Ograniczenia…

Nie chce mi się… nie mam siły…

Te słowa spokojnie mogłabym powiedzieć każdego dnia… Bo w jakieś części są one prawdziwe. Zanim wypełznę spod kołdry, mijają minuty, często godziny, bo nawet jak już to zrobię, to wracam… Każdego wieczoru zasypiam z energicznymi pomysłami na następny dzień, po czym budzę się… i energia ulatnia się jak powietrze z przekutego balonika. Potrzebuję czasu, drugiego śniadania i kawy na rozruch. Ból głowy mija, przestaje mi być niedobrze, wracam do tego, co sobie zaplanowałam poprzedniego dnia. Mogłabym odpuści, bo nikt mnie z niczego nie rozlicza, zakopać się pod ciepłym kocem z kubkiem malinowej herbaty i jakimś czytadłem. Miło, ciepło i przyjemnie… ale to tylko złudzenie. Ucieczka od prawdziwego życia.

Kiedy łapię się na tym, że z góry zakładam, iż nie dam rady (zrobić, pójść, pojechać), to zapala mi się czerwona lampka, że o to właśnie szukam wymówki i sama się odstawiam na boczny tor.

Los często serwuje nam różne ograniczenia, ale te największe są w naszych głowach. To one stawiają przed nami ścianę niemożliwości, którą boimy się, nie chcemy bądź z jakiejś przyczyny nie potrafimy zburzyć. Również z powodu złudnego komfortu, boimy się zmian- myśl zamienić w czyn. Z wygodnictwa, egoizmu, nie chcemy wyjść poza strefę naszego komfortu.

Ujęła mnie gdzieś przeczytana deklaracja, że ktoś w niedzielę wyborczą spędzi 10 godzin w podróży, po to tylko, by oddać głos i wrócić. Termin jest znany na tyle wcześniej, że jeśli komuś naprawdę zależy, to zagłosuje. I nie rozumiem, kiedy światli i świadomi obywatele tak łatwo rezygnują z tego, bo akurat na tę niedzielę mają inne plany… Nie kupuję tego.

Mamo, Misiek przyjedzie na wybory? Nie, on już od jakiegoś czasu głosuje w DM, przecież. 

Weekend zapowiadają ciepły i słoneczny, niech Was nic nie ogranicza, żeby go spędzić tak jak lubicie, chcecie, planujecie, ale również- w spełnieniu obowiązku obywatelskiego 🙂

Głos się liczy, jeśli go oddasz!

Reklamy

74 myśli na temat “Ograniczenia…

  1. Roksano,no to powiem ci o tej nietypowej porze:)) – jesteś bardzo mądrą kobietą!
    ech…mój Tata mnie edukował polityczne i obywatelsko…
    Slonecznej niedzieli zatem Tobie i Twoim bliskim!

    Polubienie

    1. Za czasów komuny człowiek się migał jak mógł- nigdy nie zapomnę, jak w klasie maturalnej wychowawczyni prosiła nas, żebyśmy przyszli na pochód 1-majowy… 84rok
      Dziś to przywilej, a wszyscy, którzy rozumieją, jak bardzo źle się dzieje, powinni potraktować pójście na wybory jako szczególny obowiązek.
      Dziękuję💕

      Polubienie

  2. O rany ale się głupio czuję :-Oooo
    Nie wiem czy mogę zaliczyć się do świadomych (światłość raczej poza moim zasięgiem:p), ale rzeczywiście tym razem nie będziemy głosować .
    Termin urlopu był zaplanowany zanim podano datę wyborów , kombinowaliśmy jakby to pogodzić ale odłożenie o dwa dni wyjazdu sprawi , że nie będzie miał on już sensu. O jakimkolwiek przełożeniu nie ma mowy.
    Niestety PIS zlikwidował możliwość korespondencyjnego głosowania poza Polską , więc nie mamy wyboru.
    Na moje usprawiedliwienie (sama jestem zła , że dwa głosy stracone) to pierwsza od lat nieobecność na wyborach.
    Na prezydenckie jechałam specjalnie do PL (choć i tak nie pomogło) Dzieci zagłosują na pewno a Babcia mam nadzieję , że jednak nie -przekonywałam jak mogłam.
    Pozdrawiam , zarumieniona ze wstydu …

    Polubienie

        1. Akurat w niedzielę jesteśmy w drodze i w zupełnie przeciwnym kierunku niż ewentualna (??) możliwość głosowania . Przy tym jak dużo ostatnio musimy jeździć z racji sytuacji , nie wyobrażam sobie nadrobić dodatkowe 1000 km . To już chyba łatwiej byłoby zrezygnować z urlopu w ogóle.
          Niejednokrotnie jeździliśmy do Polski tylko z powodu wyborów, dwa razy do ambasady (340 km w jedną stronę) ; tym razem niestety nie damy rady.
          Oczywiście , że mnie to samą wkurza i martwi ….z drugiej strony jak pomyślę ilu ludziom mieszkającym
          w Pl nie będzie się chciało pójść , to tym bardziej mnie trzęsie.

          Polubione przez 1 osoba

        2. Świechna, różnie bywa. Przykładowo, ja w Madrycie mam 3 komisje wyborcze do wyboru, więc ja mam super łatwo. Są jeszcze po jednej w Barcelonie, Maladze i Walencji, plus po jednej na archipelagach. Ale jak ktoś mieszka gdzieś w okolicach Bilbao, A Corunii czy Oviedo, to bez możliwości głosowania korespondencyjnego, którą zniesiono, ma prze-sra-ne. To jest cholernie duży kraj… a wielu ludzi pracuje 6 dni w tygodniu, w dodatku fizycznie. Na archipelagach też wystarczy, że pogoda siądzie i zawieszą promy między wyspami…

          Polubione przez 1 osoba

      1. no mam !
        aż mi się niedobrze robi , jak pomyślę o ogłaszaniu wyników
        i to poczucie , że tym razem jakby im pomagam :-O
        I zdałam sobie sprawę , że to przez to bezprawie, którego dopuszcza się partia rządząca;
        bo gdyby to była normalna partia to właściwie nie byłoby tego ciśnienia. W końcu gdyby był wybór
        KO czy Lewica , to w zasadzie niespecjalnie bym się tym ekscytowała i nawet przez sekundę nie
        ubolewałabym , że tym razem nie użyję swojego głosu.

        Polubienie

        1. No przecież, że przez to…
          Dziś naprawdę jest potrzebna mobilizacja, żeby nie mieli większości konstytucyjnej, bo wtedy z turbo przyspieszeniem wprowadzą zmiany w każdym obszarze jaki im nie pasuje. Dlatego KAŻDY głos się liczy, inaczej nikt i nic ich nie powstrzyma, chyba że ludzie wyjdą na ulice, ale już nie w pokojowych manifestacjach.

          Polubienie

        2. Ach, i nie jakby, bo dwa nieoddane głosy to jeden głos na PIS, pół głosu na KO, i reszta pół dzieli się na pozostałe partie, które wejdą- taką mamy ordynację, więc ci co nie idą również pośrednio głosują i to jest dramat!

          Polubienie

  3. Będę głosować. A co do reszty….. ja też nie mam zwykle ochoty zwlec się z łóżka i wcale nie jestem chora. A w każdym razie nie jestem chora fizycznie, doskwiera mi raczej jesienna depresja. Mam nadzieję, że szybko minie.

    Polubienie

                1. No pięknie, udało się:-) paznokcie wydają się jednak bardziej różowe niż wrzosowe, ale to rzeczywiście kwestia przekłamania aparatu i różnych odmian koloru. Zdjecie wrzucilaś na inną strone i po prostu udostępnilaś, tak?

                  Polubienie

                2. Na Onecie też była taka możliwość, tu w WP jest taka opcja, ale musisz wrzucić zdjęcie i potem niestety ono obciąża pamięć. Ale przynajmniej jest taka możliwość:)

                  Polubienie

                3. Tutaj działa tyle ile trzymasz zdjęcie w galerii:-) Potem, przy porządkowaniu swoich zdjęć widzisz coś, co wysyłałaś wieki temu, więc usuwasz, i wtedy znika też u tej osoby, której to wysłałaś.

                  Polubienie

                4. To logiczne, że tak jak z każdym wstawionym obrazkiem z galerii w poście, mnie bardziej nurtuje jak to jest z obrazkiem na stronie hostingowej. Mogę go sama usunąć, ale czy znika po jakimś określonym czasie…

                  Polubienie

                5. O, nigdy nie wiadomo. Nie wiem czym robisz swoje zdjęcia, ale gdy ogłoszono konkurs na zdjęcia komórkowe, to kto wie, czy nawet w zbiorach blogerki coś by się nie znalazło:)

                  Polubienie

                6. Ja się już nawet nie biję:-) Odkąd zauważyłam, że moja komórka jest nawet na wywołanych zdjęciach całkiem ok, przestałam się przejmować noszeniem większego, bardziej profesjonalnego (choć nadal amatorskiego 😉 aparatu. Dorobiłam sobie do tego teorię, że na bloga wrzucam zdjęcia tylko z aparatu komórkowego i jakoś leci:-)

                  Polubienie

                7. Mnie te myśli nachodzą najczęściej na wyjazdach w plener, bo brakuje mi możliwości totalnego przybliżenia, lepszego wykadrowania przez okular, ostrości… no tych wszystkich funkcji, które miał mój nikuś, a z drugiej strony za dobre zdjęcia robi telefon, który i tak byłby częściej w użytku. Ech… j

                  Polubienie

    1. Oj, powinni jak ważny.
      „Zagraniczni” wyborcy mają „pod górkę”, bo do lokalu wyborczego często muszą pokonywać kilkaset kilometrów- tym większy szacun. Ale wiem jedno, że jak jest ważna chwila, to wszystko można pogodzić i tak naprawdę tylko choroba i smierć usprawiedliwia 😉
      I błędne jest myślenie, że inni mają to w doopie, to jak raz nie pójdę… choć się nie dziwię, że ono się pojawia. Ale jak inaczej walczyć ze złem? Być patriotą?

      Polubienie

      1. Nie tylko dlatego mają pod górkę.
        Również dlatego, że na forach są wyzywani, że „Uciekli sobie, a teraz chcą nam tu w Polsce życie urządzać! Powinni mieć zakaz głosowania, skoro nie płacą tu podatków!!!”.
        Milion razy to widziałam. Gdybym była mniej odporna na takie… 😦

        Polubienie

        1. Tu pokutuje opinia o Polonii w Stanach- leśnych dziadków, co to 30-50 lat temu wyemigrowali, w Polsce bywają raz na 10 lat albo wcale, którzy zza oceanem tak naprawdę niewiele osiągneli- często nawet nie znają perfect język ang.- więc udzielają się ze swoim „patriotyzmem”. Szczerze? Uważam, że jak ktoś żyje całą rodziną już kilkadziesiąt lat poza Polską, z którą nie ma już żadnych kontaktów poza ewentualnie wyjazdami turystycznymi, to powinien sam zrezygnować, bo żyje w oderwaniu od krajowej rzeczywistości. Co innego emigranci zarobkowi, nawet ci długoletni, którzy zamierzają wrócić, być może dopiero na emeryturze, ale jednak. Gdy weszliśmy do UE, status emigranta już nie jest jednoznaczny, ale wciąż kojarzy się z tymi ze Stanów. Polacy żyjący na emigracji w Europie, to tak naprawdę europejczycy, którym zależy na dobru wszystkich krajów, bo to w pewnym sensie naczynia połączone.

          Polubienie

          1. Ale nikt nie uwzględnia tych odcieni szarości. Jest B/W. 😦
            A jak się kiedyś usiłowałam odzywać, to w dobrym wypadku zapadała cisza. w gorszym „Twoje dzieci w PL głosują za siebie, i wystarczy”. W najgorszym… no cóż, przemilczę.

            Polubienie

  4. Ja dziś się przekonałam, że będę miała problem z dojazdem na wybory, bo rozkopali mi ulicę i to po obydwu stronach, przy której głosuję i nie ma możliwości zawrócenia do lokalu, a niestety, ale parking jest w sporej odległości, a przy lokalu wyborczym jest zakaz zatrzymywania i postoju. Najgorzej jest, gdy trzeba dowieźć starszą osobę. Moja Mamcia mając 91 lat, też wybiera się głosować, bo już ma dość pewnego pana, czyli będę na wyborach dwa razy – raz sama, raz z Mamcią, tylko w różnych miejscach…

    Polubienie

    1. Ogromne uznanie dla Mamci i dla Ciebie się należy! Że się jeszcze chce! To takie budujące!😍 Mogę tylko żałować, że moja Teściowa już nie uczestniczy, a jest o dekadę młodsza.
      Dobrze, że pogoda będzie na przekór tym logistycznym przeciwnościom.
      💖🌞

      Polubienie

    1. Zawsze przed wyborami zachęcałam do uczestnictwa w nich, niezależnie od sytuacji, bo takie mam poglądy, że to nasz obywatelski obowiązek. Ale, gdy w państwie nie dzieje się źle, w miarę dobrze funkcjonuje, a polityka aż tak nie demoluje nam życia i nie ma dramatu, że ta czy inna opcja ( pamietam jaki szok był dla mnie jak SLD wróciło do władzy, a w praktyce nie okazali się tacy źli ;)), ale po 2005-2007, wiem jedno, że JK nie powinien mieć władzy w rękach, co dobitnie potwierdziły ostatnie cztery lata! Dlatego mobilizowanie jest jak najbardziej wskazana!

      Polubione przez 1 osoba

  5. Kochana
    Każdy ma momenty słabości, rozgoryczenia, bezsensu.
    To prawda, że wszystko „siedzi” w naszej głowie!
    Ja czekam wciąż na telefon od lekarza w sprawie operacji.
    I im bliżej, tym bardziej czuję strach!
    Dobrze, ale teraz 😀🥗☕🌞🌼🥟.
    Taki mam plan na dziś i miły rodzinny weekend❤️🤗
    Zdrówka, pogody ducha, serdeczności życzę na kolejne udane jesienne dni 🍁🏵️🙋

    Polubienie

    1. Jestem z Tobą w Twoim strachu, bo aż za dobrze pamiętam swój… 😦
      Walczyłam o swoją operację 1,5 roku, bo mi zależało na metodzie – aż o Min. Zdrowia się oparło, bezskutecznie w sumie. W dodatku wtedy kolejki były na 7 lat do przodu…
      A potem koleżanka-lekarka zadzwoniła, że jej szpital dostał hiper-ekstra dofinansowanie i jeśli chcę, to za DWA DNI mam przyjechać na konsultację przed zabiegiem, bo muszą tę ekstra kasę wydać do końca roku i robią łapankę na pacjentów. Nigdy, ani wcześniej, ani później, nie trzęsły mi się ręce tak bardzo…

      Polubione przez 1 osoba

  6. Mogłabym zatytułować „Jak blogi wpływają na życie w realu a może i nawet na historię ” 😉
    A było tak : kiedy ogłoszono termin wyborów , data naszego urlopu była już dość dawno ustalona a z racji charakteru naszej pracy , niemożliwa do zamiany.
    Od początku więc wiedziałam, że tym razem , nie będziemy mogli spełnić naszego obywatelskiego obowiązku;
    trudno było się z tym pogodzić , no ale w życiu nie zawsze jest tak jak się chce (powiedziałabym, że raczej rzadko).
    I pojawił się ten post Roksanny ! I dotknął tego miejsca, w którym i tak było niespokojnie , padł na żyzną glebę
    wątpliwości i wyrzutów sumienia , że w takiej chwili i takiej dramatycznej sytuacji , naszej obecności nie zaznaczymy.
    Potem Izaszjg napisała , że ma aż tyle komisji wyborczych w Madrycie i ziarno niepokoju kiełkowało coraz
    mocniej. W końcu nie wytrzymałam , najpierw sprawdziłam , gdzie mamy najbliższą komisję wyborczą
    (o rety nie wiedziałam , że tak dużo ; bo w zasadzie jeździliśmy na wybory do Polski) , potem zmieniłam rezerwację
    hotelu (skróciłam nam wakacje :-Ooo ) i zarejestrowałam się w komisji , do której dojazd zwiększy nam drogę
    na urlop tylko o ok 260 km 😉 Zdążyłam prawie w ostatniej chwili, bo za godzinę kończyła się możliwość rejestracji.
    I tym sposobem wpis Twój Roksanno i komentarz Izyszjg, spowodowały zmianę naszych planów wakacyjnych
    a kto wie , może i historii , bo przecież każdy głos ma znaczenie i każdy może być tym decydującym 😉

    Jestem bardzo zadowolona, że tak udało się wybrnąć z sytuacji , bo naprawdę miałam
    potworne wyrzuty sumienia ; tym większe im bliżej wyborów i im więcej wystąpień miłościwie nam panujących.

    Pozdrawiam serdecznie :***

    Polubienie

    1. Strasznie się cieszę 🙂 Nawet nie wiedziałam, że w jakikolwiek sposób wpływam… zwyczajnie ogłaszałam swoje zadowolenie, że mam prosto i wygodnie, a tu o, proszę. :O
      Nawiasem, teraz na FB grupie Polek w Hiszpanii obserwuję coraz liczniejsze pytania z gatunku „dziewczyny, czy ktoś będzie jechać autem z X do Y na wybory i można by było się zabrać razem?” Ludzie się organizują… 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s