Iluzja…

Przychodzi codziennie. Jedna albo dwie. Nie odróżniam. Raz tylko przyłapałam jak były we dwie. Z sypialni bądź z salonu obserwuję, jak zwinnie skacze z gałęzi na gałąź świerka, jabłoni, śliwy, orzecha, brzozy, lipy… jak wspina się po konarach drzew. W dni wolne, kiedy nie ma ruchu na ulicy, a i na posesji nie kręcą się pracownicy, mogę obserwować z okna kuchni, robiąc aromatyczną kawę bądź siekając warzywa na sałatkę, jak szuka w trawie orzechów laskowych lub buszuje po leszczynie.

modelka
🙂

Obserwacja zajmuje myśli, również czytanie, więc to mnie pochłania, bo prawie każdego dnia coś mnie mocno przytłacza. Milczę, choć chce mi się krzyczeć.

Iluzja tego, co trwało przez dziesięć lat…

Iluzja dnia dzisiejszego.

Obiema nie chciałabym się zajmować, a obie wkraczają w moje życie. Brutalnie. Pociągając za sznurki niepokojów.

Podobno Pinokio ogłosił, że narodowej kwarantanny nie będzie. Wystarczy nam marsz narodowców siejący spustoszenia na ulicach stolicy. Środowe obrazki pokazały prawdę o jego organizatorach. Może tym, co całymi rodzinami uczestniczyli w nim w poprzednich latach, otworzą się oczy, co legitymizowali swoją obecnością. Może przyjdzie refleksja…

Władza się cieszy, że ustabilizowała się liczba zakażonych. Znów robią z nas debili. Liczba ta jest sterowana ilością wykonywanych testów i tak naprawdę, to ilość zajętych łóżek covidowych i respiratorów oraz zgony mówią nam prawdę o pandemii. Osobiście znam rodzinę, gdzie sześcioro jej członków przechorowało covid objawowo- jeden po drugim, a tylko jedna osoba miała zrobiony test i jest hospitalizowana. Tak wyglądają te statystyki- razy pięć. Plus coraz więcej zgonów osób, których żaden szpital nie chciał przyjąć, nawet z wypadków, którzy umierają na różne choroby, nie otrzymawszy żadnej opieki medycznej… to jest obraz rzeczywisty tej pandemii. A Pinokio ogłasza wygranie bitwy i mówi, że wygramy tę wojnę. Kim? Brakiem personelu, z przemęczonymi lekarzami, pielęgniarkami?

54 myśli na temat “Iluzja…

    1. Dziękuję🙂
      Teraz Zbawiciel to piąta książka (kontynuacja) Leszka Hermana- lubię, bo dużo jest w nich o moim Szczecinie i Pomorzu Zachodnim, a czyta się lekko. Czytam naprzemiennie z poezją, całkiem nieznanych mi poetów i naszej blogowej Ani M.

      Polubienie

  1. Dobrze, że można uciec w świat iluzji, ale coraz rzadziej mi się chce cokolwiek czytać. Nawet Chmielewska nie potrafi mnie już pocieszyć. Trzeci dzień siedzę w domu, z przerwami na wietrzenie Gutka, bo odnowiło mi się zapalenie zatok. Dobrze, że po poradzie telefonicznej dostałam antybiotyk, bo nie było mojego stałego lekarza. Niestety, ale jutro już powrót do pracy, a Gutek będzie jeździł do Mamci. Stwierdziła, że się za nim stęskniła.
    Przytulam😘😘

    Polubienie

    1. Gorzej jak się w niej tkwi, a przebudzenie jest bolesne…
      Mnie już od dawna mało co śmieszy, jeśli chodzi o książki czy filmy. Momenty kiedy parskam bądź w głos się śmieję to rzadkie perełki.
      I tak sobie myślę, że brakuje mi śmiechu do bólu brzucha. Uwielbiam ten stan😂
      Zdrowiej Kochana❤️

      Polubienie

      1. Oj , mnie również . Do bólu brzucha i utraty kontroli . Jak śmieję się tak całą sobą , to wpadam w stan głupawki – cudne to jest , cała jestem śmiechem i płaczem równocześnie , nie mam nad tym kontroli
        a „po” czuję się jak po dwutygodniowym urlopie nad morzem. Błogostan .
        Ech , kiedy było ostatni raz ….. nie pamiętam :/

        Polubienie

        1. A ja pamiętam 😀
          w czasie lockdawn w DM, po wyjściu z lasu na parkingu przed ranczem Taty, ja w swoim aucie, PT przy nim, i telefon od Ewy… dostałam takiej głupawki jak relacjonowałam coś zupełnie poważnego, przepraszając dziewczyny, że ja przecież nie śmieję się z sytuacji tylko…hihihi aż do zasmarkania się i bólu. A one mi wtórowały… Potem to już były tylko krótkie epizody… takie tyko uśmiechnięcia się… nawet jak łzy pociekły, to jednak nie to…

          Polubienie

    1. Dzięki:***
      mamy wojnę
      no są świetne i jakie sprytne i w ogóle się nie boją. OM podjechał busem blisko, bo nie widział, że w liściach ktoś buszuje 😀 ja mu z okna dawałam znaki, żeby nie spłoszył… bo oczywiście telefon był na górze, a ja chciałam ją uwiecznić 😀

      Polubienie

      1. Jak tak dalej pójdzie, to on podjedzie, a ona jego będzie się starała wypłoszyć – „wynocha, to moje miejsce!” 😀 😀
        Oj…
        Czy ktoś może wyjaśnić tym od meteo, że weekend NIE oznacza z automatu pogody pod zdechłym Azorkiem, szczególnie jeśli cały tydzień był ładny? Właśnie sprawdziłam pogodę na jutro… 😦 Bo mamy PLAN. I jeśli fachowcy się nie mylą, to zostanie z niego albo tylko Palmiarnia, albo zero. Wrrr…

        Polubienie

        1. wiesz, prawie już tak jest, a jeże podchodzą pod kotłownię 🙂
          No… granaty lecą tylko z jednej strony, choć flaga biała nie zostanie wywieszona…
          Ojejku… ja to nawet nie wiem jaka pogoda jest… nie wychodziłam, bo mnie wieczorami stan podgorączkowy z bólem głowy nęka… Interesuje mnie poniedziałek, bo muszę jechać do DM… Ale! czymam kciuki za Wasz PLAN! i relację kcem.

          Polubienie

          1. Relacja… Otworzyłam oczy i ujrzałam pogodę, jak to mawiał mój teść, barowo-brydżowo-seksualną. 😀 Choć nawet i te rozrywki nie bardzo, bo pół nocy spędziłam na negocjacjach zlecenia z klientem z USA = jest robota. Tak, że ten… Koniec relacji. 😀

            Polubienie

  2. O Pinokiu i jego bajdurzeniu nie mam siły ani słowa . Podtrzymuję co już mówiłam, nie znam takich i tylu przekleństw .
    Obrazki ze Swięta Niepodległości oglądałam wczoraj dopiero i miałam dosyć. Ale to co się działo to jedno a to
    co o tym opowiadał pewien zaburzony Antoni , to dopiero cyrk . Otóż on , ten Antoni (ten sam co trotyl czuł)
    patrząc na to samo , widział przepiękną manifestację patriotyzmu, przejaw umiłowania ojczyzny przez naszą
    młodzież …..aa ! tylko policja była nieodpowiedzialna i źle się zachowała , prowokując młodych patriotów.
    Ja już się czasem zastanawiam , czy nie oddać się pod opiekę specjalistów , bo świata nie rozumiem albo coś mam
    ze wzrokiem :-Ooo

    Roksanno , zasmuciło mnie, co napisałaś …wprawdzie wiem co to wypieranie i uporczywe trwanie w iluzji
    ale jakoś zabrzmiało niepokojąco albo bardziej nawet smutno … Przytulam.
    Wiewióki jak zawsze przepiękne . Dzięki lockdown jest ich w tym roku podobno więcej (tak samo jeży, żab i nie
    wiem czego jeszcze ale jak tyle nie łaziliśmy , one miały większy spokój )
    Sciskam serdecznie 🙂

    Polubienie

    1. Wyskakiwał mi w necie Antoni, ale z premedytacją go bojkotowałam. Nie trawię faceta. To on podsycał nienawiść w Prezesie i utrzymywał bajkę o zamachu w Smoleńsku. A od tego wszystko się zaczęło… Nie wspomnę, że jego powiązania są bardzo podejrzane…

      Ha, no ja/my właśnie nie tkwię w niej od trzech miesięcy, a „trupy z szafy” nie przestają wychodzi, ba, wciąż rodzą się nowe i to smuci, boli.
      U mnie jeże i wiewiórki były od dawna. Teraz rudzielce częściej mogę zauważyć, bo nie mam już takiego gąszczu jaki miałam pod oknami. „dzięki” wycince u sąsiada. A były to w większości iglaste drzewa, więc i zimą miałam wysoką, gęstą zieloną ścianę. Za to bażanty już mnie nie odwiedzają. Ale tak, masz w zupełności rację.
      Uściski :*

      Polubienie

      1. Antoni napadł na mnie wczoraj , jak zmywarkę rozpakowywałam , oglądając jednocześnie Fakty na laptopie. Sama bym też go nie przywoływała. Takiej paranoi jeszcze nie widziałam/ słyszałam chyba nigdy. I takich dwóch stało obok niego – młodzi ale sorry tak z twarzy raczej jakby mniej oczytani .
        I stali ramię w ramię – dwóch młodych w w środku on , Antoni .
        Tak, czytałam książkę Piątka . I gdyby o mnie , ktoś tak napisał a nie byłoby to prawdą , to na drugi dzień
        składała bym zawiadomienie do prokuratury.

        O rany , aż trupy się sypią z szaf ; źle się to słyszy 😦

        Polubienie

        1. Nawet Ciem o to nie podejrzewam :DDD
          No lubi się ten Antoni otaczać takimi… wszyscy pamiętamy Miśkiewicza, czy jak mu tam… i jeszcze jednego niby zdolniacha choć tak bardzo nienachalnie jakby ;ppp
          Ooo przypomniałaś mi, komuś pożyczyłam i nie pamiętam komu…
          źle to się skończy… 😦

          Polubienie

  3. A ja właśnie natknęłam się na jakieś odmrażanie… Tylko nie było słowa o odmrażaniu kin, teatrów czy bibliotek… A potem „panowie” na marszu narodowym muszą szturmować sieć księgarską…

    Polubienie

    1. Bo to iluzja, mamy 4-5 razy tyle zakażeń, co podają w statystykach. Ludzie mają utrudniony dostęp do testów, nie chcą stać w kolejkach, jeździć do innych miast…

      Chcieli wyglądać na bardziej oczytanych, by móc wystąpić u boku np. takiego Antoniego 😉

      Polubienie

  4. Piękne te Twoje wiewióreczki.
    Ja też obserwuję wszystko i dookoła.
    Uciekam w swój wewnętrzny świat.
    Tak jest mi lepiej.
    I bezpieczniej.
    Przytulam najserdeczniej…
    I uśmiecham się do Ciebie 🙂

    Polubienie

  5. Trzymam kciuki i myślami, wiesz, jak zawsze…
    Wiewióra na tym jednym zdjęciu jak taka, jako to się nazywa? Jak kiedyś na dziobach statków wyrzeźbione panienki. No wiesz o co chodzi. 😀
    Wystarczył mi reportaż o szpitalach umieralniach.

    Polubienie

    1. Z Wizualizowałam sobie 😂
      Dziś podczas rozmowy z PT, jednogłośnie stwierdziliśmy, że jakby co, to żaden szpital, absolutnie! Szczególnie że poinformowałam ją, iż w sieci jeden pan podzielił się przebiegiem swojej choroby i dzięki koncentratorowi tlenu dał radę w domu ją przeżyć. Zakupił. Można wypożyczyć, ale PT stwierdziła, że pewnie już są niedostępne w wypożyczalniach, więc sobie też kupi. No bo, wiesz, niektórzy to sobie komodę kupują za te 4-5 tys. to ona kupi i postawi jako mebel. Jeść nie wola i się nie psuje stojąc nieużywany 😀Problem w tym, że jak na razie to siedzi w chacie w górach i będzie z tym „meblem” jakby co podróżować do DM .

      Polubienie

      1. Jezu, nie słyszałam o tym. Bo ja też, jak by co, to do szpitala nie. Kazałam przyrzec Tomkowi, że na pewno żaden respirator. A ten kon..cośtam, to drogi pewnie… 😦
        Jeszcze muszę ci coś napisać, bo przypomniałam sobie. Tak odnośnie tych, co się boją zaszczepić (lub/i tych co nie wierzą w covid). Ostatnio na amerykańskiej stronie widzialam dobrego mema. W tłumaczeniu na polski brzmi: „Ludzie narzekają na szczepionki opracowane przez znanych naukowców z całego świata, ale nie mają nic przeciwko zakupieniu kokainy od dwuzębnego gościa, którego widzą po raz pierwszy”
        😀

        Polubienie

        1. Dziewczyny, nie zgadzam się ani z opinią o szpitalach ani z memem. Mem jest wg. mnie głupi ( już widzę jak inne nacje kupują narkotyki od gości w gajerach to po pierwsze, a po drugie jak wszyscy walą na szczepienia ). Od 15 lat szczepiłam się przeciwko grypie, ale teraz się nie zaszczepię. Po prostu. Ze strachu. Za mało wiemy o chorobie i o tej szczepionce. Poczekam.
          Szpitale to nie umieralnie. Mam koleżankę, która w bardzo cieżkim stanie trafiła do szpitala i przeżyła tzw. umieralnię ( jak to nazwałyście ). NIE MIAŁABY ŻADNYCH szans na przeżycie w domu. Medialne newsy mają do siebie, że sprzedaje się to co negatywne. Bo to budzi emocje. Zazwyczaj złe emocję.

          Polubienie

          1. Asiu,
            ja mam bardzo dobrą opinię o medycynie konwencjonalnej. A moja rozmowa z przyjaciółką w kwestii covidu, że nie szpital tylko dlatego, że gdzieś tam tkwi we mnie nadzieja, że może przy pomocy Rodzinnej i sprzętu nie będzie takiej potrzeby, bo i tak szanse na osocze czy respirator są niewielkie. Przynajmniej w tej chwili przy takim obłożeniu. Raczej miałam na myśli, ze szpital w ostateczności, a nie przy pierwszym braku oddechu. I pamiętaj, że covid mocno zmienił obecną rzeczywistość szpitalną. Ludzie umierają nie doczekawszy się żadnej pomocy. Dlatego ja najpierw szukałbym pomocy u swojej Rodzinnej. Bo podawanie sobie tlenu w domu tez musi być pod okiem lekarza. Mam wprawę jak Mam chorowała.
            Nagonka na szczepionki przeciw grypie bierze się z niewiedzy. One są 50-70% skuteczne, więc zdarza się, że i tak ktoś zachoruje, albo przejdzie ale zupełnie łagodniej gdyby się nie zaszczepił. Ta ma być 90% skuteczna.
            No i jeszcze jedno, swej wiedzy co się dzieje w szpitalach nie czerpie tylko z mediów, ale bezpośrednio lub pośrednio od pracujących tam lekarzy. Np inna moja przyjaciółka ma w covidowych w moim DM lekarkę anastazjolożkę i obie mamy koleżankę pielęgniarkę. I jej syn a mój chrześniak ma przyjaciela lekarza- tak ze mamy doniesienia z frontu… i porównanie jak było na początku a jak jest teraz.

            Polubienie

            1. O mediach napisałam tak ogólnie chociaż prawdziwie. News to news, zwłaszcza negatywny. Ja mam siostrę lekarza i siostrzeńca lekarza, który sam zgłosił się do pracy do szpitala covidowego. I który aktualnie jest chory na covid. I wkurwia mnie ( wiem, że używam wulgarnego słowa, może niektóych to oburzy, ale ono oddaje to, co czuję ) to, co się wypisuje o lekarzach. Ta nagonka na nich, to szczucie. Ale ten rząd lubi jątrzyć, lubi dzielić. Bo skłóconym narodem rządzi się łatwiej.

              Polubienie

              1. Wszystko co napisałaś to prawda. I mnie wkurw bierze, bo to nie jest wina lekarzy ani personelu, to tak generalnie, za ten rzeczywisty stan. Ja nam bardzo duży szacunek do nich, choć bywa, że trafię na kogoś bez empatii i totalnego konowała. Nigdy jednak nie generalizuje. Siostra mojego OM tez lekarz, pracowała na pogotowiu, w szpitalu, potem własna przychodnia i własna praktyka- dwie specjalizacje, doktorat. Obie jej córki lekarki, jedna pracuje w Anglii. Mój najlepszy przyjaciel był lekarzem, a ojcowie obu przyjaciół byli przyjaciółmi moich rodziców w randze profesorów specjalistów plus dwóch innych lekarzy- przyjaciół domu. Znam to środowisko dość dobrze, od małego dziecka. I mam swoje zdanie, szczególnie że muszę systematycznie korzystać z opieki zdrowotnej. A nagonka jest po prostu obrzydliwa! Chyba troszkę nas źle zrozumiałaś, a przynajmniej mnie z tym, że absolutnie nie do szpitala, bo ja nigdy kompetencji i zaangażowania nie odmówię temu środowisku, ale też wiem, jak w tej chwili jest🙃
                I dużo zdrowia dla siostrzeńca!

                Polubienie

                1. ❤️no przeca ja wiem, jaka Ty 😀
                  Ale! Dobrze, że takie rzeczy wybrzmiewają, zamiast pozostać w domysłach.
                  No i to słowo pisane, często skrótami, może tok myślenia sprowadzić na makowce 😉

                  Polubione przez 1 osoba

          2. My planujemy odczekać z miesiąc-półtora ze szczepieniem, niech najpierw się zaszczepi trochę więcej ludzi niż w III fazie badań klinicznych. Jeśli przez ten czas nie będzie doniesień o niespodziankach, pomkniemy chyżo, bo stan wymagający maski tlenowej, nie mówiąc nawet o respiratorze, do przyjemności nie należy. I to pomijając fakt, że w obecności czystego tlenu człowiek nie zapali sobie… 😀 Chociaż niektórzy musieli to sprawdzić w praktyce, hłe hłe. Chyba wagarowali na chemii w szkole…. 😛

            Polubienie

            1. No ja się nie zaszczepię przy tej mojej nieodporności. Choć mówią, że z chorobami przewlekłymi to powinni w pierwszej kolejności, ale nie chyba przy takich parametrach życiowych jak moje. Mnie wystarczy jak OM się zaszczepi.
              Boszzz ja rzuciłam palenie w wieku 34 lat, bo będąc w szpitalu stwierdziłam, że nie będę się zachowywać jak w szkole i palić po ubikacjach 😂zresztą nigdy nie rozumiałam tych, którym chorowanie nie przeszkadzała w zapaleniu fajki. Widocznie nie byłam nałogowcem.

              Polubienie

              1. Owszem, sądząc z opublikowanych u nas kryteriów szczepienia na grypę, to ja będę pierwsza w kolejce do szczepienia na Covid z moimi nerkami i wiekiem.
                Ale po jakich ubikacjach, na litość?! W którejś dyżurce, wespół w zespół z białym personelem… 😀 Ale z wąsami tlenowymi to jednak kurczę nie da rady…

                Polubienie

                1. 😀😀😀
                  No moja Mam tak, nawet raz w gabinecie z profesorem. Ale tylko wtedy jak już zdrowiała. No mnie do głowy by nie przyszło brać fajki do szpitala👀

                  Polubienie

                2. Nie byłaś nałogowcem, stanowczo. 😀
                  Kryterium aktualnego stanu zdrowia jest dosyć proste – musisz do tej dyżurki palaczy dojść samodzielnie i bez zadyszki, a nie doczłapać z trudem. 😀 Ewentualnie wyjść na zewnątrz z tą samą łatwością – a korytarze w moim tutejszym szpitalu rejonowym mają KILOMETRY. Chociaż z tego, co wiem o tutejszych szpitalach, zamachałabym rzęskami z wdziękiem jako osoba w potrzebie i dostałabym zastępczo plaster nikotynowy, za darmo. Tu służba zdrowia nie jest od moralizowania pacjentów, tylko od pomagania. 😛

                  Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s