Narodowa strategia…

Wyszedł Pinokio i oznajmił, że popełniono kilka błędów i teraz z pokorą, ale przede wszystkim po konsultacjach (szerokich, żeby nie było)… jest nowy plan, długoplanowy, walki z pandemią, a co za tym idzie strategia poluzowania obostrzeń, jak i ich zaostrzenie, czyli ogłoszenie narodowej kwarantanny. Za tydzień otworzą nam się galerie handlowe, ludzie tłumnie rzucą się na zakupy świąteczne, choć świętowanie jest zalecane w małym gronie bez wyjazdów. Na wszelki wypadek już kombinują, jakby tu prawnie zakazać wędrówki ludów. Na razie hitem jest obwieszczenie, że dzieci w szkole będą mieć miesiąc wolnego. Innymi słowy ferie w całym kraju w tym samym czasie. Górale już zgrzytają zębami*, bo przecież rządzący nie ogłosili zamknięcia stoków narciarskich, wyciągów, więc trwa ich naśnieżanie i liczenie, że sezon nie będzie gorszy od poprzedniego, bo ludzie stęsknieni są wyjazdów. Odpoczynku. Ucieczki od codzienności. Teraz pytanie, czy w styczniu odmrożą hotele i pensjonaty, a jeśli nawet, to nastąpi kumulacja wyjazdów… Nastąpi i tak, bo ludzie mają w doopie obostrzenia. Mnie akurat bardziej martwi ten wolny miesiąc od nauki. Szczególnie w tych najmłodszych klasach. Będą tego konsekwencje, i niestety poniosą je uczniowie.

Nasza diwa stadionowa (chyba wszyscy pamiętają hymn narodowy odśpiewany w Korei Płd.) kolejny raz zabłysnęła deficytem intelektu, brakiem jakiejkolwiek wrażliwości i empatii. Według gwiazdy antyszczepionkowców w szpitalach nie leżą chorzy na covid-19, tylko statyści. Oznajmiła też, że jak tylko będą obowiązkowe szczepienia przeciw wirusowi, to ona wyjedzie z kraju. Krzyżyk na drogę i niech zabierze ze sobą wszystkich tych, którzy w social mediach bronią te idiotyczne i pogardliwe wypowiedzi. Bo są tacy. Jak czytam, że teraz wszyscy umierają na covid, że innych chorób już nie ma (w statystykach), to się zastanawiam jakim ignorantem trzeba być, żeby tak twierdzić. No, ale to są ludzie, którzy wierzą w teorie spiskowe, a nauka ma szlaban w ich mózgu. I czytają w necie i przyswajają swym rozumem tylko to, co im jest wygodne do ich teorii.

Nie mam jeszcze żadnej strategii na święta. Ogólnie to próbuję ignorować ten fakt, że prędzej czy później, czy chcę tego czy nie, ten świąteczny czas nastąpi. W lodówce mam już przedsmak świątecznej wędzonej szynki i boczku, dostarczonej tradycyjnie przez LP. Uszka muszę zrobić i barszcz, bo nawet jeśli byłoby mało świątecznie i rodzinnie, to chociaż smak tradycji zostanie zachowany. W zamrażarce tkwi faszerowana pierś z gęsi do upieczenia. I tyle. Nastroju nie ma, ale u mnie to normalne, bo czasu przedświątecznego nigdy nie lubiłam… I chyba już nie polubię… Ach… i wczoraj mało życia nie straciłam w kuchni, a gotowałam tylko zupę fasolową, więc jakby tak ktoś odwołał te święta, to chyba bym się ucieszyła 😉

Dużo zdrowia i uśmiechu dla Was 🙂

*tylko patrzeć jak wściekli górale uzbrojeni w ciupagi ruszą na Nowogrodzką.

P.S. W tym tygodniu najbardziej zbulwersowała mnie wypowiedź komendanta policji, że posłanki i posłowie tchórzliwie chronią się pod immunitetem poselskim, bo gdyby tego nie robili, to policja potraktowałaby ich tak jak inne obywatelki i obywateli. Czyli gazem i pałką. No niektórym już się dostało.

Sytuacji na Narodowym, hucznie nazwanym szpitalem, nie skomentuję. Bo byłby tylko jeden bluzg… Miliony zmarnowane, w sytuacji gdzie w kraju jest kilka wyposażonych szpitali, które dzięki pisowskiej reformie wypadły z sieci i siatki płacowej NFZ. Stoją puste. No, ale trzeba było odegrać szopkę. Narodową.