Nie, nie…ale…

Drzewa szumią kołysane przez wiatr, ptaki śpiewają, muchy brzęczą (niestety), kwiaty kwitną, czereśnie dojrzewają… Dni odzyskały swój kształt i miejsce w kalendarzu. Już się nie plątają, nie mylą zlepione w jeden ciąg bez odróżnienia, będące tylko jasnym bądź ciemnym obrazem w czasie. Nabrały koloru, smaku i zapachu… I byłoby pięknie, gdyby nie uporczywy ból głowy, który nawiedza co wieczór, a dziś rozsadza moją czaszkę od samego rana… taki niezidentyfikowany. Dziwny. Plus nogi jak z ołowiu, do których to niby się już przyzwyczaiłam, ale ostatnio odczuwam ten ciężar ze dwojoną siłą.

OM był wczoraj u swojej fryzjerki, oboje w maseczkach, przy drugim stanowisku również, ale po chwili druga fryzjerka maskę miała już na brodzie… Coraz mniej we mnie wiary, że ludzie będą przestrzegać restrykcji sanitarnych. Sama wchodząc do kwiaciarni, odczekałam na zewnątrz, aż klientka skończy robić zakupy i wyjdzie, mimo iż pomieszczenie aż takie małe nie było, żeby utrzymać zalecany dystans. I co z tego, bo kiedy już stałam przy ladzie, to za mną, prawie na moich plecach stanęły dwie osoby w tym jedna bez maseczki. Nie, nie uciekłam w panice, nie, nie zwróciłam oburzona uwagę, nie, nie wkurzyłam się… ale zrobiło mi się przykro. Odebrałam to nie tylko jako brak odpowiedzialności, ale również i szacunku. Lekceważenie. Nie, nie zaleceń rządu, ale drugiego człowieka. Wiem, że są głosy, iż cały ten lockdown był niepotrzebny, bo wirus nie taki straszny jak go malują. Dziwię się, że nie potrafią zrozumieć prostej rzeczy, że okazał się nie taki straszny w skutkach właśnie dzięki reakcji, czasem dość kontrowersyjnych- to prawda- ale w większości słusznych.

Dziecka Młodsze w ten weekend mają ślub i wesele koleżanki z pracy Aty. Pójdą. Zapytali się, czy parze młodej nie będzie przeszkadzało to, iż będą w maseczkach. Zastanawiają się co z weselem, biorąc pod uwagę uczestnictwo w obiedzie. Misiek musi wziąć pod uwagę to, że ma kontakt z dziadkiem. Codzienny. W rodzinie skróciliśmy dystans. Jak przyjechali w niedzielę, to siedzieliśmy wszyscy w kuchni przy stole… Niezamaskowani 😉 Również z Najmłodszymi. Pewnie gdyby szkraby chodziły do szkoły i przedszkola, to byłoby więcej obaw.

Wiecie, co robią koty podczas nieobecności swoich lokatorów? Ata zgubiła klucze od mieszkania, podejrzewając, że wyrzuciła je wraz ze śmieciami do pojemnika przed kamienicą, więc na wszelki wypadek jak mieli spędzić noc poza domem, wykorzystała swój stary telefon jako kamerkę, którą miała na podglądzie w telefonie przy sobie. Ha! Koty są bardzo kulturalne, włączyły sobie telewizor oraz komputer stacjonarny. I oglądały. Potem pewnie dyskutowały na temat ;p

Uśmiechu i słońca 🙂

29 myśli na temat “Nie, nie…ale…

  1. Ja w rozsądek ludzi nie wierzę niestety. Codziennie odsyłamy z przedszkola jakieś dziecko z gorączką. Po czym mamumusie (głównie te które nie pracują przysyłają dzieci do przedszkola) piszą do wychowawców że lekarz kazał zbić gorączkę i na drugi dzień przyjść do przedszkola. Jedna mama wczoraj przyjechała z fochem odebrać dziecko bo w ciągu dnia dostało gorączkę, podejrzewamy ze rano przed wyjściem miał po prostu zbijaną, natomiast dziś zostawiła go w domu ale młodszego przywiozła na 6:00 (chociaż że starszym siedziała w domu) , po kilku godzinach musiała go jednak odebrać bo miał goraczke. Oczywiście, żadnemu dziecku nic nie jest zdaniem mamy. Jestem załamana podejściem rodziców do całej sytuacji a najbardziej podejściem do swoich dzieci.
    To mi się ulalo😉Trochę nie na temat, ale co tam, najwyżej mnie wykasujesz 😁
    Pozdrawiam roksanko 🥰

    Polubienie

    1. Żądałabym zaświadczenia lekarskiego na piśmie, że dziecku nic nie jest i może chodzić do przedszkola.
      Choćby po to, żeby mamusia musiała do tego lekarza z dzieckiem pójść. 😛 Dla dobra dziecka…
      Swoją drogą, mnie ciekawi, czy dorośli dalej będą chodzić do pracy chorzy, żeby uniknąć L4 i 80% pensji. I czy pracodawcy nadal będą tego oczekiwać, wiedząc przecież, że zaraz połowa pracowników może wylądować w kwarantannie na 2 tygodnie… Ciekawe, bardzo ciekawe…

      Polubienie

      1. Iza, tak pewnie będzie, bo rodzic ma przyprowadzać tylko dziecko zdrowe. Mnie jednak bardziej nurtuje, podejście rodziców do dzieci. Ręce opadają, nie wiem dlaczego tak jest 😒

        Polubienie

      2. Ha!
        U nas dalej lekarze wolą przez telefon, bez kontaktu, więc jak taka mamusia powie, że dziecku właściwie nic nie jest oprócz gorączki…
        Iza, biorąc pod uwagę ile osób rocznie bierze L4 , a z tego ZUS kwestionuje, to rodacy jednak wolą te 80% niż „męczyć” się w robocie. Tak jak wystarcza im 500plus, który wyautował mnóstwo kobiet z rynku pracy. Lenistwo i cwaniactwo mamy w genach 😉

        Polubienie

        1. Nie jestem pediatrą, ale na hasło „gorączka” to jednak wolałabym to dziecko zobaczyć, dla własnego bezpieczeństwa. A poza tym, są elektroniczne L4, ale zaświadczenia o tym, że dziecko zdrowe, to raczej się elektronicznie nie wystawi, więc….
          Kurde, moja średnia pracowała nawet na macierzyńskim ( na UZ), bo nie miała sumienia szefowej zostawić na placu boju… Zdalnie, z żarłocznym noworodkiem przy cycku… A druga Młoda teraz na postojowym dostaje do ręki tylko 100 zł mniej niż normalnie i twierdzi, że to jest czysta, żywa demoralizacja pracownika. Po mamusi to mają, cholera. Tygodniowy noworodek w domu i klepanie zlecenia…
          Chyba ja faktycznie z równoległej rzeczywistości… 😀

          Polubienie

          1. Dzieci często mają trzydniówkę- żadnych objawów, jedynie temperatura. Wiadomo, że jak już bardzo wysoka… ale w czasie pandemii, to lekarze mają specyficzne podejście i nawet dzieci diagnozują telefonicznie. Przed szczepieniem badają. Z drugiej strony jeszcze nie słyszałam, żeby pediatra wysyłał do przedszkola uprzednio nakazując zbijanie temperatury. Najczęściej zalecają kilka dni w domu, jeszcze po ustąpieniu objawów choroby. Ale też nie każdy rodzinny to pediatra, a ludzie pozapisywani są całymi rodzinami do konkretnego lekarza.

            Chciałabym napisać, że wyssały z mlekiem matki, ale sama byłam na butelce i moje dziecka również, więc 😀 Ale to się z domu wynosi. Tuśka na państwowym, a swoim jednym posunięciem zaoszczędziła kilkadziesiąt tysięcy złotych z pieniędzy podatników.

            Polubienie

    2. Przecież to narażanie dzieci swoich, ale też innych i opiekunów. A jeszcze w tej sytuacji to już kompletna beztroska i głupota. Byle się pozbyć dziecka z domu. Przykre to bardzo.
      Ściskam😘
      I jakie tam wykasujesz! Fanfary za podium👏

      Polubienie

      1. Uff, kamien z serca 😉
        Pani, która sprząta szkołę w tym budynku w którym jak pracuję, też z gorączką pojechała dziś do domu. Zadzwoniła do przychodni, oczywiście wizyta przez telefon, dostała receptę i jeśli gorączka i kaszel będą się utrzymywać to zrobią jej test. Tak powiedział lekarz.
        P. S. Jeśli okaże się że się dobrze podpięła z tym wpisem to będzie cud 😁

        Polubienie

    1. Też, choć liczę, że drastycznie nie wzrosną, że będzie większość bezobjawowa, wprawdzie nie wykryta, ale osoby najbardziej narażone zachowają rozsądek i jak tylko to możliwe dystans społeczny.

      Polubienie

  2. Kochana
    Jak wolno nie nosić na powietrzu, to ludzie całkowicie pofolgowali, tak czułam, że będzie!
    I ja czuję się dziwnie fizycznie i psychicznie, na dodatek ten ZUS mnie wykańcza!
    W mieszkaniu nadal remont, zatem „bałagan” i kurz, czego nie lubię.
    Zdrówka życzę, pogody ducha, uśmiechu i słoneczka:)

    Polubienie

    1. Dziś nikogo nie spotkałam w maseczce, wprawdzie sama miałam w ręku na wszelki wypadek, a kupowałam lody Pańciowi z lodziarni z okienkiem na zewnątrz i zabezpieczonym jeszcze pleksą, bez kolejki.
      Remontu to ja serdecznie współczuję. Ale za to później będzie pięknie!
      Dziękuję i Wzajemnie 🙂

      Polubienie

  3. Ja zaczynam się teraz znów bać, tym bardziej, że w DPS- ie w Łodzi wykryto nowe ognisko zakażenia, dziś to ogłoszono. Jednocześnie jest tam też Centrum rehabilitacji, niby odcieto cały oddział, ale… Młodzież coraz częściej twierdzi, że przesadzamy z ostrożnością.
    Moje starsze dzieci już nie wytrzymały i w niedzielę zrobiły niespodziankę babci i Prababci. Najpierw byli na cmentarzu u dwóch pradziadków i dziadka. Dziewczynki chwaliły się, że pomogły Tacie powyrywać chwasty wokół grobów i że były bardzo grzeczne i w nagrodę przyjechały do nas. Nie wytrzymały, żeby nie wylądować u mnie na kolanach. Pozdrawiam i przytulam 🤗 😘😘😘

    Polubienie

    1. Nie da się żyć w pełnej izolacji zbyt długo, szczególnie że faktycznie tych wykrytych zarażeń nie jest aż tak dużo. Ale niebezpieczeństwo nie minęło, niestety. I ostrożność powinna dalej obowiązywać. Ale jak tu nie przytulić Najmłodszych? 🙂 Też dziś byliśmy z Pańciem na cmentarzu u prababci i pradziadka, którego nie zdążył poznać… Zanieśliśmy bukiet kwiatów z ogrodu.
      Ściskam mocno:***

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s