Psycholog potrzebny od zaraz…

Na oddział zawsze wkraczałam z uśmiechem na ustach. I nawet tym razem tak było, mimo łez uronionych na izbie. W dyżurce zostawiłam butelki z wodą do kontrastu i poszłam sobie klapnąć na jedno z krzesełek stojących na korytarzu. Jeszcze dobrze się nie umościłam, jak z gabinetu lekarskiego wyłoniła się Oskarowa i zobaczywszy mnie, rzekła: o jesteś, to kładź się na 14. Po co, nie chcę, się należałam już na dole– odrzekłam. Do toczenia. Zostajesz. Ale jak to tak bez niczego? Tak z zaskoczenia. To ja pojadę po rzeczy swe…Nawet nie wypuścili mnie do bufetu na terenie szpitala, a przecież jakoś o własnych siłach dotarłam do nich. Ech… Nie wiem, czy to przez zaskoczenie, bo prędzej spodziewałabym się odroczenia piguł na tydzień, czy z ogólnej bezradności, a na pewno z powodu obniżenia parametrów życiowych, łzy mi płyną na zawołanie i bez. Pojawiają się czy tego chce, czy nie. Nie chcę. No i popłynęły przy młodej pielęgniarce, więc się zapytała, czy chcę pogadać z psycholożką. Nie widziałam takiej potrzeby, ale pani psycholog się pojawiła. I to była fajna rozmowa. Ja się wygadałam. Nie tylko o tym, co leży mi na wątrobie. Ale tak ogólnie. Pogadałyśmy o covidzie, jak to ludzie nie wierzą, o moim 9- tygodniowym  lockdawn, i 10- dniowym  jej syna, który jako student medycyny mieszkający w akademiku w mieście Kraka, zamknął się w pokoju i nigdzie nie wychodził. Że swojej mamie pozwoliła wychodzić, jak już lekarze nauczyli się leczyć trudne przypadki- zastosowanie ECMO. Napięcie ze mnie zeszło…

Zanim mnie podłączono do kroplówki życia, zadzwonił Misiek, że jest już z moimi rzeczami i jedzeniem przy bramie, ale Pani Portierka nie chce go wpuścić, mimo iż poinformował, że ma zgodę lekarza, żeby mi torbę dostarczyć na izbę przyjęć. Wyszłam do niego, syna zbulwersowany, a „pani strażniczka”… no cóż na mój widok się zreflektowała i po kilku moich krokach mnie dogoniła i zaniosła mi torbę na sam oddział. Chociaż tyle… A Dziewczyny z sali jak mnie zobaczyły, to się przeraziły. Wyglądałam jak widmo…Napisałam SMS-a Miśkowi, żeby się nie martwił, że zaniesiono mi torbę, a on w odpowiedzi, czy ktoś z oddziału, czy ten kaszalot* spod bramy. No nieźle się wkurzył, jak użył takiego określenia. Portierka zresztą też narzekała, że taki młody a taki nerwowy, a pani rzeczywiście blada. Jak śmierć. Moja syna jest z reguły spokojny (ma to po tatusiu ;p), ale wiedziałam, że się wystraszył, tak zwyczajnie, o matkę.

Rano się dowiedziałam, że piguł nie dostanę, bo neutrocyty są za niskie. Ale TK zrobią, dostanę leki, które mają zagonić moich „obrońców” do roboty, żeby zwiększyć mi odporność, i u się po tygodniu miałam zrobić morfologię, przesłać na oddział i wtedy decyzja czy mam przyjeżdżać po piguły, czy powtórzyć leczenie przez kolejny tydzień. Dostałam do picia kontrast, zadowolona, że TK w miarę szybko, bo na godzinę jedenastą. Taaa… Kiedy się znalazłam w maszynie, to kontrast podawany do żyły przez port, chlusnął mi w twarz. No to się wydarłam. Za co zostałam pochwalona. No przeca nie będę leżeć cicho jak coś mi będzie pluło w twarz! Efekt taki, że badania mi nie zrobiono, a ja cała klejąca wróciłam karetką na oddział. W pierwszej chwili to się cieszyłam, że ta ciecz nie jest fioletowa bądź czerwona tylko przezroczysta. Ale potem, to już tak wesoło mi nie było. Bo widmo kolejnej nocy bądź samego dnia w szpitalu precyzowało się z prędkością światła. Decyzja, że mogę już jeść i wychodzę do domu, a prześwietlenie jest przełożone na przyszły tydzień, przyszła dość szybko; od razu zrobią mi morfologię i jak będzie okej, to wydadzą piguły. Zaś gdzie i jak się wkują, to będą się martwić później. Jak ja ich rozumiem z tym później… w sensie martwienia się 😀 No bo żyły mi się nie polepszą, a dlaczego końcówka igły do portu, a konkretnie zaworek nagle bezczelnie stał się nieszczelny? Na oddziale sprawdzono i wszystko było okej. Zagadka do rozwiązania.

P.S. Dwa razy użyłam taksówki. Brawura. Potrzebna. Kierowcy w maseczkach. Ufff. Na oddziale wszystkie pacjentki przebadane na covid. Pielęgniarki i lekarze w maseczkach. Kierowca karetki tak samo; na jego widok wróciłam się po maseczkę, co skwitował, że ja przebadana, ale on test miał tydzień temu, więc maseczka obowiązkowa. U mnie. I u niego. Słodki jeżu, jak z takim podejściem mi po drodze. Za chwilę nie będę rozgraniczać ludzi na mądrych i głupich, tylko na takich, którzy widzą potrzebę noszenia maseczki, i na takich co to wygadują banialuki, że maseczki to zuo równe ciężkim chorobom płuc. Taaaa  a świstak siedzi i … Właściwie to te rozgraniczenia są tożsame 😉 I jeszcze jedno, jak by mi ktoś powiedział w twarz, że ludzie o niskiej odporności niech siedzą w domu… to cynizm w czystej postaci. Tak, wolałabym siedzieć w domu, niż pałętać się po szpitalach…

PS2

W mieszkaniu tropical żar- 29,7 stopni. To już sama nie wiem, ale chyba baardzo wysoka sala szpitalna w budynku o grubych murach, była lepszą miejscówką ;pp (I jedzenie przynosili do łóżka). Zresztą była w niej klimatyzacja, ale nie było takiej potrzeby, aby włączyć.  Dlatego pranie, zimny prysznic, odpoczynek w drugim mieszkaniu, mocna kawa, jagodzianka na pocieszenie, a na jeszcze większe- pączek z różanym nadzieniem obsypany migdałami, pakowanie się i kierunek dom… Ale wcześnie pierdylion telefonów, że może sama nie jedź. Noszzz kurna. Sama to może nie powinnam tu przyjeżdżać. Teraz, kiedy czerwone krwinki zaszalały i są na poziomie 3,21 to nic i nikt mi nie podskoczy! O!

A domek przywitał mnie przyjemnym chłodem. Wyłączyłam klimatyzację, bo mi zimno się zrobiło- OM nastawił na 19 stopni!!! I nie ma to jak we własnym łóżku 🙂 Ale padnięta jestem…

Pięknie wszystkim dziękuję za moce, kciuki i dobre myśli. Pomogły mi przetrwać te szpitalne dni. Niejednokrotnie się wzruszyłam, ale wiecie, że wzruszam się byle czym ;p co rusz ;pp

*Pani Portierka: ja tu nie stoję dla ozdoby, tylko sprawuję funkcję. Misiek: widzę, że nie dla ozdoby. Mamuś, mnie trudno wyprowadzić z równowagi, ale nic z tego co mówiłem, nie docierało…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

51 myśli na temat “Psycholog potrzebny od zaraz…

  1. Dobrze że to już za Tobą… 😦 Ludzie o niskiej odporności też chcą żyć jak inni. Gdyby społeczeństwo było mądrzejsze i sobie nie olewało, to i ryzyko dla Ciebie było by mniejsze… Swoją drogą, miejmy nadzieję, że taksówkarze naprawdę dezynfekują swoje samochody… Trzymaj się cieplutko.

    Polubienie

    1. Ale też wciąż przede mną. Za Tydzień. Oby nie identyczny scenariusz ;pp
      Tak, jak chciałabym się czuć w miarę bezpiecznie, jeśli już muszę gdzieś wyjść…
      Nie wiem, ale też są takie, które mają szybę i kierowca jest odgrodzony od pasażera.
      Trzymam się.

      Polubione przez 1 osoba

  2. I śmiech i łzy pomiędzy Twoimi literkami i u mnie czytaczki ….
    Za dużo jak na jeden dzień i jedną kruchą Dziewczynę ….(w dodatku bladą jak śmierć :p)

    Teraz już wiesz skąd ta słabość i kiepskie samopoczucie. Cały czas mam nadzieję , że krew dostałaś od jakiegoś
    mięśniaka i dostarczy Ci potrzebnego powera.
    Otulona rodziną i własnym domem, regeneruj krwinki , żeby się za tydzień lepiej zaprezentowały i wstydu nam wszystkim trzymającym za nie kciuki , nie przyniosły .
    Mocno tulam :**
    P.S. „widzę , że nie dla ozdoby” – rewelacja , uśmiało mnie to serdecznie ;;;)))

    Polubienie

    1. OOO skowronek- poniżej- z sową Ajdą się prawie spotkali o jednym czasie na blogu 😉
      Ha! teraz przynajmniej wiadomo, co jaki kolor ma!
      Mam nadzieję, ze czerwonych się nie czepiasz? toż one się na wyżyny wspięły :)))
      Hmmm gdybyś panią zobaczyła. Dzieci są spostrzegawcze i bezpośrednie, Nawet już te dorosłe ;ppp

      Polubienie

      1. O rany!! Poważnie ? Stanley już wstał ?!
        A ja nawet chciałam zagadać . że mi raźniej , kiedy widzę , że nie tylko ja mam zaburzenia (rytmu dobowego ::pp) Teraz to dopiero czuję się bardzo zaburzona ….aż mi wstyd .
        Miłego skowronkom i sowom i tym zupełnie normatywnym 🙂

        ja to trochę skowronkofobowa jestem, bo trudno mi przyjąć, że można tak bez bezpośredniego przymusu albo nie daj Bóg, z uśmiechem na licu . wstawać przed 9.00 : p

        Polubienie

  3. Dobrze, że już w domku, ale przykro, że za tydzień będzie powtórka z rozrywki. Teraz chociaż wiemy, że kontrast do tk jest na bazie kleju… 🌝😘
    Ja wczoraj wysyłałam pytania o noclegi, bo najfajniejsze jest, że wynajmujący piszą „akceptują zwierzęta”, ale tylko piszą… 😞Ja bez Gutka nigdzie się nie ruszam i nie mam teraz komu Go zostawić…
    Odpoczywaj i nabieraj sił do tk… Pozdrawiam i przytulam. 🤗🍀😘😍

    Polubienie

    1. Bardzo dobrze! Bogusia, nie kracz… już się boję, że znów mi covid zafundują. Kurczę, ja zawsze mam nasilenie kaszlu rano i trudno mi nad tym zapanować.
      Ooo, no przykro mi. „Akceptują zwierzęta” pięknie brzmi, a… ech… Przypomniało mi się jak w czasach słusznie minionych, byłam z rodzicami na wczasach w Bieszczadach (Ustrzyki), a z nami nasza Perełka (pekińczyk-znajda). To był dom wczasowy. Na spacer Tata ją wynosił w torbie podróżnej, ale jak pokojowa odkurzała, to zaczynała szczekać i się wydało. No i z kierownikiem mój Tata niepijący wypił cały koniak i już potem oficjalnie biegała wszędzie, i się zaprzyjaźniła z owczarkiem górskim, który był na zewnątrz w kojcu- pies kierownika. Wiesz… ja mam to przed oczyma, jak w potoku razem baraszkowały- widok nieziemski. Takie małe rude z dużym białym i kudłatym…
      Trzymam kciuki, żeby udało Ci się wyjechać razem z Gutkiem. Jak można nie chcieć Gutka???
      Buziaki:***

      Polubienie

  4. Tej pani odźwiernej to jej by się ten psycholog przydał . Albo zmiana pracy. Na klawisza więziennego np.

    Czyli teraz co?
    Czekamy na datę na piguły?

    Oooo, jak dobrze, że masz klime 🤩🤩🤩

    Polubienie

    1. Dziewczyny z sali od razu powiedziały, że ta (z opisu) jest najgorsza. Ale na mój widok krzyknęły : wyglądasz jak widmo, no to nie wię, czy takie obiektywne som… ;ppp
      We wtorek mam mieć badania. A co i jak to, już nawet nie przewiduję, po tych przygodach.
      Tak, od zeszłorocznego lata, więc wciąż się nią cieszę jak dziecko ;pp I kłócę się z OM bo on by na fulll wciąż, a ja się bojam…

      Polubienie

  5. Fakt, dużo tego jak na niecałe dwa dni… Odpocznij. ❤ :*
    Szukając pozytywów, przynajmniej masz trochę wolnego od budzika. 🙂
    Ale ja w tym ubocznie widzę nieodrodną córeczkę własnego tatusia. Wiesz, że to się kiedyś skończy odebraniem kluczyków uchwałą rady rodzinnej? 😀 Przecież nie zaczęłaś wyglądać jak śmierć na urlopie z poniedziałku na wtorek… Więc póki je masz, to korzystaj. 😀
    Dopóki kaszalot nie wpuszcza byle kogo do szpitala, żeby wirusa niechcący nie naniósł, to dobrze, ale jak "byle kim" zostaje Misiek, to już niedobrze… Tym ludziom to się teraz, panie, nie dogodzi. 😛 Dobra, ja wiem, że absolutnie nie miałaś siły na tę torbę… ale sama wiesz, jak ludzie potrafią łgać. Jakiś glejt by się przydał dla niego na stałe. Albo tatuaż na czole. 😀
    Ciekawe, ile miałaś tych erytrocytów i hemoglobiny PRZED toczeniem… 😦

    Polubienie

    1. Iza , w punkt !! . Łgają strasznie , żeby tylko wejść , są gotowi na każdą dramatyczną wersję. Mogli np zadzonić z oddziału, że pan …… może wejść do szpitala. Musi być taka , na dzisiejszą pandemię . Brawo pani kaszalot 😉
      Ja myślę , że lepiej nie wiedzieć ile tego było przed toczeniem …a raczej ile nie było :-Oooo
      Pozdrawiam

      Polubienie

      1. chyba mnie jednak kiepsko znacie :((
        a Miśka to już w ogóle… ;pp
        Brawa całkiem nie zasłużone, nie w tym przypadku, co wyjaśniłam poniżej Izie.
        ale ja mam na to… i jakby co, to ktoś doczyta w komentarzach, a jak nie to niech sobie myśli co , chce… ;ppp

        Polubienie

        1. Teraz dopiero doczytałam co poniżej.
          Roksanna . to tak bardziej ogólnie , że to ciężka rola w takiej sytuacji ; bo przecież ktoś stojący na bramce naprawdę nie wie . czy to co mówi ten , który chce się dostać , to prawda czy historyjka. I ktoś , kto wpuszczałby każdego byłby na dzisiejszą sytuację beznadziejny.
          Misiek mówił prawdę , była taka konieczność , bez dwóch zdań ale pewnie 9 na 10 kłamie i wymyśla.
          Jeden telefon załatwiłby takie wyjątkowe sytuacje i wtedy żaden kaszalot nie mógłby się czepiać.
          A brawa odbieram w takiej sytuacji 😉

          Polubienie

          1. Ja wiem!
            Że ogólnie. I wiem, że one są po to, żeby nie wpuszczać. Do którejś godziny, są w namiocie osoby, które badają temp. i wklepują każdego, sprawdzając w komputerze.
            I dobrze, że to wybrzmiało, bo pewnie, gdybym u kogoś przeczytała (choć nie u wszystkich ;pp), to bym pomyślała tak samo. Syna wychodzi z założenia, że zawsze dialogiem można rozwiązać problem. Naiwny ;ppp Tu dialogu nie było. A lekarz był na izbie, właśnie z niej wracał, jak go spotkałam.
            I powiem tak, takich sytuacji, że ktoś nagle zostaje w szpitalu bez niczego, na pewno w ciągu jednego dnia jest kilka, więc ten telefon na oddział, żeby sprawdzić powinien być rutyną. I moje pielęgniarki nie bez kozery powiedziały, że mi z portierni przyniosą. Bo tak się najczęściej działo. A ta powiedziała, że nie przyniesie. No i historia potoczyła się tak…
            A swoją drogą, powinny być jakieś konkretne wytyczne. To ułatwiłoby pracę wszystkim.

            Polubienie

            1. Aaaaa! Czyli ona jeszcze odmówiła dostarczenia tej torby :-OOooo
              Oo to za to dostaje punkty karne i odbieram jej tytuł pani , przed kaszalotem ::pp

              Mam ostatnio problemy z myśleniem i spostrzegawczością, więc gdzieś mi umknęło.
              Wczoraj przy okazji budowlanych zakupów , wzięłam lampkę ogrodową , solarną , bo słońca w ogrodzie wszędzie pełno, więc będzie się fajnie ładować . Lampki leżały przy kasie . jak ją położyłam na taśmie (nikogo przede mną nie było) – to już zapomniałam, że to solar i pytam panią kasjerkę czy baterie są w środku ::pp A Pani tłumaczy mi, że to ładowane słońcem ;;))
              Powiedziałam, że w zasadzie wiem, ale widać myślenie mam nieco upośledzone ,na co pani elegancko
              pocieszyła mnie , że to z powodu upałów. No nie wiem. Może jednak naturalny kolor włosów zobowiązuje::pp

              Polubienie

              1. Tej nie, bo Gina dzwoniła z zapytaniem, kiedy jeszcze Miska nie było- tak ogólnie, że jak się zjawi, to czy dostarczą.
                Oj tam, oj…nikt nie wię, jakie masz te naturalne ;pp Ale, że Ty miszcz w zapominaniu to ja wię! Do pięt Ci nie dorastam :DDD
                A ja mając wypis w ręku poszłam się upomnieć do pielęgniarek o receptę PAPIEROWĄ! Po czym doczytawszy, poszłam do lekarza i mówię, że jestem za gooopia na ten szyfr. A on, a jak pani to odczytuje, ja, że to to wiem, a tu 2-1-0. Brawo! Ale tu jest napisane 20-10-0 -1. Aż się p. sekretarka śmiała.
                Przypomniało mi się, jak na wykładzie z geodezji, wykładowca zapowiedział, że u niego nie używa się kalkulatorów, bo to sprzęt zwodniczy- może wyczerpać się bateria, a ty w polu jakimś ;pp A tu trzeba obliczyć cztery cyfry po przecinku. No to ja wyskoczyłam ze słowami, a co jak się ma kalkulator na baterie słoneczne ;pp Facet nas uczył wyciągania pierwiastków na piechotę i obliczanie tych tangensów i sinusów z tablic…

                Polubienie

                1. słodki jeżuuuuu
                  biję się w pierś! i nie wię w co jeszcze tam. ZAPOMNIAŁAM. Bo ślepa to jezdem ;ppp Ani pisać, ani czytać, ani patrzeć ze zrozumieniem nie potrafię ;ppp

                  Polubienie

    2. Taki mam zamiar 🙂
      O tak, choć nie od leków. W prawdzie do połknięcia mam o połowę mniej , za to nie dwa razy dziennie a o różnych porach(5) i nie wiem jak to ogarnę, ale budzik wyłączony!!
      No plany już robili, że Misiek na dwa auta pojedzie, ze auto w garażu zostanie w DM, a dziś bo i tak jechał, OM mnie zabierze. A guzik!

      :DDDD Iza, masz rację!!! Ale!!! To nie jest dokładna historia, i wiem, że z boku to tak własnie wygląda. Tyle że musiałabym się rozpisać, ale się wytłumaczę… I Miśka. Dziewczyny (pielęgniarki) dzwoniły na portiernię, czy przyniosą dostarczoną torbę dla pacjentki. Nie. Więc, kiedy ja powiedziałam, ze wyjdę do bramy, to mi zabroniły i powiedziały, że niech syna powie, że lekarz ten i ten kazał dostarczyć na izbę przyjęć. Przekazałam to Miśkowi, który jeszcze wtedy nie dojechał, ale już był w drodze. No i dzwoni. No to ja usłyszawszy, że nie zostanie wpuszczony, wymknęłam się, na schodach spotykając lekarza, notabene tego, na którego miał się powołać Misiek. I się zapytałam czy mogę, wyjść. Pozwolił. A na portierni przy bramie, Misiek tłumaczył, co i jak i prosił, niech zadzwoni na oddział albo na izbę. Nie. A wiesz, co go wkurzyło najbardziej? Jak tak gadał i gadał, to przez bramę wychodziła kobieta z dzieckiem i mijając strażniczkę dwa razy dziękowała, że ją wpuściła… A to wszystko było już tak ok 17-18 godziny… Myślisz, że inaczej baba leciałaby za mną wyrywając mi torbę??? Się zreflektowała, że może być z tego afera.
      Nie wiem. Bo na wypisie nie mam wyników z poniedziałku, a powinny być. Nie mogę porównać. Ale NEU po toczeniu mam 1,02 (2-6,90). Nie wiem, jakie mam markery i kreatyninę, bo w tych wtorkowych tylko morfologia. z drugiej strony, niewiedza bywa czasem milsza ;pp

      Polubienie

      1. No to teraz inaczej to wygląda . Iza zwróciła uwagę (jakże słuszną) że w takich sytuacjach ludzie wymyślają wszystko, nawet najgorsze kłamstwa łatwo im przez zęby przechodzą i pewnie co drugi ” musi” Powołanie się na lekarza nic nie daje, wystarczy znać jakiekolwiek nazwisko z tego szpitala .
        Ale faktycznie mogły dziewczyny (pielęgniarki) do niej przedzwonić , że taka sytuacja.

        a „widzę , że nie dla ozdoby” bawi mnie cały czas , MIsiek miszcz 😀

        Polubione przez 1 osoba

        1. Dzwoniły wcześniej.
          I na oddziale był młyn… przyjęcia do późna, bo pacjenci czekali na wyniki na covid. Wizyta lekarska późno, co wiesz… a tu jeszcze ja z torbą wyskakuję. Bez przesady, nie chciałam robić afery, to się wymknęłam. Bo rozumiem. Również tę panią z portierni. Ale po szczegółowej opowieści Miśkowej, to już niekoniecznie. Bo on też rozumiał, że nie można, ale wystarczyło wykonać jeden telefon. W porze, gdzie już praktycznie nikt przez tę bramę nie wchodził i wychodził…
          Mój błąd, że nie poświęciłam temu cały post ;ppp’
          no, ale ja tu piszę dla się, dla „ku pamięci”… 😉 a ja wię :DD
          A co najśmieszniejsze, i tak tę torbę przyniosła, tyle że w moim towarzystwie :DDD

          I dopiszę tylko, że na oddziały i tak nikt z „odwiedzających” się nie dostanie, bo wpuszczają tylko na dzwonek, dlatego miał zostawić na dole na izbie…

          Polubienie

          1. no chociaż to , że się zreflektowała ; czy ze strachu o własny tyłek czy przestraszona Twoją bladością ;
            najważniejsze , że nie musiałaś targać sama .
            A teraz pomyśl jaką minę miałaby pani kaszalot . gdyby zobaczyła jaką bohaterką drugiego planu dzisiaj została ::DD

            Polubienie

            1. :DDDD
              dlatego ja byłam bardzo wyrozumiała i miła dla niej :)))
              a nie wiedząc wszystkiego, Miśka zachowanie zrzuciłam na karb strachu o mnie. I nawet ją przeprosiłam, o! I bardzo podziękowałam za przyniesienie. A potem ten SMS… i na drugi dzień rozmowa… 😉 Już nie powiem jak skwitowała to Gina, jak przyszła do mnie z krwią i zastała mnie ledwo żywą na łóżku…

              Polubienie

              1. Wiesz, to jest zasadniczo jedyny rodzaj sportu, jaki uprawiam, więc ten… 😀 Bo te smętne ruchy, które u innych zmieniają się w pływanie, to nie bardzo można liczyć. 😛
                Zatkanie mi buzi bywa trudne… 😀 😀

                Polubienie

      2. No dobra, za tę kobietę z dzieckiem pani kaszalot ma sporo mniej punktów, niż na początku. Oddział też, bo to się nie pyta, tylko poleca – w razie potrzeby ustami ww. lekarza. Ale za Chiny Ty tych punktów nie dostaniesz metodą przeniesienia, nie licz na to. 😛 :*
        No mówiłam – córeczka tatusia 😀 😀 😀

        Polubienie

                1. Nie da się tego faktu ukryć. 😦
                  Ale akurat dla mnie to jest mało informacyjne, bo moi byli jak ogień i woda. W postaci dojrzałej to może się okazać skomplikowane w użyciu. 😀 😀 😀

                  Polubienie

                2. Ha. Moja Mam pedantka, Tata wręcz naprzeciwko 😂😂Mnie bałagan nie przeszkadza( sama go robię), ale musi być czysto! Eeee dużo by pisać o tych różnicach, ale w jednym byli zgodni: co w sercu to i na języku. Byliśmy prawie typową rodziną włoską 😉

                  Polubienie

  6. Jesteś dzielna kobieta. Przepraszam w zarobieniu umknęło mi, że idziesz na te szpitalne męki ale i tak zawsze trzymam za Ciebie kciuki. Klimatyzacja ratuje życie i mnie :-). Uściski

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s