Dynamiczny weekend…

Chata pełna, niespodziewanie, z powodu awarii. Trzeba było przyjąć bezdomnych do się, co by nie zamarzli. Zepsuł się ślimak w podajniku piecowym. Nie tak sam z siebie, tylko z powodu działań dywersyjnych bądź głupoty. Na odsiecz przyjechał Tata, który w swym śledczym działaniu podejrzewa tę pierwszą wersję, pozostali- drugą. Nieważne. Nowy ślimak dojedzie dopiero po niedzieli, więc Tuśka z walizeczką i torbą oraz Najmłodszymi mieszka u nas od piątku. Nie non stop, bo w sobotę po południu pojechała z dziećmi do DM. Kaloryfery w mieszkaniu odkręcił im uprzednio wujcio, który nie będzie musiał tego już robić za tydzień, kiedy ja się tam zjawię. Pobędą niecałą dobę, Tuśka popchnie do przodu sprawy, które mogą znacząco mieć wpływ na jej i dzieci przyszłość. Podleją kwiatki, które wciąż się nie poddają- podlewane raz na cztery tygodnie. Pewnie do czasu…

Piec był doskonałym pretekstem do przyjazdu Taty. Co my się nagimnastykowaliśmy w tłumaczeniu, żeby wstrzymał przyjazdy do nas, bo raz, że pogoda nie sprzyja podróżom, dwa- sytuacja pandemiczna nie uległa poprawie (u niego covid w biurze, u nas jedna z pracownic, w szkole Pańcia cała jedna klasa na kwarantannie- chore dziecko), trzy- nie zaszczepią, go jak się rozchoruje/przeziębi… to tylko my wiemy 😉 Przyjął szczepionkę w środę plus awaria pieca i żadne argumenty już do niego nie trafiają, żeby jeszcze 4 tygodnie wytrzymał z tyłkiem na miejscu. (Przyjmie drugą dawkę szczepionki, odczeka tydzień i będziemy już o niego spokojniejsi). Po prawdzie i tak pięć dni w tygodniu nie siedzi bezczynnie i w odosobnieniu, bo pracuje, ale przychodzi weekend i… Oby do wiosny, pszczołami się zajmie 🙂 Pół soboty spędził w kotłowni Tuśkowej. W swoim żywiole 😀

Kocham Najmłodszych najbardziej na świecie, ale jak dobrze, że człowiek nie musi mieszkać pokoleniowo na kupie 😉 Zońcia jest kaskaderką (Tuśka już myśli o zapisaniu ją na jakieś zajęcia, które spożytkują i okiełzają jej fizyczną kreatywność), więc zwykłe przemieszczanie się, sięganie po coś, czy nawet wdrapywanie się na kanapy nie jest dla niej, kiedy można po krawędzi, przez oparcie, między pólkami etc… W chowaniu się też nie ma sobie równych, wtedy potrafi przez chwilę siedzieć cichutko jak myszka pod miotłą ;p Cały dom z Pańciem przeszukaliśmy, a ona pod łóżkiem w sypialni… Ale cudnie rano było się obudzić i usłyszeć za ścianą jak śpiewa po przebudzeniu. A głosik to ma… donośny…po babci ;p I również fajnie jest przygotować wspólne obfite śniadanie (moje codzienne wyglądają tak, że zbiegam na pięć sekund do kuchni, łapię cokolwiek plus kubek wody i z powrotem udaję się do łóżka) i zjeść jak człowiek (w piżamach) przy stole w przemiłym towarzystwie. Od czasu do czasu, rzecz jasna ;pp Od święta. Awaryjnie 😀 Własnej piżamy się pozbyłam dopiero kole 14. po ugotowaniu gara grochówki, aromatycznej, sycącej. Mróz na dworze, to rozgrzewająca zupa jak znalazł. A jakby się u nas ogrzewanie zepsuło (bo wiecie, że kłopoty chodzą stadami ;)), to miska zupy i ogień w kominku załatwi problem 😉

*

Jestem przerażona, zasmucona… Nie tylko tym, co zgotowali kobietom rządzący, ale postawą nas samych. Słowami. Rozumiem, że „aborcja na życzenie” jako hasło nie każdemu się podoba. Że różnie jest rozumiane. I tylko od nas samych, naszej złej lub dobrej woli, naszego zrozumienia bądź jego braku, zależy, jak prowadzimy dyskurs na temat aborcji. Sama aborcja nikogo nie obraża, to my atakujemy- często personalnie- tych wszystkich, którzy myślą o niej w kontekście wyboru, normalizacji, ale i z drugiej strony, kiedy myślą o niej źle. Przecież tak naprawdę to nie jest ważne, jakie ja czy ty masz na nią poglądy. Poglądy, które mogą ulec zmianie w zależności od okoliczności, bo nie wiesz, jak cię los może jeszcze doświadczyć. Ważne jest byś jako człowiek/kobieta miał/miała prawo wyboru. Nie, żeby ktoś decydował za ciebie. W naszym kraju wciąż ma się dobrze patriarchat. Zakorzeniony od lat, trudny do wyplenienia. Z siebie, innych… Ostatnie dni, te wszystkie wypowiedzi pogardliwe i lekceważące wobec kobiet są tego potwierdzeniem. I nie wystarczy krytykować patriarchat, lecz trzeba się nauczyć postępowania innego niż patriarchalne. A z tym jest trudniej- nie tylko mężczyźni mają z tym problem, ale również kobiety. Co słychać. Zewsząd.

  • Nie żyje Pan Sułek- to pierwsze skojarzenie, kiedy dotarła do mnie wiadomość o śmierci świetnego aktora, reżysera… 😦