Nie wariując…

Tego mi było potrzeba. Śmiechu. Do łez. Do bólu brzucha. Odurzone powietrzem i ponad pięciokilometrowym spacerem zanurzonym w cudnie soczystej zieleni- ja co rusz z nosem w niewielkiej kiści bzu ukradzionego w sąsiedztwie rancza, a w drodze powrotnej z ręką pocierającą własny tyłek i przykładającą do nosa (nie tylko własnego), co chwilę wykrzykującą co za zapach, ach, och, ach! Nie, nie zwariowałam, choć może poddałam się wariactwu… Zwyczajnie z PT przysiadałyśmy na różnych pieńkach drzew, bo my starsze panie som a raz na ułożonym ściętym drzewie przy ścieżce, delektując się zapachem żywicy, którą to potem zabrałyśmy ze sobą na własnych tyłkach. (Spodnie uratowałam, traktując je środkiem dezynfekującym, bo sobie pomyślałam, że jak z wirusem sobie radzi, to i z żywicą też!) Głupawka (znacie to? nie można się opanować i wykrztusić słowa zalewając się łzami ze śmiechu), jaka nas ogarnęła była tego konsekwencją, więc nawet opowiadanie o rzeczywistym trupie sprzed lat przerywane było niepohamowanym śmiechem. Wcześniej jeszcze była walka z psem, żeby nam mord nie lizał… kiedy siedziałyśmy przy stole, gdzie królowała wołowina z kurczakiem, którą przyrządził nam Tata. U Taty w ogródku spędziłyśmy trzy godziny (w tym Tata przy pszczołach był jakiś czas), a potem tyle samo w lesie…

 Leśne konwalie zawsze mi się kojarzą z Mamą.

To była cudowna sobota… Dużo śmiechu, mniej łez, bo nie licząc tych uśmiechniętych, były też żałosne, bo kiedy Tuśka wysyła mi filmiki z Zońcią, to ogarnia mnie taka tęsknota… i to poczucie, ile mnie omija… OM już się z nimi spotkał na obiedzie podanym na tarasie. Bo w naszej sytuacji to nie wnuki, które z nikim się nie spotykają oprócz najbliższej rodziny, ale OM może coś przywlec, i to była decyzja Tuśki… również stęsknionej za normalnością.

Niedzielę nieśmiało planowałam spędzić gdzieś w zaroślach wpatrzona w falujące się morze… gdyby tak jeszcze poczuć smak miętowych bądź słono-karmelowych lodów na powietrzu… idealnie. Wykorzystać pięknie ciepły dzień. Ale Dziecka Młodsze wystraszyły mnie swoją relacją ze wzmożonego ruchu samochodowego w kierunku i tłumów ludzi na plaży, w miasteczku, i to 2/3 bez maseczek… Po intensywnej sobocie nie miałam już na to siły…

Uśmiechu na cały tydzień 🙂

23 myśli na temat “Nie wariując…

  1. Smiech do utraty tchu , głupawki nie do zatrzymania – uwielbiam , ale jakoś mniej tego ostatnio ….a może
    już od dłuższego czasu …(?)
    Cieszę się , że miałaś taką roześmianą sobotę ; aż zazdroszczę , oj , chciałabym tak z serca ,
    tak do rozpuku 😉
    Widoki cudne , nie ma jak zieleń majowa i jeszcze te anielskie , ptasie śpiewy ; u mnie w nocą nieopodal słowik
    arie wyśpiewuje.
    Dobrego tygodnia :*

    i jak mam chodzić wcześnie spać , jak się tutaj nowe posty w nocy pojawiają , hmm ?

    Polubienie

    1. Sama dawno nie miałam aż takiej. Zresztą to też zależy od sytuacji a przede wszystkim od towarzystwa.
      Dobrze, że mam gdzie tę zieleń podziwiać i poczuć… choć nasze w DM parki są cudnej urody, i nawet rzut beretem mam do dwóch, to wolę pojechać dalej i mieć spacer bezludny 😉
      W domu też słuchałam nocnych arii słowika. tu ewentualnie mogę liczyć na obsranie parapetu przez gołębie…
      Ty na mnie nie zwalaj, bo pojawiają się całkiem o przyzwoitej porze, biorąc pod uwagę Twoje możliwości 😀
      Niech będzie dobry😘🍀

      Polubienie

  2. Przebywanie wśród zieleni ładuje energię. Ja sam się zastanawiam czy nie wyskoczyć do lasu, bo ostatnio psycha koszmarnie mi siada… Jak sobie człowiek uświadomi że te chore czasy szybko się nie skończą to resztki chęci do życia traci 😦 Cóż, życzę Ci wiele uśmiechu i pozytywnej energii na nowy tydzień.

    Polubienie

    1. Wyskocz, koniecznie!
      Najgorsza chyba jest ta huśtawka, niepewność. Inaczej człowiek by odbierał te rzeczywistość gdyby u nas już w końcu był spadek wykrytych zakażeń… a ludzie przestrzegali obostrzeń.

      Polubione przez 1 osoba

  3. Przepięknie! przyroda mnie zawsze zachwyca dużo bardziej niż wytwory działalności człowieka…ciągle mi się zdarza zobaczyć nieoczekiwany krajobraz,ktory potrafi rzeczywiście odebrać głos:)) Też bylam na wycieczce samochodowo-rowerowej,widzialam cale pola konwalii,nie zachwycam się zapachem konwalii,jest dla mnie zbyt intensywny,a w zamkniętym pomieszczeniu powoduje ból glowy…,co innego bez:)) O strategii „naszego” rządu szkoda mowić..
    Serdeczności ,Roksano

    Polubienie

    1. A wiesz, że nigdy w naszych okolicznych lasach w tym w Puszczy Noteckiej nie spotkałam konwalii? Te leśne zawsze mi się kojarzą z DM i wokół niego lasami. Mnie bardzo brakuje wycieczek rowerowych, potrafiłam zrobić po okolicy ponad 50 km…. również duktem a może przede wszystkim.
      Serdeczności 🙂

      Polubienie

  4. Kochana
    Wczoraj śmialiśmy się do łez z filmiku, który przesłał Syn 😅
    A w nim Wnusio, który zaśmiewał się głośno przez kilka minut do swojego Taty👶👱💙
    Spacery do lasu, to moje ostatnio cudne momenty w życiu 🌲🌳
    Żywicę dobrze zetrzeć najpierw masłem, a później wyprać normalnie.
    Pozdrawiam serdecznie, zdrówka życzę, pogody ducha i uśmiechu nadal🙋🌞🌼☕🍓

    Polubienie

    1. jak oglądam to się śmieję, a potem odkładam telefon… i płaczę…
      Spodnie uratowane- procenty sobie poradziły, a potem pranie 😀
      Również dużo zdrowia i tych cudownych spacerów oraz radości 🙂

      Polubienie

  5. Nad morzem (przynajmniej w Świnoujściu) rzeczywiście tłumy i mało kto chodzi w maseczce (mocno nas zdziwiło, że ludzie aż tak ostentacyjnie chodzą bez maseczek) . A w drodze powrotnej (niedziela 14.00) do Szczecina cały czas sznur samochodów, w jedną i drugą strona. Więc dobrze, że nie zdecydowałaś na wyjazd. Ale morze jak zawsze piękne.
    Może to głupie, ale najfajniej było dwa tygodnie temu, kiedy mieliśmy całą promenadę prawie tylko dla siebie, a nad morzem było tylko kilka osób.

    Polubienie

    1. Mimo wszystko pozytywnie zazdroszczę. Tęsknię również za widokiem morza…
      Dzieci były w Międzyzdrojach, ja bym pewnie raczej w kierunku Pustkowia… licząc na pustkę 😉 I wcale nie brzmi to głupio, bo morze i plaża jest najcudowniejsze bez tłumów. Wyjazd w weekend już jak dla mnie odpada, jedynie w jakiś dzień tygodnia, ale teraz muszę na się uważać, bo skok temperatury i nie wpuszczą mnie w poniedziałek do kliniki…. a po badaniach, raczej będę już planować wizytę w domu…

      Polubienie

  6. Dawno, z nikim nie ogarnęła mnie taka głupawka i taki śmiech. To jest super reset dla naszego mózgu i samopoczucia. 😍
    Ja dziś chodzę wkurzona, bo autko miało jechać mechanikiem na drobne naprawy lakieru i na wymianę przedniej szyby. Miało, bo lakiernik nie pojawił się w pracy od tygodnia, a jeszcze do tego popsuł się monitor przy kompie i wiozłam go do naprawcy. 😩😩😩
    Jedyne pocieszenie, to Gutek. Przytulam 😘😘😍😍

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s