Oby nadszedł spokój…

Spędzając tegoroczną Wielkanoc sama (nie samotnie!) w DM, jak większość rodaków i nie tylko, miałam nadzieję- byłam prawie przekonana- że w Boże Narodzenie wirus będzie już tylko wspomnieniem. Dziś wielu z nas nie spędzi tych świąt, tak jakby chciało, z tymi, z którymi by pragnęło. Nie każdy może… Ale biorąc pod uwagę wszystkie ograniczenia i nasz rozsądek, zawsze możemy je spędzić tak… jak chcemy. Bo najważniejsze, żeby były zdrowe! Żeby w ten czas uwolnić się od wszelkich sporów, smutków, beznadziei, a otulić się uśmiechem, ciepłym słowem, nadzieją. Miłością. Do siebie i do otoczenia. Podarować sobie i bliskim ten świąteczny czas pachnący grzybami, domowym ciastem i zielonym świerkiem.

Zeszłoroczna wigilia okazała się pewną zapowiedzią, że już nie będzie nigdy tak samo- zupełnie jeszcze wtedy nieoczywistą. Rok to krótko i zarazem długo. Czas szybko biegnie, ale jak sobie człowiek uświadomi, ile się przez te dwanaście miesięcy wydarzyło- dobrego i złego- to jednak długi okres. Czasem jedna decyzja odmienia twoje, czyjeś życie… jedna chwila…

upiększa jedno z beskidzkich miasteczek

Lubię patrzeć na to zdjęcie przysłane mi już jakiś czas temu przez PT. Emanuje spokojem, który jest mi tak bardzo potrzebny, a od kilku miesięcy jest mi nieustannie zakłócany. Jestem zwolenniczką dialogu, nawet burzliwego, ale nawet ja się poddaję, kiedy słowa, gesty, czynny świadczą, że dialog to tylko strata czasu, sił, nerwów…

Marzy mi się spokój, o zdrowiu nawet nie marzę, bo wiem na czym stoję, więc aby tylko nie było gorzej! I jestem przekona, że w ten świąteczny czas będzie on mi dany. Bo spędzę go tak… jak chcę!

I tego WAM od serca życzę- świąt, jakich pragniecie, w miarę możliwości na ten niełatwy czas!

Zdrowia! Spokoju! Miłości! Czułości! Dobroci!

*

Trzeci raz robiłam sama farsz na świąteczne uszka i żeby już- jak za każdym razem- nie targały mną wątpliwości czy ilość grzybów na patelni (nigdy nie gotuję grzybów ani świeżych, ani suszonych!) jest wystarczająca, postanowiłam- jak za każdym poprzednim razem- zapisać sobie te moje proporcje na oko ;p Wiedząc, że od postanowienia do wykonania jest długa droga- tak mniej więcej dwunastu miesięcy- tym razem wpadłam na pomysł, że zrobię to tu na blogu. Ku pamięci! Ponieważ całą sobotę dręczyła mnie myśl, że zrobiłam za mało farszu! Co roku mniej więcej tak 130-150 mroziłam (również jak lepiłam je z Mam), nie licząc tych zjedzonych, bo miały dziurkę albo wynurzyły się z wrzątku wykrzywione- ta ilość była satysfakcjonująca rodzinnych miłośników uszek ;pp I mnie. Chcąc się wspomóc, zajrzałam w piątek do sieci, a tam jak byk stoi, że 100g suszonych grzybów na kilogram mąki. Okej, myślę sobie, my zawsze tak z kilograma robimy ciasto, ale grzybów to zamoczę podwójną ilość z niewielką nawiązką. Najwyżej farsz zamrożę. Taaa… Wyciągnęłam dużą patelnię, zapach rozszedł się po całym domu, zabijając ten od środków czystości, bo w tym samym czasie dom się sprzątał rękoma p. Ani, która co chwilę wzdychała- jak pięknie już pachnie świętami… Po czym jak już grzyby przeszły przez maszynkę do mielenia, obie uznałyśmy, że coś mało tego farszu, który wpadł do dużej miski i w niej prawie zniknął… Tuśka przyszła po farsz, i się na chwilę zatrzymała, bo ostatnio mamy sporo spraw do omówienia różnej treści, tak więc przy kuchennym stole popijając owocową herbatę, ustaliłyśmy, że 50-60 uszek to jest minimum. Z duszą na ramieniu czekałam na pierwsze relacje. Były optymistyczne. O 22.12, minutę po tym jak nam zabrano prąd, przyszła wiadomość, że dziewczyny ulepiły 100 uszek (ile zjadły tego nie wiem ;p). I tak oto notuję ku pamięci, że z ok. 200g grzybów wychodzi ok. 100 uszek!

pierwsza porcja- tak, wiem, to są raczej ucha niż uszka ;pp

Niedziela przywitała nas słoneczkiem, więc żeby pogonić myśli o wyjeździe i wycięciu dwóch dni z życia przedświątecznego, pogoniłam Się i OM po polu przylegającym do posesji Najmłodszych, gdzie OM swojego czasu zasadził kilkaset sosen… z łupem wróciliśmy do domu i zaczęłam tworzyć nastrój świąteczny…

i efekt (chyba) końcowy

Smacznych, pachnących i uśmiechniętych Świąt!

42 myśli na temat “Oby nadszedł spokój…

  1. Obawiam się, że to nie ostatnie święta z covidem, ale chciałbym się mylić… W tym roku jednak będą inne, bo ludzie są zmęczeni tą pandemiczną atmosferą. Zmęczeni życiem w strachu i ograniczeniami. Ale mimo tego święta to zawsze są dni w których w ludzkich sercach robi się cieplej, pojawia się uśmiech i oby tym razem również tego nie zabrakło.

    Polubienie

  2. Roksanko, zdrowia i spokoju dla Ciebie i Twojej Rodziny na te święta. Jesteś dla mnie wzorem człowieczeństwa w takim zwykłym, codziennym wymiarze. Przytulam świątecznie i bez dystansu 🎄🎅🎀

    Polubienie

  3. Wieści z Wielkiej Brytanii są niepokojące i mam wrażenie tłumaczą ostatnie radykalne zaostrzenia w niektórych krajach , które wydawały się nadmierną ostrożnością i przyznam, mnie mocno dziwiły. Obawiam się , że przy tej ilości ludzi , jaka zjeżdża z Anglii do Polski , to i u nas ten zmutowany Covid -19 łatwo się rozgości .
    Aż trudno wyobrazić sobie , co znaczy , że o 70% łatwiej się przenosi ; to już chyba dogonił ospę :-Oooo
    Przyznaję , że po raz pierwszy w czasie tej pandemii widzę tylko ciemność ….
    (może to na skutek barbarzyńsko wczesnego wstania i trzech godzin snu ::pp )
    I nie czuję zbliżających się Swiąt , z różnych względów ( związanych przyczynowo z pandemią) odbędą
    się u nas najprawdopodobniej w okolicach Nowego Roku. Myślę , że nieważne kiedy , ważne z kim i jak…
    data to trochę rzecz umowna 😉
    Uszka wyglądają smakowicie a sosnowe gałązki bardzo świątecznie i radośnie , ślicznie 🙂
    Serdecznie pozdrawiam :*

    Polubienie

    1. Nowy Rok to też święto jak i 6 stycznia- wolne od pracy, więc spokojniejszy czas. I oczywiście, że ważniejsze jest z kim, nie kiedy. Tylko często bliscy nie mają tyle czasu dla siebie jak właśnie w święta, a tu… no cóż. Oby tylko nikt nie czuł się samotny… Moja Aliś po raz pierwszy nie będzie nikogo gościć (sama idzie do młodszych- wigilia- potem starszych dzieci) i po raz pierwszy spędzi te święta bez rodziców, a jest tak jak ja- jedynaczką.
      I ja dziś spałam krócej niż wczoraj- o godzinę ;pp na dodatek kawa mi się skończyła, więc boso w piżamie i szlafroku dokonałam zakupu, a przy okazji takie pyszne okrąglutkie w dwóch rozmiarach do tej kawy 😀 Ale już dochodzę do się… no, ale jak Ty możesz funkcjonować po 3 godzinach, to przeca 1/3 zazwyczaj mojego snu. Ale szarość za oknem równie doskwiera, niezależnie jak długo się spało. A wczoraj było tak pięknie słonecznie 🙂
      Polacy oczywiście na szarym końcu, dopiero dziś o północy wstrzymają loty do UK.
      Farsz był smakowity, Tuska się przyznała, że zjadła kilka ( mamuś ale tylko te, co miały dziury ;pp) i z ciasta była zadowolona, bo odkryła, że musi trochę odpocząć- ciasto nie Tuśka. A przeca mówiłam jej o tym!
      Ściskam serdecznie:**
      ps wyśpisz się w ten wolny czas, nie musząc wstawać o jakiś barbarzyńskich godzinach 😉

      Polubienie

    1. W środę to będę walczyć ze zmęczeniem po DM i z karpiem. Bo jeszcze nie wiem, czy będzie go 3 czy 6 sztuk ;p
      Nie jest wesoło… z każdej strony mamy niepokojące wiadomości. Pod respiratorami są osoby, które znamy…

      Polubienie

  4. Oby. U nas właśnie wszedł o północy zakaz lotów z UK, kursują tylko promy z niezbędnikami. Irlandia czeka na zatwierdzenie szczepionki przez UE (co ma nastąpić dziś) i zaraz ruszają do nas transporty z Belgii, podobno pierwsze szczepienia mają być po świętach. Zobaczymy jak to będzie. Ciekawa jestem jak wysoko mąż jest na tej drabince i kiedy dotrze do nas propozycja zaszczepienia, wyobrażam sobie, że to może potrwać od tygodni do miesięcy.

    Polubienie

    1. PL zamyka loty dziś od północy. U nas się mówi, że to może tylko na 48 godzin Europa się zamyka przed UK, żeby stworzyć nowe restrykcje sanitarne przemieszczania się. Też coś przebąkują, że pierwszy Polak zaszczepi się już 28 grudnia- to „akcja” UE, żeby szczepionki dotarły w tym samym czasie do każdego kraju w Unii.
      Jak tylko uznają, że mogę, to bym chciała najpóźniej w kwietniu, tak by w maju już mieć odporność. Ale wątpię by było to realne…

      Polubione przez 1 osoba

  5. Wieści z UK są przerażające. Jedyna nadzieja w tym, żeby szczepionka i na ten wariant pasowała. Bo jeśli nie, to jesteśmy w CzD bardziej niż na wiosnę. Jeśli jest tak zakaźny jak podają media, to już ani maseczki ani nic nam chyba nie pomoże.

    Na Wielkanoc byłam pewna,że w grudniu to już na bank będzie normalnie, a wirus może latem po prostu zniknie? Płonne to były nadzieje. Jednak mimo tego że te swieta będą inne niż poprzednie, ważne by docenic że mamy przy sobie bliskich, czy to w realu czy on line.

    Wszystkiego dobrego 🙂

    Polubienie

    1. Jedynie twardy lockdown. Na razie mówią, że nie ma obaw, że nie będzie skuteczna, ale przecież to nie ostatnia taka mutacja wirusa…
      Mam wrażenie, że bardzo przyspieszyła transmisja zakażeń, przynajmniej u nas w regionie. Ale ludzie nie chcą robić testów🙈
      A ten debilny rząd chce ludzi zatrzymać w domach w noc sylwestrową i zaleca nie przemieszczać się, a jednocześnie opóźnia o dobę zakaz lotów z UK, wysyłając dziś największe samoloty po rodaków. Nawet jakby człowiek chciał, to logiki tu nie znajdzie.
      Ja miałam nadzieję na wesele syna jesienią, teraz już nawet nie mamy, że odbędzie się wiosną. Pozostanie sam ślub, chyba…
      Jak patrzę na tłumy w sklepach i parkingach to mam wrażenie, że nikt obostrzeniami się nie przejmuje i ma zamiar spędzić te święta w gronie rodzinnym, bez ograniczeń. A potem płacz, że maseczka go nie uchroniła. U nas na wsi już tak było na Wielkanoc.

      Wzajemnie, również dla Krzysia i Patryka i wszystkich piesełów- straciłam rachubę ile w końcu ich masz obecnie. 🎄🎅🏻

      Polubienie

  6. Wielkanoc bez wnuczek w ogrodzie szukających zajączka, no , bo jak to miał być warunek dożycia do Wigilii… a teraz wciąż niewesoło, ale spotkamy się . Ja naiwnie myślałam, że to się skończy do lata (minionego!). Teraz uczepiłam się myslą maja, bo chyba na 22 maja zaplanowano pogrzeb Pendereckiego… czekam z nadzieją na szczepienia:) Pozdrawiam najserdeczniej i podziwiam za uszkowe dzieła:) Sosna daje cudny zapach w całym domu, też tak rozpachniam!

    Polubienie

    1. Też się spotykamy, choć wciąż w uszczuplonym gronie…
      14 maja mam ślub Dzieci Młodszych! Już zdzierżę brak wesela, ale ograniczeń do 10 osób na ślubie już niekoniecznie ☹️
      Tuśkowy świerk też, bo mocno żywiczny… chyba najmniej pachnie jodła…
      Uściski serdeczne 🎄🎅🏻

      Polubienie

  7. Przepiękne te Twoje sosnowe stroiki! 🌲🌲🌲
    Ja dziś wrzuciłam do szklanego wazonu złote bombki i sznur światełek. Na więcej nie mam siły.
    Farsz i ciasto zawsze robię na oko i zawsze się zastanawiam, czego mi zabraknie.😉 Też obiecuję sobie, że kiedyś te proporcje zapiszę, ale jeszcze nigdy tego nie zrobiłam.
    Pięknych świąt, Kochana!🌲❄🌲

    Polubienie

    1. Dziękuję 🎄🎄🎄
      Ja/my tak rzadko lepimy-a uszka tylko raz w roku- że chcę mieć kilka porcji zamrożonych. Przy 150 sztukach, starcza też na drugą wigilię.
      Dobrze Cię rozumiem z tym brakiem sił i brakiem nastroju.
      Niech przynajmniej będzie miło i spokojnie. Dużo dobrego dla Cię i Twoich Bliskich 🎄🎅🏻❤️

      Polubienie

  8. Życzę aby ten świąteczny czas otoczył Ciebie i Twoją rodzinę opieką niosącą nadzieję na szybki powrót do niczym niezmąconej radości z świętowania. Dużo zdrowia, siły i powodów do radości.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s