Wykluczeni cyfrowo…

Wciąż wiele osób żyje wyłącznie w świecie analogowym. Między nimi mój Tata. Żadnych smartfonów, komputerów, korzystania z tego wszystkiego, co oferuje świat online. Oczywiście, że posiada komputer w firmie, ale nie on go obsługuje. Mimo poczty mejlowej preferuje tę tradycyjną z potwierdzeniem. Bo pismo to pismo, nieważne, że napisane na komputerze, ale na kopercie jest stempel pocztowy. Również, jeśli chodzi o przelewy bankowe. Żadne tam online. (Jak Mam jeszcze żyła, to emerytury przynosił im listonosz, dopiero po jej śmierci, Tata założył sobie osobiste konto). Tyle że to nie on stoi w kolejce w banku, żeby nadać zlecenia przelewów, tylko pracownica biurowa. (Rachunki domowe, przejął Misiek i płaci wszystko internetowo). I w czasie zarazy, kiedy na dodatek nastała zima tej wiosny, trafiło na Miśka, gdyż obie pracujące dziewczyny w firmie, obecnie przebywają na opiece nad dziećmi. Stało to moje dziecię, które całe swoje życie obsługuje poprzez przesunięcie palcem po ekranie i klikaniem w odpowiednie aplikacje w długaśnej kolejce przed bankiem, w zalecanej odległości, w maseczce, w rękawiczkach pośród samych starszych osób, które to ani odległości, ani innych zaleceń niekoniecznie przestrzegali, za to prowadzili ożywiony dyskurs na temat, że o to nie korona na nich spadnie a przeziębienie i grypa, bo kto to widział, żeby ich tak trzymać w taką pogodę na zewnątrz, jak w banku jest ciepło i jest gdzie usiąść. Młodsze me dziecię, po tak traumatycznym doświadczeniu, bo ileż to czasu zmarnowanego w słocie i błocie, zadzwonił do dziadka i kategorycznym głosem, nastawiając się na długą batalię, oznajmił, że firma przechodzi na bankowość internetową, bo tak dłużej nie może być. Po czym usłyszał spokojny głos Dziadka, że zgoda, że on się na tym nie zna, więc teraz jak Misiek jest wspólnikiem, to niech on przejmie ten cały internet. Tak że tak…

Tata kazał mi szukać grzebienia, czym mnie zdumiał dokumentnie. Po pierwsze, jest łysy, a po drugie, do tej pory go w ogóle nie używał(??) Z tyłu głowy, nad uszami ma jakieś kudły i to nawet gęste i gdy odrosną po strzyżeniu, to użycie grzebienia byłoby nawet zasadne ;p Znając jednak jego podejście do własnego wyglądu, zapytałam się, do czego mu ten grzebień jest potrzebny (Tata to bardzo pomysłowy człowiek, Mam całe życie chowała przed nim różne przedmioty, bo wyobraźni nie starczało, do czego mogłyby zostać użyte), bo przecież nie do czesania włosów. Otóż postanowił sam się ostrzyc i chciał podejść do tego, jak profesjonalny fryzjer.

Na fb koleżanka objawiła się jako ta, co uważa, iż zaraźliwość, liczby zachorowań oraz zgonów to tylko manipulacje medialne, bo korona nie jest taka „zjadliwa” jak ją przedstawiają, więc te wszystkie obostrzenia są na wyrost, i oczywiście w jakimś celu.

Cierpliwości, spokoju i zdrowia dla WAS, również codziennej dawki uśmiechu, która tak bardzo jest potrzebna dla równowagi. Ja dziś rozmawiałam z ciocią K. to bardzo pozytywna osoba, i nawet jak człowiek się na coś wścieka to przy niej zawsze na wesoło.