Coś takiego…

Jest w ludziach. Niektórych. Co każe im sądzić, że są lepsi od innych. Że Ty, ona, on, tamci, to mu do pięt nie dorównują. Pod każdym względem. Często sami zakompleksieni, borykający się z własnymi ułomnościami, niemożliwościami, nałogami, wyżywają się na innych. Przy każdym spotkaniu muszą dogryźć, dokopać słowem, pokazać mimiką swoją wyższość. Prawie bez wyjątku. Żyć z takim/taką pod jednym dachem to tortura psychiczna.

Nie wiem, czy to jakiś robal wewnątrz zatruwa im umysł i serce, ale wiem, że bez terapii taki człowiek się nie zmieni. Tylko trzeba podjąć ten wysiłek, dostrzec problem u siebie, nie tylko u innych- chcieć.

u mnie na wsi zdrowe robaki zżerają zdrowe owoce…

Ostatnio źle reaguje… na różne przejawy, choćby nieświadomego podkreślania, podpierania się w rozmowie własnymi i czyimiś naukowymi tytułami, tak kompletnie niezwiązanymi z tematem. I tak sobie myślę- z tej prze wrażliwości, która nagle mnie dotknęła, bo ogólnie to moją reakcją byłby ewentualnie uśmiech… i niekoniecznie pobłażliwy- że obracając się od dziecka w różnych środowiskach, widziałam niejedno… tak samo sponiewieranego profesora jak i robotnika na budowie, własnej zresztą 😉 Że oprócz tego, co kto osiągnie zawodowo, jest się człowiekiem. Albo nie.

Ale! Emanujmy optymizmem. W każdej kwestii. Nie przywołujmy tego złego co się może wydarzyć. Taaa… Najmłodsi wracają z nad morza (tym razem pobyt z ojcem i drugą babcią), Tuśka po niedzieli wyjeżdża na zawodową konferencję do stolicy Pomorza, a ja myślę o wakacjach. Jutro będę coś bukować. Ale na razie to jadę łapać fachowca. Kolejnego. Jak mnie wkurzają ludzie, którzy o umówionej godzinie nie odbierają telefonu!