Tęsknie…

Jest.

Coraz bardziej.

Toczę ze sobą wewnętrzne boje, z których nie wychodzę ani zwycięsko, ani przegrana, więc nic nimi nie osiągam i to chyba jest najbardziej deprymujące w tym wszystkim… Rozejm bywa dobry, ale kompromis niewiele tu zmienia. Status quo, który zamiast spokoju oferuje niepokój. Neurony czuciowe rozgrzane do czerwoności, jeśli tylko byłoby to możliwe…

Już planuję z dużą dozą nieśmiałości swój powrót do domu po wizycie w szpitalu i odbyciu kilku dni kwarantanny, aby mieć pewność, że nie przywlokę zarazy, bo ośmielają mnie dane, jakie nam serwują, iż oto moje województwo to prawie biała plama w ilości wykrytych zakażeń, kiedy wycieka pismo, w którym czarno na białym jest napisane, że na całe województwo robi się tylko 80 testów na dobę… Niby wiedziałam, że to może być głównym podłożem takiego wyniku, ale i tak fakty wbiły mnie w fotel. A już chciałam się z niego ewakuować, choć jest bardzo wygodny z podnóżkiem, i opuścić mieszkanie w jakimś tam nie do końca precyzyjnie określonym  czasie… ale poluzowanie obostrzeń też temu nie sprzyja. Telefon od pani doktor z przychodni, w której robiłam badanie morfologii, zanim jeszcze zdążyłam wynik wysłać do szpitala, zaskoczył mnie. Miło. Bo z troską się nad nim pochyliła. Uświadomiło mi to jednak, że się już przyzwyczaiłam i nie robią na mnie wrażenia złowrogie wartości, ale w lekarce taki wynik może budzić niepokój o pacjenta. Spoko. To tylko pacjent onkologiczny. Pod kontrolą. Misiek zaniepokojony zadzwonił, widząc, ileż to moich paramentów nie trzyma normy, więc uspokoiłam, że nie są gorsze od poprzednich. Bo nie są. Chyba. Zakazu brania piguł nie mam, więc tego będę się trzymać.

Mam żal do własnych limfocytów, że są na tak żenująco niskim poziomie 😉 Jeszcze większy mam do jaśnie nam panujących, a właściwie nie tyle żal, co czuję wściekłość. Bo coraz bardziej jestem przekonana, że igrają z ludzkim życiem w imię władzy. Te wszystkie manipulacje testami, poluzowania, nie biorą się z tego, że mamy już niski wskaźnik reprodukcji wirusa- wtedy byłyby one zasadne. Zwyczajnie szykują sobie grunt do przeprowadzenia wyborów drogą tradycyjną, gdyby korespondencyjne nie przeszły przez sejm. I to jest obrzydliwe.

Uśmiechu dla Was 🙂

P.S. Rząd uległ protestom i już od poniedziałku nie będzie obowiązywała dwutygodniowa kwarantanna dla osób mieszkających na obszarze przygranicznym, a pracujących poza granicami kraju, którzy codziennie w normalnej rzeczywistość tę granicę przekraczali.

Coraz więcej różnych protestów, które wprawdzie w większości nie mają siły przebicia, ale myślę, że w ludziach się gotuje, są wściekli.