Konfrontacja…

Cztery osoby przy stole, dwie strony sporu, jedna para decydująca. Rozmowa. Emocje. Jednym szeroko otwierają się oczy, drugim opadają szczęki. Spadają maski. Już wiadomo, że nie ma żadnych odcieni szarości ani innych kolorów, że tylko jest czarno-białe. W tę albo we w tę. Z szantażem w tle. Najspokojniejszy człowiek w tym towarzystwie wstaje i wyprowadza osobę, którą potem w relacji określa jako zarazę. Trucicielkę. Jest zszokowany. Jest autentycznie wyprowadzony z równowagi.

A mnie zszokowały słowa o cyrku. Wy też uważacie, że jak byli małżonkowie będą razem chodzić na różne uroczystości i ważne wydarzenia swojego dziecka, to będą w ten sposób odstawiać jakiś cyrk?

Czasami potrzeba wielu rozmów, żeby dojść do kompromisu. Do zgody. A do pogodzenia się, nie wystarczą same rozmowy. Nie wystarczą słowa o dokonanej zmianie, szczególnie że za chwilę kolejne jej zaprzeczają.

*

http://dydaktykacovid.ump.edu.pl/aktualnosci/szczepienia-covid-19?fbclid=IwAR3DwblKRo2-Z3NonwAixagvHP5NKxIb0UueoZ4SQTsfnKJsb-C4Zz8pfuU

Szczepimy się! Jak piszę ten post, to na całym świecie zaszczepiło się już około 5 miliona ludzi. To kropla w oceanie, ale codziennie będzie ich przybywać. I w naszym kraju również. Jestem zdziwiona, że niektórzy ludzie boją się szczepień bardziej niż covid-19. Strach się bierze z niewiedzy. I można to zrozumieć. Za czorta jednak nie pojmę tych wszystkich bzdur wypowiadanych na temat szczepionek- tej czy innych. Warto posłuchać tych, którzy się na tym znają. Zaufać. Jest wiele źródeł. To powyżej jest jednym z nich.

Uśmiechniętego poświątecznego poniedziałku i kolejnych dni! Ostatnich w tym jakże trudnym roku. Jest nadzieja, że następny już będzie łatwiejszy, ale to tylko od nas samych zależy. Bądźmy rozsądni! Bądźmy solidarni! Bądźmy odpowiedzialni!

68 myśli na temat “Konfrontacja…

  1. Cyrk? Myślę, że normalne relacje rodziców po rozwodzie to dowód ich dojrzałości i tego, że szczęście dzieci jest dla nich ważne. Niektorzy do tego nie dorastaja nigdy, nawet wiele lat po rozstaniu. Ale tego typu „problemów” jest w Polsce sporo. A singielka na weselu, bez partnera? To dopiero kyrk.

    Liczę na łatwiejszy rok bardzo 😊

    Polubienie

    1. Mam w rodzinie piękny przykład rodziny patchworkowej, co roku mój kuzyn spędza święta ( i nie tylko) z byłymi teściami swojej drugiej żony i jej byłym mężem oraz z jego rodzeństwem.
      Dobro dzieci jest różnie postrzegane, niestety. Bo okazuje się, że nie są ważne dobre relacje rodziców po rozstaniu. Ważne jest tkwienie dla ludzi i rodziny w toksycznej relacji, a jak rozstanie to- wojna.. Osoba, która wypowiedziała te słowa, sama potrafiła odstawić „cyrk”, żeby nikt nie wiedział, że jest w chwilowej separacji.
      Na weselu? No trzeba być odważną, żeby pójść 😉ech u nas nawet wyjście do kina solo jest dziwnie postrzegane.

      Oby taki był!!!

      Polubienie

        1. Z jednej strony jest łatwiejszy do osiągnięcia, ale druga jest silnie związana, więc to się nie uda. Na tyle, że zawsze wybiera i trzyma jej stronę.
          Nudne i uciążliwe. A na razie nas jeszcze bardziej pozamykali.

          Polubione przez 1 osoba

  2. Czasem dopiero po rozwodzie ludzie wokół rozumieją, skąd się wziął… Czasem ciekawię się, jaka ja bym była w takiej sytuacji. Czy wyszłaby ze mnie zołza…

    Jestem załamana poziomem dyskusji o szczepionkach. Nie wiem, co to w Polsce będzie. Im kto bardziej wierzący tym bardziej nie chcę się szczepić. Takie odnoszę wrażenie…

    Polubienie

    1. Ludzie nie muszą rozumieć, tylko zaakceptować. To jest problem pary i ewentualnie tej pary najbliższych, a nie ludzi. Kiedy ktoś bardziej się przejmuje, co ludzie powiedzą/pomyślą…
      W takiej sytuacji to jestem za wszelkimi „przywilejami” dla zaszczepionych, i mam w nosie głosy o jakieś selekcji!

      Polubienie

  3. Ja odnoszę wrazenie ze niewielu chce się zaszczepić, ale moze patrzę przez pryzmat mojego otoczenia. Wczoraj na nauczycielskiej grupie padlo pytanie, czy nauczyciele beda się szczepic…Bardzo dużo odpowiedzi, ze nie bo nie wiedza co jest w szczepionkach. Ludzie w internetach cytują jakies bzdury przeczytane u antyszczepionkowców i innych „mądrych” grup. Powołują się na „niezależnych ekspertów” np Ziębę… To nie jest na moje nerwy.

    A co do pierwszej części wpisu… Zawsze podobało mi się, gdy rozwiedzeni rodzice przychodzili na występy swoich dzieci razem, że potrafili dla tego dziecka schowac urazę, zostawić (na chwilę 😉) nowego partnera. Dla dziecka to ważne. Pamiętam mialam kilka lat temu uczennicę, ktorej rodzice bardzo mlodo zostali rodzicami. Rozstali się tez dosc szybko ale ona duzo opowiadala jak mama wozi ją do dziadkow (od strony taty), albo latała z mamą do Anglii do taty, a tata przyjeżdżał specjalnie z Anglii na jasełka i przychodzili razem. Bardzo mi się ta ich dojrzałość podobala.

    Polubienie

    1. Na pewno jest mniej tych, którzy chcą się zaszczepić jak najszybciej, bo wiele osób… chce poczekać na efekty…a raczej brak skutków ubocznych. I oczywiście jest duża ilość osób, którzy nie chcą- nie, bo nie. Ci na pewno powinni zostać zaszczepieni…wiedzą! Choć mam wrażenie, że i tak byliby odporni na taką szczepionkę. Też nie mam siły.
      Ech…nie każdego stać na taką dojrzałość. Szczególnie kiedy za swoimi plecami ma rodzinę, której dobre relacje po rozstaniu nie mieszczą się w głowie. Bo przecież córeczki czy synusia się nie zostawia „bez powodu”- dlatego że taki jest a nie inny.
      Kiedy oboje są dobrymi rodzicami, ale nie potrafią być dobrymi dla siebie, to takie zachowanie, jakie opisałaś- a ja znam też w mojej rodzinie-to rzecz naturalna i normalna. Ale nie dla „zaraz”, które buntują, nie szanują drugiej strony. Bo u nich musi być zerojedynkowo.

      Polubienie

    2. To trzeba było zostać farmaceutą zamiast nauczycielem, wtedy by wiedzieli, co jest w szczepionkach w środku. 😛
      Też mi się podoba. 🙂
      Roksik, współczuję… 😦 I nie ogarniam… Tylko ja sobie mogę powtarzać, że ogólnie tego całego rodzaju ludzkiego coraz częściej nie ogarniam (np. przy okazji szczepionek), ale na szczęście ogarniać go nie muszę 😛 a Ty siedzisz w środku tego bajzlu… 😦

      Polubienie

      1. Od kilku miesięcy się zastanawiałam jak to możliwe, a od wczoraj już wiem…Niedobrze jest, jak na dorosłą osobę mają wpływ inni, nawet ci najbliżsi.
        Nie siedzę sama. Dziś razem płaczemy.

        Polubienie

  4. Czasem mysle,ze te czasy zapiekłej nienawiści,zawziętości,złości aż po grob..na” bylego/byłą” i calą ich rodzinę (na dzieci nikt nie zwracał uwagi)juz przeszly do lamusa,wymarly wraz z ludzmi z tamtej epoki..Ale coraz czesciej widzę,że to glownie kwestia charakteru – sa ludzie,ktorzy lubią byc skloceni z całym światem,sa tak ulomni,ze nawet dziecku,ktore podobno kochaja zabraniaja kontaktow z ojcem..Na szczęście chyba tych normalnych jest jednak więcej..
    Co do szczepien – brak słów:))
    Serdecznosci poświąteczne.

    Polubienie

    1. Dla dobra dzieci to trzeba być razem! I kropka. Dobro jednego z rodziców jest nieważne. I nieważne, że ten rodzic nie chce a wręcz przeciwnie nie utrudnia kontaktów i marzą mu się dobre relacje z drugim rodzicem i jego rodziną. Nie, nie, nie! Toż tak nie może być. To jest przerażajace.
      Brak. Mamy mały problem, bo nasi Najmłodsi bywają często w domach, gdzie z zaszczepieniem się chcą poczekać. Nie są antyszczepionkowcami, ale na pewno nie chcą się szczepić jak najszybciej. Liczę, że zmienią zdanie.
      Ściskam serdecznie🙂

      Polubienie

      1. Z tym „jak najszybciej”, to wiesz, jak jest. Najpierw służba zdrowia i domy opieki, to i tak trochę zejdzie, zanim ktokolwiek spoza tej grupy się załapie.
        Jak też chciałam odczekać trochę, ale jak sobie policzyłam, że w mieście jest i tak jakieś 50 tys. ludzi przede mną w kolejce… 😀 😀

        Polubienie

        1. No wiem. Tylko my mamy szanse wyjść przed szereg- Rodzinna wspominała o styczniu. ( Sama przeszłą praktycznie bez objawowo, a już drugi miesiąc po czuje dolegliwości, które pojawiły się później). A jak będzie to zobaczymy w praniu. Wobec mnie wciąż są sprzeczne komunikaty.

          Polubienie

            1. To trzymam kciuki, żeby tak było.
              Z tego co się orientuję, to u nas wciąż nie ma jasnego komunikatu kto, kiedy ma się zapisywać. Z drugiej strony nie bardzo się tym zajmuję, bo to Rodzinna trzyma rękę na pulsie.

              Polubienie

              1. A nie no, to wszyscy są dopiero na etapie organizacji. I tak wiadomo, że pierwsza w kolejce służba zdrowia i domy starców, więc na razie cisza, co dalej.

                Polubienie

  5. No myśmy się bali zaprosić naszego ,wspólnego znajomego Waldemara ze swoim partnerem.No bo on na wszystko mówi,że to dzięki temu rządowi i dzięki Panu Bogu to tak pięknie i kolorowo jest i tak dostatnio.Z czym my się nie możemy zgodzić.Ale po co kłótnie z tego powodu?No jedzenia nam na tyle by wystarczyło.Jeszcze jemy po świąteczne jadło.Zaprosiliśmy samotną,starszą sąsiadkę z naszej miejscowości.Ona ciekawie opowiadała o świętach podczas II wojny światowej i przypominała nam kolejki za mięsem,za szynką,za cytrusami i pyszną,bo dawno nie gościła wtedy na stole kawę EXTRA SELECT.Wojtek z mamą opowiadali o biednej wigilii za komuny na Ukrainie.Oglądaliśmy koncerty kolend w tv.Wojtek pokazał album ze zdjęciami z naszych wypraw do ziemi świętej .Kłótnie jak były,to o to,że za dużo Wuwu nawalił tego jadła mi na talerz.A potem dokładał innych wigilijnych potraw.Ale cóż…Po krzyczałem że dużo i zjadłem w efekcie.Co do szczepień,to kropelka w oceanie zarazy covid-19.Ale dobrze że jest.Wykryto w chinach drugi ,inny szczep na który nie ma szczepionki,leku na razie.Ale do maja będziemy musieli czekać z tą szczepionką.A dotąd sami musimy maseczkę dokładnie nałożoną nosić i zachowywać odległość między sobą i unikać dużych skupisk ludzkich.Bo jak nie my,to kto?Pozdro.👦🏻Mariusz.

    Polubienie

    1. Kolorowo to ten rząd spieprzył wszystko, co tylko możliwe było…
      Ja dziś już ugotowałam zupę- ogórkową. OM dojadł ostatnie dwa gołąbki, a wczoraj to nawet mieliśmy pizzę. A co? Pełna lodówka przecież nam nie zabroni ;p Okej, wcale nie taka pełna, bo rozdałam dla syna, Taty, u córci też zostało, tylko ciasta było za dużo. Ale my mamy z kim się jedzeniem podzielić. Przychodzi do nas do pomocy samotny Pan, pijący, ale trzymający fason. Zarabia sobie przy robotach w zagrodzie, a oprócz pieniędzy zawsze dostanie ubranie i jedzenie.
      Tak, wciąż musimy zachowywać się odpowiedzialnie!
      Pozdrawiam 🙂

      Polubienie

          1. Spoko.Myśmy oddali osocze i zrobiliśmy szlachetną paczkę komuś.Nie mamy gospodarstwa rolnego,więc tyle możemy.Dzielmy się wiarą ,jak chlebem śpiewamy w kościele.Pozdro.👱🏻Wojtek.

            Polubienie

  6. Nigdy nie rozumiałam tej walki między byłymi małżonkami i że jak rozstanie, to już na dobre i nie liczą się przyjaźnie z rodziną byłej, byłego…Moja przyjacółka otrzymała większą pomoc i opiekę od siostry byłego i Jej córki, niż od swojego brata.
    Co, do szczepień byłam początkowo lekko sceptyczna, a teraz zgłoszę się w pierszym możliwym terminie do szczepienia. Boję się choroby, bo choć Córka z Zięciem w miarę nieźle przszli, to do tej pory Młoda nie odzyskała smaku, ani węchu, więc chciałabym tego uniknąć. Zięć ma cały czas kaszel i profilaktycznie, po nowym roku będzie miał powtarzane babania płuc… Więc mam nadzieję, że po drugiej dawce zrobię tak:

    Pozdrawiam i przytulam 🙂 🙂 🙂

    Polubienie

    1. Najczęściej to jednak jedna strona walczy i myślę, że to od charakteru człowieka zależy, ale też i powodu rozstania. A człowiekiem trzeba być w każdej sytuacji. Szczególnie jak kontakty muszą być ze względu chociaż na dzieci.
      Wysłuchałam pierdylion ekspertów. Dziś kolejnych w tym onkologa. Najprawdopodobniej mnie nie zaszczepią. Ale jeszcze się nie poddaję 😉 Misiek też ma kaszel, a Rodzinna wciąż odczuwa skutki po, choć przeszła lekko- tylko katar i zatkany nos.
      Ściskam serdecznie :)*

      Polubienie

                1. Ileż ukrytych talentów drzemie w domach i ktoś posyła po nich dobrego anioła,żebyśmy mogli w The Voice of Poland ich ,tak samo nie wierzących w siebie jak ty.Pozdro.👱🏻Wojtek.

                  Polubienie

  7. Relacje między byłymi małżonkami bywają różne, a najczęściej są trudne. Podejrzewam, że mój ex prędzej by umarł, niż wziął ze mną udział w jakiejkolwiek uroczystosci. Ja tez, prawdę mówiąc, za nim nie tęsknię, ale czego się nie robi dla własnego dziecka? I dlatego wystąpilismy razem na ślubie syna. Wprawdzie oficjalnie bylismy wtedy małzenstwem, ale od dziesięciu lat mieszkaliśmy osobno, w różnych miastach. On z nową partnerką. Nie było to fajne spotkanie, ale dałam radę i nie uważam, żeby to było robienie cyrku.

    O szczepieniach już pisałam. Zrobię to z dziką radoscią najszybciej, jak to będzie możliwe . A tych wszystkich internetowych „specjalistów” od szczepionek, legitymujacych się dyplomami ukończenia wszystkich kierunków tylko nie medycyny, po prostu ignoruję.
    Buziaki!🥰

    Polubienie

    1. Najczęstszym powodem rozwodu bywa zdrada, drugi partner czy partnerka. Kobiety tkwią w nieudanych związkach, bo nie bije, nie pije, nie zdradza, choć to się powoli zmienia. Mają coraz więcej odwagi i poczucia wartości, że sobie poradzą. Tylko naiwne jest myślenie, że druga strona im to ułatwi. To naprawdę zdarza się bardzo rzadko. W końcu jakiś powód tak drastycznej decyzji musi istnieć. I tkwi on najczęściej w tym drugi człowieku, jeszcze tak niedawno najbliższym. Choć wina za to, że małżeństwo się posypało leży w takich przypadkach po obu stronach. Nierównomiernie, ale jednak. Jeśli jedna strona robi piekło po rozstaniu, a jednocześnie chce powrotu to tylko psycholog/psychiatra jest w stanie tej osobie pomóc.
      Ludzie różnie pojmują dobro dziecka. Nigdy nie zrozumiem szkalowanie jednego z rodziców przez rodzinę drugiego rodzica.

      Już dawno uznałam, że przekonywać to ja mogę osoby z własnego otoczenia, a w necie to sobie daruję. Ale niektórzy uwielbiają toczyć pyskówki.
      Ściskam serdecznie😘🎄

      Polubienie

  8. Szczepionka to jedyna szansa na powrót normalności, więc jeżeli będzie możliwość to nie będę się zastanawiał. Oby tylko była skuteczna. Ludzi którzy węszą jakieś teorie spiskowe, anty szczepionkowców, jest pełno, ale na szczęście każdy z nas ma swój rozum.

    Polubienie

      1. Ale z dzieciństwa im został pełen komplet szczepień, i jakoś im zielone czułki z głowy nie sterczą.
        Chyba że ten stan umysłu to właśnie długotrwały NOP. U tych 40% zaszczepionej populacji… czyli sprawa jest poważna. 😛 😀

        Polubienie

            1. 😀😀😀
              No chciałam być subtelna, wszak z jakiegoś powodu uważają, że szczepionki to cyt. ścierwo. Dostali w dzieciństwie i teraz cierpią! A raczej my w kontakcie z takimi, kiedy otworzą swe usta na temat 🤪
              Aaaa może uważają, że ten fakt otworzył i oczy, włączył myślenie i coś tam jeszcze. Czort wie, co im się tam pod kopułą rodzi w bólu…

              Polubienie

  9. To dosyć trudny temat. Nie jest to cyrk na pewno, tylko okazanie dziecku, że wciąż jest ważne. Tylko, że czasami dziecko widząc oboje rodziców robi sobie nadzieje… Wiem coś o tym.
    No, to podejście ludzi do szczepień sprawiło, że teraz są transmitowane niczym pierwsze lądowanie na księżycu 😀

    Polubienie

    1. Tak trudny. I nie ma jednej recepty, oprócz szacunku wobec siebie i drugiej osoby. Nie każda rodzina żyje pod dyktando stereotypów, a dzieci mimo rozstań maja szeroki kontakt z rodzinami po obu stronach. Jest tez coś takiego jak opieka naprzemienna. Tylko do tego potrzeba dojrzałości matki i ojca.
      No trochę to taka szopka, ale wiesz, niektórym to właśnie jest potrzebne do podjęcia decyzji na tak. Ja zaś zawsze mogę wyłączyć, przewinąć i się uśmiechnąć. Bo śmieć się nie będę, bo to jednak poważana sprawa.

      Polubienie

  10. Bardzo mądry jest Twój tekst Roksanno. Ale chyba nie ma recepty na prawidłowe zachowania ludzi. I to dotyczy wszystkich sytuacji w życiu.
    A te szczepienia – myślę że największe atrakcje z nimi związane są dopiero przed nami.
    Serdeczności 🙂

    Polubienie

    1. Nie rozumiem dlaczego małżonkowie po rozwodzie nie mogą iść każdy w swoją stronę i nie wchodzić sobie w drogę.Rozstajemy się .Tak.Każdy idzie w swoją stronę.Każdy z osobna tworzy,układa sobie życie po swojemu.Znikamy sobie już z pamięci z oczu i tyle.Po co się obwiniać,obrzucać błotem.To i tak niczego nie zmieni,nie cofnie czasu.Szkoda nerwów.Rozstajemy się.Każdy idzie w swoje życie i nie znamy się.No są ludzie,którzy na siłę próbują coś udowodnić,wybielić siebie.Nie ma to już sensu.Ale są tacy ludzie co lubią postawić na swoim i tyle.Pozdro.👱🏻Wojtek.

      Polubienie

      1. Na tej drodze bardzo często stoją małoletnie dzieci. Myślę też, że dużo zależy od powodu i stylu rozstania. Często jedna strona nie potrafi się z tym pogodzić, że zostaje porzucona i prowadzi wyniszczająca wojnę.
        Pozdrawiam🙂

        Polubienie

        1. Najbardziej mi zawsze tych małych ,niewinnych temu dzieci ,które nie mogą zrozumieć co się stało.One są jak przedmiot ,jak nietrafiony prezent na allegro.Przykre.Pozdro.👱🏻Wojtek.

          Polubienie

          1. Wszystko zależy od wieku, ale dzieci dużo potrafią zrozumieć. I oczywiście bywa tak i to bardzo często, że jedno z rodziców nie staje na wysokości zadania, zapominając o potrzebach dziecka- miłości i obecności. Na szczęście nie jest to standardem. Ale żeby tak było, to z byłą/byłym muszą być poprawne stosunki. Inaczej się nie da, bo dzieci będą podlegać manipulacji jednej ze stron, a często i z obu.

            Polubienie

            1. Dość często się właśnie widzi,jak rodzic buntuje przeciwko drugiej stronie dziecko i odwrotnie.Często się widzi w tv jak dziecko chce być z matką a ojciec ciągnie na siłę dziecko ze sobą .I sąd musi rozstrzygać potem z kim ma się wychowywać dziecko a tak właściwie,to dziecko chciało by mieć obydwóch rodziców a tak już się nie da.Nie umieją się ludzie rozstawać z godnością z klasą i dziecko cierpi na tym potem.Sąd musi ustalać w jakie dni i po ile godzin ma mieć jedna ze stron kontakt z dzieckiem…Oby jak najmniej takich smutnych historii się zdarzało.Pozdro.👱🏻Wojtek.

              Polubienie

              1. Dzieci zawsze w jakimś sensie ucierpią na rozstaniu. Same też potrafią manipulować, próbują swych sił, ale to naturalne. Otóż w tym sęk, żeby miało to poczucie, że ma obojga, mimo iż już nie mieszkają pod jednym dachem. To prawda z tym sądem. W kwestii dzieci i pieniędzy byli małżonkowie rzadko potrafią się dogadać. I często zmieniają zdanie pod wpływem innych.

                Polubienie

                1. Zawsze to powtarzam,że jak ktoś nie potrafi żyć w monogamicznym związku,nie potrafi być szczery,wierny i podjąć ciężar odpowiedzialności,to niech nie idzie do ślubu.Po co?Żyje sobie luzik.Skacze z kwiatka na kwiatek.Niewiele zarabia,bo nie czuje potrzeby więcej kasy mieć.A jak się chce mieć rodzinę,to trzeba sobie zadać pytanie,czy ja potrafię się w życiu ustabilizować ,czy nie?Przyjechałem z ukrainy do polski.Zależało mi na tym,żeby mieć rodzinę.Robiłem wszystko co mogłem,żeby się dołożyć do Mariusza a nie być na jego utrzymaniu.Znalazłem pracę w sklepie ogólnospożywczym.Nie duże tam pieniądze były,ale były.Razem z Mariuszem planowaliśmy życie.Składaliśmy kasę na wspólny cel.Wpierw wynajęcie wspólnego mieszkania.Potem otworzenie działalności handlowej.Potem auto używane i prawko.A tu widzimy dziecko to wpadka .Potem myślenie,że nie wypada nie chajtnąć się ,bo jak to będzie wyglądało a potem dopiero patrzą,czy oby oni się nadadzą ze sobą.Czy facet będzie potrafił utrzymać rodzinę ,czy tylko polskie browary i polmos.Od sorki…dupy strony zaczynają ludzie tworzyć rodzinę a potem kłopociki.Pozdro.👱🏻Wojtek.

                  Polubienie

                2. Ale rozstanie niekoniecznie jest z powodu zdrad. Małżeństwo z powodu przyjścia na świat dziecka. Z czasem wychodzi taka niezgodność charakterów, że wizja wspólnego życia mocno się rozjeżdża. Brak szacunku, terror ekonomiczny… etc… Choć na początku była wielka miłość.
                  Powodów może być wiele, choć, wciąż chyba zdrada jest najczęstszym powodem rozwodów.

                  Polubienie

                3. Wpierw poznajmy się ,potem po.mieszkajmy razem a potem powiemy sobie ,czy tak,czy nie.Potem ślub a potem dziecko .Tak być powinno a nie odwrotnie.Wierność ,wierność i jeszcze raz wierność .Pozdro.👱🏻Wojtek.

                  Polubienie

                4. Wojtku, bywa zupełnie odwrotnie i żyją długo i szczęśliwej. A niektórzy nawet żyjąc tak jak napisałeś po latach się rozstają. Bo chcą być wierni sobie, nie naginać się dla kogoś, kto nie potrafi nawet tego docenić.

                  Polubienie

                5. Jedno w tym jest pewne,że trzeba się dobrze poznać, żeby wiedzieć czy to jest to, czy nie to. I trzeba siebie nawzajem słuchać a raczej słuchać wzajemnych potrzeb i starać się je realizować, wtedy będzie wilk syty i owca cała. Chociaż teraz zmieniono już to stare porzekadło. Teraz mówią: wilk głodny, owca cała. A to tylko dlatego, że wilk je naturalną żywność, naturalne mięso a nie genetycznie modyfikowane owce i karmione chemicznymi śrutami europejskimi.Pozdro.👱🏻Wojtek.

                  Polubione przez 1 osoba

    2. Nie ma. Dobrze jednak jak w relacjach ludzie potrafią się szanować. Bez tego jest trudno cokolwiek pozytywnego osiągnąć.
      Oby jedyna atrakcją była ta najbardziej pożądana- powrót do normalności.
      Uściski serdeczne 🙂🎄

      Polubienie

  11. Przeszłam covida, boję się szczepionki- a raczej jej długoterminowych, niezbadanych skutków ubocznych, ale zaszczepię się.
    Dzisiaj czytałam o tym, że osoba, która się zaszczepiła ponownie zachorowała – być może nie zdążyła złapać odporności. ALe pojawiają się głosy medyków, że potrzeba podwójnej dawki, żeby nabyć 95% odporność.

    Polubienie

    1. Wiesz, na tylu szczepionych zawsze znajdzie się ktoś kto zachoruje, bo covid wstrzeli się w okienko, kiedy odporności jeszcze nie uzyskał. I zawsze jest te 5%, że w ogóle nie uzyska. Przy mojej prawie zerowej odporności i to, że biorę codziennie garść leków, które ją obniżają, mam 95%, że odporność na covid w moim przypadku po zaszczepieniu to tylko marzenie… a wolałabym mieć odwrotne szanse.
      Nie potrafię zrozumieć, tych panicznych obaw co do długoterminowych skutków. Bardziej się obawiam jej nieskuteczności w ekstremalnych przypadkach, ale to ja.
      I to nie są głosy medyków, ale i producenta oraz wszystkich tych, którzy tworzyli szczepionkę- była o tym mowa od samego początku- ze potrzebne są dwie dawki, żeby uzyskać tak wysoki procent skuteczności. Jak lata temu zaszczepiłam się DOBROWOLNIE przeciw wirusowym zapaleniu wątroby typu B, to tych dawek było trzy- 1, 2 po miesiącu, 3 po pół roku. A od lat jest to szczepienie obowiązkowe dla niemowląt.

      Polubienie

  12. Ja też nie unikam szczepień. I zdaję sobie sprawę z tego, że zawsze jest jakieś ryzyko.
    Ja też nie mam co liczyc na 95% skuteczność, niemniej jednak zadowoli mnie i połowa. Strach jednak jest, bo gdy czytasz raport FDA, a tam na większość pytań o reakcję z chorobami przewlekłymi, lekami itp pada odpowiedź -nie wiadomo, a dopuszczenie szczepionki jest warunkowe.

    Polubienie

    1. Słuchałam onkologów, więc wszystko zależy w jakiej fazie leczenia się jest. I nie stan pacjenta, a raczej leki, które bierze mogą być przeciwwskazaniem. (jak to określają- trzeba wstrzelić się w odpowiedni czas). Ale nie dlatego, że szczepionka zaszkodzi, ale że nie zadziała.
      I tego będę się trzymać 😉
      A ja mam strach w oczach, kiedy muszę brać antybiotyk bądź przeciwbóle- przed silną alergią. Miałam już wstrząs anafilaktyczny i długi pobyt w szpitalu. I bardziej boję się penicyliny niż tej szczepionki, acz nie wiem, czy przypadkiem to nie jest tez przeciwwskazaniem. Ten przebyty wstrząs.
      No trudne to wszystko. Właśnie przed chwilą odbyłam długą rozmowę z osobą, która nie bardzo wie czy się szczepić, czy nie. Nie jest przeciwniczką szczepień.
      Metoda mRNA jest już dawno stosowana w leczeniu na raka. W każdym razie PTOK rekomenduje szczepienia na covid pacjentom onko, z tym, że kwalifikacje każdy musi przejść indywidualnie, i tu musi to zrobić lekarz prowadzący.

      Polubienie

      1. Właśnie podobno wstrząs jest przeciwskazaniem. Natrafiłam ostatnio na taką informcję i próbuję zweryfikować. Ja przez alergię też przez to przeszłam i nie wiem czy nas to niestety niewykluczy. Choć może decydujące bedzie to co ten wstrząs wywołało.

        Polubienie

        1. No tego się właśnie obawiam. Tylko wciąż nie mam jasnej odpowiedzi, bo część lekarzy mówi o wstrząsie po lekach a nawet po pokarmach, a cześć tak jakby tylko po szczepionkach w przeszłości. Hmmm… no wstrząsu to ja bym jednak nie chciała drugi raz przeżyć. To był jedyny raz, kiedy myślałam, że odchodzę z tego świata…😀

          Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s