Polowanie na…

Na fejsie widziałam zdjęcie zabitych zajęcy. Setkę. Ot, tak dla sportu. Tak. Myśliwi zabijają zwierzynę. I zdarza im się też ustrzelić człowieka.

W rządzie zaś zaczęło się polowanie na kasę. Naszą. Obywateli. Wszystkich. Nie tylko tych, co płacą podatki, pracując. Podniesiona zostanie akcyza na alkohol i papierosy. Przebąkując, że jest za duże spożycie trunków, więc podwyżka ma na celu również ograniczyć. Taaa… Pytanie retoryczne: dlaczego stacje paliwowe mogą mieć koncesję na alkohol? Sprzedając go przez całą dobę 7 dni w tygodniu.

Emeryci mają dostać 13 emeryturę, bo to duża grupa wyborcza, a przecież jeszcze wybory prezydenckie, więc trzeba im dać (jeszcze w przyszłym roku), a komuś zabrać, bo budżet to nie worek bez dna. To może niepełnosprawnym z ich funduszu solidarnościowego?

Nigdy nie byłam przeciwniczką podwyższenia wieku emerytalnego. Z rozsądku. Chociaż uważam, że samo podwyższenie tego systemu nie uzdrowi. Przyglądam się batalii o zniesienie 30-krotności składki na ZUS, która nigdy mnie nie dotyczyła, bo w moim życiu zawodowym miałam krótki epizod zatrudnienia na etacie. Ale mojego Tatę już na ten przykład tak, w czasie kiedy jeszcze nie pracował wyłącznie na własny rachunek. Dziś dotyczy to powyżej 400 tys. pracowników i ich pracodawców. Najbardziej zirytował mnie pomysł Lewicy, a konkretnie partii Razem, którzy są za, ale pod warunkiem, że będzie maksymalna emerytura. No, to jest totalna grabież! Nie dość, że już dziś uszczknie się komuś z poborów, to potem jeszcze przy emeryturze. Ciekawa jestem tej debaty w Sejmie, i co z niej wyniknie. Szkoda tylko, że znów ominięto zdanie ekspertów.

*

Z domowego frontu: nic nie jest takie, na jakie wygląda 😉 Nawet muszla klozetowa, zamontowana w końcu po tygodniu bytności Fachowca, późnym wczorajszym wieczorem… po czym, dziś rano zdemontowana- okazała się niewygodna ;pp  Serio, wszak przecież nie od kozery już wieki temu wprowadzono jakże adekwatne słowo: wygódka. Czekam na nową. Czekam też na nową umywalkę, bo ta zakupiona została oddana. Umywalka ma przyjść dopiero w czwartek, muszlę dziś ma przywieźć OM. I tak o to moje pobożne życzenie, żeby zamknąć temat łazienki na górze jeszcze w tym tygodniu się nie ziściło, ale to, że rozciągnie się jak guma do żucia i nie mam żadnej gwarancji, że zakończy się przed następną niedzielą, to nie przewidziałam w najbardziej katastroficznej remontowej wizji. A toaleta na dole jeszcze nawet niezaczęta. Przez chwilę miałam momenty grozy, kiedy to siedząc sobie z OM na kanapie i leniwie coś tam przeżuwając, między jednym a drugim kęsem, usłyszałam, że za rok, dwa, to trzeba będzie pion centralnego wymieniać. Coooo???– ryknęłam. Dlaczego nie od razu teraz?- pytam się, choć myśl o tym, że to przedłuży już i tak uciążliwy czas remontu powoduje u mnie ścisk wszystkich wewnętrznych narządów, to nie wyobrażam sobie kolejnej rozpierduchy w najbliższej przyszłości. I kiedy już snuję plany (wszak jestem techniczna i nawet po fachu) jak wymienić pion centralnego z wyłączeniem łazienki na dole, po wyremontowaniu jej teraz, żeby jednak nie przedłużać i nie wymieniać na tę chwilę, OM dzwoni do Taty. Uff… to on jak był ostatnio, stwierdził, że rury  od centralnego nie muszą być wymieniane, a OM o tym zapomniał. Myślałam, że go uduszę, taki stres mi zafundował!

Z frontu szkolnego i przedszkolnego:

Pańcio, na pytanie, jak jest w szkole, zawsze odpowiada, że fajnie, i to by było na tyle. O tym, że dostał 6+ z czytania, powiadomiła Tuśkę Pani ze świetlicy, bo Pani nauczycielka bardzo Pańcia pochwaliła, gdyż ta wyróżniająca ocena była za tekst dodatkowy, który dzieci nie miały zadany, żeby się nauczyć.

U Zońci żadna zmiana nie nastąpiła, choć może niewielka w tym, iż biegnąc z radością rano do dzieci w przedszkolu, w końcu z radością wita Tuśkę jak po nią przyjeżdża 😉 I coraz więcej mówi. Wpada z mamą do sklepu i od progu woła: daa eść!! da eść!! Po czym jak już dostaje do rączej bochenek chleba, odtańczy z nim taniec (obrotowy i w górę ręce) triumfu i radości, to wbija się w niego ząbkami, cała szczęśliwa.