Kaganiec wolności…

Wczoraj odbyły się albo miały się odbyć protesty szumnie nazwane wolnościowe. Nie mam pojęcia, jak i czy przebiegały, bo nie miałam czasu tkwić przed telewizorem, bądź szperać w necie- pogoda piękna, dom od rana sprzątany, na gazie pyrkotał rosół z kaczki francuskiej, a w rondlu przepyszny sos grzybowy.

w lasach wokół mojej wsi rosną piękne i zdrowe okazy

Grzyby jak zwykle dostarczyła mi LP, dzwoniąc, żebym wstawiła wodę na kawę, bo zaraz będzie. Domyśliłam się, że tak wcześnie, to prosto z lasu i nie z pustymi rękoma, a raczej wiaderkiem. Połowa na patelnie, połowa zamrożona. Ucieszyłam się, bo akurat w sobotę przyjechał Tata, który bardzo lubi grzyby w śmietanie. Sama jeszcze w lesie nie byłam, bo jestem lekko zepsuta. Niby funkcjonuję normalnie, ale temperatura jest, a tu w poniedziałek wyjazd do DM. Ale! Miałam pisać o wolności, a zeszłam na gary, las i dojechałam nawet do mojego miasta ;p

Otóż nie potrafię zrozumieć tych, co to uważają, że noszenie maseczek, mycie rąk oraz zachowanie dystansu ograniczają ich wolność. W jaki sposób się pytam? Chciałabym chociaż raz usłyszeć przykład. Sensowny. Bo takie gadanie, że jak władzy da się palec, to weźmie całą rękę- wsadźcie sobie… Za to ja z całą mocą wybrzmię, że te osoby, które olewają restrykcje sanitarne, ograniczają moją wolność! I raczej nie muszę inteligentnym osobom tłumaczyć, na czym polegają te ograniczenia. No! Niech sobie nie wierzą w pandemię, wirusa- albo wierzą w wirusa, ale przecież zgonów tak mało, więc to taki wirusek grypopodobny (tylko że sezon 2019/2020 jeszcze się nie skończył a zgonów na covid-19 jest prawie 50 razy więcej niż na grypę w sezonie 2018/2019)- niech snują swoje teorie spiskowe, krzyczą głośno, protestują- mnie to nie przeszkadza. Ale w przestrzeni publicznej nie mam ochoty czuć czyjegoś oddechu na karku!

och, tak dopiero można poczuć prawdziwą wolność 😉
obiecana ryba dla Rybki

dostojnie i spokojnie 😉

Pięknej niedzieli i całego tygodnia! 🙂

U nas się dzieje, bo pierwsza połowa września obfituje w cyferki- 56, 33/32 oraz 77 🙂

P.S.1 W końcu obejrzałam Sala samobójców. Hejter.

P.S.2 Przedstawiam naszego nowego tymczasowego lokatora: kurczak, który miał być kaczką ;p

Tata uratował mu życie…
i ma się całkiem dobrze…

37 myśli na temat “Kaganiec wolności…

  1. Protestowanie przeciw maseczkom, które rzekomo mają ograniczać wolność, to kolejny sposób tchórzy na maskowanie się pozorami bohaterstwa. Wychodzi na to, że to Ty jesteś bojąca, a oni, histeryzujący, że się duszą pod maską, wychodzą na tych, co walczą o Twoją wolność. Nie mogę tego słuchać podobnie, jak nie mam cierpliwości do przechwałek ludzi, którzy uzasadniają brak okresowych badań u lekarza bohaterskim kwękaniem, że nie mają czasu, bo pracują.

    Polubione przez 1 osoba

    1. I jeszcze teksty, że jak ktoś się boi, to niech nosi albo siedzi w domu. A jeszcze lepsze są deklaracje tych (z chorobami przewlekłymi), co sobie nie życzą, żeby przez nich komuś ograniczać wolność zmuszając do noszenia maseczek. Czy oni w ogóle słyszą co mówią? Wszystko opada i chce się aż krzyczeć za pewnym lekarzem: DEBILE, którym się wydaje, że myślą.

      Polubienie

  2. Po pierwsze, zgadzam się z każdym słowem Rybeńki. 🙂
    Po drugie, jakby ta władza choć ten jeden raz postąpiła po bożemu i konstytucyjnie, wprowadzając stan wyjątkowy itd., to teraz nie byłoby tyle głupiego gadania. No ale czegóż wymagać…
    Po trzecie, komunikacja między władzą a narodem w dowolnej sprawie (nie tylko Covida) jest do d***, bo włądza boi / wstydzi się przyznać, że jej coś nie wychodzi i potrzebuje wsparcia narodu („przestańcie się zachowywać jak przedszkolaki na haju i siądźcie wreszcie na tyłkach!”). U mnie jest z tym sporo lepiej, ale też nie rewelacyjnie… Wygląda, że dorośli to mieszkają głównie w Skandynawii, a cała reszta Europy to nieodpowiedzialna smarkateria. Z wyjątkami w obie strony, rzecz jasna. 🙂
    Po czwarte, to wszystko trwa już pół roku i ludzie są zmęczeni, przez co dyscyplina im się sypie…. Nawet u mnie tydzień temu była demonstracja antycovidian. W głowie mi się to nie mieści, bo cyferki w mieście coraz bardziej kiepskie, ale cóż…
    A po piąte, może nie bardzo korzystam z tych swoich wakacji, ale nawet krótkie rozejrzenie się wokół znacznie poprawia mi humor. 🙂 No i zmiana klimatu na morski nam obojgu usunęła wszelkie dolegliwości oddechowe jak ręką odjął. Może powinniśmy się przeprowadzić… Choć z drugiej strony byłoby żal…

    Polubienie

    1. Pełna zgoda. Władza dała ciała. Ale jeszcze jest rozum i logika. Dla mnie tekst, że władza pojawiając się w miejscach publicznych często tych masek nie ma, a wymaga od ludu, więc ten lud ma to w doopie, nic nie usprawiedliwia. Bo to takie typowe zachowanie jak dzieci w piaskownicy…
      To, że ludzie są zmęczeni też nie usprawiedliwia. Bo albo przyjmujemy, że jest wirus i robimy wszystko, żeby jego konsekwencje nie były większe niż do tej pory, albo się obrażamy, że przez te działania mamy relatywnie mało zakażeń i zgonów. Więc pandemii nie ma. Toż to jest debilizm do kwadratu! Rozumiem, że ktoś czasem się zagapi z tą dyscypliną, ale otwarty protest…eee szkoda gadać. Bo rozluźnienie nie oznacza negowania i powrotu do normalnych zachowań. Ono się czasem przydarza- ktoś zapomni maseczki, inny skróci dystans, ale nie wyzywa ani nie obraża się jak zostanie mu zwrócona uwaga. Nie weszłabym do sklepu bez maseczki, widząc, że ekspedientki je noszą oraz pozostali klienci.
      oooo no mieszkać nad samym morzem- bajka. To ja życzę więcej tego rozglądania się. Może jakaś kąpiel?

      Polubienie

  3. ja już sily nie mam komentować tych zachowan i wypowiedzi rożnej maści znachorek i znachorow od wirusa,pandemii,światowego spisku:)) Jak kobieta,kora ma wszystkie choroby swiata mowi,ze nie będzie nosic maski,bo nie,to mysle,ze powinna leczyc psychikę,serio.Ludzie,(wydawaloby się normalni) opowiadają wprost trudne do wyobrażenia bzdury:) I w tym wszystkim przebija jakiś niewyobrażalny egoizm :ja,ja,ja…G…no mnie obchodzą starsi,chorzy,najwazniejsza jestem ja..taki jest mniej więcej ton wypowiedzi „przeciwnikow wirusa” ,antyszczepionkowcow.Dla mnie to trudne do przyjęcia..wręcz niemożliwe.
    .
    Roksano,grzyby przepiękne.Tez byliśmy w lesie,ale bardziej spacerowo:))nie jestem raczej specjalistka od zbierania grzybow,a jedyna osoba,ktorej ufałam w tej materii był mój tata..
    Troche się martwię,Roksano…może Cię przewiało, nad morzem zawsze jest bardziej ostre powietrze,zwlaszcza o tej porze..trzymaj się,serdecznosci

    Polubienie

    1. Większość z nich (tych anty wszelkiej maści) ma nieodparte przekonanie, że reszta została zmanipulowana i ze strachu nie potrafi myśleć. To oni są mądrzejsi, bo sobie zracjonalizowali po swojemu temat. Też nie mam już siły, ale wkurza mnie to, bo przez swoje zachowanie ograniczają moją wolność. Nie boję się tak covidu co nieodpowiedzialnych ludzi, bo przed covidem potrafię się własną ostrożnością i przestrzeganiem zasad obronić.
      Zbieram tylko podgrzybki, a resztę to muszę konsultować, bo nigdy nie mam pewności 😉
      Ja już ciut zepsuta pojechałam, ale tam dbałam o się, ciepło ubrana, kiedy inni porozbierani, nie zgrzałam się ani nie zmarzłam i kaszel był mniejszy. Ale po powrocie OM się też zepsuł i choć trzymamy dystans, to nie wiem, czy zanim miał objawy to mi czegoś nie sprzedał. Najbardziej mnie denerwują skoki temperatury, która nie jest wysoka i bywa też często normalna w ciągu dnia, ale jak mi tak w szpitalu strzelą i wyskoczy te 37, 3, to mnie nie wpuszczą. I będę musiała powstrzymywać kaszel. a to trudne jest. Szczególnie w maseczce. Najbardziej martwi mnie ból głowy, który pojawił się jakiś czas temu- dość specyficzny. Nad morzem miałam przerwę. I od dwóch dni neuropatia daje mi we znaki i to solidnie. Osłuchowo jestem czysta, bo miałam kontakt dziś z Rodzinną. Robię inhalację.
      Ściskam serdecznie 🙂

      Polubienie

  4. Wirusa mam „w … poważaniu”, powiedzmy. Na miejscu ministra zdrowia bardziej martwiłabym się tymi 2000 osób, które co tydzień umierają na zawał. Jednak protestować nie będę, maseczkę noszę, dystans trzymam, zaleceń przestrzegam dla siebie i dla innych, bo jestem empatyczna. Skoro są ludzie uważający, że noszenie maski przez innych jest korzystne dla nich, to ja słowa nie gadam i noszę, mimo, że mam swoje zdanie na ten temat. I nigdy, przenigdy, ani razu nie miałam maseczki na brodzie, to obciach stulecia i prędzej umarłabym, jakbym ją na brodę odsunęła, a to widzę całkiem często. Żenada i głupota.
    Jechałam pociągiem, w masce oczywiście, założonej jeszcze w moim aucie przed wyjściem z niego przed dworcem. W wagonie dosiadł się młody człowiek bez maski. W czasie kwadransa jazdy trzy razy powtórzono komunikat o obowiązku noszenia masek, a on nic, tylko pociągał zakatarzonym nosem. To mu zwróciłam uwagę, odpyskował coś i obraził się. I założył maskę na chwilę, ale jak tylko z przodu wagonu zwolniło się inne miejsce to się tam przesiadł mimo posiadania miejscówki i tam maskę zdjął. Takich ludzi to ja nie rozumiem. Ale przynajmniej wygodniej mi się jechało:)

    Polubienie

    1. Niewątpliwie jest problem z dostępem do specjalistów jeszcze większy niż przed pandemią. Onkolodzy biją na alarm! Trochę to też wina samych pacjentów, bo zwyczajnie się boją. Rozmawiałam dziś z Rodzinną- jej przychodnia funkcjonuje właściwie normalnie, ale mają stały kontakt z powiatowym sanepidem.
      W sprawie maseczek słucham lekarzy/wirusologów. Wiem, że nie są w stanie zabezpieczyć na 100%, ale wraz z dystansem zmniejszają niebezpieczeństwo rozprzestrzeniania się wirusów wszelakich. Szczególnie kiedy mamy do czynienia z osobą zarażoną, ale bezobjawową, bo kiedy słyszymy, że ktoś kicha bądź kaszle to naturalne, że się odsuwamy- odruch bezwarunkowy kiedy o covidzie się nawet nie śniło 😉

      Polubienie

      1. Ponoć u mnie w mieście problem z dostępem też jest potężny, bo przerzucili wstępne testowanie i diagnostykę na POZ, a nie zapewnili więcej ludzi. A wykrywa się w mieście już ok. 4000 zakażeń dziennie 😦 , czyli testów robi się wielokrotnie więcej. Dopiero teraz pani Ayuso się obudziła i dała kasę na zatrudnianie ludzi… tylko najpierw trzeba ich znaleźć, nieprawdaż. No i nie wiem, czy tej kasy wystarczy.
        Czyli póki co podobno nie da się ani dodzwonić, ani zarejestrować online, więc ludzie w desperacji stoją w fizycznych kolejkach do przychodni i potencjalnie zarażają się między sobą… 😦
        Ale za to właśnie czytam, że Amerykanie znaleźli jakieś malutkie przeciwciałko i na jego bazie zrobili eksperymentalny lek, który u szczurów morduje specyficznie tego wirusa. Czyli można będzie i leczyć, i zapobiegać… Bardzo się cieszą, że to takie małe, bo dzięki temu można będzie zrobić z tego np. inhalator, nie tylko tabletkę. Jest nadzieja… 🙂
        https://www.upmc.com/media/news/091420-mellors-dimitrov-covid-ab8

        Polubienie

        1. U nas nawet się nie szuka- np. do Sanepidu. U nas najlepszym lekarstwem jest nie testowanie. Ot, taka taktyka.
          Ooo super! Jest nadzieja.
          Dostałam piguły, choć kreatynina skretyniała 😱
          Ale coś kiepsko się czuję i chyba odłożę powrót, bo jeszcze dziś zabieramy Tatę na obiad.

          Polubienie

          1. Dobrze, że dostałaś piguły. Niedobrze, że źle się czujesz. No i ta kreatynina…
            Na Tatę też trzeba uważać, bo on młody tylko duchem… choć i za to trzeba dziękować, komu tam kto lubi. 🙂

            Polubienie

            1. O mały włos nie poszłam na ten obiad. Mam tu dwa termometry- jeden ciagle mi zaniża, bo najczęściej to mam 35,2 Zaś drugi dziś mi pokazał 41 stopni! 😱No i w tamtym momencie czułam ze jakiś stan podgorączkowy mam, ale no kurna przy 39 to już bym leżała jak betka. Ale jak bum cyk, cyk pomyślałam o covidzie bo to tydzień akurat od powrotu znad morza.
              Byliśmy – było cudnie, w miarę smacznie, przy okazji mam już na chodzie nowy telefon , a jutro przynajmniej wybiorę farbę osobiście na ściany do kawalerki. I czuje się lepiej niż po południu.

              Polubienie

  5. Wiecie co, tak sobie myślę, że tym wszystkim „ja, ja, ja…” to nikt jeszcze nie powiedział, że jedną z pozostałości po Covidzie jest wypadanie włosów garściami (fakt, nie reklama, kobiety się skarżą na forach). Oni się nie boją zapalenia płuc ani problemów neuro- czy kardiologicznych, ale tego może by się wystraszyli wreszcie, co? 😛
    Poza wszystkim, w Polsce w ogóle nie widzę informacji o „long Covid”, więc pewnie wszystkim tym mądralińskim się wydaje, że w razie czego przechorują jak grypę – tydzień i spokój. A ja właśnie w Guardianie przeczytałam, że nareszcie są dane statystyczne – 12% choruje dłużej niż 30 dni, a 1/200 dłużej niż 90 dni. Które to dane siedziały w dzisiejszym wywiadzie z 27-latkiem, który jest cały czas chory od, uwaga… 14 marca. Już nie objawy oddechowe, tylko migreny, zespół chronicznego zmęczenia, bóle w klatce itd. Nie jest w stanie pracować, sapie na schodach…

    Roksi, ten Twój ból głowy nie podoba mi się w ogóle. Z jaką gorączką Ty chorujesz normalnie? Niech oni Ci ponownie strzelą test, co?

    Polubienie

    1. matkojedyna wypluj to…
      ból głowy już był przed ostatnim testem, chyba. Prędzej bym się przerzutów spodziewała niż covidu. Ale moją „mądra głowa” tłumaczy sobie to, że branie już czwarty rok (nikt tego nie przewidział, że tak długo) codziennie chemii ma swoje skutki. Również takie, że włosy zaczęły mi wypadać. Nie, że garściami, ale obficie ( np. widzę na poduszce, co wcześniej nie było). W każdym razie coraz częściej myślę o porzuceniu w cholerę albo jakieś przerwie… bo czasem już nie daję rady….Po czym powstaję do pionu, ech… Ale zdarza mi się nie wziąć, najczęściej rano, żeby uniknąć gorszego samopoczucia jak muszę gdzieś jechać. Rzadko. Tę „gorączkę” też omówiłam z Rodzinną, bo nie mogę dojść z termometrem do ładu. Jak pstryknę sobie w skroń to, czasem mam 7-8 kresek więcej, więc teraz tylko centralnie w czoło i to z odległości 😀 Węch i smak mam! I tego będę się trzymać. ( różnie, ale normalnie mam normalną, jednak jak mi się podwyższy to ja to czuję- jest mi zimno i morzy mnie sen w dzień)
      Był program- wywiad z osobami, które bardzo ciężko przeszły covid- jedna osoba 90 dni w szpitalu. Ech… Obce jest mi takie podejście, bo jeśli jest coś, co może spowodować uniknięcia tego zarażenia się, to dlaczego to negować? Przecież mamy dowody na to, że dystans i maseczki oraz mycie rąk w dużej mierze nas chroni. A tak naprawdę wciąż mało wiemy, bo wirus mutuje i coraz częściej zarażeni są młodzi ludzie, którzy już nie przechodzą bezobjawowo.

      Polubienie

      1. Eh, człowiek nie pamięta, że te piguły, co bierzesz, to jednak jest chemia, a nie zwykła aspiryna, i ma prawo swoje cyrki odstawiać… To już cztery lata?! Zleciało… :O
        Dystans, maseczki i mycie rąk to nas chroni przed wieloma rzeczami. O ile się to faktycznie robi, nieprawdaż. 😛 W tym roku jakoś nic nie było słychać latem o salmonelli, a wiosną grypa jakoś też nie przesadzała. I niech tak trzyma…

        Polubienie

        1. Pełne cztery lata minie początkiem stycznia, wtedy wyszłam z pierwszymi pigułami do domu.
          Statystyki zakaźnych chorób poszybowały mocno w dół. A wracając jeszcze do tematu, to właśnie przypomniano historię ukaranej ekspedientki przez sąd, która nie obsłużyła klientki bez maseczki. Owa klientka nie została ukarana mandatem ani przez policję, ani przez sanepid, który kontroluje placówki handlowe i te mandaty wlepia. Ech… Chaos. I goopie ludzie się buntują. Ja ten bunt to rozumiem, bo we mnie często też wrze, ale to bunt tylko wewnętrzny 😉

          Polubienie

          1. Mnie w temacie maseczek swego czasu wyedukował błyskiem kierowca autobusu, który zwyczajnie nie otworzył mi drzwi. 😀 Autobus sobie stał na moim przystanku, stałam sobie ja jako jedyna chętna, i za nic nie rozumiałam, co się dzieje. Dopiero jak mi na migi pokazał, że mam maskę założyć, to się zorientowałam, że dalej mam ją w torebce. 😀

            Polubienie

            1. Dobrze, że nie odjechał😂
              A mi smutno, bo Miśkowi zabrakło 5% z projektowania( budowlane na 100%). Gdyby komisja zadała mu choć jedno pytanie tak jak zadawali poprzedniczce, ale milczeli, więc dumał, że to, co powiedział wystarczy. Jest zły, bo było do zdania, mimo żadnego pytania z jego specjalizacji ☹️

              Polubienie

  6. Ci którzy biadolą np. nad noszeniem maseczek powinni pamiętać że nie żyją na tym świecie sami. To że im nie zależy, nie znaczy że inni nie chcą być zdrowi. Teraz i tak restrykcje są dość łagodne, więc nie rozumiem czemu ludzie dalej stoją okoniem… Ja sos grzybowy robiłem w poniedziałek 🙂

    Polubienie

        1. Wystarczyłoby znieść wszelkie restrykcje (żadnej kwarantanny, maseczek, dystansu) i mamy od razu więcej zachorowań ciężkich i zgonów. Ale to tak, jak ze szczepieniami- większość szczepi dzieci i choroby mamy wyeliminowane, ale do anty ta prosta prawda nie dociera. Biologię w szkole przespali albo w ogóle jej nie mieli 😉
          Fajnie znać się na grzybach. Ja się nie znam i zbieram tylko podgrzybki. Ale uwielbiam rydze!!! I opieńki 😀I kanie które zastępuje boczniakami ze sklepu.

          Polubione przez 1 osoba

  7. Cieszę się, że dostałaś piguły. Co, do maseczek, ja zamiast niej noszę przyłbicę, bo mam chroniczne zapalenie zatok, ale do sklepu, gdy zapomnę przyłbicy wchodzę w masce. Do mnie nikt nie ma prawa wejść bez maski, bo to nie jest artykuł pierwszej potrzeby, więc mam trochę spokoju, ale niestety trafiają się buntownicy.
    Pozdrawiam 🙂 🙂 🙂

    Polubienie

  8. Przestań! Ręce opadają. Moja mama ostatnio dzwoni i mówi, że ciotka z wujkiem brali udział w proteście. Jakim? pytam. No, przeciwko maseczkom. Mówię mamie, że z tego co pamiętam, to oni pierwsi zamówili karton masek i rękawic, a zapasów narobili tyle, że cały pokój zastawiony. A to jeszcze w czasie, gdy wirus spoza Chin nie wyszedł. Mama stwierdziła, że tak było, aż w końcu doszli do wniosku, że to za długo trwa. Normalnie padłam ze śmiechu. Nie, no ja też uważam, że to za długo trwa, więc może lepiej zaprotestować przeciw samemu covidowi? Może dzięki protestom on sobie pójdzie precz? Jezu… Brak słów.

    I co, podobał ci się film? Bo ja jakoś nie mogę się przekonać do obejrzenia.

    Kurczak przeuroczy! Aż mi się gęba cieszy 🙂 A czym wy go tam karmicie w tym kartonie, bo wygląda na jejecznicę, a to już byłoby dość makabryczne 😀
    Jak go Tata uratował?

    Polubienie

    1. Stanowczo za długo! Też chętnie bym tę długość oprotestowała czynnie!!!
      Jest mocny i obejrzany w czasie, że fantasty może być rzeczywistością. Już jest w pewnym sensie.
      No jajcem😂ale dostał też i paszę.
      No kaczka siedziała na jajkach kaczych, ale widocznie jakaś kura zabawiła się w kukułkę i jej podrzuciła swoje, a ze kurczaki legną się szybciej, to Tata usłyszał piski w kurniku, i wyciągnął spod kaczki. Jak chciał sprawdzić czy nie ma więcej kurzych jaj, to kaczka wzięła się wypięła i go obsrała😂😂Bo przecież to mój Tata, normalnie nie mogło być 🤪

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s