Zapoznanie…

Miało nastąpić w marcu, ale niewidoczny dla gołego oka wirus co ma koronę w nazwie, zamknął nas wszystkich w domach. Wprawdzie zniweczył też plany zaślubin i weselnej zabawy naszych dzieci, ale z kolejnego zaplanowanego terminu spotkania przy okazji degustowania weselnych potraw nie odłożyliśmy na przyszły rok. Chociaż tyle nam zostało z tegorocznych planów. No to dziś się zapoznamy.

Upalnie się zrobiło. A ja w DM spędzę kilka dni… ech. Co roku trafia mi się taka gratka, że kiedy największy gorąc to ja muszę do miasta. Nie chcę już narzekać, psuć sobie nastrój własnymi literkami, ale trzymajcie kciuki za poniedziałkowe wyniki. Intuicja mi podpowiada, że moce się przydadzą…

A jakby co… to mam fajną miejscówkę…

117006106_311147350235790_153044675771982744_n

Obok Mam, z prawej strony klonu, który wyrósł z samosiejki 🙂

Ale na razie to się życiem zajmuję. Nowym…

Sama zniosła, sama siadła, sama wychowa… wikt ma gratis ;p

I zachwycam się, jak z tegorocznego małego krzaczka mogło coś powstać tak pięknego:

Dużo uśmiechu dla Was, w ten wcale niełatwy czas… 🙂

P.S. Wczoraj Najstarsze Dzieci miały cynową rocznicę ślubu. Tak pisałam o tym dzień przed KLIK Dziesięć lat i dwa miesiące później miałam się dowiedzieć jak to jest syna żenić. No cóż, co się odwlecze…