Wyszło jak zwykle…

Po narodowemu. Któż to widział robić gównoburzę w kraju, gdzie kolesiostwo, znajomości, „spod lady” jest tak mocno zakorzenione, że wyplenić tego nie da rady żadna tam demokracja. Zasady. Praworządność. Sprawiedliwość. Wszak jakie rządy tacy obywatele… Czy kogoś dziwi, że zostali zaszczepieni poza kolejnością „znani i lubiani” oraz mniej znani, ale z tak zwanymi „dojściami”? Bo mnie nie. I w sumie choć uważam, że absolutnie nie powinno to mieć miejsca, to jednak bardziej mnie interesuje, ile osób jest dziennie zaszczepionych i czy szczepionki nie będą marnotrawione. Z zazdrością patrzę na Izrael w tej kwestii. A jeśli chodzi o organizację i logistykę w narodowym wydaniu, to zdaję sobie sprawę, że to wszystko jest ” na gębę” i pięknie i sprawnie tylko na konferencjach medialnych, a w rzeczywistości, każda placówka medyczna musi sobie poradzić sama, szczególnie z bzdurnymi procedurami. Ale nie żeby w tych placówkach było lepiej, jeśli chodzi o logistykę. Nie! Przez dwie dekady, kiedy systematycznie i często muszę bywać i korzystać z usług medycznych, niewiele się zmieniło, a bywa, że i owszem, ale na gorsze. Taki mamy system, który nie do końca widzi pacjenta, nie zawsze kasa się zgadza, ale któż by tam myślał o reformowaniu tak, żeby to pacjent był priorytetem w tym systemie.

Kilkanaście znanych- wszem wobec- osób zostało już zaszczepionych. Rodzinna jeszcze nie zna terminu swojego szczepienia. I nie chodzi mi, że powinna być zaszczepiona w swojej pipidówce przed „warszawską elitą” jak ich nazwał ten lepszy sort, ale że powinna wiedzieć KIEDY i GDZIE. Ta niewiedza pokazuje, jaki mamy chaos i rodzi obawy, nie przed tym, że ktoś zostanie zaszczepiony w innej kolejności, niż to ustalił rząd, ale że tak naprawdę, nie ma żadnego konkretnego planu szczepień. Narodowego.

*

Dom się znów wysprzątał, jak to przed świętami 😉 Rękoma nowej Pani, bo z poprzednią się grzecznie pożegnałam, zostawiając uchyloną furtkę- jakby co… Nie byłam zadowolona, i na tym poprzestanę. To czwarta (nie licząc tych w DM) osoba sprzątająca zatrudniona na systematyczne co dwutygodniowe porządki. Dwie pierwsze odeszły z powodów zawodowych i zdrowotnych, (jedna z nich przysłała za siebie zastępstwo, i to z tą osobą się pożegnałam), i obie rzetelnie wykonywały swoją pracę- teraz liczę, że też tak będzie.

Tuśka policzyła uszka- 86. A zrobiłam mniej farszu niż na pierwszą wigilię. Damy radę, szczególnie że będzie nas o jedną osobę więcej! O ciasto jak zwykle zatroszczyła się zaprzyjaźniona piekarnia. Miało być nas mniej, a wyszło jak zwykle, bo syna stwierdził, że przyjadą na święta, bo potem to już nie wie kiedy… Czas będzie na zaległy egzamin (o ile go zorganizują!) i organizację ślubu, a może i wesela? Któż to wie…

Przyjadą i pojadą. Ale trochę poświstujemy– na co Aliś opluła ekran własnego telefonu. No cóż, niech się przyzwyczaja do słowa pisanego przez telefon, bo do tej pory uskuteczniałyśmy tylko werbalne gadulce; teraz odkąd w końcu przekonała się do Messengera niejeden powód będzie do oplucia uśmiechnięcia z powodu niesubordynacji literek 😉

No to czas na kolejne świętowanie 🙂 (Uszka z barszczem, pierogi i karp też będą, i oczywiście sałatka tradycyjna ;))

**

Dzwoni Tata: śpisz już?... nieee śmieję się, bo to godzina jak się okazało na „M jak miłość”, gdyż dalej pada pytanie, czy wiem, dlaczego nie ma kolejnego odcinka. Tato, nie wiem, już śmieję się na głos, nie oglądam tego od lat– to, że Hanka zginęła w kartonach dowiedziałam się z nagłówek gazet ;pp; nawet to, że do obsady dołączyła osoba, którą znam osobiście, nie wymusiło na mnie oglądanie serialu. A nie wiesz, gdzie to można zadzwonić, żeby się dowiedzieć? Albo sprawdź w tych internetach. Sprawdzam. Serial powróci za tydzień… (Przy okazji dowiedziałam się, że jest więcej zbulwersowanych widzów tym faktem). A widzisz, dobrze, że zadzwoniłem do ciebie, bo chciałem do Miśka, ale by mnie wyśmiał. Tato, Misiek nie wiedziałby co to jest „M jak miłość” :DDD