W środku konfliktu…

Dziadkowie zmarli wcześnie. Dziadek Adam w maju, gdy miałam pięć lat. Zawał. Wspominałam na blogu, że byłam jego najukochańszą wnuczką (w rodzinie nieustanie krążą o tym różne historie), pierwszą dziewczynką po dwóch wnukach od dwóch najstarszych synów. Bo dziadkowie mieli ich trzech i jedną córkę- Mam. Umiłowaną- Miłkę. Babcia Marta odeszła dziesięć lat po mężu, jak miałam lat szesnaście. Rak. Pochowani są w jednym grobie w rodzinnym miasteczku, w którym żyli przez wiele lat. Cmentarz oddalony jest jakieś 2 km tak jakby już poza rubieżami miejscowości, choć teraz może te granice zostały przesunięte przez nowo wybudowane domy, ale i tak najdłuższy odcinek drogi prowadzi przez pola i łąki. W rodzinnej miejscowości w mieszkaniu w kamienicy został najstarszy brat z żoną i trójką synów, reszta rodzeństwa rozjechała się po Polsce. To oni na co dzień opiekowali się grobem. Jak zmarł wujek, to cioci B. doszedł nowy grób do pielęgnacji. W sumie obecnie ma ich cztery. Na tym samym cmentarzu pochowani są rodzice cioci K., żony najmłodszego brata Mam; wujostwo  mieszka w (moim) DM oddalonym 400 kilometrów. Gdy Mam żyła, posyłała pieniądze na utrzymanie nagrobka, sama sfinansowała nowy pomnik, pomagała cioci B., bo uważała, że tak należy. W końcu to na jej barkach spoczywał największy obowiązek. Była za to jej bardzo wdzięczna. Mam nie żyje półtora roku, a ja nagle znalazłam się w środku pretensji…

Słoneczna sobota, dopiero co wróciliśmy z OM z cmentarza. Dostaję powiadomienie na messengerze. Wiadomość jest od kuzyna, którego nie mam w kontaktach. Zdjęcia grobu. Bez żadnego słowa. W pierwszej chwili się ucieszyłam i robię zbliżenie, bo od razu sobie pomyślałam o drzewie genealogicznym- znam daty śmierci, nie pamiętam dat urodzeń. Niestety, daty zasłonięte przez kwiaty- sztuczne. Na grobie sporo zniczy. Ale dostrzegam wokół grobu i ławek wysokie chwasty. W większości pochodzące z zarośniętego grobu z przodu- poznaje po starym metalowym krzyżu. Pamiętam, że od zawsze ten grób był zaniedbany, już wtedy, gdy przyjeżdżałam jako dziecko. Na zdjęciu zrobionym z tej perspektywy grób dziadków wygląda najgorzej. Jestem w szoku, bo wiem, że wujostwo z DM 2-3 tygodnie temu byli na cmentarzu przejazdem, jak wracali z wakacji. Ciocia K. zapewniała mnie, że grobem teraz zajmuje się jej bratowa z bratem. Nawet odetchnęłam z ulgą, bo ciocia B. ma już swoje lata… I chore serce. Myślałam, że to było ustalone w obopólnym porozumieniu. Widząc te zdjęcia, nie mogłam powstrzymać łez- Mam by pękło serce… Porozmawiałam z kuzynem przez komunikator. Napisał mi, że to ciocia B.-jego mama- kazała mi je przesłać. W niedzielę zadzwoniłam do wujostwa, przesłałam zdjęcia, wysłuchałam opowieści… znów się poryczałam. Po południu zadzwoniła ciocia B. Wysłuchałam kolejnej historii. I znów się poryczałam. Jedni i drudzy mają racje. Jedni i drudzy jej nie mają. Bo nic nie jest czarno-białe. Tylko nie rozumiem, dlaczego zostałam wciągnięta w ten konflikt. A najbardziej nie mogę zrozumieć, dlaczego te chwasty wciąż tam są. A kiedy usłyszałam od cioci B., że jeden z synów zabronił jej iść i oporządzić (i słusznie!!), mówiąc, że niech rosną do Wszystkich Świętych, dopóki nie zjawi się wujek z DM – jedyne żyjące dziecko dziadków- to mi serce pękło. Trzech wnuków i kilkoro prawnuków mieszka na miejscu… Nie wiem, jak to nawet skomentować. Szczególnie że dzień wcześniej idąc na grób Mam, nie mając nic w ręku, bo wszystko z auta wziął OM, przechodząc koło grobu bez nagrobka, na którym wyrosły dwa dorodne zielska, zwyczajnie je wyszarpałam z ziemi. Nawet nie wiem, czyj to był grób…. To naturalny odruch… Tak jak postawienie przewróconego wazonu, czy zniczy… Na obcym grobie.

117708459_2875943399177961_5359679691591043603_n

niby już nie pora na nie, a jednak wciąż są…

Tata donosi, że duże drzewa padają z powodu suszy… Są widoki na deszcz we wtorek i w środę… ale ile tych zapowiedzi już było, i nic… ani kropli.

23 myśli na temat “W środku konfliktu…

  1. Dziwię się, ale i nie dziwię. Ludzie niesamowicie silne mają poczucie własności i oczekiwań wobec grobów. Z jednej strony oczekują, aby im ktoś pomagał, z drugiej czują się zarządcami kawałka gruntu i dostają piany, gdy na grobie postawiony jest „niewłaściwy” znicz, lub ktoś oczyszczając grób, wyrwie jakiś martwy kwiat, który nagle okazuje się mieć niesamowite znaczenie. Moja mama kiedyś ogromnie zaangażowała się w opiekę nad grobem mojego pradziadka ze strony taty. I jak raz, w następnym sezonie przypomniała sobie o tym grobie kuzynka. Przyjeżdżamy na grób, a tam … po kamyczkach rozłożonych ledwo ślad został, grobu nie ma, przeniesiono go kilkadziesiąt km dalej, bo kuzynka się opiekuje. Tzn. przeniesiono grób, przecież ekshumacji nikt nie robił, szkoda kasy. Pradziadek nadal tam leży, jest puste miejsce, pewnie już kogoś na nim pochowano. Mamie bardzo było żal, ale powiedziałam jej „j*b to”. Jak się nad tym zastanowić, to próbujemy zatrzymać coś, czego się zatrzymać nie da i żyjemy mitami o wspólnocie, która jest tylko w książkach.

    Polubienie

      1. Takie rzeczy zdążają się na świecie i w ludzkich głowach, że czasem człowiek nie chce wierzyć. Tamtego dnia zrobiliśmy zdjęcie miejsca, gdzie leży pradziadek, żeby je zapamiętać. I tak skończyła się nasza krótka opieka nad grobem, o którym wcześniej nikt nie pamiętał.

        Polubione przez 1 osoba

    1. Dziś Tata widząc zdjęcia grobu swoich teściów, stwierdził, że jest zielono i rosną polne kwiatki…😉 Zaś kiedy jedna z jego sióstr jakiś czas temu zarządziła od całego rodzeństwa zrzutkę przed Wszystkimi Świętymi, żeby grób drugich dziadków ustroić kolorystycznie… to Tata ją wyśmiał i powiedział, że nie będzie za niego kupować ani zniczy, ani kwiatów. No i od kilku lat psuje jej grobową kompozycję.
      Ciocia B. poczuła się odsunięta od grobu dziadków, co mi wyraźnie powiedziała. I jest jeszcze jeden problem- ona tam mieszka i jej zwyczajnie wstyd. Dochodzi jeszcze osobisty konflikt z bratową Cioci K. Ech…
      Mnie to przerosło.
      Tak, tego się nie da zatrzymać.
      A ja chcę zatrzymać wspomnienia, kiedy jeszcze z rodzicami przyjeżdżałam na Wszystkich Świętych, i u Cioci B. spotykała się cała rodzina, a ja cieszyłam się ze spotkań z kuzynami (w sumie 6 plus jeszcze jeden i kuzynka). Lubiłam słuchać rodzinnych historii, było gwarno, radośnie i moc życzliwości.
      Pusty grób, żeby postać przy nagrobku… ech.

      Polubienie

      1. Rozumiesz więc, że wiem, co czujesz. Cała ta nasza sytuacja ogromnie mnie zadziwiła. Straszny gniew wtedy poczułam, żal mi było mamy, która chciała być częścią rodziny taty, angażowała się, a wyszło inaczej. Bardzo takie sprawy są skomplikowane emocjonalnie i coraz częściej mam tendencję do wycofywania się z nich. Posłucham, pokiwam głową, też bym chciała, żeby było trochę tak, jak wtedy, gdy byłam dzieckiem. Ale nie będzie. F*ck it.

        Polubienie

    1. I dla mnie trochę niepojęte, że tak się dzieje… już pomijam, że wujek ma ciche pretensje- żal, że Mam pochowałam u się- jak to określił „ na wsi”. Wiem, że Mam nie chciała się przeprowadzić na wieś i zawsze mówiła, że chce być pochowana w swoim rodzinnym mieście, ale kiedy zachorowała, to nic na ten temat nie mówiła. Zostawiła decyzję nam.

      Polubienie

      1. Moja tak samo. Powiedziała, że miejsce pochówku to nie jej problem. I moja bratowa chciała, żeby była pochowana bliżej mojego brata. Tata podjął decyzję i to była dobra decyzja. I nikt do nikogo nie ma pretensji. Bratowa wręcz powiedziała, że jej pomysł nie był dobry

        Polubienie

        1. Decyzja była Taty, że nie w DM- chciał na wsi, ale ja powiedziałam, że w Miasteczku (notabene większym niż to rodzinne Mam), bo tam pochowani są Bliscy OM.
          Nie wyobrażam sobie mieć grób na jednym z najładniejszych, ale i największych cmentarzy w Europie. Ducha bym wyzionęła podczas odwiedzin. I nie wierzę, że Wujek bywałby częściej niż teraz 😉

          Polubienie

  2. Tak, trudno komentować , bardzo Ci współczuję …. Postaraj się nie wpuścić tego żalu za bardzo do środka,
    chyba nie warto zatruwać się tym, że inni nie potrafią się dogadać i rządzą nimi jakieś żale , pretensje i
    animozje.
    Podejście do grobów i ich strojenie , to temat, który od niedawna mnie dotyczy i tym bardziej utwierdzam się
    w pragnieniu rozsypania moich prochów w morzu (ciepłym ofkors :p)
    Wiem, że KK nadal ma z tym problem (jakoś nie widzę wskazówek w Piśmie św. , to raczej względy finansowe) i nie wiem, czy doczekam jakiś zmian w tym temacie – a chciałabym bardzo .
    Jak widać nawet w postaci nagrobka , można stać się przyczyną nieporozumień i zmartwień , tych co zostali.

    Sciskam serecznie :**

    Polubienie

    1. Czasem jestem tym przerażona, zasmucona, że człowiek swoim odejściem może komplikować życie bliskim. Nawet dopiero po 40 latach… I do mnie bardziej przemawiają stare zarośnięte cmentarze niż ten „kolorowy” kicz, któremu człowiek też ulega. Bo dziś nagrobek być może się podoba, ale za kilkanaście lat? Lepiej sam krzyż, rzeźba, trawa wokół, nawet po pas… albo prochy rozsypane lub posadzone drzewo.
      Ps nie mogę pisać, wkuli mi się w dłoń i boli i drętwieje ☹️
      Buziaki😘😘😘

      Polubienie

      1. Uj, bardzo nie lubię w dłoń 😦 Współczuję…
        Tak, dokładnie tak. Nagrobki parę lat temu zrobiłam tylko dlatego, że ziemia na grobach już była mocno zapadnięta. Nie dla siebie, dla innych, mnie te groby niepotrzebne do przywołania pamięci, bo wystarczy zamknąć oczy… 🙂 Absolutnie nie czuję potrzeby bywania tam, „opiekowania się grobami” itd. Wystarczy świadomość, że kobiety mojego życia mają ładne miejsce pod lipą, ze swoimi ukochanymi piwoniami i paprociami. To ich miejsce, nie moje, póki co. 🙂 Tylko gdyby ktoś chciał tę lipę im ściąć albo wyrugować paprocie, podniosłabym raban, bo one tego już nie obronią same. Ale poza tym… Na szczęście nie ma nikogo, kto chciałby się im tam rządzić po swojemu. Błogosławione zapomnienie… 🙂

        Polubienie

        1. I to dzięki anestezjolog, po trzech próbach 😉
          Mnie miejsce Twoich Bliskich zachwyca. Sama chciałabym pośród mchu i paproci tak spoczywać ze swoimi.
          W czasie covidu, cmentarz to jeden z najbezpieczniejszych moich wyjazdów, ale sama jestem zdziwiona, że mam taką potrzebę…bałam się, że nie będę potrafiła.
          Wiem, że doczytasz, ale melduje: mam piguły!!!
          Dopiero teraz daje znać, bo dali mi je z zaskoczenia i spieszyłam się, żeby gdzieś na powietrzu zjeść (pierwszy posiłek o 15) i zdążyć przed burzą i deszczem. Jestem już w mieszkaniu. Wracam dziś do domu🤗

          Polubione przez 1 osoba

  3. Mnie też przerosło. A na miejscu osoby, która wysyła zdjęcie grobu okolonego chwastami-spaliłabym się ze wstydu-ja chwasty wyrywam odruchowo z cudzych grobów, poprawiam doniczki, wazony….no kobieta cmentarna , nie przymierzając:):) W nieco podobnej sytuacji- dałam ogłoszenie, ze zlecę opiekę nad grobem-wtedy 50 zł miesięcznie, teraz chciałam podnieść, ale pani opiekująca się nie chciała podwyżki, mówiąc, że i tak to przy okazji wizyty na grobach Jej bliskich.Tylko w Twoim przypadku mogłoby to i tak zaostrzyć konflikt, bo nie zadowoliłoby gustów …Ludzie są dziwni…a ty jesteś bardzo wrażliwą i empatyczną Osobą…chyba zbyt na dzisiejsze czasy! Pozdrawiam! ( I krwinki poganiam!)

    Polubienie

    1. No, mnie to też wbiło w kanapę… Szczególnie że nic z tym nie zrobiono! Ech… Dalej nie wiem, jakie intencje były, żeby mnie w taki sposób informować…
      Nie chodziłam na cmentarze, nawet na pogrzeby, oprócz najbliższych albo dla najbliższych… Ale teraz… zamiast kupować świeże kwiaty do domu, noszę je Mam… dopóki mogę. A Twoja postawa jest dla mnie czymś zupełnie naturalnym. Nie oceniam czyichś grobów, bo przecież nie znam sytuacji (chyba że znam😉), ale zawsze jest mi smutno, że upływ czasu, który już przecież dla zmarłych nie ma znaczenia, potrafi być dla nich tak czasem okrutny…
      Krwinki pogonione! Wyszłam z pigułami 💪
      Dziękuję❤️

      Polubienie

  4. Opieka nad grobami bliskich to chyba w każdej rodzinie problem . Szczególnie wtedy, gdy chodzi o groby osób dawno zmarłych. U mnie wszyscy oczekują, że tę opiekę będzie sprawować moja kuzynka, bo… mieszka naprzeciwko cmentarza. Ma blisko. Taka logika i nic się na to nie poradzi. Druga kuzynka, zajmuje się tylko grobem swojego ojca. Grobem dziadka powinnam się opiekować ja, bo tylko ja go pamiętam. To, że mam na ten cmentarz 350 km, jest bez znaczenia. Na szczęscie nikt mi nie przysyła zdjęć z chwastami. Jeszcze.

    Nie martw się tym konfliktem. Chroń się przed takimi stresami, bo to jest emocjonalny wampiryzm. Dziadkom i pradziadkom te chwasty nie przeszkadzają, a o naszej pamięci nie świadczą marmurowe nagrobki, kwiaty i znicze tylko łza uroniona czasem w samotności.
    Ściskam Cię serdecznie.❤❤❤

    Polubienie

    1. Tak, z upływem czasu to coraz większy problem. Niektórzy decydują się na przeniesienie do jednego grobu.
      Trafnie to nazwałaś. I tak, pamięć jest najważniejsza.
      Buziaki 😘❤️❤️

      Polubienie

  5. Rodzina, ach rodzina! Straszne jest to, że ten konflikt odbija się tak naprawdę na ludziach zmarłych, którzy nic nie zawinili… Granie zmarłymi i brak szacunku dla ich pamięci jest, najdelikatniej mówiąc, nie smaczny… A Ty po której stronie byś nie stanęła to będzie źle, dlatego lepiej się w to nie mieszać. Smutna historia… 😦 Siostra mojej babki zmarła 5 lat temu. Miała dwójkę dzieci które ani razu nie przyszły posprzątać przy grobie. Robimy to my, bo inaczej nie umiemy, a tu… Ech…

    Polubienie

    1. Zmarłym jest wszystko jedno, na pewno nie życzyliby sobie żadnych konfliktów po ich śmierci. Moja babcia Marta to był Anioł dobroci. Nie stanę po żadnej stronie, każda ma swoje racje, ale uważam, że tylko jedna osoba w tej chwili powinna zadecydować w porozumieniu z pozostałymi.

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s