Najmilszy prezent…

Wtulona w poduszkę i otulona kołdrą po same uszy bardziej słucham, niż oglądam Puchar Świata w skokach narciarskich. Od razu mi się kojarzy, że jako dziecko i nastolatka też oglądałam, kiedy chora musiałam zostać w domu. Brałam kołdrę i poduszkę i przenosiłam się do dużego pokoju na kanapę. Nie przypominam sobie, żeby wtedy skakali jacyś Polacy, ale mnie to w ogóle nie przeszkadzało. Lubiłam. Zresztą, wtedy były tylko dwa programy, a w malignie czytanie nie sprawia żadnej przyjemności. Teraz też, więc w tle leci sport albo jakieś przyrodnicze programy. W sumie wystarczy mi tylko głos, monotonny, usypiający, bo wciąż dużo śpię. Czasem łypnę okiem na któregoś ze skoczków- Polaków zawsze rozpoznam, mimo iż bez okularów łypię, bo tylko oni przed skokiem wykonują znak krzyża. Taki ich znak rozpoznawczy. Nie, żebym miała coś naprzeciwko- sama jeszcze niedawno robiłam znak krzyża, zanim pokroiłam chleb, ale odkąd jest on krojony już w piekarni, to tego nie robię. Wzięło mi się to od jednej i drugiej babci- jedna z nich piekła ogromne bochenki chleba- i pewnie też od Mam. Czyli wyniosłam to z domu. Ale do brzegu… no to leżę sobie, nie podniecam się, nie zaciskam kciuków i słucham nudnych dziennikarzy Eurosportu, którzy jakby relacjonowali zawody wędkarskie, gdzie od godziny nikomu spławik się nawet nie poruszył, gdy do pokoju wchodzi OM. Z miksturą. O matko i córko! Czegoś tak dobrego dawno nie piłam: imbir, czosnek, miód. Zaparzone i dodane do herbaty. Wzruszył mnie, bo imbir leżał na kuchennym stole już od środy, i wprawdzie rzadko bywałam w kuchni, bo czajnik wzięłam sobie na górę, gdyż wiadomo, że muszę pić dużo letniej wody, to łypał na mnie z wyrzutem, że nic z nim nie robię. Ale zwyczajnie nie miałam siły. A tu proszę. Przyjechała Rodzinna, osłuchała nas, i zdradziła OM, jak ma zrobić imbirową miksturę. I miałam walentynkową niespodziankę. Że nie czekoladki w kształcie serca? Czekoladek, słodyczy to ja mam o każdej porze dnia i nocy po kokardkę. Że nie biżu (noszę jeden pierścionek, jedną bransoletkę i wisiorek- nie zdejmując, chyba że jak mam badanie TK)- jak już to wolałabym książki, a te kupuję sobie sama. No jeszcze zostają kwiaty, te bez okazji są zawsze miłe. Ale! Mam w słoiku w lodówce miksturę, i nie zawaham się jej użyć 😉 A tak w ogóle to my nie obchodzimy Walentynek. Gdzieś jeszcze na początku tak, ale z biegiem lat nie świętujemy. Choć ja nie mam nic przeciwko i uważam, że każdy gest pamięci, to miły gest. A że miłość w życiu jest najważniejsza, to zasługuje na swoje święto!

Oprócz programów, które mnie usypiają, obejrzałam relacje z Zakopanego. Motłoch wyległ na Krupówki. Motłoch! Bo jak inaczej nazwać hordy pijanych ludzi, bez maseczek, bez żadnego dystansu. Już dużo wcześniej pisałam, że kolejne lockdowny zawdzięczamy sami sobie. Jeśli ci ludzi uważają, że w ten sposób pokazali środkowy palec znienawidzonej władzy, która zabrała im wolność, to się mylą! Ten środkowy palec pokazali całemu społeczeństwu, które stosuje się do obostrzeń. Niektórzy przedsiębiorcy również nie są wiarygodni. Bo jak uwierzyć komuś, kto przed kamerą mówi, że w jego hotelu czy restauracji są przestrzegane restrykcje sanitarne, jak sam nie ma maseczki na twarzy.

28 myśli na temat “Najmilszy prezent…

  1. Ha, dokładnie to samo mówiłam wieczorem do przyjaciółki , że restaurator zapewnia o skrupulatnym przestrzeganiu
    zasad a mimo kamery , nos mu wisi na zewnątrz :-Oo
    albo niedajbuk , ma na twarzy tylko” harmonijkę ustną ” z pleksi , ewentualnie przyłbicę – które nic nie dają . Jak wygląda to , kiedy kamer nie ma ; można się tylko domyślać …
    Stwierdzam , że nie doceniłam społeczeństwa , bo naprawdę , jestem w szoku po obejrzeniu migawek z Zakopanego . Rozumiałabym , że jakieś grupy, ale , że tylu wyjdzie balować , mając głęboko w odwłoku , istniejące zasady – tego jednak się nie spodziewałam .
    Swoją drogą , jak można nie zakazać stosowania tych przyłbic , małych i dużych , skoro wszyscy eksperci mówią , że to nie chroni przed zakażeniem ; najwyżej opluciem :p O tym się nawet specjalnie głośno i często nie mówi . Widuję czasem pary seniorów , wyposażonych tylko w pleksi – myślę , że większość z nich nie ma pojęcia , że się narażają i innych przy okazji . Powinni trąbić o tym w każdej telewizji , radiu , internecie.
    Walentynki ….. czasem obchodzimy , czasem wcale . Od okoliczności zależy a te raz sprzyjają jakiejś miłej niespodziance a innym razem, nie. Tak było i w tym roku , jakoś mi w ogóle data uciekła i nastrój nie sprzyjał .
    Poza tym , jak piszesz , każdy gest pamięci jest miły i to niezależnie od daty ( kurcze z jednym wyjątkiem : 8 marca,
    no tego kojarzącego się z obchodami w ZSRR święta ,ja nie obchodzę )
    Zimno , że mózg się marszczy na dworze; chyba dlatego tak piszę i piszę , zamiast z psem iść na spacerek ( króciutki ale i tak przemarznę , bo -8 i wieje !)
    Pozdrawiam i trzymam kciukiem , by gorączka nie wróciła !

    Polubienie

    1. Ostatnio mówią o przyłbicach i ich nieskuteczności. Ale też, że jednak maski profesjonalne- chirurgiczne a najlepiej z filtrem, a nie zwykle szmatki. W końcu.
      Temp oscyluje pomiędzy 36,7-36,9 i gdyby jutro rano taka była to wpuszcza mnie do szpitala. Mam jednak dylemat, czy pakować walizkę, czy dzwonić. Na dodatek i tak muszę być zawieziona, a potem odwieziona do domu. Raz, że nie czuję się na siłach, dwa Ceśka wczoraj nie odpaliła. Normalnie to wzięłabym auto OM, ale normalnie nie jest, więc… Na razie wciąż w łóżku, bo jeśli już to jazda ok. 16. Wolałabym jutro rano, ale to nie ode mnie zależy😕
      Dobrze by było mieć to z głowy a potem niech się dzieje wola nieba😉

      Polubienie

      1. No właśnie , niech mikstura zrobiona miłością zadziała jak trzeba !
        To dobrze , że mówią ale powiem Ci ja nie trafiłam . Ok, oglądam tylko Fakty i po nich trochę ale słucham TokFM jadąc samochodem i ani razu nie słyszałam . Niestety mówić za mało , zakazać by trzeba – to przecież nie maska . A jak widać do niektórych tylko zakaz może by dotarł i mandaty. Tylko zdaje się , że
        ta władza nadal nie poradziła sobie z prawną stroną tych mandatów i nadal są do podważenia. Chyba , że przeoczyłam jakieś działania .
        Moce ! Sciskam

        Polubienie

        1. A czy ta banda nieudaczników ogarnęła cokolwiek w jakimkolwiek aspekcie? 😀
          U mnie przyłbice nigdy nie były dozwolone, chwalić boga. Za to teraz dentyści i specjaliści od chirurgii szczękowej wspólnie kombinują coś w rodzaju zapinki do maski chirurgicznej, żeby wirus nie mógł się dostać bokami. To cudo ma się samoczynnie dostosowywać do kształtu twarzy, znaczy być plastyczne. A w aptekach już jest aerozol do nosa, który ponoć działa jako powłoka zabezpieczająca śluzówkę na max 5h. Mówią wyraźnie, że to nie zamiast maski, tylko jako dodatkowa ochrona, w transporcie publicznym albo w sklepie…. Kombinują chłopaki, każdy w swoim zakresie specjalności. 🙂

          Polubienie

            1. Na Amazonie już jest, u nas w niektórych aptekach już podobno też. Taffix nasal spray się to nazywa. Jedna buteleczka w cenie rzędu 13 euro, opakowanie 4 szt. coś koło 50 euro, zależy gdzie.

              Polubienie

          1. Iza , jak nie , jak tak (że klasyka zacytuję ) :p
            Ogarnęli szkolnictwo , sądownictwo , służbę zdrowia , TK , telewizję , Janów Podlaski , teraz media ogarniają ….. Nie wiedziałaś ???
            Zaciekawiłaś mnie tymi zapinkami do maski chirurgicznej , jakieś prototypy można gdzieś zobaczyć ?
            Serdeczności przesyłam

            Polubienie

                1. O , dzięki zaraz obejrzę .
                  Wiesz , ogarnęli bardzo skutecznie ; to my mamy problem , że nam się raczej nie podoba 😛

                  Polubienie

  2. Niech mikstura zadziała i doda Ci sił! Patrzę na te „Trupówki ( nie moje, ale skradłam, bo trafne do sytuacji!) I smutno, bo to głupie przecież…

    Polubienie

  3. Ja też robię znak krzyża. I też mam to po babci, jak całowanie kromki gdy upadnie.
    W dzieciństwie raczej oglądałam mecze piłki nożnej, bo dziadek był piłkarzem, a ojciec zapalonym kibicem.
    Imbirowa herbata to super prezent na Walentynki (zwłaszcza jeśli się, cholera, NICZEGO się nie dostało!) 😀

    Polubienie

    1. 😀😀
      I to własnoręcznie zrobiona, nie jakaś tam kupna- normalnie wszedł na wyżyny😂
      Ja jeszcze oglądałam Łyżwiarstwo figurowe. A na żywo mecze koszykówki i siatkówki, z naciskiem na koszykówkę, bo sama grałam w szkolnej drużynie.

      Polubienie

        1. Nawet jeździłam na sportowe obozy, a drużynie chłopaków prowadziłam protokół spotkań, także obie z Aliś byłyśmy zwalniane na ich mecze😀
          A zaczęło się od podwórka, a raczej boiska, gdzie graliśmy namiętnie w „króla” rzucając do kosza.

          Polubienie

  4. Kiedyś lubiłem oglądać skoki narciarskie, szczególnie gdy jeszcze skakał Małysz, ale ostatnimi laty jakoś przestało mnie to kręcić… Niby wiem co się dzieje, ale jakoś nie mam serca żeby tracić na to czas…

    Polubienie

    1. Ja skoki nie tyle oglądam (bo nie mam gdzie), ale z zapałem śledzę sprawozdania online i wgapiam się w klasyfikację. No i jeszcze tenis, jak nasi grają… Plus poczynania Atletico Madrid, którego stadion mam za oknem. Podoba mi się ten klub, bo niezbyt wdają się w handel piłkarzami, tylko ich sobie szkolą od przedszkola, i to skutecznie. Fajna, rodzinna atmosfera tam jest… Z tego samego względu nie cierpię Barcy. 😛

      Polubione przez 1 osoba

  5. A ja w Walentyki wogóle z łóżeczka nie wstałam… bo przeziębienie mi się rozwinęło. No i leżę sobie dalej a temperaturą do 37,8 /wieczorem/ i okropnym katarem i kaszlem. Jutro rano mam mieć teleporadę….
    Mam nadzieję że to tylko przeziębienie…
    Serdeczności Roksanno:-)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s