek jest tyle samo dostarczanych co tydzień. Aczkolwiek jestem dobrej myśli. Zresztą tylko one mi pozostały, bo inaczej to człowiek wpadłby do czarnej dziury i się nie wygrzebał.

Nie potrafię zrozumieć przeciwników szczepień. Choćby dlatego, że negują osiągnięcia medycyny. Wymierne. Zbadane. Nowa metoda mRNA zastosowana w niektórych szczepionkach na covid nie wzięła się znikąd. Z powodzeniem stosowana już przy leczeniu raka A teraz uwaga! Ma być zastosowana przy leczeniu genetycznej choroby, jaką jest mukowiscydoza, w której to do tej pory leczono tylko objawy, a nie samą chorobę. Po wieloletnich badaniach są już pierwsze zwiastuny, że to działa- paradoksalnie pandemia przyspieszyła możliwość wymiernej pomocy chorym! Wiecie, jak widziałam twarz Profesor zajmującą się już ponad 20 lat tą chorobą, która na wizji tłumaczyła, na czym to polega, to widziałam wielką radość! I satysfakcję. I tak się zastanawiam, czy ktoś, kto neguje szczepionkę, gdyby jemu albo jego dziecku zalecono w chorobie nowotworowej zastosowanie metody mRNA, albo przy mukowiscydozie, to by odmówił, twierdząc, że to niezbadane i nikt nie bierze za to odpowiedzialności. (Co w ogóle jest nieprawdą). Bo tak uważa w kwestii szczepionek. Powielając na ich temat kompletne bzdury.

31 myśli na temat “Mozolnie…

  1. Ludzka mentalność zmienia się chyba jeszcze wolniej niż genom. 🙂
    Przeciwko maszynom ludzie też protestowali… Bo w końcu komu przeszkadzały ręcznie robione buty? Wygodniejsze były… A że nie każdy miał? Oj tam, bez butów też się da chodzić, ludzie setki lat to robili i mieli nogi zdrowsze niż teraz. A i teraz niektórzy tak robią, wcale nie z konieczności, moja znajoma przykładem. Czyli da się, więc przestańcie wymyślać głupoty. 😛

    Polubienie

    1. Okej, to prawda, tylko czemu stosują to tak wybiórczo? Rozumiem „wojenkę” z firmami farmaceutycznymi, ale medal ma zawsze dwie strony i dlaczego negują tę dobrą dla ludzkości, podważając naukę, osiągnięcia i doświadczenie? I dlaczego podważają autorytety w danej dziedzinie? Ja bym takiej szwaczce niie zarzuciła, że ścieg nie ten, bo się nie znam kompletnie na szyciu! A ona zarzuca wirusologom ścieme pandemiczną, i ze uwaga- robią to dla kasy!🙈

      Polubienie

      1. Bo ta „nauka, osiągnięcia i doświadczenie” w ich mniemaniu ich nie dotyczą. Ocenić tego też nie potrafią, więc stosują schematy myślowe dotyczące tych butów (czy czegokolwiek). Zauważanie związków przyczynowo-skutkowych..? A czy ktoś tego uczy w szkołach?
        Ty byś szwaczce nie zarzuciła, bo ci wbili skutecznie do głowy, że masz znać swoje ograniczenia. A jej nikt tego nie wbijał, więc jest najmądrzejsza na świecie. Za to wbijali jej, że świat pieniądzem stoi, więc kto by robił cokolwiek z innego powodu? Skoro ona nie, to wszyscy inni też nie. Proste. 😛

        Polubienie

        1. Jest jeszcze jedno. Bywa, że ktoś ma złe doświadczenie i wtedy z powodu tego, co go spotkało bądź jego najbliższych neguje wszystko… tylko to tez świadczy o tym, co napisałaś. Choć ja to określam jednym słowem: głupotą. Taką zacietrzewioną.

          Polubienie

          1. Zależy, jak zdefiniować głupotę… Jeśli po prostu jako niskie IQ, to nie o głupotę chodzi.
            Raczej o bunt przeciwko (wszelkim) autorytetom, bo w końcu wolno – nie było wolno w przedszkolu, nie było wolno w szkole, rodzinie, kościele… Ktoś ich (chyba) świadomie uodpornił na krytykę pt. „zamknij się, bo głupoty gadasz”, więc zanikły hamulce. A nikt nie nauczył mądrego podejścia krytycznego, mądrej weryfikacji, więc robią, jak umieją. Ja tu widzę przede wszystkim tragiczne skutki autorytarnego systemu edukacji. Co będzie się tylko pogłębiać… Biedne te nasze wnuki. 😦

            Polubienie

            1. Nie, bo z niskim bywają często życiowo mądrzy… A ci z wysokim często są doskonałymi manipulantami! To tak z osobistego doświadczenia🤪
              No z tą weryfikacją to ciężko, często idzie lud za stadem ryczących podobnie, albo w przeciwna stronę…tez stadnie.

              Polubienie

  2. Nie wiem czy przypadkiem nie za wcześnie poczułaś tą wiosnę 🙂 Były takie lata, że marzec był ciepły i słoneczny, a na koniec wracały mrozy i zawaliło śniegiem 🙂 Ja jeszcze się wstrzymuję z cieszeniem, choć akurat dzis to słoneczko ślicznie się uśmiecha 🙂

    Polubienie

    1. Aaa ja całkiem zimowo ubrana i tylko 15 minut, ale świergotanie ptaków i widok kotków na gałązkach mnie baaaardzo uśmiechnął. Wróciły mrozy w nocy i nawet jak ja już wstaję to wciąż minusowa temperatura. Ale to minie, bo z każdym dniem będzie piękniej! I tego się trzymajmy😃

      Polubione przez 1 osoba

  3. U nas też wszystko rusza z zielenią. W weekend wysadziłam prymulki i narcyzy. Otwarcie Irlandii niestety bardzo wolne, nie wiem, kiedy w końcu przylecimy do Polski. Dopiero w tym tygodniu otwarto szkoły, ale ja nadal wiszę online, choć teoretycznie już pracuję w nowym miejscu. Przy całym pokładzie optymizmu, jakim się opatulam, sytuacja i mnie zaczyna dołować.

    Polubienie

    1. Ponieważ w moim zawodzie zasadniczo pracuje się z domu (z wyjątkiem tych, którzy wolą wynająć biuro z jakiegoś powodu), to u nas standing joke od początku pandemii brzmi „nasz normalny tryb pracy zyskał nową nazwę – lockdown”. 😀 Nie powiem, ten długoletni trening pomaga utrzymać pion psychiczny. W końcu praca to 1/3 doby, albo i więcej… Mąż też przyzwyczajony do samej koncepcji pracy w domu, więc jego też praca z domu niespecjalnie rusza. Owszem, brakuje teamowych wyjść na kawę czy lunch, ale to by było na tyle, jeśli o pracę chodzi. On zresztą od dawna pytał, jaka jest różnica, czy jego laptop stoi parę kilometrów bliżej czy dalej, jeśli z tego laptopa i tak obsługuje klienta w Singapurze czy innej Kanadzie…
      Sprawy poza-pracowe owszem, są kiepskawe, no ale. Zresztą u nas obostrzenia od dawna są w miarę łagodne, patrząc z naszego prywatnego punktu widzenia. Zamknięcie dyskotek dziwnie mało mnie obchodzi. 😀

      Polubienie

          1. Byłam raz w kasynie… w Niagara Falls straciłam 25$ i powiedziałam sobie nigdy więcej! 😂
            Dziecka są zabezpieczone ze spadkiem ze strony Dziadka. Ja jako ta wydziedziczona 😢 stwierdziłam, ze ten ewentualny po nas to ja przepuszczę za życia🤣 Rozpieszczając Najmłodszych 😉

            Polubienie

    2. A ja tu słucham ze mamy coraz więcej zakażeń brytyjską odmianą, więc zakażamy się szybciej- nie brzmi to dobrze….
      Współczuję takiej niepewności. Trzymam kciuki, żeby przyjazd się odbył i to bezpiecznie!
      Ja dziś odmówiłam fryzjera. Bo raz, nie czuję się jeszcze na siłach, a dwa- po raz pierwszy wzięłam tez to pod uwagę, że w naszym województwie jest bardzo dużo zakażeń. Chyba zaczynam się trochę bać, że nie wyrobię jak znów coś się przypląta, kiedy organizm dopiero co tak mocno dostał w tyłek. Smuci mnie to…

      Polubione przez 2 ludzi

      1. Gdzieś czytałam, że z tą odmianą brytyjską problem polega nie tyle na tym, że ona się łatwiej przenosi, ile na tym, że człowiek dłużej nią prątkuje, zarówno przed, jak i po pojawieniu się objawów (o ile są). „Normalną” odmianą prątkuje się +/- tydzień, więc standardowa kwarantanna 10-dniowa to z grubsza pokrywa, o ile posiadacza wirusa szybko się wyłapie. Natomiast wersją UK prątkuje się 14+ dni, więc jak cię wyłapią wcześniej, to 10 dni nie wystarczy, a jeśli późno, to mając więcej czasu niż „normalnie”, zdążyłeś zakazić o-ho-ho osób.

        Polubienie

        1. Dzięki. Nic na jej temat właściwie nie wiem, oprócz właśnie takich haseł, że jest bardziej zaraźliwa. W dwóch województwach jest już prawie 80% zakażeń właśnie nią.

          Polubienie

            1. A ja wciąż nie mam terminu zaszczepienia się. Zaczynam się bać, że rządzący przeznaczą dla mnie chińska bądź ruską szczepionkę, jak to będzie tak długo trwało😱A tak serio to, boję się ze mi termin będzie kolidował z wyjazdem do DM. Nie, że przepadnie, ale będzie po, a ja te wyjazdy tak czy inaczej odchorowuję.

              Polubienie

      2. Taaa,,, Jak u nas 3. fala rosła niepowstrzymanie na przełomie stycznia i lutego, to też usiadłam na tyłku z hasłem „a pieprzę to wszystko, z wyjątkiem zdrowia i życia wszystko inne da się nadrobić kiedy indziej”. 🙂

        Polubienie

        1. Chyba muszę tak zacząć myśleć, choć ja i tak siedzę na tyłku. Teraz będę siedzieć zarośnięta🙈😃
          Ale wiesz, mimo szlabanu na myśli, to cholernie szkoda mi tego umykającego czasu…

          Polubienie

          1. Na tym polega przewaga długich włosów – jak pójdziesz do fryzjera 2 miesiące później, mało kto nawet zauważy. Przyjechałam tu z krótkimi, po czym obejrzałam ceny fryzjerów i wyciągnęłam wnioski… 😀

            Polubienie

            1. A ja się uparłam po ostatniej dożylnej chemii, a nawet przedostatniej, ze więcej nie zapuszczę. I to był, błąd! Tęsknie za długimi włosami. Grzywkę potrafiłam sama sobie ciachnąć jak byłam w potrzebie. 😀

              Polubienie

  4. Niezależnie od chwilowego (mam nadzieję) spadku temperatur, do wiosny coraz bliżej. Dni są już wyraźnie dłuższe, a i w powietrzu coś wiosennego czuć. Mimo to, własnie teraz trzeba być bardzo ostrożną/-ym, żeby nie złapać jakiegoś świństwa. Dbaj o siebie, czekaj na cieplejsze dni i nabieraj sił po chorobie.❤❤❤
    Moi powoli zdrowieją. Z całej piątki czworo ich chorowało, ale tylko Synowa i Najmłodszy byli pozytywni. Dziwne to wszystko.
    Ręce mi opadają, kiedy słucham antyszczepionkowców. Mam w rodzinie takiego, który nie szczepi swojego dziecka, bo twierdzi, że teraz wszystkie choroby wirusowe i bakteryjne się leczy.🙆 Przeciw covid też się nie zaszczepi. Już mi się nie chce z tymi ludźmi rozmawiać, bo tylko mi ciśnienie podnoszą.
    Byle do wiosny, Kochana!🌻 🐞🌷Trzymaj się dzielnie!🍀

    Polubienie

    1. Tak! Wiosnę już czuć. I widać. I słychać🙃
      Dziwne. Ale Ata nie zachorowała, co było tez potwierdzenie brakiem przeciwciał. Podobno objawy bywają tak różne, no a testy w zależności kiedy (i jakie) robione, tez mogą dać fałszywy wynik.
      Dobrze, że już lepiej. Naprawdę nie wiadomo kto i jak przejdzie to choróbsko. I czy bez powikłań. U nas już pełen powiatowy szpital chorych na covid. Dziś czytałam na FB- wyglada to najgorzej od początku pandemii- tu u nas.
      Uważaj na Się! Aaa właśnie, masz możliwość się zaszczepić jako nauczyciel- emeryt?
      Hmmm miałam napisać, że nikogo bliskiego w rodzinie nie mam, kto się nie chce zaszczepić, ale ojciec moich wnuków i ich babcia nie chcą. Przynajmniej na razie. Może babcia zmieni zdanie po śmierci siostry i szwagra jej męża. Ech… nie wiem. Nie rozmawiamy.
      Ściskam i dużo zdrowia dla Cię i Twoich Bliskich ❤️😘

      Polubienie

  5. Ciekawa jestem, kiedy Cię zaczipują.
    U mnie mają nawet brać z mojej półki wiekowej, żeby szczepić Astrą Zenka;)
    Jakby co, to ja chętnie;)

    Boję się, że to szczepienie nie wystarczy…
    W sensie, że wirus ma na to wywalone…

    Polubienie

    1. Ja mam swoje preferencje co do firmy😉
      AZ tez jest z tych nowoczesnych szczepionek.
      Choroba mi nabruździła, bo byłabym dziś już tydzień po pierwszej dawce. Teoretycznie to 2 tyg po antybiotyku. W praktyce to koordynatorka nawaliła. A jeszcze miłościwie nam panujący namieszali i wyznaczyli konkretny termin dla takich jak ja. Spokojnie bym poczekała, ale czy doczekam w zdrowiu? Acz Rodzinna zrobi wszystko, żebym za długo nie czekała, tylko to nie jest takie proste.
      Wiesz, ten wirus mniej lub bardziej zmutowany już z nami zostanie. Dobrze mieć jakakolwiek odporność na niego. Zawsze lepiej przejść łagodnie bez powikłań niż… i tego się będę trzymać. Mam świadomość, że jeszcze długo nie będziemy czuć się bezpiecznie. Ale od strony medycznej dziś sytuacja zupełnie inaczej wyglada niż rok temu. I to tez jest budujące.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s