Ruch to zdrowie…

Czyżby? 😉

Sponiewierał mnie czwartek fizycznie, że na koniec dnia, to tylko długa kąpiel w wannie i łóżko. Niby nic wielkiego, bo porządki w domu robiły się rękoma pani sprzątającej, ale że myła okna na górze, a czas ograniczony, to wokół coś tam ogarniałam, czego zazwyczaj nie robię. W międzyczasie pojechałyśmy z Tuśką do Miasteczka na zakupy ogrodnicze i na cmentarz. Niby trzy czwarte roboty ogarnęła córcia, ale… A jak przyjechałam- z jedną begonią do doniczki na stolik tarasowy- to wzięłam się za zamiatanie tarasu (umyty został już innymi rękoma) i wyrzucanie z donic zasuszonych badyli, i się zwyczajnie zmachałam. No ale jak tak kwiatka posadzić w bałagan i brud jeszcze zimowy? Mus był… A potem jeszcze na dyżur do Zońci, bo Tuśka na jogę, a Pańcio na taekwondo. Praca fizyczna i świeże powietrze zrobiły swoje, więc zapadłam się w fotelu i z wygodnej pozycji obserwowałam Księżniczkę, jak na swojej własnej macie wyczynia różne wygibasy. (Brat z mamą ćwiczą, to przecież nie będzie gorsza ;p). Normalnie druga Chodakowska czy Lewandowska, jeśli chodzi o ćwiczenia w parterze: jedna nóżka do góry i jedna rączka- naprzemiennie; skręty tułowia, „koci grzbiet”, wymachiwanie nóżek, przewroty…  Podziwiałam, z zachwytem bijąc brawo, za co byłam nagradzana promiennym uśmiechem. Normalnie to na tej macie siedzę/leżę i wygłupiam się bądź bawię razem z Zońcią, no ale nie tym razem. Nie mogłam się przeforsować, coby mieć siłę na drugi dzień, bo czekał nas wspólny wieczór, cała nocka i poranek. Mamo, ale wiesz, że Zońcia już nie śpi 12. godzin. O matko i córko, i co teraz- śmieję się. Dziewczynka już piętnaście po dwudziestej spała smacznie, a obudziła się dwadzieścia po szóstej, co usłyszałam i zobaczyłam na podglądzie. Dziecko sobie pogadało, pobawiło pieluszką, popróbowało zdemontować z łóżeczka sówkę, która ją bezczelnie podglądała, przesyłając obraz i dźwięk, i trwało to z godzinę, a babcia w tym czasie sobie jeszcze podrzemała, bo przecież odwykła od wstawania bladym świtem… do niemowlaków 😉

Marzec się kończy, w międzyczasie moim chłopakom przybyło lat. Czas nie czeka, aż człek się obudzi z letargu i złapie oddech by żyć „na pełnej petardzie”. Minęło 40 dni od śmierci, więc- z dwudniowym poślizgiem- dziś jest msza za Mam, a potem rodzinny obiad u Tuśki.

I wiosna już coraz bardziej kolorowa, rozświergotana. I widniej dłużej będzie. Osobiście wolałabym, jakby nam zostawili czas letni. Nie zależy mi, żeby ranki były widne, bo i tak najczęściej je przesypiam ;). Ogólnie jestem za tym, żeby na ten przykład lekcje zaczynały się o dziewiątej, przynajmniej w starszych klasach, kiedy uczniowie są już samodzielni i chodzą z własnym kluczem. (My- nasze pokolenie- chodziliśmy już często od pierwszej klasy). Bo człowiek najpierw przeżył traumę wczesnego wstawania, jak sam chodził do szkoły, a potem jak dziecka własne.

Chyba odpłynęłam od brzegu…;p

Reklamy

48 myśli na temat “Ruch to zdrowie…

  1. Jeżeli myślisz, ze gorzej się Ciebie czyta, jak ciut odpłyniesz od brzegu, to jesteś w „mylnym błędzie”. 🙂 ❤
    Taaa… Myśmy sobie w piątek poszli obejrzeć szczegółowo, co robi wiosna w naszej własnej dzielnicy (rano w autobusowym tłoku zaspany człowiek się tym jakoś mniej interesuje, no i gorzej widać), po czym też padliśmy jak kawki. Ale u nas to już po prostu SKS. 🙂
    Też jestem sową 🙂 a mój ślubny skowronkiem i męczy się ze mną od XX lat. Ale jakoś chce się męczyć dalej, więc nie jest źle. Z tym, że teraz sowa wstaje przed świtem, a skowronek odsypia w ciepłym łóżeczku wieczorne towarzyszenie mi jeszcze sporo po tym, jak wyjdę. Człowiek jest stworzeniem mocno elastycznym…
    Kurde, ktoś nam słońce ukradł od rana! Co z jednej strony jest super, bo susza jest już, nie czekając na lato, ale… tego-no.

    Polubienie

    1. 😘❤️
      SKS też swoje robi, nie ma lekko😉
      Mój też skowronek, bywa, że już o 3,4 nie śpi w wolny dzień 🙈Za to wieczorem, przed tv zasypia wpół zdania. Ogólnie na tzw. drzemki może położyć się o której bądź i gdziekolwiek.
      U nas wczoraj piękna ciepła aura, a dziś piździ i zimno! Ale, słoneczko po południu wyszło! Pewnie to wasze do nas zawędrowało😉
      💕

      Polubienie

  2. Na Twoje pierwsze pytanie odpowiadam że najwięcej kontuzji właśnie od wszelkich sprtow więc ten fotel Twój bardziej bezpieczny :p
    Roksanko, ale z drugiej strony…to pewnie ostatnie chwile kiedy z pozycji wygodnego fotela oglądasz Zoncię, bo niedługo ruuuuszyyyy :pp
    Nam się trafił chłopiec który niekoniecznje duxo czasu spędza na zabawach stacjonarnych 😋. Za to ciągle ma ręce pełne roboty😂
    Najdłużej posiedzi sobie przy jedzeniu , a najchętniej wyprowadziłby się do tego gródka. Zupełnie przeciwieństwo brata.
    A wiosna niby przyszła ale ja nadal w zimowej kurtce. Rano jest zimno. Nie lubię marznąć 😉
    My też szykujemy taras na wiosenno -letni sezon. Mąż malował barierki , belki, sufit, bo wszystko drewniane, jeszcze muszą ze starszym przytargac meble z garażu i zrobić Olkowi piaskownicę 😁
    Miłej niedzieli roksanno 😘

    Polubienie

    1. Jak chodzi o bezpieczeństwo fotela, to moja własna koleżanka kiedyś złamała sobie nogę w kostce, wstając z fotela przed TV, więc ten… 😀 Ale faktem jest, że ona ma kilometr nóg, więc na fotelu siedzi z nogami zawiązanymi na 5 supełków, no i jeden z nich się jej nie rozwiązał w porę. 🙂

      Polubienie

    2. I bardzo wygodny! 😀
      Już ruszyła np. do kontaktów- na razie czołgając się, bo raczkuje na wstecznym 😀 Oluś to już duży chłopczyk 😍
      Mnie raduje fakt, że rano zazwyczaj to ja sobie w łóżku leżę, czekając na ocieplenie 😎 Ale fakt, po sobocie, kiedy za gorąco było mi w wiosennej kurtce, dziś wyciągnęłam zimowy płaszcz. Nie może się ta wiosna ustabilizować jakoś. Już tęsknię za czytaniem na tarasie…
      Dziękuję Meluś, i wzajemnie 😘 U mnie dziś miło, wzruszająco, bardzo rodzinnie.

      Polubienie

  3. Mowisz ‚ruch to zdrowie’ jak mialam zdrowie to ciagle bylam w ruchu, no i jak bylam mloda, nie umialam usiedziec, ciagle musialam cos robic, uwielbialam chodzic, biegac, tanczyc,…a dzisiaj ciagle jestem zmeczona, sil coraz mniej, ciagle musze odpoczywac, wszystko przez choroby, niby lat tez mam duzo, ale starsze ode mnie, chodza, biegaja i jak chca to tancza, ale nie zebym narzekala, dostosowalam swoje zycie do moich mozliwosci i mam inny rodzaj przyjemnosci.

    Polubienie

    1. I o to chodzi, żeby znaleźć dla siebie nowe alternatywy, żeby to życie było wciąż atrakcyjne!
      No mnie dopada czasem taka refleksja odnośnie tych starszych, co to mogą więcej… Może dlatego, że drudzy dziadkowie są od nas 16 lat starsi, a to tamta babcia z Pańciem jeździ na rowerze. Ech… Tuśka się śmieje, że powinnam sobie kupić ekektryczną hulajnogę. Mnie anemia stopuje ☹️

      Polubienie

      1. A propos tych hulajnóg, to wiesz, że u mnie pod oknem parkuje ich od niedawna osiem? Znaczy, hulajnogowa wersja Venturilo to jest. Ale jak obejrzałam cennik, to mi zapał sklęsł był. No sorry, ale wypożyczenie hulajnogi na 15 minut powinno być na logikę tańsze od zwykłego biletu autobusowego, a jest droższe. 😦 Czyli niby super pomysł, ale nie do końca.
        Że już nie wspomnę o swoich prawie darmowych przejazdach ulgowych… Ergo, nie pojeżdżę sobie. 😦

        Polubienie

        1. Eee ktoś nie pomyślał, a szkoda.
          Ja z kolei jestem bardzo nieekonomiczna, bo jadąc pół kilometra do Tuśki, Ceśka spała ok.15l/100km. Hybryda nie zdąży się włączyć 😱Śmieje się, że powinnam jechać okrężną drogą. Jak nic, przydałaby mi się hulajnoga z napędem!

          Polubienie

  4. Roksano,jakaś radość i ciepło płyną z Twojego posta.
    Ja też już działałam wiosennie – posadziłam bratki w większej ilości:) Z tym,że u nas na odwrot ,to ja obrabiam dwa tarasy i co najmniej półtora ogrodu:)) No bo jak byłam już na targu po kwiaty,to do młodych blisko, a sadzić kwiaty uwielbiam:)
    Super,ze Twoja wnusia już takie akrobacje wykonuje,wkrotce pewnie ruszy „w teren”,a dopiero co się urodziła:) W sumie moja też..,a teraz juz ujarzmiają pierwszy prawdziwy rower:)) ech,jak ten czas leci.
    Serdeczności,Roksano

    Polubienie

    1. Ooo dziękuję. Cieszę się, bo bronię się przed dominacją smutku… w sobie.
      Kiedyś bardzo lubiłam prace ogrodowe, nawet pielenie, by potem podziwiać efekt.
      Czyli pierwsze jazdy bez dodatkowych kółek? Mam taki śmieszny filmik w tel. jak Pańcio się uczył: jechał na rowerze, za nim biegł jego Tata, a za Tatą pies- wilczur. Teraz śmiga, że hej… Ech, nawet wnuki zbyt szybko rosną 😉
      Serdeczności 💕

      Polubienie

  5. U mnie chyba czas zimowy byłby lepszy, bo jednak o godzinę jesteśmy przesunieci słonecznie

    Dzielna jesteś, że w ogóle zajmujesz się maleństwem 🙄😍

    Polubienie

    1. Ciekawe, czy w UE się dogadają i będzie jednolity.

      Jak się zajmuję Zońcią, to NIC innego nie robię, i to jest ten komfort. Czasem tylko mi żal, że mogę dużo mniej niż przy Pańciu, przez mą towarzyszkę anemię… ☹️

      Polubienie

  6. Ruch to zdrowie, pod warunkiem, że dawkowany systematucznie przynajmniej trzy razy w tygodniu w ilościach stosownych do wieku i możliwości.
    Niestety, prace ogrodowe i kuchenne nie są zdrowym ruchem. To tylko męczenie mięśni i stawów. Najczęsciej, jeszcze bardziej niestety, zwykle jednostronne.

    Wczoraj był naprawdę piękny dzień. Przeznaczyłam go na porządki na cmentarzu, a potem spacer od Dworskiej do Bramy Głównej. I też padłam po powrocie do domu. Za dużo tlenu!😉

    Zazdroszczę Ci tych spotkań z Zońcią! Niezmiennie od lat fascynuje mnie kontakt z takimi maluchami i to, co do w tych malutkich główkach dzieje.

    Wszystkiego wiosennego!🌷🐞🌷🐞🌷

    Polubienie

    1. Och, to by się przydał osobisty trener 😉
      Ha! No wczoraj było cudnie. Też byłam na cmentarzu, podlałam bratki… i się w wiosennej kurtce zgrzalam! A dziś totalna zimnica, w zimowym płaszczu mnie przewiało jak po służbie za Mam pojechaliśmy na cmentarz.
      Zońcia jest rozkoszna, bo uśmiechnięta i grzeczna, potrafi sama się zabawić i to na długi czas. Tylko jak jest głodna i śpiąca to potrafi ryknąć.😉Wszyscy, którzy ją widują rzadziej, to podziwiają, tak jak dzisiaj moje wujostwo. A obserwowanie takiego malucha jest fascynujące, szczególnie jego rozwój, nowe osiągnięcia, i tę ufność jaką cię obdarza.

      Buziaki 😘💕🌺

      Polubienie

      1. A wiesz, że raczkowanie na wstecznym oznacza, że nie będzie miała kłopotów z pisaniem i czytaniem? U dzieci, które od razu ruszają do przodu, często w wieku szkolnym stwierdza się dysleksję.
        Zdolne masz wnuki!😘

        Polubienie

  7. Tobie było chłodno w zimowym okryciu, ja natomiast z piesem chodziłam dziś w żakiecie, 🙂 dopiero wieczorem zaczął wiać zimny wiatr. Powinnam wyjść na balkon i go posprzątać po zimie, ale jeszcze mi się nie chce… 🙂 Ja jestem, tak jak Ty za zostawieniem letniego czasu, bo wolę, żeby po południu było dłużej widno… 🙂

    Polubienie

  8. Przecież nie jest jednolity, bo to niemożliwe
    Grecja i Portugalia mają inny czas
    Ważne, żeby nie było, że Polska inny, Nimcy inny, A Francja jak Polska

    Polubienie

    1. Nieprecyzyjnie się wyraziłam. chodzi mi o to, czy wszystkie kraje, w których występowała okresowa zmiana czasu, dogadają się, że zostają przy takim samym czasie np. letnim. Strefa czasowa to inna bajka.

      Polubienie

  9. Coś mi komentowanie szwankuje… Albo komć znów pofrunął do spamu 😉 W razie gdyby tam był, to tylko powtórzę, że ta zmiana czasu strasznie zmęczyła mój organizm. Za nic nie może skumać, że trzeba chodzić spać wcześniej, nie po staremu, bo po staremu to godzinę później. Za to ranek jasny, tyle dobrze, że pewnie w ogóle bym się nie zwlokła z łóżka 😉

    Polubienie

      1. „tyle dobrze, że pewnie w ogóle bym się nie zwlokła z łóżka” – ale to bez sensu napisałam. Bo pewnie bym się nie zwlokła (gdyby nie był jasny) 🙂

        A teraz, na ten przykład, wstałam po 21. Tak mnie zmogło po obiedzie, że cudem trafiłam do wyrka, a nie przysnęłam na podłodze, z twarzą w bamboszach.

        Polubienie

    1. Mój organizm też póki co nie rozumie, że należałoby już pójść spać. A jasne poranki właśnie straciłam i znowu wstaję w ciemnościach… wrrr. No nic, przetrzymamy. Za to wieczorem długo jasno, czyli szklanka do połowy pełna, nie? 🙂

      Polubienie

        1. Tuż przed 7:00, a po zmianie czasu szaro zaczyna się robić 20-25 minut później.
          Czyli za 20-25 dni znowu będzie OK. Kwestia mieszkania trochę bliżej równika…

          Polubienie

            1. No mówię, szklanka do połowy pełna. 🙂
              Zapełniają ją efektowne zachody słońca około 20:45 ❤

              A o 5:00 to ja owszem, mogę wstać – ciałem. Tylko po co, skoro w tym stanie duchem i umysłem nie nadaję się do niczego? 😛 Nawet do opierniczenia kogoś za obudzenie mnie. 😀

              Polubienie

              1. Musiałam spojrzeć o której u nas ten wschód- 6.24 o całe 3 minuty szybciej niż w DM 😀- bo budzę się jak już słonko wysoko na niebie, o ile w ogóle jest 😉
                No a zachodzi godzinę wcześniej niż u Cię.
                No ja nawet ciałem często nie jestem w stanie o tak wczesnej porze. Dziś budzik o 8.15 wyrwał mnie z tak głębokiego snu, ze nie widziałam gdzie jestem i po co. Wczoraj dało mi fizycznie w kość.

                Polubienie

                1. Dlatego też Hiszpanie bardzo rozważają, co zrobić ze strefą czasową po zaniechaniu zmiany czasu z zimowego na letni i odwrotnie. Bo z jednej strony zgodność z Europą kontynentalną upraszcza bardzo wiele, z drugiej południkowo jesteśmy w tej samej strefie, co Londyn, nikt nie lubi wstawać po ciemku, ale długie popołudnia się lubi… No i z kolejnej strony, wyjście ze strefy GMT to dzieło gen. Franco, który bardzo się chciał dopasować czasowo do swojego kumpla Adolfa, a Franco i jego sprawki tak tu kochają, że chcą go ekshumować z Valle de los Caidos, żeby nie śmierdział swoim ofiarom pod nosem… Z następnej strony, na Kanarach od zawsze jest czas GMT i miło by było mieć jedną strefę w całym kraju, a nie dwie… No więc dumają bardzo głęboko i nie wiadomo, co będzie.

                  Polubienie

  10. Ta zmiana czasu jakos nie zrobila wiekszego zamieszania, bo mialam w weekend syna z dziewczyną, wiec bylam zabiegana, dlugo siedzielismy, pogaduchy i jakos tak nawet nie zwrocilam uwagi.
    Kiedy wnuki byly male (jeszcze w pozycji poziomej:-)), a mialam z nimi kontakt (rzadszy niz Ty, bo mieszkaja w UK, zazdroszcze Ci tych spotkan), to nie musialam chodzic na aerobic. Cwiczen mialam mnostwo, wiec cos wiem o tym:-)
    Moj balkon jeszcze czeka na „ogarniecie” i wiosenne, kwiatowe ustrojenie. Lekarze, przychodnie i apteki teraz na glowie, ale musze sie zabrac… Juz czas!

    Polubienie

    1. U mnie też organizm się dostosował bezproblemowo.
      Begonia mi sklęsła, bo w nocy z niedzieli na poniedziałek było -4. W drodze do DM zajechałam na cmentarz- bratki miały się dobrze, ale kwiaty w doniczce od wujostwa przemarzły. Tak że nie ma co się spieszyć z tym ukwieceniem.
      Ja kwitnę w szpitalu czekając na wyniki i decyzję odnośnie piguł.

      Polubienie

  11. No, niby wiosna przyszła, ale jeszcze zimno. Mi jest zimno, w każdym razie. Ale już niedługo… Gdy już tak mocno przygrzeje, to może by to taekwondo, i tę jogę, i tę… matę połączyć i razem w plener ruszycie? Plener… Eh. Dzisiaj urządziłam Tamaludze piknik w pokoju na podłodze.

    Polubienie

    1. Wiatr hula zimny, mimo wyższych temperatur, to ta odczuwalna jest dużo niższa. Nie wiem jak dziś, bo jeszcze w łóżku jestem- odpoczywam- ale za 2 godzinki muszę wypełznąć i do Zońci jechać,. Może udamy się w plener? ma być 19 stopni, ale widzę, że drzewa tańczą za oknem, więc wieje…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s