Cztery pokolenia…

Sponiewierana przez wirus (jelitowy?), który wywracał mój żołądek w tę i we w tę chcąc go raz za razem wypluć wraz z wypluwaną z niego zawartością, ruszyłam do DM. Standardowo po piguły. W planach w dniu przyjazdu miałam tylko wyjście na obiad z Tatą plus wczesnowieczorną wizytę u Się, którejś z Przyjaciółek. (Albo obu). Zanim jednak wyruszyłam z domu, wiedziałam, że Dziecka Starsze z Najmłodszymi też się wybierają, więc musiałam przyspieszyć własny wyjazd, coby zsynchronizować spotkanie na wspólny posiłek. Po czym plan uległ modyfikacji, bo okazało się, że ulubiona restauracja Taty niedaleko rancza jest w tym dniu zarezerwowana, więc, żeby Dzieciom było bardziej po drodze już w kierunku domu, i nie stresować się brakiem miejsc parkingowych w centrum, gdyż ruch był tak duży, jak w normalny dzień i to w godzinach szczytu, na obiad udaliśmy się na Prawobrzeże; po drodze złapał mnie telefon od Młodszych Dzieci, które akurat się przemieszczały autem, więc zaproponowałam, żeby dołączyły do nas i tak w komplecie usiedliśmy przy restauracyjnym stole. Jak zauważył to Senior Rodu- cztery pokolenia 🙂 Główne miejsce u szczytu stołu jednak zajęła Księżniczka, która siedząc na krzesełku dla dzieci z radością wpychała w siebie pizzę na spółkę ze starszym bratem, bo mimo iż w necie była informacja o menu dziecięcym, to w rzeczywistości okazała się nieaktualna. Tata uporczywie szukał w karcie pierogów do zamówionej gulaszowej, ale nie doszukawszy się, zamówił grillowaną ośmiornicę 😀 Po obiedzie rozeszliśmy się do swoich aut (trzech (sic!)), uprzednio umówiwszy się na kolejne wspólne biesiadowanie przy stole w piątek u Starszych Dzieci, z okazji urodzin Pańcia. Zawiozłam Tatę na ranczo, co mi zajęło trochę czasu, bo musiałam przejechać całe miasto, przekonawszy się, że jest rozkopane z każdej strony, więc w powrotnej drodze korek jaki się utworzył, nawet mnie nie zaskoczył. Stwierdziwszy, że zmitrężywszy półtorej godziny na jeździe z punktu A do punktu B i z powrotem, i mając prawie po drodze mieszkanie Aliś, to do niej zajadę, choć wcześniej byłyśmy umówione inaczej. Weszłam do niej zataczając się ze zmęczenia (jednak wirus wyssał ze mnie wszystkie siły, jazda po ciemnicy krętą drogą również), więc czym prędzej zaległam na kanapie z kubkiem herbaty w ręce i oddałam się pogaduchom. Do mieszkania wróciłam przed 21., bo o tej godzinie miała przyjść PT, a gdy po 23. zamknęłam za nią drzwi, to zasnęłam, jak tylko zamknęłam oczy, zakodowawszy tylko, że piętro wyżej, w mieszkaniu po śp. pani Basi, znów mieszka ktoś przygłuchy, bo telewizor wręcz ryczy… Rano pomyślałam sobie, że jednak powinnam przyjeżdżać na dwie noce, tak jak to było, kiedy żyła Mam, że to nie dla mnie taka kumulacja spotkań, że lepiej rozłożyć i pobyć z Bliskimi dłużej, nie wspomnę o wygospodarowaniu czasu i sił na jakieś zakupy przy okazji bytności w mieście. No, ale jeszcze nie tym razem… W poniedziałek jak tylko dostałam piguły, to taksówką wróciłam bezpośrednio do mieszkania, w którym może spędziłam 3 minuty i wziąwszy walizkę, udałam się do własnego auta, które stało przed garażem Taty, bo nie było żadnego wolnego miejsca parkingowego ani jak przyjechałam w południe, ani potem wieczorem, co w niedzielę było raczej dziwne. (Taty auto przechodzi lifting w warsztacie). Ale wyczytawszy, że w DM jest już tyle samochodów, co mieszkańców :0… zdziwienie mi przeszło ;p

P.S. Jak się Wam podoba nowy pomysł rządzących, żeby wysokość emerytury uzależnić od liczby posiadania dzieci? To ma ponoć uchronić system emerytalny przed zapaścią. Skąd oni biorą te pomysły? I tych pomysłodawców.

miejsca ani jak przyjechałam w południe, ani potem wieczorem, co w niedzielę było raczej dziwne. (Taty auto przechodzi lifting w warsztacie). Ale wyczytałam, że w DM jest już tyle samochodów, 

go wolnego miejsca ani jak przyjechałam w południe, ani potem wieczorem, co w niedzielę było raczej dziwne. (Taty auto przechodzi lifting w warsztacie). Ale wyczytawszy, że w DM jest już tyle samochodów, co mieszkańców :O… zdziwienie minęło ;p No i pognałam ci ja do domu, coby za dnia zajechać, bo nie uśmiechało mi się zmęczonej znów jechać po ciemku.

 

 

 

26 myśli na temat “Cztery pokolenia…

    1. Bo nawet jak mają pomysł teoretycznie niegłupi, to w szczegółach go spaprzą własnymi rękami.
      Co niestety wygląda na zakaźne, bo przestaje dotyczyć wyłącznie jednej partii. 😦

      Polubione przez 1 osoba

      1. Prawda jest taka, że w każdej działaności politycznej dochodzi do głupot, przekupstw, lobbowania. Każdej władzy trzeba bardzo uważnie patrzeć na ręce.
        To co mnie zdumiewa, to wyznawcy obecnie rządzącej partii są ansolutnie impregnowani na prawdę i bezkrytycznie ufają tvpis.

        Polubione przez 1 osoba

        1. Taki syndrom nieszczęśliwego dziecka, które ktoś pogłaskał, przytulił, zabrał na lody i się nim pozachwycał. Wystarczyło… Czyli niedojrzałość połączona z deficytami uczuciowymi, prawdziwymi lub wyimaginowanymi, wszystko jedno – grunt, że odczuwanymi. „Nikt mnie nie kocha (oprócz PiS), cały świat jest podły (oprócz PiS) i się sprzysiągł przeciwko mnie”…
          A Polacy mają dodatkowo skłonność do dramatyzowania sytuacji i nadmiernych reakcji emocjonalnych – z nieba do piekła i z powrotem. Wystarczy spojrzeć na kibiców dowolnego sportu… 🙂
          Z takiego zauroczenia byle co nie wyleczy, kop musi być potężny i bardzo bolesny. Rozum tu nie ma nic do gadania, tu rządzą silne emocje.

          Polubione przez 1 osoba

  1. Ale z tą liczbą aut vs. liczba mieszkańców DM, to mam nadzieję, że dotyczyło wyłącznie mieszkańców dorosłych?
    Bo jeśli wszystkich, to strach się bać…
    Swoją drogą, w zeszłym roku przekonaliśmy się, że całkiem sporo miejsc parkingowych w podziemiach naszego bloku jest wynajmowanych. A że liczba mieszkań = liczba miejsc parkingowych, to dużo rodzin musi nie mieć auta wcale. Co w takim mieście jak nasze jest całkiem sensowne, jak policzyć koszty posiadania (ubezpieczenie itd.). Roczny abonament MZK dla 2 osób dorosłych kosztuje +/- tyle, co ubezpieczenie auta na rok, dwójka dzieci to 1/3 tej kwoty, a gdzie paliwo, parkowanie, przeglądy i ewentualne naprawy? Do pracy (jeśli w centrum) nie pojedziesz autem, bo parkowanie w centrum jest trudne, ograniczone czasowo do 4 h i bardzo drogie, zakupy dostarczą Ci do domu… Gdyby było więcej wypożyczalni, posiadanie auta byłoby już zupełnie nieopłacalne.

    Polubienie

    1. no pacz, przeoczyłam 😉
      Na osiedlu zaraz przy bloku jest spółdzielnia, a pod nią są garaże – wjazd z trzech stron budynku- podejrzewam, że nie wszystkie mają w tej chwili najemców. Tata ma w bloku (na wieżowiec 11 piętrowy są 3) dopiero od kilku lat, bo ma też garaż kilka przecznic dalej. ( Kiedy wybudowali te na osiedlu to nie chciał zrezygnować z dużego garażu na rzecz klatki z siatki w molochu, mimo że do pokonania miał tylko kilkadziesiąt metrów) Nie jest to wygodne miejsce do parkowania, ale za to prawie w klatce schodowej ;ppp Problem tylko, że się zastawia wjazd/wyjazd, a Tata mobilny, więc rzadko korzystam. Teoretycznie Misiek z Tatą mogliby nie jeździć autem do pracy, bo jeden z nich może zejść do biura w kapciach, a drugi ma ze 100-150 metrów do pokonania. No, ale budowy prowadzą po całym terenie, również za miastem, więc… nie wspomnę już, że na ranczo (tam jest hala warsztatowa) mają 15km i nie ma bezpośredniego dojazdu, no i w ogóle do nas też nie ma bezpośredniego dojazdu (mimo dwóch stacji kolejowych).

      Polubienie

  2. Nigdy w życiu nie miałam czegoś takiego jak jelitówka, nawet gdy w pracy był jakiś pogrom … bardzo dziwne. Poza tym, pomimo tego, że nieczęsto komentuję, zawsze Ciebie czytam, bo podoba mi się Twój rodzinny rwetes.

    Polityka … mam wrażenie, że partia rządząca w poszukiwaniu pupili, którzy będą wdzięczni, że w końcu się wybili i są w tv, szura chochlą po dnie.

    Polubienie

    1. I niech to „nigdy” już tak zostanie na zawsze, bo to nic przyjemnego. Rwetes- ładne określenie 😀
      Nie dalej jak wczoraj mówiłam głośno skąd oni ich biorą, casting czy co? Taki minister i prokurator w jednym, sam niewiele sobą reprezentujący oprócz zemsty, otoczył się „gówniarzerią”, która niby to prawo jakoś kończyła, ale z miernymi wynikami, więc tylko im pozostała partyjna polityka, wyniesieni na ekrany, robią sobie podśmiechujki z autorytetow i suwerena.

      Polubienie

      1. Mnie to już przestało dziwić, że nasze najlepsze uczelnie są gdzieś tam około 500. miejsca w rankingach światowych. Patrząc na tych wybitnych absolwentów robiących kariery, powinny być na około 1000.

        Polubienie

        1. No jeden taki za współautorstwo ustawy kagańcowej został właśnie wiceministrem, a co! Co śmieszniejsze ten pan swą karierę polityczną rozpoczął w partii Razem, ale widocznie uznał, że bycie prawicowym konserwatystą jest bardziej wymierne

          Polubienie

  3. Jak przeczytałam, że za ilość dzieci będzie zwiększana emerytura, to mnie poniosło, ale to jest dobry slogan do 500+, ale mogą się na tym nieźle przejechać. Jeszcze by mógł ktoś delikatnie uświadomić rolników, że dopłaty do ziemi będą mieli tylko wtedy, gdy pozostaniemy w Unii. Dalej nie będę się wypowiadać, bo mnie zblokuje, za niecenzuralne słówka…
    Dobrze, że udało Wam się cztero pokoleniowe spotkanie. Pozdrawiam

    Polubienie

    1. Rolnicy wiedzą, i większość z nich nie jest zadowolona z tych rządów. Wieś kojarzy się wszystkim z rolnikami, a tak naprawdę na tych obszarach to już tylko została ich garstka. Mam tu na myśli tych, którzy utrzymują się tylko i wyłącznie z roli. Takie mam wrażenie, przynajmniej tu na zachodnich obszarach, choć być może na południu i ścianie wschodniej, tak jak u większości, i oni mają sentyment to tej władzy.
      Ach, wyszło zupełnie przypadkowo i spontanicznie 🙂
      Serdeczności 🙂

      Polubienie

  4. Ciekaw jestem ile emerytury będzie pobierał Kaczyński, czy Krystyna Pawłowicz, jeśli jej wysokość będzie uzależniona od liczby dzieci 🙂 🙂 Księża też będą musieli się napocić by mieć za co żyć na starość. Ten rząd już nie ma skąd kasy brać i wymyślają najdurniejsze pomysły.

    Polubienie

    1. Z tego co się orientuję, to któryś z unijnych krajów ma dodatek do emerytury właśnie za liczbę dzieci. Osobiście uważam, że pracujący rodzice powinni mieć ulgę w podatkach. Nie żadne kolejne nowe plusy.

      Polubienie

      1. PiS zamiast się przyznać że rozdawnictwem wykańcza budżet, szuka sposobów żeby ratować sytuację, tyle że nie tędy droga. Już 500+ miało spowodować że Polacy zaczną rozmnażać się na potęgę i statystyki pokazują że wcale nie jest tak różowo. Teraz kombinują z emeryturami.

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s