Wątpliwości…

Kolejny raz rządzący wprowadzając kolejne obostrzenia, nie osadzili je w prawie. No cóż… No to teraz wszelkie Polaki-Cebulaki mędrkują jak je obejść i bohatersko oświadczają całemu światu, że nie mają zamiaru ich przestrzegać. Tak jakby nie było pandemii. Tak jakby nie było kilkaset zgonów dziennie z powodu covid-19. Tak jakby nie było 100% więcej zgonów w listopadzie w porównaniu do listopada 2019. Osobiście w doopie mam, czy te wszystkie obostrzenia (godzina policyjna w noc sylwestrową) są konstytucyjne, czy nie. Bo dla mnie logiczne jest, że warto przestrzegać obostrzeń sanitarnych. I nie postrzegam tego w taki sposób, że ktoś czyha na moją wolność. Prędzej na moje życie. A tym kimś może być wirus. Owszem, mam wiele wątpliwość co do zasadności niektórych obostrzeń, ale nie mam zamiaru łamać żadnego.

Większość ludzi ma też duże wątpliwości co do szczepień. Absolutnie im się nie dziwię. Mają do tego prawo i podstawy. Oczywiście nie mam tu na myśli tych, którzy uważają, że szczepienia to zło, większe, niż dobro, które ze sobą niosą. Tych wrzucam do jednego wora z napisem NIEDOUCZONE DURNIE! Strach jest naturalny. Kiedy podjęłam decyzję o HIPEC, też się bałam. Wszak w DM nikt jeszcze takiej operacji nie przeprowadzał. I nikt mi nie zagwarantował, że obejdzie się bez powikłań, ani, że pozbędę się skorupiaka już raz na zawsze. Zaufałam. Medycynie. Lekarzom. Że jest to najlepsza oferta leczenia w tamtym czasie. I mimo iż była to moja najciężej zniesiona operacja, absolutnie jestem dumna z siebie, że ją odbyłam. Dziś podjęłabym taką samą decyzję, mimo iż odczuwam jej skutki. Dlatego też ufam, że szczepionka przeciw covid-19 jest bezpieczna, na tyle ile w ogóle może być bezpieczna szczepionka. Bo zawsze znajdą się osoby, które mogą mieć poszczepienne powikłania. Zazwyczaj lekkie, ale zdarzają się też ciężkie. Czy to znaczy, że należy się nie szczepić? No nie! Szczególnie gdy nie ma innego lekarstwa, a choroba zbiera śmiertelne żniwo.

Żrę encorton i puchnę. Jednocześnie mając nadzieję, że krwinki białe dostały kopa i przekroczą graniczną wartość, abym mogła dostać piguły, żeby dalej móc trzymać mojego skorupiaka w ryzach. Żrę żelazo, mimo różnych sensacji żołądkowych, żeby czerwone trzymały jakiś stały poziom… Cztery lata minie zaraz po Nowym Roku, jak codziennie truję się chemią (16 piguł!), żeby żyć… I chętnie wzięłabym się zaszczepiła, nie po to żeby zrzucić „kajdany niewoli” (maseczkę, dystans), ale żeby nie obawiać się, że zetknięcie się z wirusem to wyrok śmierci przy moim całkowitym braku odporności. Zaszczepiwszy się, tę wolność bym odzyskała, nawet dalej pomykając w maseczce i trzymając dystans ze skorupiakiem w tle… Ale niektórzy tego nie pojmują… ich rozum tego nie ogarnia.

Od jednej z pielęgniarek (na moim oddziale) usłyszałam, że zapisała się na szczepienie, bo chce w wakacje podróżować. To ją przekonało. Każda motywacja jest dobra! 🙂

P.S. z godziny policyjnej w sylwestra najbardziej skorzystają zwierzaki, bo nie będzie fajerwerków! O!

42 myśli na temat “Wątpliwości…

  1. Czuję , że będzie długo , wybacz :p
    Co do fajerwerków , przecież chyba zakazu nie ma i to straszna głupota , że nie ma. Podobno w dużych miastach , jest kilkaset przypadków zranień po nieumiejętnym odpalaniu fajerwerków. Kilkaset ! Pytam , kto ma udzielać pomocy durniom , którzy gdzieś mają zasady bezpieczeństwa ? Kto ,w sytuacji , kiedy brakuje kadry
    dla najbardziej potrzebujących pacjentów z ciężkimi schorzeniami (czy to Covid czy zupełnie inne jednostki chorobowe) a trzeba opatrywać rany po urwanych paluchach. ? Przecież służba zdrowia jest już i tak w sytuacji beznadziejnej, na granicy wydolności !
    Ponadto podobno zanieczyszczenie powietrza ,utrzymujące się jeszcze wiele godzin po zakończeniu (bezsensownej) kanonady , niekorzystnie wpływa na przebieg infekcji .
    I mam taką wątpliwość ; jeśli nie będzie można wyjść na zewnątrz , to czy czasem pomysłowe jednostki , nie wpadną na pomysł , że fajerwerki odpalać można z balkonów ; a jeśli większość tak zrobi ?
    Oczywiście, jako matka czworonoga , nienawidzę tych hałasów ( choć mój książę aż tak bardzo się nie boi)
    i zdaję sobie sprawę jak bardzo stresujące jest to dla wszystkich zwierząt , również a może tym bardziej dzikich. O rany to dopiero jeden punkt :-Ooo
    Co do szczepień , trudno nie mieć wątpliwości czy obaw , wszak tryb wprowadzenia , jest więcej niż błyskawiczny.
    Ale nie mamy chyba innej opcji , więc lepiej podjąć niewielkie (mam nadzieją) ryzyko związane ze szczepieniem niź
    paść ofiarą samego wirusa.
    Co do obostrzeń , mam takie samo zdanie, Jedni walczą o życie, o każdy oddech , niektórzy tracą najbliższych a są i tacy , których największym problemem jest ograniczenie wolności i swobód obywatelskich . Co komu po swobodzie , jak martwym będzie ? Oczywiście , że nie wszystko ma sens (domowe zabawy sylwestrowe, będą trwały do 6.00) nie wszystko jest przemyślane ale w takich sytuacjach na pierwszym miejscu jest walka z pandemią ,żeby móc doświadczyć jak najszybciej normalnego (w miarę chociaż ) życia .
    Leukocyty niech pakują te sterydy na wzór pewnego typu mężczyzn .zwanych karkami :p a żelazo chrup na zdrowie tylko uważaj na zęby , bo to twardy metal 😉

    Polubienie

    1. Nad SARS badania trwały już od 18 lat. Jeden wirus zastąpiono drugim. Technologię, którą wdrożono stosowano już przy leczeniu raka- teraz zastosowano do szczepionki, fakt po raz pierwszy. To ze gotowy produkt wszedł tak szybko, nie oznacza, że jakąś procedurę wdrożenia pominięto. Mnie ta „szybkość” w ogóle nie przeraża, ani nie niepokoi. Ale oczywiście, że dopiero czas pokaże skutki jej działania, również te uboczne.
      Moje piguły mają ich całą listę, a karnie łykam. Tak już z lekami jest.
      Mam nadzieję, że leukocyty będą bardziej napakowane niż moja twarz 🙈💪
      Tez pomyślałam o balkonach i o tym, że u nas na wsi znajdą się tacy, co nie odpuszcza hucznego powitania.

      Polubienie

  2. Myślę, że wielbiciele fajerwerków nie odpuszczą. Czasem się zastanawiam, skąd w człowieku ta fascynacja, i myślę sobie, że człowiek pierwotny w nas ciągle nie może uwierzyć w swojego farta, że udało mu się obłaskawić ogień.
    Ja też lubię fajerwerki, ale nie puszczam, bo rozumiem, że są ważniejsze sprawy niżeli moja przyjemność – np. życie i zdrowie różnych zwierząt oraz małych dzieci…

    Polubienie

    1. Też lubię i lasery ich nie zastąpią. Ale jest coś takiego jak świadomość i rozum- rezygnacja z czegoś co da chwilową radość i jednocześnie strach i cierpienie zwierzaków. Zresztą od takich domorosłych zawsze wolałam te profesjonalne pokazy, jak już.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Bardzo dawno, ze 25 lat temu, trafiliśmy na profesjonalny pokaz fajerwerków z okazji 750-lecia miasteczka pt. Peñíscola. Fajerwerki puszczane z łodzi na zatoce i z nabrzeża, na tle podświetlonego zamku, jako ilustracja do Czterech pór roku Vivaldiego. Od tamtej pory wszystko inne jest jakieś takie tandetne… 🙂
        I sorry, ale nad tym artykułem mnie trafił jasny szlag, więc poczytajcie, co mam się denerwować sama. 😛 https://tinyurl.com/y7gxtal5

        Polubienie

        1. W moim DM takich profesjonałach obejrzałam sporo… Ale i tak najbardziej utkwił mnie ten, którego uczestnikiem byliśmy wraz z przyjaciółmi i szerokim gronem bliskich znajomych na Watrze… Muzyka, polana, wokół las i jezioro oraz profesjonalny pokaz fajerwerków. Bajka…
          Ech… bywam właśnie takim pacjentem z niedokrwistością na granicy życia i śmierci… często nawet nie zdając sobie z tego sprawy
          (ostatni raz w sierpniu- toczenie) i dzięki losowi jestem pacjentką kliniki i pewnego oddziału, który ma odrębną izbę i nie muszę udawać się na SOR, jestem zawsze przyjęta. Nie mam pojęcia jak jest ZCO w DM, czyli specjalistycznym szpitalu onkologicznym, czy tam pacjenci są odsyłani. W klinice kilka oddziałów zrobiono covidowymi, mimo iż w mieście jest szpital covidowy… Dziś patrzyłam na statystyki, więc w Zachodniopomorskim i Lubuskim jest najmniej zgonów, tyle że w Lubuskim jest też najmniej wykrytych zakażeń. Ale np. porównując Zach… do Lubelskiego, to mniej więcej tyle samo zakażeń, ale w tym drugim dwa razy tyle zgonów, co w Zach…
          Iza, jak ja czytam pomyje wylewane na lekarzy w tej covidowej rzeczywistości, to sobie myślę, że jak ktoś ocenia tylko z punktu pacjenta przychodni POZ to gówno wie, jak również lekarz, który nie przepracował w obecnej ( i tej niedalekiej przeszłości) rzeczywistości ani godziny w szpitalu- jakimkolwiek…
          Wracając do domu, zanim wyjechałam z miasta, na sygnale minęło mnie 7 karetek… Nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam…

          Polubienie

          1. Ja bardzo teraz współczuję lekarzom… a po ostatniej reasumpcji głosowania jeszcze bardziej.
            Nie dość, że w robocie młyn, to poza robotą cywile zgłupieli już ze szczętem, i to dosyć gwałtownie.Albo gwałtownie się ośmielili do publicznego demonstrowania stanu własnego umysłu. 😛
            A z tym lubelskim to może być tak, że tam ludzie latami mieli w odwłoku profilaktykę i więcej osób ma przez to kiepski stan ogólny. A zarażeni za późno szukają pomocy, bo lekarze są fuj ogólnie, więc trafiają do szpitala w gorszym stanie… Nie wiem, można tylko się domyślać.
            Pocieszające, że tych 7 karetek w ogóle było na stanie i wszystkie mogły wyruszyć… Oby to nie był efekt jakiegoś karambolu, choć tylu zakażonych naraz też nie byłoby wesołe.

            Polubienie

            1. Też nie wiem, ale wolę myśleć, ze w moim DM mamy dobrą kadrę medyczną :))))) Ja tam na jednym z tych oddziałów leżałam ( co teraz są covidowe) i miałam hajpeka… Personel bez zarzutu! Ból ujarzmiany jak tylko pacjent jęknął. Choć oczywiście zdarzały się jakieś potknięcia w oczach pacjentów,
              Na temat reasumpcji to tylko zgrzyt i bluzgi…
              Nie, to były karetki w odstępie czasowym z różnych stron. Pewnie nie tylko z zakażonymi, ale innymi chorobami. Karambolu ani wypadu w tym czasie w okolicy nie było, inaczej dowiedziałabym się z któregoś miastowego portalu, bo mam ich polubionych kilka. Wyjazd zajął mi półgodziny… pierwszą już zobaczyłam zanim minęłam pierwsze skrzyżowanie…

              Polubienie

              1. Może po prostu pogoda… Ja w PL miałam w linii prostej jakieś 300 metrów do wjazdu do szpitala, a po osiedlu echo sygnałów karetek dobrze niosło. 🙂 Jak była kiepska pogoda dla sercowców, to potrafiły co 20 minut wyć czasem. Lepsze niż barometr…

                Polubienie

                1. Wycie to co innego, też często słyszę siedząc w mieszkaniu, ale pierwszy raz nie przejeżdżając wokół żadnego szpitala tyle karetek na sygnale…

                  A tak jeszcze w kwestii szczepionek, jestem ciekawa ile osób wysłuchało dziś dr Cessaka w programie „Sprawdzam”, który wyjaśnił wiele na temat tak szybkiego wdrożenia tego produktu i nie tylko… podejrzewam, że nikt z tych, co to opierają się tylko na fake z netu…

                  Polubienie

  3. Nie lubię fajerwerków od czasu, gdy jeden wypuszczony przez sąsiada odbił się od szyby bloku na przeciwko. Po trzech dniach szyba sama z siebie rozpadła się.
    Twoim krwinkom sprzedaję kopa, co by przestały się wygłupiać.
    Pozdrawiam i przytulam😘🤗💞

    Polubienie

  4. Budżet, jak mnie wkurza, kiedy ktoś mówi, że to tylko grypa ten COVID I że mało ludzi na niego umiera, bo dla nich śmierć kogoś z chorobami towarzyszącymi to nie śmierć na COVID!
    Czyli gdyby Ciebie czy mnie to spotkało, to to sie nie liczy, bo mamy coś dodatkowego. No ja jestem wrakiem po prostu.
    A tobie się należy czy co?!

    Polubienie

    1. Dzisiaj ktoś się wywnętrzał, że 1% to co to za śmiertelność, znikoma…
      Go uświadomiłam, że w II w.ś. zginęło zaledwie 3% globalnej populacji żyjącej w tamtym okresie, pikuś malutki i nad czym tu się roztkliwiać od 80 lat. 😛
      Liczba do znalezienia w Wiki, więc polecam jako zamykacz głupich dziobów. 😀

      Polubienie

      1. taaa, ja pamiętam jak na początku w pierwszych tygodniach takie „głupie dzioby” porównywały do śmiertelności na grypę, raka, aids i z powodu przerywaniu ciąży…itd… bo nie ma żadnej pandemii, bo przecież w ciągu miesiąca trup powinien gęsto słać się na ulicach, co jeszcze głupsze porównywały do czerwonki, jakby od tamtej pory medycyna stała w miejscu… ech… Ja to mówię: użyj wyobraźni, patrz dalej, wokół… dla mnie to zabetonowane umysły,
        no ale taka krawcowa czy kierowca tira (broń buk nie wrzucam wszystkich krawcowych i kierowców do jednego wora pod nazwą niedouczone durnie), którzy przecież wiedzą lepiej niż biotechnolog czy wirusolog, czy inny naukowiec każą włączyć myślenie, bo tylko oni mają światłe umysły, żeby zrozumieć tę rzeczywistość.

        Polubienie

    2. Przyjmuję, że niektórzy są odporni na wiedzę i fakty…
      No raczej nie, bo wiekowo się nie kwalifikuję w pierwszym rzucie, a z tą odpornością, a raczej jej brakiem, to jest problematyczne, a najbardziej problematyczna jest moja alergia na leki…

      Polubienie

      1. U nas wg najnowszych informacji:
        – wirus w szczepionce jest martwy, więc ludziom z obniżoną odpornością krzywdy nie zrobi,
        – alergie… niech się przychodnie zaopatrzą po uszy w leki przeciw-wstrząsowe, i szczepią alergików, bo wirus ważniejszy.
        Tak, że tak… 🙂

        Polubienie

        1. Dziś słyszałam, że z chorobami przewlekłymi tak, ale z ustabilizowanym. Nie wiem, czy znajdzie się odpowiednie okienko, żeby mnie onko zakwalifikowali do szczepienia.
          A co do alergików, to przeciwskazania tylko na alergię na skład, a reszta wiadomo; zresztą leki przeciwwstrząsowe i tak muszą być pod ręką, bo nigdy nie wiadomo, kiedy może się alergia uaktywnić u zupełnie zdrowego człowieka 🤔
          No będę się pilnie przyglądać i dowiadywać.

          Polubienie

  5. Tak czy tak sylwestra byśmy spędzali sami, w domu, więc pomysł godziny policyjnej nie pokrzyżuje mi planów, natomiast nie do końca rozumiem logikę. W sensie że w święta można się spotykać i podróżować a tydzień później nie? Święta zbiorą swoje żniwa, nie ma co się oszukiwać .

    Jestem rocznik 89 i nie zaznałam czasów PRL i tego co się z nimi wiązało, natomiast tak myślę że wprowadzenie czegoś takiego ludziom starszym ode mnie może się faktycznie fatalnie kojarzyć. A Polacy i tak to obejdą, jestem tego pewna , wystarczy po imprezie poczekać do 6 rano i dopiero wracać albo po prostu przenocować tam gdzie się pojedzie. Ja tam od lat nie ogarniam fenomenu Sylwestra, ale inni nie odpuszcza.

    Polubienie

    1. KK by im tego nie wybaczył, wszak żadnych zaostrzeń, co do mszy nie ma.
      W stanie wojennym godzinna policyjna w sylwestra była zniesiona.
      Absurdalne są niektóre te zakazy, choć trudno nie zaprzeczyć logice, że ukrócenie spotkań towarzyskich ale i zawodowych, czyli przedłużenie online szkoły i pracy w administracji przed ruszeniem szczepień ma sens. Ludzie sami z siebie by się nie ograniczyli.

      Polubienie

    2. Zgadzam się z Roksanną, że świąteczny luz to ten wpływ KK na rząd, którego ponoć wcale nie ma. 😀 A za który zapłacicie w styczniu…
      Ja jestem rocznik ’60, stan wojenny mnie zastał na „chwilowym urlopie chorobowym ze strajku”, i o ile wkurza mnie olewanie tworzenia podstaw prawnych i bezhołowie działań, ale same ograniczenia nie – jak mam przed nosem siłę wyższą, to umiem ją zobaczyć. 🙂 Więc Twoje założenia „pokoleniowe” są w moim przypadku inwalidą. 🙂
      Przy czym najgłupszy komunistyczny minister to była elita intelektu i uczciwości wobec tego, co widać teraz. A wtedy ogniście ich nie cierpiałam, więc doceń, że teraz mi to przechodzi przez klawiaturę. 😀

      Polubione przez 1 osoba

      1. Ja jednak bym wolała żeby wszelkie działania rządu były zgodne z prawem i Konstytucją. Wiem że nie pierwszy raz łamią najważniejsze w Polsce prawa, i nawet jeśli uważam że potrzebne są rystrykcje, to nie można robić czegoś takiego jak niezgodne z prawem zamykanie ludzi w domach. Mogliby wprowadzić stan wyjątkowy ,bo tak, sytuacja jest wyjątkowa, i inne kraje wprowadzająają stan wyjątkowy, to potem mogą wyznaczać godziny policyjne itd. A u nas wystarczy rozporządzenie wydane przez jednego człowieka. No niestety takie stawianie sprawy mi się nie podoba.

        Polubione przez 1 osoba

        1. Nikomu się nie podoba.
          U mnie jest stan wyjątkowy, o który premier Sanchez musiał ostro walczyć w parlamencie, bo stanowczo nie wszystkim się to podobało. I w zamian za głosy ZA złożył pewne obietnice, które też wielu się nie podobają. Ale nikt sobie nie wyobrażał drogi poza-konstytucyjnej…
          Co nie zmienia faktu, że część ludzi jest odpowiedzialna i sama z siebie zachowuje się rozsądnie w obliczu pandemii, a innych niestety trzeba zmusić do tego karami,bo z myśleniem krucho. No i co poradzić? 😦

          Polubione przez 1 osoba

  6. To, co wyprawia rząd w kwestii pandemicznych zakazów i nakazów, skłania mnie do podejrzeń, że oni tego nie robią na trzeźwo. Zachowują się, jak tonący, który bezładnie macha łapami i woła „ratunku”.
    Polak od pokoleń ma instynkt samozachowawczy w zaniku i jak się go w domu nie zamknie, to wsadzi palec między drzwi, wiec te zakazy, choć niektóre durnowate, powinny jakąś częśc społeczeństwa uchonić przed nieszczęściem.

    Życzę Ci zdrowia i wielkiej ilości wszystkich potrzebnych krwinek.🌹❤

    Polubienie

  7. Byłam przeciwna fajerwerkom jeszcze na długo przed covidem, właśnie z uwagi na zwierzęta. (O, „covid” mi słownik podkreśla, że to błąd. No ja myślę! Największy w tym roku!) Moje wujostwo, o którym kiedyś wspominałam, że są przodownikami w marszach przeciwko maseczkom, właśnie zachorowali. Także, no.

    Polubienie

    1. Ludzie myślą, że ich to nie dotyczy. Nawet ci, którzy karnie się stosują, mogą zachorować, a wtedy słyszę głosy, że maseczki nie zabezpieczają. Szkoda mi już marnować czasu na tłumaczenie na czym to wszystko polega.

      Polubienie

      1. Ja byłam za maseczkami, jakimikolwiek, gdy to wszystko dopiero się zaczynało, i kiedy rząd nasz miłościwie panujący stwierdził, że one nie chronią. Miałam ochotę chwycić pierwszego z brzegu, zakryć mu ryja szmatką i odkryć. Zakryć i odkryć, i zapytać czy na pewno nie ma żadnej różnicy.

        Polubienie

        1. ech…
          najbardziej mnie rozbawiają tekst, że szmata na ustach powoduje grzybicę płuc- no jak ktoś sobie zakłada ścierkę po uprzednim umyciu podłogi i nosi ją przez kilka godzin…

          Polubienie

  8. Ostatnio usłyszalam, od kogos ze jestem jedyną osobą wsrod jego znajomych, ktora chce sie zaszczepic. Ja tez sie tej szczepionki boje, ale bardziej boje sie zachorowac na Covid, lezec w szpitalu.

    Polubienie

    1. Ech… no to nie jest decyzja hop siup, ale kiedy stoi się pod ścianą… Bo ja to tak odbieram, i nie chodzi tylko o życie kogoś konkretnego, bo tu na kogo padnie na tego bęc, ale właśnie o tę odpowiedzialność i solidarność- patriotyzm.

      Polubienie

    2. Nie ma mowy o żadnej solidarnosci. Czesto slysze: na grype sie nie szczepię to i na to nie będę. Choć w najblizszym otoczeniu (w naszej miejscowosci) dużo osób zmarło na covid. Ludzie ktorzy podejrzewają u siebie covid, mają jakies objawy, nie idą na testy, bo nie chcą kwarantanny! Nie pomyslą ilu ludzi moglo przez nich zachorować i umrzeć.

      Polubienie

  9. Czytalam nawet takie sugestie,że nasi lekarze też biorą udział w miedzynarodowym spisku,a szpitale biora ciężką kasę za wpisanie do karty zgonu „covid”…niemniej „blyskotliwa” blogerka nie potrafila wskazac ,kto tę kase im wszystkim wyplaca:)) ..bo NFZtu chyba nie podejrzewa:))
    Co do szczepionki – watpliwości tak,ale infantylne wywody okraszone linkami do jakichś „naukowych” tekstow(najczesciej w obcym jezyku),to idiotyzm. W obecnych czasach,gdy 40% spoleczenstwa( nie tylko u nas) nie rozumie slowa pisanego,nie czyta książek,nie rozumie prostego tekstu z gazety,nagle sie okazuje,ze wszyscy znają się na immmunologii,RNA,DNA,na odpowiedzi komorkowej..itp.,nie wstydzą się wypowiadać operując „fachową” terminologią, o ktorej tak naprawde nie mają bladego pojęcia.
    Ja nie czytam takich tekstow,bo nie jestem w stanie ich zweryfikować,bo sie nie znam.Myslę,ze nie jest wstydem się nie znać,wstydem jest przekonanie,ze się zna,nie znając:))
    Zupelnie mnie nie zniechęca rzekomo bardzo krotki czas powstania szczepionki,nasze zycie tez przyspieszylo i to mocno we wszystkich dziedzinach..do czeskiej Pragi juz nie jedziemy dwa tygodnie dyliżansem,a godzinę samolotem:))
    Moj zięc oraz jego ojciec są już zapisani na szczepienia w konkretnym szpitalu.Podobno 21.12 szczepionka ma być zatwierdzona w Europie…acz ja nadal nie wierzę „naszym”:)

    Serdecznosci, Roksano,życzę Ci,aby zawirowania z krwinkami odeszly jak najszybciej w niepamięć i życie wrocilo do normy….ściskam serdecznie.

    Polubienie

    1. trzecia próba…gdzieś mi komentarze wylatują w kosmos 😦
      Zawsze chodzi o kasę bo jak inaczej? ech… taaa…
      Teraz też uważają, że ” coś jest na rzeczy”, że medycy nie chcą się szczepić. Proponuje popytać tych pracujących w szpitalach zakaźnych jak również wejść na fora medyczne, to się dowiedzą o przyczynach- m.in. chaos panujący, bo wielu o zapisach dowiedziało się z mediów, a nie od dyrektorów w swoich placówkach.
      No, ja też nie, bo pięknie to zostało wyjaśnione, dlaczego i jak działa… niektórzy nawet łopatologicznie jak krowa na rowie, ale to trzeba słuchać naukowców z doświadczeniem, a nie tych pseudo, którzy chcą zaistnieć w sieci- tytuł profesora przed nazwiskiem nie jest żadnym gwarantem. Oni tez mogą posiadac „gen spiskowca” 😉
      Dziękuję i odściskowuję najserdeczniej 🙂

      Polubienie

    1. Mówiłam, że każda motywacja jest dobra!!💪👍😀
      Do mnie dziś dotarły złe wieści z naszego najbliższego regionu… od Rodzinnej, która ma lepszą wiedzę jak to u nas wyglada w okolicy…

      Polubienie

  10. to kombinatorstwo sprawia, że jest gorzej, niż lepiej;(
    Dbam o innych, i o siebie.Zapisałam się na szczepionkę, jestem w pierwszym rzucie, choć nie wszyscy to robią.Ktoś mi nawet powiedział, że poczeka,jak przyjm inni i dopiero wtedy on.cóż…
    Buziaki kochana

    Polubienie

    1. Bardzo dużo jest głosów, że poczekam(y)
      A na razie to jest bagatelizowanie własnych objawów. Rodzinna nas poinformowała, że z naszej okolicy ma bardzo dużo telefonów, żeby przyjąć prywatnie. Dzwonią pacjenci, których nie jest lekarzem pierwszego kontaktu, ale przyjmowała prywatnie jako alergolog bądź pediatra. Typowo z objawami covidowymi, ale do swojego lekarza nie pójdą, bo wyśle ich na test… W rodzinnie też mamy takich (kuzynostwo OM), że leżą z covidem i nie zgłosili się do swojego lekarza.
      Buziaki :**

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s