Jedno życie uratowane, inne zagrożone…

Ciepły letni wieczór, wciąż jeszcze jasno, powietrze zastygło w miejscu, siedzę nieruchomo na leżaku, wsłuchując się w ptasie kołysanki… To najmilszy koniec dnia…

Zablokowane myśli… te niechciane, natrętne w swej rzeczywistości, jaką funduje nam los. Kolejny raz przyniósł nam wiedzę, że jedna z bliskich osób musi się zmierzyć ze skorupiakiem… Ech…

W niedzielę przyjechał Tata z Tuśką, która gorący sobotni wieczór spędziła ze swoim Przyjaciółkami na degustacji w restauracjach w DM. (Pokonuje kilometry tej samej trasy, aby spotkać się z Dziewczynami, tak jak ja to robię już od 30 lat). Wrócił pociągiem, bo i tak musiał zrezygnować z jazdy własnym autem, gdyż przestał widzieć na jedno oko, to silniejsze. Na szczęście miał już umówioną wizytę u okulisty, ale i tak skwitował to w swoim stylu, że trzeba na coś umrzeć, na co odpowiedziałam, że nie musi koniecznie umierać ślepy 😉 Poniedziałkowa diagnoza brzmiała: wylew z powodu nadciśnienia albo cukrzycy. Dostał krople i skierowanie na dodatkowe badanie- termin pod koniec czerwca.

To i tak szybko, nie to co z założeniem klimatyzacji…. OM przezornie odbył rozmowę z fachowcem już w styczniu i umówił się na marzec. Fachowiec przyjechał w czerwcu i z rozbierającą szczerością oznajmił, że gdyby nie ta wcześniejsza rozmowa, to w ogóle by się nie pojawił, po czym oznajmił, że założy najwcześniej w lipcu, choć będzie się starać wygospodarować czas „ po godzinach” i wtedy jeszcze w czerwcu, i kiedy już mi mord w oczach znikł i wyrósł banan na twarzy, to dodał, ale może być poślizg i będzie w sierpniu… Taaa… Udusiłabym go, ale bezboleśnie przekonał OM, który w pierwszej wersji chciał założyć klimę na dole, a nie na górze, na co wprawdzie od razu zaprotestowałam, ale tylko raz, bo stwierdziłam, że jak przyjedzie fachowiec, to się wypowie, wszak nie da się zmienić zjawiska fizycznego, że ciepło idzie do góry. Pan zrobił wejście słowami, ale tu macie chłodno– 23,7- (na dworze 33 w cieniu, a Ciocia w samo południe w słońcu pieli grządki- ja chcę mieć jej zdrowie!!! to nic, że ma 77 lat ;)) kiedy drzwiami przez taras wpuściłam go do domu, czego od razu się czepiłam, że na dole jest okej, ale na górze bywa sauna. I już wiedziałam, że pomysł OM nie będzie zrealizowany. Ha! Pan pogłówkował jak technicznie rozwiązać montaż bez rozwalania pół domu, co wcale nie było takie oczywiste, gdyż dom ma skosy i przybudówkę. Wyszedł na dach przez okno z pokoju na półpiętrze, a my przy okazji zauważyliśmy zwisającego głową w dół ptaszka z głównego dachu. Dyndał tak uwiązany cienkim sznurkiem za jedną nóżkę, nawet już nie próbując się oswobodzić. OM przyniósł drabinę i nożyczki, a Pan wszedł po niej i uwolnił ptaszynę. Wzięłam z jego rąk do torby papierowej, dałam wodę.

62564197_381322829256282_8530646966525231104_n

64244296_438711203627876_5670041396967374848_n

Ptaszek doszedł do siebie, ale fruwać nie chciał, więc odbyłam polowanie na muchy, coby z głodu nie umarł. W myślach już kombinowałam skąd wziąć jakieś robale, nieżywe, rzecz jasna, gdyby w tej torbie musiał zamieszkać na dłużej. Próbowałam też zachęcić go do odlotu.

62362397_458511874718811_4347319184946888704_n

64273577_2158852217558016_2584614127917858816_n

62435846_2046759222296074_2009729508352983040_n

Trzepotał skrzydłami, ale nie mógł się wzbić, więc z powrotem trafił do torby. Ptak na tarasie (w cieniu), ja w pokoju przy zamkniętych drzwiach odgradzając się od upału i obserwując co chwilę…. i jak już myślałam, że wieczorem trzeba będzie poszukać gniazda na dachu i spróbować oddać go ptasim rodzicom, to wzbił się w powietrze i odleciał… Normalnie zastygłam nieruchomo z wrażenia i wzruszenia…

Gdyby nie wizyta Pana od klimatyzacji z trzymiesięcznym opóźnieniem, to ptaszek pewnie by zginął śmiercią tragiczną…

Jest tak gorąco, że żadne burze, a raczej ich ewentualne konsekwencje nie są mi straszne i może lać tak jak ubiegłej nocy, co noc. Przynajmniej roślinki odetchną,,, Bo zanim wstałam, to po burzy było już tylko nocne senne wspomnienie… Duchota powróciła i chwyciła swymi rozpalonymi mackami…

 

 

 

 

Reklamy

40 myśli na temat “Jedno życie uratowane, inne zagrożone…

  1. U Ciebie była chociaż burza, bo Łódź i okolica od ponad dwóch tygodni bez deszczu. Już jest 28 stopni i temperatura rośnie, a w pracy nie mam klimy. Ledwo już chodzę z tego gorąca. Pozdrawiam😍

    Polubienie

    1. O ranciu, to ja współczuję, i braku deszczu i tej klimy…
      U nas też już słupek wskazuje 28, a ja leżę pod wiatrakiem jeszcze na górze, zaraz ewakuując się na dół,gdzie chłodniej. U nas wszędzie klimatyzacja oprócz domu, (pracownicy nie narzekają), czas w końcu założyć, bo takie upały będą już normą, niestety.
      I deszczu wciąż mało, wczoraj niebo przyniosło obietnice, ale mimo pięknego spektaklu ani kropli nie spadło, zaś w ŚM grad wielkości dorodnych ziemniaków, pouszkadzał auta, dachy… ech…
      Trzymaj się jakoś i pamiętaj, że zdrowie ważniejsze niż robota. No i pracodawca powinien zareagować, żeby mu pracownicy jskiegos udaru nie dostali.
      Buźka 😘

      Polubienie

  2. Czyli wychodzi na to, że wszystko jest po coś, nic nie dzieje się tak o, po prostu. I wyszło dobrze, że pan przyszedł później – uratowaliście ptaszka 🙂

    My pozamykaliśmy się na dziesięć spustów, tylko kot głupol siedzi na balkonie. Im większy upał, tym bardziej się tam pcha.

    Polubienie

    1. Odwieczne pytanie, czy światem rządzi przypadek czy wręcz przeciwnie 😉

      Miśka koty uprawiają spinaczkę wysokościową i akrobatykę- że im się chce w taki gorąc, choć klimatyzator tam działa, inaczej by się ugotowali wszyscy.
      Spojrzałam na termometr- 36 w cieniu, a do nocy daleko…

      Polubienie

  3. Jednak mam coś wspólnego z Twoim Tatą – „na coś trzeba umrzeć”, czyli moja stała śpiewka. 😀 I typ odpowiedzi też mi doskonale znany 😀

    I niech ktoś powie, że fizyka jest niepotrzebna w normalnym życiu!

    Cały upał wywiało do Was, u mnie teraz (czyli w południe) jest skromne 21 C, z opcją na 26 później. Ten tydzień ma być w ogóle ulgowy (upały przebywają na gościnnych występach, nieprawdaż 😛 ), dopiero kolejny tydzień będzie „w normie”. Świeżo otwarty na ten sezon basen na podwórku mi się marnuje, póki co…

    Polubienie

    1. Swój do swego ciągnie 😀😘

      Ulgę w upałach zapowiadają na jutro, ale nie wiem, czy wierzyć?
      Ech, co to się porobiło, żeby taki basen w Hiszpani świecił pustkami, bo za zimno. U nas to i przy tych 21 miałby amatorów 😀

      Polubienie

      1. Część tubylców zastanawia się nad wyciągnięciem walonków z szafy 😀
        Druga część może i by się wykąpała przy tym MROZIE, ale koło 8:00 było 13 i ludzie pomykali do pracy w kurtkach, a jak patrzyłam na basen, to on nadal był w cieniu, więc woda miała max 15-16 C. Niby zawszeć to można ją wykorzystać do schłodzenia piwa, ale jednak…

        Polubienie

        1. Tak myślałam, że tubylcy raczej w kurtki wskoczą niż w strój kąpielowy 😉W Bałtyku woda 13, i pewnie niewiele więcej (+5) będzie latem, czyli w lipcu i sierpniu, jak co roku zresztą, plus urywający łep wiatr, to jesteśmy zaprawieni w boju 😀

          Polubienie

            1. Czytnełam przed chwilą, bo na tym adresie nie mam powiadomień w tel., za to na drugim mam 285 nieprzeczytanych 🙈, więc ten tego

              Juuupiiii!!

              Skrobnę trochę później, ale wiedz, że mi się mordka cieszy!!! Oczywiście nie z powodu zgonu, ale co tam trup😜
              😘😘😘

              Polubienie

    1. Dziś jest tak, jakie powinno być całe lato według mnie: obudził mnie deszcz, zanim się ogarnęłam już było słońce i 24 stopnie w cieniu- całkiem wystarczy, bo na słońcu upał. Jeszcze do tego ciepłe noce 15-18 i chwili trwaj wieki całe!

      Nie zawsze się uda uratować. U nas dużo ptaków i gniazd, nieraz widziałam martwe małe, które wypadły z gniazda.

      Polubienie

        1. Ty mi nie zazdrość, bo w tej chwili mam 28, a jutro 31 ma być, to tylko taki jednodniowy spadek.
          Deszczu życzę!!! Nasz był cudowny, bo burze bokiem przeszły, a deszczyk sobie padał równiutko i spokojniutko 😀

          Polubienie

  4. Kocham cię za tego ptaszka! Ja też co jakiś czas ratuję jakiegoś… Cudownie, aż mi dzień zrobiłaś!
    A tacie powiedz, skoro na coś trzeba umrzeć, że musi mieć zdrowe oczy, żeby przynajmniej widział na co! 😀
    Z terminem klimy to ty tak na serio?

    Polubienie

Odpowiedz na nnikki26 Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s