Zapach wakacji…

Nie trzeba nigdzie wyjeżdżać, żeby go poczuć. Upalna pogoda, basen na ogrodzie śmiech zaprzyjaźnionych dzieci, sernik i babka domowego wypieku i rozmowy do wypęku, serdeczne, radosne, aż do ciemnej sobotniej nocy. Krótkiej i gorącej jak na czerwiec przystało. Leniwy niedzielny poranek, głos Taty dochodzący z dołu- niespodzianka. Wspólny obiad, ciasto drożdżowe z truskawkami przywiezione przez Rodzinną. Smak lata. Misa czereśni- tradycyjnie prosto z sadu po drodze. Rozmowy, uśmiech… A po południu okrasił to wszystko krótki intensywny deszcz. Czegóż chcieć więcej? Wiem… ale może to się spełni już za dwa tygodnie.

Też mieliście udany weekend? 🙂