I pstryk…

Trochę się zafiksowałam. Najmłodsi mają już swoje pierwsze foto- książki. Skompletowałam też album, z którego wybiorę fotki na drugą dla Zońci, a dla nas- z pobytów we Lwowie- mam już nawet zdjęcia przerzucone na komputer. Ba! zmusiłam OM, żeby mi powiesił dwie ramki zdjęć (w każdej po trzy zdjęcia) tam, gdzie sobie umyśliłam, i nie po czasie nabierania mocy urzędowej, tylko stanowczo krótszym. Wiszą! Podczas przeglądania zdjęć na różnych nośnikach, odbyłam kilka podróży. W czasie. Ech… to się już nie wróci… Tak jak pokonanie 53 kilometrów na rowerze, o czym przypomniał mi fejsbunio.

moje dziewczyny z wczoraj (widać jakie są dziury na naszej ulicy! ;nie widać Pańcia za nimi )

Dwa lata jak nie mam aparatu fotograficznego. Pstrykam tylko telefonem, nad czym od czasu do czasu ubolewam. Oczywiście, że mogłabym sobie kupić nowy aparat i przestać marudzić, ale właśnie to, że wielkie i dalekie podróże są już poza moim zasięgiem, to od tych dwóch lat powtarzam sobie, że aparat w telefonie mi wystarczy. Wszak ma on swoje plus: jest zawsze przy mnie (no dobra, prawie zawsze), lekki i poręczny, jednym słowem bardziej funkcjonalny. Dlatego też to aparat był tym, co przeważyło w wyborze nowego telefonu. Bo kiedy jeszcze się wahałam nad kupnem nowego Nikosia, to wielkość ekranu miałam na uwadze. Jak już się w końcu zdecydowałam, to się okazało, że wybrany model wcale nie jest tak łatwo dostępny, a u naszego operatora w ogóle go nie ma w ofercie. Zaś to, co przysłała nasza Opiekunka, to cenowo woła o pomstę do nieba. Ech… Zaprzęgłam Miśka, z którym co chwilę się konsultowałam, bo uparłam się na taką a nie inną ilość gigabajtów, choć syna twierdzi, że i tak dobrze mieć swoją chmurę i on dla mnie ją sprowadzi, więc prawie mnie przekonał do wcześniejszego wybranego modelu z połową pamięci. Po czym wysłałam kolejny model do konsultacji, oczywiście z odpowiednią dla mnie pamięcią. (Ażeby było śmiesznie, to w obecnym mam taką i jest zajęta w 1/4 :D). Syna zaaprobował, choć oczywiście wytknął, że ekran jest gorszy, ale trzeba mieć sokole oko, żeby zauważyć różnice, zaś sam aparat jest lepszy; sam z siebie wysłał mi dwa linki, gdzie można kupić jeszcze taniej, niż ja znalazłam, i zasugerował poczekanie do połowy września, bo gdy producent zaprezentuje najnowszy model, to ten ostatni powinien jeszcze stanieć. Nie wiem, czy będę miała taką cierpliwość, bo one już są w cenie promocyjnej.

Lubię robić zdjęcia. Nie tylko krajobrazom i temu, co mnie otacza, ale też ludziom. Obcym. Przeglądając zdjęcia, trafiłam na właśnie takie, że to oni byli w centrum mojej uwagi. Nie tłem, nieprzypadkowymi uchwyconymi przy okazji fotografowania jakiegoś obiektu czy okoliczności przyrody. I nie czuję żadnego skrępowania robiąc fotkę, choć raz w życiu poczułam. A wcale nie chciałam robić zdjęć ludziom! Robiłam je jeszcze wtedy Nikosiem i w przybliżeniu kadrowałam tak, żeby nie znaleźli się w żadnym kadrze. Właściwie skrępowanie to może nie do końca adekwatne słowo, ale wtedy po raz pierwszy nie chciałam, żeby ktoś pomyślał, że robię zdjęcia… naturystom! Pięć kilometrów plaży z ruchomymi wydmami, widoki przecudne na ocean, i choć wzrok nie uciekał, to jednak podniesienie aparatu do zrobienia zdjęcia mogło okazać się ryzykowne. Choć odległości były spore, bo nigdzie za granicą nie widziałam tak zatłoczonych plaż jak nasze polskie. W sezonie.

Te już robione są z telefonu. I co tu dużo mówić, kiepsko wykadrowane.

Małym stworzeniom też lubię zrobić zdjęcie 🙂

u mnie na wsi tylko takie biedry som;)

A tak odnośnie sklepów, to byłam w Rossmannie, bo coś tam pilnie potrzebowałam. Pominę milczeniem, że znów, tym razem całą kolejkę miałam na swoich plecach przy kasie, to oczywiście nie dostałam tego, po co głównie przyszłam, a że musiałam zrobić zakupy za minimum 100 złotych, to ostatnim rzutem na taśmę było…wielkie opakowanie krufffek! O!

Ogólnie panuje trend, żeby więcej obrazem niż słowem się porozumiewać 😉 I czasem to czynię. Z PT bardzo często wysyłamy sobie zdjęcia na messengerze- gdzie jesteśmy, co robimy… Sama od Was też dostaję na priv, za co bardzo dziękuję. Dzięki temu jesteście mi jeszcze bliżsi :**

To jeszcze na zakończenie Mysia pomacha do Was swoim ogonem w nowej stylizacji 😉