Szkolne rozterki… ;)

Chcielibyście wrócić do szkoły? Ja jakoś niekoniecznie (przedwczoraj obejrzałam „7 uczuć” Marka Koterskiego), choć wspominam ten czas bardzo dobrze, z uśmiechem na ustach… (nawet dziś w rozmowie telefonicznej z Przyjaciółką wspominałyśmy, jak chętnie do niej uczęszczałyśmy) acz, może to dlatego, że ogólnie nie tęsknię za żadnym czasem minionym, skupiając się na tu i teraz…

W obecnej chwili to cieszy mnie fakt, że moje dzieci skończyły już swoją edukację, choć z ręką na sercu, to od ich liceum jakoś nie bardzo się nią przejmowałam, choć kilka pożarów było…

Mamo, czy ty musiałaś z nami siedzieć przy lekcjach? Bo ja niczego takiego nie pamiętam- wzdycha Tuśka, dodając- jak dobrze, że już weekend, bo jak dziecko chodzi do szkoły, to rodzice też jakby… No i to jest prawda, bo trzeba wstać o określonej godzinie, dostarczyć ucznia do budynku, najlepiej z odrobionym zadaniem domowym i śniadaniem zapakowywanym w lunchboxie, potem go odebrać, zapytać o zadanie domowe, a najlepiej samemu sprawdzić, dostarczyć na zajęcia dodatkowe…

Minęły dopiero trzy tygodnie, a Tuśka jojczy nad Pańciem, który delikatnie mówiąc, kompletnie nie przejmuje się szkołą, w której dla niego- jak na razie- najważniejsza jest…PRZERWA! 😀 Pańcio czyta sprawnie oraz liczy, potrafi przeczytać każde długie polecenie ze zrozumieniem, ale jeśli chodzi o sprawy manualne, czyli pisownia w linii i rysunek… to jakaś masakra! Nie pamiętam, co mieli narysować, ale użył tylko dwóch kolorów- czarny i brązowy :O No cóż… Mają już książki i Pani zadała im uzupełnienie 20 stron w ciągu dwóch tygodni, nie zadając innych prac domowych w tym czasie. Tak też brzmiał komunikat w Librusie, który dwukrotnie przeczytała Tuśka. Pańcio uzupełniał, niekoniecznie po kolei i niekoniecznie codziennie i tak dochrapał się dwóch minusów, którymi w ogóle się nie przejął w przeciwności do jego mamy, która postanowiła rzecz  wyjaśnić, bo biorąc pod uwagę średnią dwie strony na dzień to i tak był do przodu z wykonaniem zadania. No i usłyszała, że to nie przedszkole, że trzeba robić po kolei, że Pani mówiła uczniom, iż będzie codziennie sprawdzać, a jak zapytała się Pańcia, dlaczego nie zrobił, to zamiast pokazać kolejne zrobione strony, to odpowiedział zgodnie z prawdą, że poprzedniego dnia nie odrabiał, bo był…na taekwondo 😀 I kompletnie się tym nie przejął, mimo iż Pani postraszyła, że trzeci minus to jedynka. Wystraszyła się Tuśka. Trochę się podśmiewam i każę wyluzować, bo przejęte to moje Starsze Dziecko jakniewiadomoczym. Najbardziej tym, że Pańcio szkołę traktuje dość lekko.

70855328_469686533758219_2120914421961195520_n

cudna kalina 🙂

 

Słuchałam przez chwilę premiera, który grzmiał, że to oni są gwarancją rozwoju i stabilności dla przedsiębiorców. W piątek byłam u kosmetyczki, właścicielki gabinetu, która jeszcze do niedawna zatrudniała jedną osobę, i która powiedziała tylko, że choć nie zna dokładnie programów kandydujących partii (ktoś obiecuje przywrócenie handlowych niedziel, ale nie wiem kto), ale obecnie rządzący już tak dopiekli, że jedno wie, iż na nich nie zagłosuje.

Się wzięłam i zepsułam… kicham, kaszlę, stan podgorączkowy, czyli ogólnie niefajnie. A jutro znów do DM, bo w środę szpital i piguły. W planach miałam wcześniejszy wyjazd, żeby ogarnąć mieszkania, ale w obecnym stanie wątpię, żebym miała siłę, której ogólnie przecież nie mam.

Miłego tygodnia! 🙂

 

Reklamy