(Nie)wyobrażalne…

Okrucieństwo ludzi jest niewyobrażalne, bo trudno sobie wyobrazić, że ktoś wywozi do lasu psa, zostawiając go przywiązanego do drzewa na pastwę losu, a co dopiero nieprzytomnego człowieka potrzebującego medycznej opieki. Ze strachu przed poniesieniem konsekwencji  prawnych zatrudniania na czarno. Życie ludzkie nic niewarte w obliczu kary finansowej…

Na urodzinowym przyjęciu Rodzinnej był nasz ksiądz. Akurat tak się składa, że Ukrainiec, który uratował życie czterem osobom w karambolu na S3 w tym trójce dzieci, mieszka u niego na plebanii, więc z pierwszej ręki poznał relacje. Kierowca tira, który ten wypadek spowodował, chwilę wcześniej wyprzedzał jego ciężarówkę ze sporą prędkością. On sam jechał na tempomacie ustawionym na 88km/h… „Anioł z Ukrainy” jak go nazwała Pani, którą  wyciągnął z auta chwilę przed jego spaleniem, nie wahał się ani sekundy z pomocą, przeciwnie do tego, którego brawurowa jazda była przyczyną śmiertelnego karambolu. Nie, nie był w szoku, nie zapadł też w stupor… Nie napiszę nic o jego zachowaniu,  bo śledztwo trwa…

Kilka lat temu, na drodze do mojego ŚM, której kawałek remontowali i poszerzali, więc ruch odbywał się wahadłowo regulowany światłami, rozpędzona ciężarówka nie zdążyła wyhamować i uderzyła w osobówkę. Wtedy zginęła trzyosobowa rodzina. Od tamtej pory, jak mi siedzi na zadzie auto ciężarowe, bo korek, światła, roboty drogowe, to czuję się nieswojo i jak tylko jest to możliwe, to noga na gaz i do przodu, jak najdalej od tego potencjalnego mordercy. Bo dla mnie właśnie nim jest, jeśli swoją jazdą sprawia zagrożenie. Nagminnie kierowcy tirów łamią przepisy, nie przestrzegając prędkości i nie zachowując bezpiecznych odległości. Gwoli ścisłości kierowcy pozostałych pojazdów też nie są święci, co pokazują statystyki odnośnie wypadków.

Chyba we krwi mamy nieprzestrzeganie przepisów. Gdyby właścicielka zakładu stolarskiego zatrudniała pracowników na umowę, to pewnie wezwałaby pogotowie, kiedy jeden z nich zasłabł. Gdyby przestrzegała przepisów BHP w swoim zakładzie, to w ogóle do takiej sytuacji nie musiało dojść.

*

ZUS na piśmie wyraził swą opinię, że na podstawie dokumentacji jaką posiada, przedłuża mi całkowitą niezdolność do pracy na okres dwóch lat. A jednak. Właśnie sobie uzmysłowiłam, że zaraz będzie pięć lat, jak bujam się ze wznową, i mija 2,5 roku, gdy przy pomocy piguł i własnej dyscypliny trzymam skorupiaka w ryzach. Dziś wyruszam po kolejną dawkę, nie zważając (tak naprawdę to jestem przerażona) na to, że w mieszkaniu zapewne jest, jak w rozgrzanym piekarniku, a jutrzejszy dzień- według Wyborczej- właśnie to w DM ma być najgorętszy. Mam zamiar się po otrzymaniu piguł (innej opcji nie przewiduję!), wieczorem ewakuować się na wieś, pytanie tylko, czy nie opadnę z sił… Szczególnie że to późne popołudnia są teraz z najwyższą temperaturą, która utrzymuje się do późnych godzin wieczornych i lepiej trasę pokonywać z rana.

Uważajcie na Się!

 

Reklamy

64 myśli na temat “(Nie)wyobrażalne…

  1. Słyszałam o tym , że Ukrainiec ludzi ratował , nie zważając na niebezpieczeństwo ; jestem pełna podziwu , bo płonący samochód mnie samą napawa ogromnym lękiem. Swiat jest piękny takimi ludźmi właśnie.
    Co do kierowców TIRów mam niestety o nich nie najlepsze zdanie (wiem, że na pewno są odpowiedzialni i jeżdżący bezpiecznie , ale niestety chyba w mniejszości) i od kiedy Europę Zachodnią opanowali „nasi” jest coraz więcej wypadków TIRów na autostradach w DE. Pędzą jak szaleni , wyprzedzają się (często na zakazie nawet) , mimo iż różnica prędkości jest minimalna i blokują pas na kilometry , piszą sms , gapią w ekrany tabletów …..Niestety muszę dużo podróżować i jestem przerażona. W niedzielę w DE nie wolno TIRom jeździć (tylko wyjątki mają pozwolenia) , ale jak już jest godz 20 „nasi” uważają , że niedziela minęła i ruszają . Wtedy i my często ruszamy do domu i zawsze ten sam obrazek : tylko polskie , ewentualnie wyjątkowo ukraińskie czy białoruskie , niemieckie ruszają ( jest ich znacznie mniej) parą godzin później ….no bo „głupi” Niemcy przestrzegają „głupich” przepisów….
    Też boję się mieć na ogonie ciężarówkę , tym bardziej , że na prawdę smartfony są w użyciu nagminnie;
    powinien być jakiś system, że podczas jazdy wszystkie te urządzenia nie działają , trzeba poczekać do parkingu.
    I oczywiście, osobowi nie są lepsi , tylko skala rażenie w razie czego mniejsza i nie mają tego poczucia, że są Goliatami.
    Sama znam chłopaka , ćpającego i właśnie zdał egzaminy i będzie jeździł TIRem ….jak się nie bać!
    Ojej, przetrwaj jakoś bezboleśnie ten upał ; u nas też ma być jutro 37 , jadę z Mamą na badanie do szpitala ale na godz 8 to może wrócimy przed najgorszym.
    Mocno , mocno ściskam i zaciskam, żeby gładko poszło ::***

    Polubienie

    1. Nie wiem jak ten sprawca, ale Pan, który ratował, jechał na prom do Świnoujścia- szczęście dla uratowanych, że akurat w dzień świąteczny miał ten wyjazd.
      W mieszkaniu jest 27 stopni, leżę pod wiatrakiem, za dwie godziny odważę się otworzyć okno. Nie wiem jak przeżyję tu jutrzejszy dzień, ale choćbym miała po nocy jechać, to na drugą nockę się nie piszę 😉
      Zaciskaj 😘😘😘

      Polubienie

  2. Ale ten świat mały!!

    Podziwiam takich ludzi, bohaterów
    Nie wiem, czy ja bym się sprawdziła w takiej sytuacji
    Nie mu Bóg błogosławi !

    Trzymaj się a piguły niech robię swoje
    I nie wyparuj tam!!

    Polubienie

  3. Z tym nieprzestrzeganiem przepisów to nie jesteśmy jedyni stanowczo 🙂 tylko… wśród tych nieprzestrzegających mamy najmniej zdrowego rozsądku.
    Mój osobisty zięć, Anglik, pracował dwa lata w sklepie franczyzowym sporej sieci, też angielskiej. Wypisał się z tego interesu błyskawicznie w momencie, jak o dziwo zdarzyło mu się zachorować i dzięki temu się dowiedział, że nie jest ubezpieczony. Dwa teoretyczne lata składkowe do emerytury też poszły w piach, nie do odzyskania, przecież życia sobie nie wydłuży. Na paskach wypłaty niby wszystko było OK powyliczane, składki tam figurowały, kwota netto zgadzała się z kwotą przelewu, tylko National Insurance nic nie wiedziało, że on jest gdziekolwiek zatrudniony. Jakoś mało go pocieszył fakt, że ta franczyza pół roku później zbankrutowała, bo i skarbówka dorzuciła swoje trzy grosze. A firma franczyzująca znana w swojej branży, żaden anonimowy rolnik z polem truskawek do zebrania…
    Natomiast u mnie… panuje pogląd, że przepisy są dla ludzi, a nie odwrotnie. 😀 Więc też czasem zatrudniają na czarno albo szaro, ale nie przesadzają z tym za bardzo. Umiar we wszystkim. 🙂 Jak lekko przekroczysz prędkość na prostej drodze, to w sumie nikt nic ci nie zrobi, nawet jadący za Tobą radiowóz. Ale jak zrobisz to samo w strefie szkolnej albo śródmiejskiej, to natychmiast będzie „dzień dobry, 200 € pan płaci za tę przyjemność”. Jak zaparkujesz na rondzie (!), to przejeżdżający radiowóz zrobi ze dwa kółka, żeby ocenić, jak to zrobiłeś. Jeśli bez blokowania ruchu / stwarzania zagrożenia, to pojadą spokojnie dalej, jeśli nie… Ogólnie, całkiem sporo rzeczy można zrobić pod samym nosem policji, jeśli robi się je z głową i nie stwarza zagrożenia. Ale spróbuj stworzyć jakiekolwiek… Zaczynamy rozmowę od 100-200 euro, przy 500 często dokładają utratę prawa jazdy, a gdzieś tak koło 700-800 terapia na wyciszenie umysłu w postaci posiedzenia sobie za kratkami robi się bardzo prawdopodobna. A spróbuj kogokolwiek uderzyć, z własnym dzieckiem / żoną / psem włącznie… Nadmiar agresji leczy się odosobnieniem = wyciszeniem. Nie przez zemstę społeczeństwa, jak w PL, tylko na zasadzie „jak posiedzisz, to będziesz mieć czas na przemyślenia – terapeutę dostaniesz do pomocy”

    Polubione przez 1 osoba

    1. To prawda, że zdrowego rozsądku nie mamy w nadmiarze. A ja dziś przekonałam się, że muszę swoją Ceśką bardziej uważać jak wymijam choćby rowerzystów- z jeszcze większym zapasem. Jak jedzie na hybrydzie, to jej nie słychać, więc pani, która jechała blisko pobocza, nagle mi wyjechała na środek szosy- nie wiem, która z nas bardziej się wystraszyła.
      Wiesz, za każdą franczyzą stoi człowiek i dopóki płaci swój haracz- procent- to nikt mu się nie wtrąca- oprócz kontrolujacych urzędów- jak są ludzie zatrudnieni i ile zarabiają. Ale tu był ewidentny przekręt, jeśli na papierze wszystko było uwzględnione, a składki nie opłacone. Z tego co pamiętam, to u nas w Płatniku druk puszczony już do ZUSu, czyli zgłoszone ubezpieczenie ma adnotację, innymi słowy wyglada ciut inaczej. Moja Przyjaciółka ma tak 5 lat wycięte- własny-już były- mąż ją okłamał, że ma zatrudnienie w jego firmie.

      U nas na tym wyciszeniu, to połowa społeczeństwa aktualnie powinna przebywać 😜

      Polubienie

      1. Nie no, powinien się wtrącać franczyzodawca, żeby mu nikt reputacji nie zepsuł, nie? Zaniedbał… i dupa.
        Nie wiem, czy tam paski też się jakoś różnią po ZUSie, ale zrobione były wiarygodnie. A przekrętów to tam było tyle, że cała firma powinna być w ciągłym ruchu wirowym 😀 😀
        A nie no, na wyciszenie to trzeba sobie jednak zarobić udowodnionym złamaniem jakiegoś przepisu, prewencyjnie mimo wszystko nie wsadzają. 😀 Ale za to, jak już cię mają zamiar wsadzić, to grzecznie pytają, które więzienie sobie wybierasz. Kultura…

        Polubienie

        1. Teoretycznie. Bo w praktyce to „pilnuje”obrotów i czy towar jest dobrze wyeksponowany, różnorodny i takie tam. W zatrudnienie nie wnika, bo to nie on ponosi związane z tym koszty. To kontrolują różne urzędasy.
          Prawie jak wybór sanatorium 😀 Czytałam, że u nas właśnie mają ukrócić skierowania do konkretnego- to w NFZ- cie będą decydować, więc szanse, że w PL będzie można wybrać sobie miejsce wyciszenia- znikome 😜
          U Cię dziś tez taki duży skwar? Ja jeszcze nie wyszłam ( to znaczy wyszłam spod prysznica), a już nieżywa jestem. Chyba się zakicham!

          Polubienie

          1. Znaczy, że jak ktoś będzie potrzebował leczenia nóg, to go wyślą do sanatorium pneumologicznego? suuuper….
            Właśnie zniszczyłam tę nową cywilizację, co mi na podłodze już usiłowała tworzyć system plemienny, i jestem mokra jak szczur, a jest dopiero 24 C. W planie na dziś 37, na kolejne 4 dni 40-41. Bardzo nie lubię włączać klimy, bo to się wiąże z pozamykaniem okien, ale trzeba będzie, w ramach ratowania życia…

            Polubienie

            1. Jak onkolog w Zusie wydawał orzeczenie w sprawie ubytku zdrowia z powodu złamania nogi, to co się dziwisz?😜
              Ja właśnie siedzę w zaciemnionym mieszkaniu, wiatrak szumi, mam 28, 6 na zewnątrz 35 i chętnie włączyłabym klimatyzację, ale jej tu nie ma 😡Nie dostałam też piguł, więc… ech…

              Polubienie

                1. Ach, żeby 😊
                  Wodę kazał mi żłopać! Czy litry dziennie. Kończę właśnie 1,5, więc na inne płynny to u mnie już miejsca nie ma, i tak biegam do łazienki co chwilę.

                  Polubienie

                2. Wodę… jak jakieś zwierzę! 😀 Nie martw się, mnie też kazali dużo pić, ale nie określali czego. Chociaż w konsultacjach rodzina się sprzeciwiła popijaniu wyłącznie wina, paskudy jedne.

                  Polubienie

  4. Musiałam dziś jechać autobusem z Milenką do logopedy i myślałam, że zejdziemy. Jutro ma być gorzej, więc będziemy siedzieć w domu!

    Kiedy usłyszałam o tej sytuacji, pomyślałam, że ona go zabrała do lasu, by się przewietrzył. Serio. Bo mu duszno. Nie przyszłoby mi na myśl…

    Polubienie

    1. Słuszna decyzja. Współczuję, ja jutro będę się przemieszczać taksówkami po DM.
      Bo człowiekowi w głowie się nie mieści, że można być tak bezdusznym i okrutnym… wystarczyło zadzwonić po pogotowie…

      Polubienie

  5. Lekko tam na stałym lądzie nie macie. Aż nie zazdroszczę, chociaż rozglądałam się dzisiaj w sklepie za powiewną sukienką i nie kupiłam jej w końcu, bo stwierdziłam, że tutaj nam upały nie grożą i tylko zawalę sobie szafę. O sposobie jeżdżenia Polaków słowa nie napiszę … nawet jak widze kobietę, która z niemalże wywalonym językiem rozpycha się przy wyjściu ze sklepu i wymusza na mnie pierwszeństwo, bo musi wyjść pierwsza to … wiem, że to nie Irlandka. I tyle.

    Polubienie

    1. Ha! To przeciwnie niż ja, bo jak zobaczyłam, że u mnie w niedzielę ma być 37, to zajechałam po drodze do CH- parking w podziemiu więc przy okazji przeczekałam aż z 34 spadło na 31 i o 19 godzinie z dwiema zakupionym letnimi sukienkami (na jutro mam w torbie z cienkiego przewiewnego lnu, ale czarną, więc..) dojechałam do celu 😀 Nigdy w życiu nie posiadałam tylu sukienek i to zakupionych w tak krótkim czasie.
      Mnie irytują takie zachowania, i to, że ludzie nie zwracają uwagi, że najpierw się wychodzi lub, którą stroną chodnika się chodzi…

      Polubione przez 1 osoba

      1. He, he ja też 2 nabyłam, wykorzystując sukienkowy limit na parę lat 😉
        W zeszłym roku na urlopie też kupiłam 2 (chociaż wtedy nie pasowały ale były cudne i nie mogłam się powstrzymać) i tak mam 4 cieniutkie na upały – tylu sukienek na raz to całe wieki nie miałam; pewnie we wczesnym dzieciństwie :p Teraz jeszcze tylko muszę zacząć w nich chodzić . Parę razy już w ręce miałam ale jakoś zawsze w końcu i tak w spodniach z domu wychodziłam. Może jutro z okazji 38 stopni 😉
        Serdeczności przesyłam na dzisiejszy dzień :****

        Polubienie

        1. Ja nawet we wczesnym dzieciństwie tylu nie miałam 😀 Normalnie jestem w szoku ( 5 w tym roku!!!) co to się robi z człowiekiem na stare lata 🤪
          I wyobraź sobie, że czwarty dzień z rzędu będę w sukience 😆 Co to upały robią z człowieka 😜
          Dzięki 😘😘😘 zaraz się zbieram

          Polubienie

  6. Nasze wakacje o mały włos by się skończyły tragicznie…staliśmy na czerwonym na skrzyżowaniu , nagle z lewej strony wyjechał tir, prosto na nas, tylko szybka reakcja Krzycha polegająca na błyskawicznym zjechaniu na prawy pas i fakt że na tym prawym pasie akurat nie było żadnego auta ,nas uratowała. Przy prędkości jaka poruszał się kierowca tira, nie mielibyśmy żadnych szans

    Polubienie

  7. Słyszałem o tej sprawie w dzienniku bodajże i powiem Ci że to wyjątkowe skurwysyństwo… Ogólnie Ukraińcy nie mają u nas łatwo, nie dość że pracują za mniejsze pieniądze to jeszcze na czarno… Układałem kiedyś kostkę u właściciela tartaku który zatrudniał samych Ukraińców. Opowiadali że gdy przychodziła kontrola to kazał im uciekać na łąki, a traktował ich gorzej jak psy… Zresztą jak można oczekiwać że Ukrainiec będzie dobrze traktowany, skoro Polak Polaka nie potrafi poszanować…

    Polubienie

    1. Medal zawsze ma dwie strony, wiem, bo i zięć ich zatrudnia i mój tata. Najczęściej zarabiają więcej, bo pracują tez więcej, gdyż zależy im na kasie. Niestety najczęściej to nie są żadni fachowcy mimo papierów, więc trzeba ich najpierw przyuczyć.
      Masz jednak rację, że z szacunkiem- obustronnym- u nas jest na bakier. Jedni i drudzy (pracodawcy i pracownicy) maja z tym problem.

      Polubienie

        1. Raczej nie.
          Tylko papier to papier. I to ich „ale na Ukrainie to tak”… i mojego Taty „ nie jesteśmy na Ukrainie” 😉
          To samo z dyplomem- nasze uczelnie kiepsko uczą. Bo u nas wcale nie jest lepiej, gdyż np. tacy spawacze z papierami, którzy tylko w swym dorobku spawali elementy ogrodzeniowe, czy kwasówki i uważają się już za dobrych spawaczy, nie pospawają rur, bo tu spaw jest całkiem inny. No i spawanie w wykopie- sieci- tez wymaga doświadczenia. Tata zawsze robi na warsztacie egzamin takiemu ewentualnemu pracownikowi- 80% jak o tym słyszy, to się nie zjawia, a z pozostałych to 5 % nadaje się, żeby zainwestować w ich naukę.
          Zgłosił się do niego Ukrainiec, inżynier, jako spawacz z doświadczeniem w Polsce, ale poległ, choć jak mu Tata dał projekt do czytania, to potrafił, więc nie głupi 😉. Chce być spawaczem, bo lepsze zarobki, ale musi nabrać praktyki…
          Tak samo jest z naszymi magistrami i inżynierami zaraz po studiach. Niewiele potrafią. Misiek o tyle jest do przodu, że od samego początku studiów siedzi mocno w praktyce, bo i w projektach i wykonawstwie- jego praca magisterska to sieć, którą sam realizował i nadzorował w realu… Problem tylko taki, że pani promotor nie bardzo się w tym orientuje 😀

          Polubienie

          1. Och, te milion lat temu, jak pisałam swoją pracę z literatury, to moja pani promotor też się kiepsko orientowała, bo ją interesował okres o 200-300 lat wcześniejszy. 🙂 Ale to bardzo mądra kobieta była generalnie, więc zwyczajnie i bez zadęcia poprosiła mnie o dostęp do moich materiałów, bo musi się obczytać. No i obczytała się na blachę, tylko problem (?) był ten, że korzystanie z dobieranych przeze mnie materiałów poprowadziło ją samoistnie moim torem myślenia, więc na obronie miałam niezły ubaw z doboru i kolejności pytań – toczka w toczkę to samo, o co pytałabym ja. 😀 Włącznie z tematem, którego nienawidziłam i nie umiałam, niestety…

            Polubienie

            1. 😀 obie zdałyście egzamin 😉
              Na technicznych uczelniach wykładowcy przedmiotów zawodowych to osobniki w większości, dla których uczelnia nie jest ich Alma Mater, więc wiedza, która przekazują nie powinna być tylko akademicka, a z tym bywa różnie. Może dlatego, że to dla nich przyszła konkurencja? 😉

              Polubienie

              1. Nie, nie dlatego. Z powodu, który dla mnie był jednym z głównych argumentów za wypisaniem się z „życia akademickiego”. Otóż cała kadra z dumą powtarza „my nie jesteśmy szkołą zawodową”. Jakaś nobilitacja, że nie uczą w technikum (gdzie wielu zaczynało przygodę z dydaktyką jako nauczyciele zawodu, czyli niższa kasta), tylko na och, ach, o ile wyższym poziomie… Oni się nie będą zniżać do pokazywania, jak to się robi praktycznie. „Od praktyki to są technika zawodowe, my szkolimy teoretyków.” Tyle, że na studia przyjmują ludzi po liceach, rzadko kiedy po technikach… No i w efekcie wypuszczają dyletantów, nie umiejących zastosować wiedzy w praktyce. Jak widziałam tę rozpierającą ich dumę, że oni nie praktycy, to mi włos rzednął, zęby zgrzytały, a wątroba puchła. Wszelkie perswazje, że to jednak niekoniecznie tak powinno być – grochem o ścianę. Własne ego ważniejsze, niż praktyczna przydatność tego, co się robi. Bo ilu absolwentów zostanie naukowcami? 5%? A reszta to powinni być praktycy, tylko… nikt ich do tej praktyki nie przygotowuje, wszyscy są szkoleni na naukowców. Ehhh…

                Polubienie

                1. ehhh,
                  o ego wykładowców to niejeden student mógłby epopeję napisać- nic się nie zmienia.
                  Bywa też tak, że poza wywodami akademickimi za bardzo już się nie orientują, gdy student praktykę opisze w swej pracy. Podam przykład, jak Misiek z węzłem ciepłym (projekt) przyszedł na zaliczenie i magister mu nie chciał zaliczyć, ale mój cwany synek powiedział, że ten węzeł już działa, więc obliczenia nie mogą być złe. ( Robił ten projekt w firmie u dziadka). Oni na tych studiach mają schematy i tak jadą, a w praktyce to się mocno rozjeżdża. Tata niejednego projektanta zagiął, gdy ten mu przyniósł projekt wyliczony z komputera.

                  Polubienie

                2. „Projekt z komputera” to była pierwotna wersja projektu mojej kuchni. 😀
                  Szafki miały ZERO głębokości w tym projekcie na rzucie pionowym. Ja, laik, zapytałam Wielkiego Pana Projektanta, gdzie do cholery jest ich głębokość i ile centymetrów wg niego mam luzu na wejście do kuchni. Ciut się chłopina zacukał… bo mnie wychodziło, że konkretnie 23 cm. A taka szczupła to ja nie jestem. 😛 , szczególnie wnosząc zakupy…

                  Polubienie

                3. 😀😀
                  Mój zapomniał, że lodówka nie ma najczęściej kupowanych standardowych wymiarów, tylko jest ciut szersza 😀A w kawalerce Miśka, chciałam dać projekt od dewelopera, ale coś mnie tknęło i pojechałam zmierzyć osobiście i okazało się, że kilku centymetrów brakuje 😲

                  Polubienie

                4. Paru centymetrów to mojemu mieszkaniu brakuje do normy budowlanej, ale na wysokość. Konkretnie 20… O czym dowiedziałam się od ekipy remontowej. W sumie to i tak lepiej, niż dodatkowo mieć swoje bezpieczniki u sąsiada na górze w skos – w klatce obok mają obie rozrywki. 😛

                  Polubienie

  8. ZUS to najlepszy lekarz – jak tak czytam, to zaczynam myśleć, że według niego nawet ktoś bez nogi ma szansę na jej odrośnięcie.

    No, ta babeczka to nie wiem, czy bardziej głupia, czy wyrachowana, czy nie pomyślała, czy właśnie pomyślała za bardzo. Brak słów na takie coś, naprawdę brak słów… A co do tirowców, to kiedyś przez przypadek weszłam na jakieś ich forum i poczytałam co nieco. Oni naprawdę uważają się za królów drogi, a ci z osobówek są dla nich podgatunkiem kierowców.

    Upały są konkretne, co daje się odczuć zwłaszcza w betonie, bez zieleni. Dziś się pootwieraliśmy, bo co prawda dalej jest ponad 30 stopni, ale za to wieje dość mocno. Jest czym oddychać.

    Sama nie mam specjalnie energii, ale przesyłam Ci trochę. Niech leci po drutach 🙂

    Polubienie

    1. Dzięki 🙂
      Ja to nawet sobie leżę na tarasie z książką, bo jest cudne, takie nasze lato😀i ignoruję fakt, że na niedzielę aplikacja mi wyświetla 39 w mojej wsi. Korzystam z chwili. OM proponował mi wyjazd do miasta, ale podziękowałam za wątpliwe atrakcje, w końcu można cały dzień spędzić na powietrzu, a nie w murach lub pomiędzy nimi.

      Chyba za bardzo, a teraz życie człowieka ma na sumieniu i wyrok skazujący na bank.
      Pędzi sobie takim kolosem i patrzy z góry na pozostałych uczestników, bo przecież najczęściej to oni z wypadków wychodzą bez szwanku.

      Polubienie

  9. Ja też się takich boję na drodze. Bo on jest duży, silny, i wszystko może, i co mi zrobisz cieniasie?!
    Brawo dla pana z Ukrainy!
    W DM dzisiaj ochłodzenie, nareszcie! Jeszcze tylko mogłoby popadać…

    Polubienie

    1. A deszczu nie widać na horyzoncie. Najważniejsze, że przeżyliście wczorajszy dzień. Pan taksówkarz wiozący mnie rano do szpitala uparcie twierdził, że jest czwartek a nie środa, tak mocno już pragnął tego ochłodzenia😉

      Polubienie

  10. Zatrudnianie ludzi – a w szczególności cudzoziemców – na czarno, jest obrzydliwym procederem, bo stawia zatrudnianego człowieka na pozycji niewolnika. To jest podłe wykorzystywanie czyjejś trudnej sytuacji, nieznajomości języka. To jest okradanie człowieka z jego praw.
    Porzucenie chorego człowieka w lesie jest zabójstwem. Inaczej tego nazwać nie można.

    Czasem i ZUS potrafi pokazać swoją dobrą twarz.😃

    Zdrowia, Kochana!💕💕💕

    Polubienie

    1. Wszystko to prawda. Nasz ksiądz otworzył biuro w ŚM, które pomaga Ukraińcom załatwiać wszelkie urzędowe sprawy, również z pracą, więc ma ogląd, z jakimi problemami się borykają, gdy pracodawca nie do końca uczciwy. Ale jest też druga strona medalu. Pracodawca ponosi koszt i czas, żeby wyszkolić (rzadko trafiają się pracownicy, którzy tego nie potrzebują), pozałatwiać wszystkie papiery (kartę pobytu), a taki jak pojedzie na urlop/ święta, to często nie wraca, bądź szuka nowej pracy…. I ten pobyt na pół roku, a potem nie wiadomo, też wiąże ręce. Może dlatego wolą zatrudniać na czarno… Bo dziś jest, jutro ich nie ma. W takiej firmie jak Taty czy Zięcia, potrzebują na stałe, i oni zapewniają nie tylko legalne zatrudnienie, ale też i mieszkanie.

      Ale, że tak z zaskoczenia? 😉
      Dziękuję :***

      Polubienie

  11. Trzymaj go w ryzach na krótkiej smyczy. Trzymaj!
    A co do ludzi…. Jak widać czasy się zmieniają, a ludzie jak byli zachłanni, bestialscy i głupi, tak dalej są. Ot taki urok tego świata. Pozdrawiam cieplutko.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s