Podziemie kwitnie…

No cóż, przykład idzie z góry, wszak bez podpisanej ustawy o głosowaniu korespondencyjnym, drukowane są karty wyborcze…

Salon fryzjerski w ŚM, do którego chodzę już od prawie trzech lat, zamknął swoje wrota jeszcze przed oficjalnym zarządzeniem odnośnie zakładów fryzjerskich i kosmetycznych, nie tak jak właścicielka zakładu, do którego chodzi moja Ciocia, która wraz ze swoimi współpracownikami ustaliła dni i godziny, żeby każdy z nich przyjmował swoich klientów umówionych telefonicznie pojedynczo. W konspiracji. Ale przy zachowaniu wszelkich standardów dystansu i dezynfekcji, tak, żeby nie dochodziło do spotkań klientów w lokalu. Czy wciąż działa i naraża się na karę, nie wiem. Ciocia była u niej końcem marca. Ja powinnam już ostrzyc się trzy tygodnie temu. Przy krótkich włosach to jest problem, ale… mam świetną fryzjerkę, więc choć usługa do najtańszych nie należy (120 złotych!), to dzięki profesjonalnemu strzyżeniu odrastanie nie jest (jeszcze!) tragiczne. Nawet odważyłam się spojrzeć na tył głowy, co ja na tej szyi już mam, ale na razie ma to jeszcze wygląd. Fakt, grzywka mi spada na oczy, ale rozłożona na boki, daje radę. I kto by się tam przejmował, jak i tak trzeba mieć maskę na twarzy ;pp

No, ale niektórzy to już patrzeć na siebie nie mogą, więc szukają jakichś kontaktów, coby w pełnej konspiracji poddać się fachowym nożycom. I wbrew pozorom wcale nie jest tak trudno znaleźć, bo ta branża, choć zeszła do podziemia, to pocztą pantoflową lub zaszyfrowanym komunikatem na swoich portalach dociera do potencjalnych klientów.  Hmm… widocznie pomoc od państwa to tylko kropla w morzu potrzeb, a powrót do legalnej pracy jest przewidywany dopiero w trzecim etapie, który nie wiadomo kiedy nastąpi. Jeżdżą więc nawet do domów klientek/klientów, a ci (niektórzy z nich) organizują fryzjerskie party- ściągając swoich znajomych w potrzebie, całymi rodzinami wręcz. I tak taki fryzjer zamiast ostrzyc jedną głowę, ma ich kilka, więc tym chętniej przybywa. Rodzice, czekając na swoją kolej, wypiją wspólnie kawkę, a dzieci razem się pobawią. Co tam pandemia i związane z nią obostrzenia, grunt to poprawić sobie samopoczucie własnym wyglądem. A że przy okazji takiego spotkania jedno dziecko złamało rękę, a drugie wybiło zęba, to tylko przypadek-wypadek 😉 No, ale gdyby nie to, to sprawa się by nie wydała, że pewna rodzina mimo prośby seniorki i obietnic z ich strony ma głęboko w odwłoku utrzymanie dystansu społecznego, więc towarzysko się udziela (nie tylko przy okazji robienia porządków na głowie), nakazując milczenie dzieciom, kłamiąc babcię i również rodzinę wspólnika-brata, którego żona nawet z własnymi rodzicami widzi się rzadko i na odległość, a ich dzieci nie miały kontaktu fizycznego z drugimi dziadkami od samego początku ogłoszenia pandemii. Bo takie były ustalenia… Po to, żeby chronić seniorkę…

 

Las otworzył swe wrota przede mną… zaprosił swą soczystą zielenią pod bezchmurnym błękitem niebios…

94016111_692097118224384_4893385707826970624_n

tak się prezentuje leśna droga tuż przy parkingu przed ogrodzeniem/główną bramą na  ranczo..

Otulił swą ciszą zakłóconą jedynie świergoleniem ptaków, wysysając wszelkie złe emocje, pozwalając na kompletny odlot w celu kontemplacji wyłącznie pięknych chwil… Las zawsze służył mi do wykrzyczenia tego, co uwiera, boli i złości, ale tym razem nie musiałam tego robić… bo sam fakt oddychania pełną piersią mnie uradował tak, że wszystkie niepokoje ulatniały się z każdym krokiem, kolejnym oddechem… robiąc miejsce na niemyślenie. Nie byłabym sobą, żeby nie skręcić w mniej uczęszczaną ścieżkę, mimo iż las mi kompletnie nieznany, ale nie czułam strachu, wręcz przeciwnie… czułam się bezpiecznie.

94191236_555914145309793_1830126336950140928_n

Doszłam do polany, a właściwie wyrąbiska, gdzie klapnęłam sobie na pniu ściętego drzewa, wystawiając twarz i dłonie do słońca, żeby złapać odrobinę witaminy D, która ma zbawienny wpływ na naszą odporność, w towarzystwie motyla, którego PT (jak jej przesłałam zdjęcie) wzięła za kurę, bo oglądała bez okularów. Dlaczego… a to już takie powiązanie naszych wcześniejszych dyskusji i fotorelacji prawie międzynarodowych 😉

94481908_2979223558839078_8195296091852242944_n

Nie wiem co bardziej mnie zachwycało: zieleń czy błękit…

 więcej zdjęć oczywiście na ścieżkach, czas był je odkurzyć 😉 KLIK

To cudowne miejsce jest tylko 15,5 kilometra od mieszkania- moje marzenie, żeby mieszkać w pięknych okolicznościach przyrody blisko DM, być może zrealizuje Misiek, jeśli w gminie ugną się i część działki przemysłowej przekwalifikują na budowlaną, to wybuduje tam dom. Mniej więcej ( ciut mniej) taka sama odległość jest z kamienicy, w której mieszka i ma biuro firmy. Jechałam 23. minuty, bez pośpiechu, a dojazd w 2/3 pośród miejskiej zieleni (park i lasek) oraz okolicznych lasów.

Uśmiechu dla Was 🙂

P.S. Biblioteka Narodowa opublikowała, że stan czytelnictwa wzrósł nam do 39% (za rok 2019), to jest o dwa punkty procentowe, niż za poprzedni. Ciekawa jestem, do jak dużego wzrostu przyczyni się pandemia, a może nie? Jak to u Was jest, więcej czytacie? Ja muszę przyznać, że teraz w tym odosobnieniu to dużo mniej niż zazwyczaj… Dziwne…

 

 

43 myśli na temat “Podziemie kwitnie…

  1. Ohhhh….
    U nas od poniedziałku będzie wolno wyprowadzić dzieci <14 na godzinny spacer w promieniu kilometra od domu, no a psy itp. wolno wyprowadzać cały czas, bo wiadomo… Wobec czego chciałam zrobić sobie warkoczyki i wystąpić jako 13-letnia dziewczynka na spacerze, ale mój OM jakoś tak dziwnie spojrzał na mnie spod oka… 😀
    No więc kazałam jemu wymyślić lepszy sposób, skoro taki mądry. Myślenie nad zwierzętami domowymi skończyło się na głupawce w temacie Różowej Pantery. 😀 Może by i załapało, bo nasza policja ma duże poczucie humoru, ale czy aż takie…? No i to by było na tyle w temacie spaceru.
    W temacie ludzkich pomysłów (prywatnych i oficjalnych) wypowiadać się nie będę, bo po co. Ja sobie spokojnie czekam, co z tego wyniknie na koniec.
    W każdym razie z powodu wg mnie rozbójniczych cen usług fryzjerskich zdążyłam sobie tutaj zahodować włosy prawie do pasa i problem fryzury przestał istnieć. 😛
    A z czytelnictwem… kurczę, nie mam czasu! Tzn. czytam tyle samo co zwykle, ale więcej czasu zajmuje mi pisanie. Trzeba trenować, bo kiedyś te egzaminy w końcu się chyba odbędą, nie? Z kursu mi już został tylko tydzień… Jedno, co dobre, że przez jego większość nie musiałam startować na zajęcia o bladym świcie. Zawsze się znajdzie jakiś pozytyw, nie? 🙂

    Polubienie

    1. 😂😂😂
      Się wbiłaś z tymi warkoczykami, bo akurat dostałam nową fotkę Zońci z dwoma dobieranymi 😀
      No, ale to szał będzie dla tych dzieciaków.
      Kup białe myszki🤪
      A moje zdanie jest takie, że poluzowanie nie powinno iść w taki sposób, że o to od dziś salony są czynne i hulaj… wszyscy na start. Powinny otwierać się tylko te, i to nawet już dziś, które spełniają ostre obostrzenia i faktycznie przyjmuje jeden stylista jedną osobę, w odstępach czasowych i dać klientom decyzje, czy zaryzykują. Reszta wtedy, kiedy się dostosuje do nowych wymogów. Ja na ten przykład, zaufałaby swojej fryzjerce, ale kosmetyczce już nie.
      A ja sobie obiecałam, ze więcej już nie będę się żegnać z długimi… Gdyby nie skorupiak, to wciąż bym miała długie.
      Jasne, że tak! Trzeba tylko chcieć dostrzec 🙂😘

      Polubienie

      1. Czekaj, czekaj, bo z tymi myszkami nie mam jasności… Znaczy, na smycz je, i wio na spacer?
        Ta Różowa Pantera też miała być na smyczy, W końcu nie ma zakazu posiadania ekstrawaganckich zwierzątek domowych. 😛
        A z tymi fryzjerkami itp., to Ty możesz zaufać fryzjerce, ale czy ona powinna zaufać wszystkim klientkom, że jej nie zarażą? Musi być bardzo blisko nich…
        Z długimi włosami żegnałam się dwa razy w życiu. Pierwszy raz w pierwszej ciąży, bo podejrzewałam (słusznie zresztą), że po porodzie nie będę mieć czasu na ich pielęgnację. Potem mi się zdarzył drugi okres długowłosy (trzecie dziecko znacznie mniej przeszkadza niż pierwsze 🙂 ), ale krótki i nie bardzo go pamiętam nawet, no i teraz mamy trzeci.

        Polubienie

        1. No a nie?… ale może wolisz szczurka? Gość mądry i bardziej widoczny ;p
          Iza, dlatego pewnie otworzyłby się nie wszystkie zakłady, ale w takim salonie dużo łatwiej utrzymać reżim sanitarny, niż jak taki fryzjer jeździ do ludzi i obsługuje w ich mieszkaniach, gdzie ma kontakt z całymi rodzinami… A to się dzieje. Również prywatni rehabilitanci przyjmują po domach. Wiesz, tu nie ma przymusu, mój salon zamknął się przed ogłoszeniem, więc być może i tak by się nie otworzył, ale mniej bym się obawiała pójść dziś, niż jak w końcu rząd ogłosi, że można i powróci się do normalnego przyjmowania, bo już można. Niby. Ja cały czas mówię o mocno okrojonej działalności, ale jednak, żeby była dla tych, którzy chcą pracować i tych, którzy zaryzykują przyjście.
          Ja w piątej klasie ścięłam długie do pasa włosy na pazia…no i potem już tylko długość za ramiona była, ale i krótsze też, oraz trwała…ha ha ha

          Polubienie

  2. Ja byłam u fryzjera, wraz z Mamcią, tydzień przed zamknięciem wszystkiego na głucho, bo szykując się do wyjazdu w czerwcu, tak sobie ustawiłam porządki na głowie. Nawet mam zamówiony termin na czerwiec, bo wiedziałam kiedy wyjadę. Wdech, wydech, a teraz już prawie wiem, że nie pojadę nie spotkam się z ludźmi, za którymi się stęskniłam, z którymi czerwcowe noce na pogaduszkach są za krótkie, za czekaniem na świetliki… Może we wrześniu, a może dopiero za rok. 😦

    Polubienie

    1. Chodzę co 5-7 tygodni i od razu bukuję następną wizytę. Cieszyłam się, że wypadła mi tydzień przed świętami, a tu nawet świąt nie było…
      Och…. w tym wszystkim to właśnie najbardziej żal tych spotkań z najbliższymi, ale również tych cyklicznych, na które czeka się cały rok…
      Odbijemy sobie, zobaczysz, bo jeszcze będzie normalnie, jeszcze będzie przepięknie!
      Buziaki.

      Polubienie

  3. Heh, zamyka się salony fryzjerskie a sklepy wielkopowierzchniowe działają w najlepsze, gdzie tu sens? Małym przedsiębiorcom obrywa się po tyłkach, a ludziom utrudnia życie, tylko pytanie po co, skoro liczba zachorowań rośnie jak rosła. Mam wrażenie że te zakazy przeprowadzane są bez rozumu. Powinno od razu wprowadzić nakaz noszenia maseczek, zamiast garści bezsensownych zakazów. Ja mam to szczęście że to fryzjera nie chodzę, bo golę swój łeb „na pałę” i jest ok, ale ludzie pomstują.

    Polubienie

    1. Ja ten sens widzę, ale nie wiem, jak te sklepy działają teraz w Polsce. U mnie każdy sklep z osobna wyliczył, ilu klientów może wpuścić jednocześnie na swoją powierzchnię, i ochrona tego pilnuje, sterując ruchem. W najmniejszych sklepikach zamiast ochrony jest kartka na drzwiach – 1 sprzedawca + 1-2 klientów, reszta przed sklepem w kolejce. Dużo małych sklepików chińskich się zwyczajnie zamknęło, bo co z tego, że spożywcze, skoro bardzo ciasne i nie da się zachować odległości.
      A wszystkie usługi „cielesne”, w tym fryzjerzy, to bardzo bliski kontakt fizyczny z klientem. Podczas strzyżenia, golenia czy zabiegów kosmetycznych w obrębie twarzy klient z definicji nie może być w maseczce. Przyjdzie jeden bezobjawowy, zarazi fryzjera, po czym fryzjer nieświadomie zarazi po kolei 20-30 innych. Więc co z tego, że ci klienci nie będą mieć kontaktu ze sobą nawzajem?

      Polubione przez 1 osoba

      1. U nas tak samo. Z tym, ze ciasne sklepiki dalej funkcjonują.
        I powtórzę, Fryzjer czy kosmetyczka, którzy zdecydowaliby się na otworzenie, powinni przyjmować w odzieży ochronnej i w profesjonalnych maskach… Otworzenie hurtem, odgórnie przez władzę, nie da gwarancji, że się nie zarazisz, ale da większą swobodę w nie przestrzeganiu zasad. To, że takie zakłady zostały zamknięte, to słuszna decyzja, pytanie na jak długo i w jakiej formie będą to odmrażać… Bo ja za grosz nie uwierzę rządowi, że o to dziś proszę bardzo w sklepie zamiast 3 osób może być 4 – skąd te wyliczenia biorą? z sufitu? to taka sama wiedza, jaką mają o liczbie zarażonych.
        Zbyt długi zakaz rodzi podziemie, które jest bardziej niebezpieczne w przenoszeniu wirusa…
        Tak jak wszędzie i w obecnej sytuacji, każde wyjście może być ryzykowne. Podejmujesz je albo nie… Dlatego taka branża powinna już wiedzieć nie, że w trzecim etapie (nie wiadomo kiedy) tylko na jakich zasadach w czasie zarazy może funkcjonować, żeby móc się do tego przygotować. A osoby z wysokiego ryzyka pewnie i tak by sobie odpuściły ten luksus, bo każdy ma swój rozum. I życie.

        Polubienie

        1. Mieć to ten rozum ma, tylko różnej wielkości on bywa. 😀
          I sorry Winnetou, ale jak chodzi o bezpieczeństwo całej populacji, to nie da rady opierać się na mikrych rozumkach i mikrym poczuciu odpowiedzialności, nawet jeśli występują zaledwie u 15-20% populacji.

          Polubienie

          1. Dlatego to jest trudne przedsięwzięcie, powtórzę, dla mnie ten zakaz akurat miał sens, ale nie podoba mi się, że rząd oprócz trzech etapów nie ma żadnego planu.
            I owszem, ale zniesienie zakazów jest nieuniknione, i nie ze względu, ze wirusa już nie będzie, więc, powinny być sensowne wytyczne. Gdyby badania były przynajmniej w 60% rzeczywiste, to nawet niektóre regiony mogłyby być szybciej uwalniane… Tylko do tego trzeba wiedzy i dużej, odpowiedzialnej pracy, edukacji… no, ale u nas w rządowej telewizji uczą, jak to ocieplenie klimatu ma zbawienny wpływ na ludzkość i planetę…taaa

            Polubienie

            1. U mnie chyba już wystartowało duże badanie przesiewowe, bo rząd zdał sobie sprawę, że bez tego nie otworzy kraju. Muszą wiedzieć, jak się ma sytuacja z bezobjawowymi i z nabytą odpornością.
              No i właśnie, regiony… W porównaniu z tutejszymi comunidades to polskie województwa są kompletnie ubezwłasnowolnione. Tu samorządność obejmuje też poziom comunidad, co ma swoje zalety i wady (Katalonia…). W normalnych warunkach rząd może szefa comunidad grzecznie prosić o coś, ale jak będzie ostry spór, to posłowie z comunidad zagłosują przeciwko rządowi, nawet jeśli są teoretycznie w tej samej partii. I tyle będzie z jego władzy…
              Raz uchwalonej ustawy nikt oczywiście nie naruszy, ale – przykładowo – w pierwszym rzucie ograniczeń fryzjerzy mieli zostać czynni, bo niby dbają o higienę staruszków, niezdolnych do samodzielnego umycia głowy. No to się nasza madrycka Isabel Ayuso wkurzyła, stwierdziła publicznie, że woli mieć staruszków brudnych, ale żywych, i własną decyzją zamknęła fryzjerów na obszarze całej comunidad. Po czym rząd się zreflektował i zrobił to samo na poziomie całego kraju, no ale.
              A teraz regiony wymusiły na rządzie centralnym, że zależnie od wyników tych badań przesiewowych otwarcie będzie się odbywać na różnych prędkościach regionalnych. I to pomimo stanu wyjątkowego, uprawniającego Sancheza do rządzenia na bazie dekretów.
              Tym niemniej, z góry wiadomo, że najbardziej zarażone Madryt i Barcelona jako ostatnie odzyskają wolność. 😦 😦 Isabel już nam odwołała wszelkie imprezy (kilkaset) w mieście do końca października, nie zostawiając najmniejszych złudzeń. Bo po pierwsze wirus, a po drugie „nie pieprzcie mi o balonikach, kwiatach i opłacaniu orkiestr, ja mam prawie milion świeżych bezrobotnych w mieście do wykarmienia!”

              Polubienie

              1. I do mnie takie działania przemawiają. A wiesz, czym się zajmuje nasz rząd… Przede wszystkim chwaleniem się, że radzimy sobie dużo lepiej niż inne kraje! I jak to przedsiębiorcy chwalą za ich poczynania…taaa… Tylko nikt jeszcze tej kasy na oczy nie zobaczył, a zaraz skończy nam się drugi miesiąc pandemii. Dziewczyny z pracy Tuśki, które są na opiece na dzieci, jeszcze grosza nie dostały…
                Tatowe, wróciły do pracy, a teraz ich mężowie wzięli urlopy.
                No i właśnie się dowiedziałam, że od 22 kwietnia weszło nowe prawo pocztowe, iż listy polecone, administracyjne (oprócz sądowych i komorniczych) nie muszę mieć podpisu odbiorcy.
                Ileż jeszcze nam takich „kwiatków” zgotują przy okazji??
                Aaa i nie mam skrzynki odbiorczej, Tuśka też, no to czeka nas kara 10 tysi 😀
                Bo wiesz, zawsze z listonoszem (za mojego żywota na wsi, to 3 osoba) dobrze żyjemy, ale mają chodzić w dwójkach, wiec ci co się zgłoszą do pakietów wyborczych, to jak nic sympatycy najjaśniej nam panujących, więc z dziką satysfakcją doniosą o braku takowej.

                Polubienie

                1. 10 tysi, to po premiach dla wiadomo-kogo zostanie z 5000, to na 10 miesięcy 500+ za 1 dziecko wystarczy…
                  Jakieś 100.000 brakujących skrzynek… a potem się coś innego wymyśli. I tak się to będzie toczyć.

                  Polubienie

    2. Sens jakiś jest, ale jeżeli jest plan odmrażania gospodarki, choć ja akurat w ten plan nie wierzę, bo o to wyjdzie minister i ogłosi, że od dziś można się strzyc bez obaw??? Bzdura. Bo na jakiej niby podstawie? Da mi glejt, że się nie zarażę? … no, ale jak już jest, to powinien to być nie w sensie, że całe zawody uwalniamy, ale tych którzy mają odpowiednie warunki do przestrzegania ostrego reżimu sanitarnego i przeprowadzenia dezynfekcji po każdym kliencie, na przykład. Pozwolić przedsiębiorcom dostosować się do nowej rzeczywistości. Niektórzy to zrobią, inni zrezygnują…

      Polubione przez 1 osoba

        1. Tak, to prawda, ale to że ktoś nie może się przystosować, to inni mają być zamknięci. Takie są prawa rynku. A teraz mamy jeszcze specyficzną sytuację. Jak ludzie nie wrócą do pracy, to faktycznie Polska będzie w ruinie…
          Przedsiębiorcy potrzebują jakiegoś planu, czystych zasad, nie raz udowodnili, że potrafią zaadoptować swój biznes do wielu absurdów, a tu mamy sytuację wyjątkową.

          Polubione przez 1 osoba

        2. U nas restauratorzy intensywnie myślą, co by tu zrobić, żeby się otworzyć. Na razie wymyślili przegrody z plexi na stołach, dla każdego osobno, i badają, co ludzie na to. No, nie wiem…

          Polubienie

          1. Co to za przyjemność w takich warunkach jeść?
            Może te, które mają ogródki, żeby na zewnątrz, ale nie przy ciągu dla pieszych… tyle, ze przy nakazie noszenia masek, to i tak kicha…
            U nas na Błoniach widziałam, że budka z lodami otwarta, i się zastanawiam, jak ludzie jedzą w maskach ;pp

            Polubienie

            1. Ogródki na zewnątrz to ma 90%, i mają zostać powiększone, żeby odległość między stołami… Ciekawe, jak to się będzie miało do ruchu pieszych, bo już teraz 2/3 chodnika zajmują.
              No dla mnie przyjemność żadna, ale dla większości pracujących obiad na mieście to nie przyjemność, tylko konieczność ze względu na organizację dnia roboczego – obowiązkowa i bezpłatna godzina przerwy obiadowej w środku dnia. Nawet jak nie skorzystasz, to i tak wcześniej z pracy nie wyjdziesz. A praca standardowo do 18:00 – nie będziesz pracować cały dzień bez czegoś ciepłego w żołądku, szczególnie jak wychodzisz o 7 czy 8, żeby zdążyć na 9:00. A po tej 18 też min. godzina powrotu do domu… Więc te wszystkie bary po prostu nie mogą zbankrutować, bo gdzie ludzie będą jeść?
              Kolacja w restauracji to już owszem, dla przyjemności.

              Polubienie

              1. Prawda jest taka, że dopóki ludzie nie wrócą do firm, to nie będzie komu jeść w porze obiadowej. A ci co pracują mogą postawić na catering..
                Ech… najgorsze w tym wszystkim jest to, że końca tej sytuacji nie widać.

                Polubienie

                1. Catering to w tym kraju jest równie popularny jak samotne święta BN w Polsce. 😀 Z podobnych względów zresztą.
                  Nie gadaj, wczoraj nam Sanchez zapowiedział, że o ile nic negatywnego nie wydarzy się po drodze, to od 2/05 będzie można wyjść na spacer. W związku z czym podejrzewa się, że ten pierwszy dzień będzie wyglądać tak: https://tiny.pl/7m9hv

                  Polubienie

                2. 😂😂😂
                  No u nas to tak wyglada w miejskich lasach, podmiejskich już spoko…
                  Wiesz, myślę, że wszyscy będziemy musieli zmodyfikować swoje zwyczaje albo przynajmniej duża nas część. Nie wiem tylko czy już na stałe (co jest przerażajace), czy na długi czas, ale jednak określony…
                  No my sobie możemy pokopać w piłkę na orlikach, pograć w golfa, tenisa i to bez maseczek od 4 maja.

                  Polubienie

  4. Ja też czytam mniej niż normalnie.Przed pandemią czytałam jedną książkę tygodniowo,a teraz nawet czytanie gazet słabo mi idzie.Niestety biblioteki nieczynne,więc wygrzebuję nieprzeczytane książki,ale to nie jest to.Oglądam seriale na Netflixie,ale raczej tak bezmyślnie.Dobrze,że wybrałaś się do lasu,bo to jednak dobrze działa na psychikę.

    Polubienie

    1. A jak się dobrze śpi po takim spacerze, wczoraj też byłam… choć na sen tu nie narzekam, śpię minimum 8 godzin… a dziś to przekroczyłam 10…
      Jestem już tu 5 tygodni, a przeczytałam tylko 3 książki… ech… mam jeszcze 4, bo przed przybyciem się zaopatrzyłam. Fakt, też oglądam seriale i filmy, ale nie, żeby jakąś zatrważającą ilość, bo dopiero wieczorem, i one mnie często usypiają 😀

      Polubienie

    1. ha, ha…
      no wiele osób jest w potrzebie, więc jakieś sensowne rozwiązanie by się przydało. Wiem, że bezpiecznie to już długo nie będzie, ale można funkcjonować poprzez zminimalizowanie ryzyka. Trudne to wszystko…

      Polubione przez 1 osoba

  5. Wyczytałam: „…kłamiąc babcię i również rodzinę wspólnika-brata…”. Otóż, czasownik kłamać wymaga od łączącego się z nim rzeczownika występowania w celowniku (komu? czemu?). Poprawnie jest zatem: „kłamiąc babci i również rodzinie wspólnika-brata”. Ewentualnie możliwa jest jeszcze druga konstrukcja – kłamać przed kimś. Wtedy byłoby: „kłamiąc przed babcią i również przed rodziną wspólnika-brata”. Kogoś to można okłamywać, np. okłamywać babcię.

    Polubienie

      1. Nie! Wyczytałam duuuużo więcej! Tylko… jestem zdania, iż kultura języka ojczystego jest równie ważna jak sprawy gospodarcze czy polityczne.
        Mogę zostać Twoją korektorką i… to w ramach wolontariatu, bo szacunek do mowy ojczystej mam i o język ojczysty na co dzień dbam. 🙂
        PS W skrótowcu „PS” (Postscriptum) w języku polskim nie stawia się kropki. I „oto” jako partykuła pisze się łącznie, a nie „o to”.

        Polubienie

        1. Dbasz na czyichś blogach? W całych inetrnetach”? och, chwała Ci za to, na pewno gdzieś tam się to zapisze złotymi głoskami… ;p
          Ale może daruj sobie, bo to blog/pamiętnik (nie zauważyłaś?), a nie wypracowanie na ocenę, czy blog literacki… Błędy popełniam i popełniać pewnie będę… nie mam aspiracji by tę „kulturę” szlifować… Pewnie to błąd, ale tyle ich w życiu popełniłam, że teraz to się cieszę, że w ogóle znajduję słowa…i wciąż mam ochotę kontynuować… Trochę dziwię się, że nie znajdując jej tu, wciąż tu bywasz (nurtujące pytanie: dla treści czy rozkoszując się czyhaniem na błędy ;))). I dla jasności, tam, gdzie nieświadomie popełniam błąd, bo w głowie myśl inna, a spod palców wychodzi co innego, to poprawiam, nawet często sama, kiedy zdarzy mi się przeczytać tekst już po opublikowaniu, co niestety rzadko robię. Ale wybacz, będę stawiać kropkę po PS. bo lubię (a nie, że nie znam jak jest poprawnie), i pewnych niegramatycznych czy stylistycznych błędów, mając ich świadomość, nie poprawię- bo to cała ja, Nie jest to z mojej strony żadna złośliwość, ale nie skorzystam z Twojej oferty, nawet jeśli byś mi dopłaciła 😉
          Mogę tylko przeprosić czytelników, że u mnie z tą kulturą różnie, najczęściej na bakier i podziękować, że mimo to bywają, czytają i komentują.
          Pozdrawiam 🙂
          P.S. (jak widzisz poszłam na kompromis, mimo że wykład był niekompletny, żeby nie powiedzieć nieprofesjonalny ;)) Nie obrażam się za to „wytykanie”, bo rozumiem, że niektórzy muszą, bo się uduszą 😉 Ale, nie wiem, czy podejmę z Tobą kolejną rozmowę, bo chyba to już wszystko z mojej strony. Na ten temat.

          Polubienie

            1. Udam, że nie wiem, iż to Ty droga „polszczyzno”, i odpowiem, mimo iż deklarowałam koniec dyskusji z Tobą na ten temat…
              Dlaczego uważasz, że dziwna? Oczywiście, że masz prawo do swoich odczuć. Tak jak i ja. A moje są takie, że „polszczyzna” nie dba o kulturę języka na moim blogu… z życzliwości do mnie. Wręcz przeciwnie. Być może nie podobają jej się moje poglądy na wiele spraw (bo jak piszę, to już wiem) lub ma inny uraz, w co wnikać nie będę. Cenię sobie merytoryczne uwagi, ale dziwnym jest to, że ktoś skupia się tylko na wytykaniu błędów, i nic poza tym, bo to żadna dyskusja na temat.
              „Dużo książek” to też pojęcie względne, (pominę już ten sarkazm- „podobno”), bo dla kogoś 6-9 tygodniowo jest tyle, co nic, a dla drugiego przeczytanie w ciągu roku takiej liczby to już szczyt, więc… I tu przyznam, że też nie bardzo się rozumiem, bo faktycznie czytając, powinnam nie popełniać błędów, ale to robię… w czym tkwi problem, nie wiem. Czasem się łapię, że czytam, przeinaczając to, co sama napisałam, może powinnam pisać uważniej? Albo czytać? Ale, w sumie mi to nie przeszkadza. Jeśli komuś tak bardzo, kiedy nieproszony robi uwagi, to może lepiej, żeby przestał się katować, czytając? ja bym tak zrobiła.
              P.S. lubię te kropeczki ;ppp i tak się zastanawiam, czy z premedytacją się nie podpisałaś droga „polszczyzno”, czy jednak nieświadomie chcesz „udawać” anonima. Ale pewnie się domyślasz, co ja o tym myślę 😉 Od razu przyznam się, że mam awersję, jak ktoś udaje, że jest kimś innym…

              Dodam jeszcze, jakbyś dalej nic nie rozumiała: to nie jest portal literacki i teksty na ocenę… mogę poprawić „bul” na „ból”, ale szyku czy gramatyki już niekoniecznie, bo tak mi wyszło spod palców w danym momencie… Wiedząc też o swoich niedoskonałościach, w których jestem doskonała, odrzucałam współpracę proponowaną mi z różnych redakcji, jak również nigdy nie brałam udziału w konkursie na najlepszego bloga. Znam swoje miejsce w szeregu, więc nie musisz się „produkować”… udowadniając mi, że robię błędy, bo o tym dobrze wiem… Nie prowadzę bloga, żeby doskonalić język ojczysty, szlifować pióro… musisz, się z tym pogodzić, mam nadzieję, że będziesz potrafiła jakoś z tym żyć ;p jako ja ze swoimi błędami 😉
              Może więcej luzu? wdech wydech albo melisa…

              Polubienie

  6. Widać po ludziach, kto się dostosowuje, a kto nie 😉 Przemek ma na głowie już nie gniazdo dla sikorek, a przestronną willę dla całej bocianiej rodziny. A w telewizorni same ślicznie ułożone fryzurki 😉

    U mnie z czytaniem tak samo jak wcześniej. Ale powtarzam sobie, że skoro biblioteki do odwołania zamknięte, przynajmniej mam czas (a nie mam wymówek), żeby przeczytać książki, które prolongowałam chyba ze trzy razy.

    Polubienie

    1. Boszzz najpierw do mnie dotarło, że Przemek stworzył gniazdo dla bocianów i już się zastanawiam gdzie, to znaczy jak to możliwe na osiedlu🙈
      Po czym przeczytałam ze zrozumieniem.
      Oooo to dobry czas na zaległości. A ja chyba poproszę o czytnik, który mi proponował Misiek (nie ma czasu go używać) i wypróbuję, więc być może jak test wyjdzie pomyślnie to sobie sprawię własny, bo odkładałam ten pomysł też już kilkakrotnie.

      Polubienie

  7. 1. Sama sobie grzywkę obcięłam, a z tyłu się nie widzę, więc spoko…:-)
    2. Ten motyl faktycznie może robic za taką kolorową kurę…
    3. Książek zawsze dużo czytałam to i teraz chyba tyle samo czytam.
    4. Piękny spacer miałaś
    Serdecznosci 🙂

    Polubienie

    1. Jak miałam długie, też sobie sama obcinałam 🙂
      I robił przez chwilę 🙂
      No u mnie mniej, ale nowe dziś przyszły 🙂
      Oj tak, a jeszcze piękniejszy był wczoraj, co nie omieszkam opisać.
      Uściski serdeczne 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s