Tak było…

Niedawno usłyszałam od Taty, że Mama była bardzo tolerancyjną osobą. Nie wiem czy miał coś konkretnego na myśli, czy tak ogólnie, ale ja od razu sobie pomyślałam o tym, że w ogóle nie wtrącała się w moje życie, akceptując wszystkie moje poczynania. Nie krytykowała, nie pouczała, nie myszkowała po szafach podczas pobytu w moim domu, a bałagan, który tworzył się sam przy dwójce dzieci i dwóch osobach pracujących o różnych godzinach w czasie doby (również nocnych), jak na osobę pedantyczną, znosiła całkiem dzielnie, przymykając oko bądź sama go ogarniała, co z kolei mnie w ogóle nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie- byłam wdzięczna za pomoc. Nigdy z Mam nie pokłóciłam się o jakieś duperele, w ogóle raczej się nie kłóciłyśmy, a przynajmniej nie przypominam sobie takiej sytuacji. Jasne, że miała jakieś swoje uwagi- w końcu aniołem bez skazy nie była- ale nie doprowadzały one do irytacji czy totalnego wkurzenia… Co przecież czasem się zdarza, nawet w najlepszych relacjach matka- córka. Szczególnie że ta córka od dziecka miała swobodę wypowiedzi. Co w myśli, to i na języku…

Na prośbę Taty musiałam nie tylko zajrzeć do szaf, ale zrobić w nich „porządki”. Dobrze, że we wtorek dojechała Tuśka i jak już wróciłam ze szpitala z pigułami (krwinki wsparte waszymi mocami oraz solidną motywacją od Ajdy i Meli wzięły się do roboty- nie znam wyników, bo za długo musiałabym czekać na wypis), zabrałyśmy się do wykonania tego zadania. Łatwo nie było. Były łzy i śmiech…  Rzeczy nie są martwe, one budzą wspomnienia. Były też takie, które wywołały nasze zdziwienie, bo skąd u Mam kilka takich samych body w rozmiarze „S”- właściwie nówki? Zaś rzeczy jeszcze z metką w ogóle nas nie zdziwiły. Mama była zawsze elegancka: co tydzień fryzjer, co dwa-trzy pedicure, permanentne brwi i delikatny makijaż, modne ubranie dobrego gatunku i zawsze buty na obcasie… bynajmniej nie babciowe. „Dama ulicy i osiedla” – tak powiedziały dziewczyny z Tatowego biura… Nawet jak ciągnęła za sobą wózek na zakupy- również elegancki jak ona. Tak było.

Siedziałam na łóżku w sypialni, kiedyś byłym moim pokoju, wokół torby i wory- dobrze, że był Wujek, który wszystko zabierał do siebie, żeby potem posegregować i oddać  potrzebującym w rodzinie- i spojrzałam na wiszące na ścianie duże zdjęcie młodej Mam- pięknej kobiety- potem na Tuśkę i widząc podobieństwo, rozryczałam się na całego. Czemu ty dziecko płaczesz- pyta się Tata, a Misiek podchodzi i przytula… Obok wisi moje zdjęcie (na kolanach trzymam naszego Czangusia- czarno białego pekińczyka) zrobione w tym pokoju i mówię, że pamiętam, jak nie mogłam się doczekać rozpakowania nowych mebli w kolorze granatowym, przy których siedzę na fotografii; że mam przed oczami te pakunki w korytarzu i czuję tamtą ekscytację… Ata wyciąga zdjęcie legitymacyjne swojej mamy i przykłada do mojego, mówiąc, że miałyśmy identyczne fryzury. Śmiejemy się.

Śpimy z Tuśką w kawalerce na jednej dużej kanapie. Budzę się przed budzikiem, więc go wyłączam, żeby nie obudził Tuśki. Ale to blok, ktoś z góry zaczyna słuchać mszy świętej… Wstajemy przy akompaniamencie śpiewu kościelnego i idziemy do drugiego mieszkania, aby zrobić sobie śniadanie i posprzątać- we dwie sprawnie nam poszło, mimo iż musiałam robić sobie przerwy na odpoczynek. W szafach w mieszkaniu rodziców nie ma już ubrań Mam- ostatnia z wierzchnim rzeczami ogarnięta. Ale to jeszcze nie koniec porządkowania. W obu mieszkaniach. Nie miałyśmy ani siły, ani czasu na więcej… Przychodzi Wujek, zabiera resztę rzeczy, pijmy kawę. Tuśka się żegna i wraca do domu, do dzieci, ja muszę jeszcze do notariusza…

Misiek odwozi mnie do mieszkania i znosi mi moje toboły do auta. Ja jeszcze przez godzinę łapię oddech w mieszkaniu. Rozmawiam przez telefon z Ciocią, która mi bardzo, bardzo dziękuję… Rzeczy, pamiątki to jedno… ale nie ma granicy wdzięczności za to, że była przy Mam, przy mnie, że teraz jest przy Tacie. Z pomocą. W każdej, nawet najtrudniejszej chwili. Przecież ty zawsze dla mnie jak druga córka- słyszę. I słyszę coś jeszcze: ojciec bardzo kochał twoją mamę, to była najprawdziwsza miłość… Z boku kostropata- jak zdiagnozowała PT- ale oni mieli swój własny kod porozumiewania się.  Były Żabcie i Miecinki, ale i opierniczanie się nawzajem, choć z Mam strony częściej i dosadniej. No, ale Tata to specyficzny egzemplarz- tylko dla wytrwałych. Zycie z nim to jak życie na poligonie. Rzadko były kwiaty, prezenty z okazji i bez okazji, choć raz Tata przytargał prawdziwe futro, bo akurat przechodził koło sklepu, w czasach słusznie minionych, więc zakupił dla żony. Miał facet fantazję ;p Mam je przed oczami i minę Mamy, która w dzień powszedni została obdarowana czymś drogocennym i niedostępnym jak na tamte czasy. Ale drogocenniejsza była jego postawa jako męża w chorobie nowotworowej, kiedy Mam ponad czterdzieści lat temu zachorowała na raka piersi.

Wracam do siebie, na wieś. OM wyciąga tobołki z Julka, a ja w domu już przytulam Pańcia. Widzę plecak, więc zostaje u nas na noc, a rano OM odwozi go do przedszkola. Zapomniałam włączyć budzik, chłopaki mnie nie budzą, więc zaspałam… Może to i dobrze, piguły i tak wzięłam o czasie… Po południu odwiedza mnie Zońcia,  która przyszła z Tuśka na spacer. Udaje mi się wyściubić nos na taras i otulić się ciepłym wiatrem… Potem tulę Zońcię, kiedy Tuśka bierze moje auto i jedzie po Pańcia do przedszkola. Moje dwa kochane słoneczka.

 

Dzień kobiet. Tak sobie myślę, że najważniejsze to czuć się kobietą każdego dnia. To nie kwiatki i czekoladki czy nowe auto (dziś odbieram Ceśkę i żegnam się z Julkiem), ale świadomość, że partner widzi w nas kobietę, a nie tylko żonę i matkę jego dzieci jest budujące dla związku. Może to jest sekret długoletniego wspólnego pożycia? A przynajmniej jeden z nich…

Miłego, słodkiego i pachnącego dnia Drogie Kobiety! 🙂

69 myśli na temat “Tak było…

  1. Tak pięknie piszesz ….całe szafy wspomnień ; szmatki przypisane do zdarzeń, emocji, sytuacji…każda z czymś się
    kojarzy…
    Relację z Mamą też miałaś wyjątkową i głęboką i podobnie jak ja (taki rocznik ;;pp) szczęście wychowywania się w pełnej , kochającej rodzinie. To coraz rzadszy obrazek, niestety.
    Te wszystkie dobre myśli i wspomnienia będą nam towarzyszyć do ostatniego przebłysku pamięci…. z czasem zmieniając coraz bardziej ból i smutek we wdzięczność , tkliwość i powracający spokój.
    Nic więcej nie napiszę , bo jak mówi klasyk „ciężkie powieki opadają mi na piersi ” i trudno napisać jedno zdanie bo
    po prostu zasypiam w trakcie pisania.

    Polubienie

    1. o rany i poszło !!
      matko napisane na śpiąco
      jako Email napisałam ajda nie Wajda
      a jako podpis chyba jakiś stary (pierwszy) e-mail ale też niekompletny.
      Obudziłam się dopiero po opublikowaniu :-Oooooo
      Swoją drogą mogę też gadać śpiąc; trzy razy zasypiałam przy telefonie i straszne głupoty gadałam;
      obudził mnie śmiech przyjaciółki
      Aaaa!!! Meble granatowe Roksanno też miałam i bardzo się z nich cieszyłam (zastąpiły słynne Kowalskie)
      Buziaki i dobrych snów :***

      Polubienie

      1. U mnie zastąpiły zbieraninę: bibloteczkę z wysuwanym tapczanikiem i komodę z biurkiem…
        Wiesz, że mnie ubawiłaś swoją „ działalnością” nocną 😀 Z radością sobie poczytałam hi, hi… jak dla mnie możesz zajmować wszystkie miejsca w pierwszej dziesiątce! 😍
        Raz na śpiku wysłałam @
        nie do tej osoby- był stres a potem śmiech…
        Obudził mnie dziś hulający wiatr w kominie- akurat głowę mam przy ścianie kominowej od kominka… i widok kłaniających się w pas drzew. Wieje. U Cię pewnie też.
        Miłego dnia😘

        Polubienie

    2. No przecież niebezpodstawnie od lat głoszę, że TEN rocznik, to najlepszy rocznik ;pp
      Mimo że na śpiku, ale jak zawsze pięknie dopełniłeś komentarzem tekst. Bo tak właśnie jest, było…
      Cała szafy wspomnień… i ta więź, tak naprawdę trzech kobiet…
      😘😘😘

      Polubienie

      1. O rany jaka siara🤭
        Teraz już wyspana, po spacerku i z pełną świadomością, dobrego piątku 😘😘
        Wieje ale drzewa jeszcze w miarę pionowo😮

        Polubienie

  2. Pięknie napisałaś…
    Przywołałaś wspomnienia
    Ta segregacja rzeczy to jedno z najgorszych przeżyć w życiu dla mnie
    U mnie to się działo dzień po pogrzebie. A ja byłam w zaawansowanej ciąży…
    Zaczęło się bardzo przykro bo moja teściowa zadzwoniła z pretensjami że nie wpadam do niej na obiad…
    Mistrzyni empatii

    Polubienie

    1. Dobrze, że było nas tak dużo… I były dobre wspomnienia. Ale łatwe to nie było, sama bym sobie nie poradziła, ani fizycznie , ani emocjonalnie.
      Ech… no Twoja teściowa to specyficzny typ, mogę sobie tylko wyobrazić jak było Ci trudno, a tu jeszcze hormony z powodu ciąży…

      Polubienie

          1. Szokujace to bylo
            Zachorował na Boże Narodzenie A na Wielkanoc już nie żył
            Miał ok 70 lat
            Bardzo zdrowy cale Zycie, żył na wsi, jeździł wszędzie na rowerze…

            Polubienie

  3. Pięknie napisałaś. Ciężko mi było porządkować rzeczy po mamie, ale wiedziałam, że trzeba. Najtrudniej mi było z kożuszkiem, bo wiedziałam, ile dla niej znaczył, jak ciężko było go kupić. W końcu dałam teściowej, ale ani razu nie ubrała, może nawet komuś dała i nie miałabym nic przeciwko.
    Co to Ceśka? 😛
    Ściskam 🙂

    Polubienie

      1. Ooo wyszło! Tak wygląda moja Ceśka 😉
        Ech… no my z Tuśką jeszcze nie zdecydowałyśmy co z futrem, kożuszkami i jednym pięknym płaszczem. Przeniosłyśmy to do szafy w drugim mieszkaniu…
        Buziaki:*

        Polubienie

  4. Wspomnienia w rzeczach… Nie wiadomo, czy lepiej uprzątnąć je od razu, czy dopiero po (dłuższym) czasie, kiedy emocje choć trochę opadną. Chyba każdy ma inaczej.

    Polubienie

  5. Cudowny opis relacji łączących Cię z Mamą. 🌹 🌷🌼🌻
    Ja nie potrafiłam porząkować rzeczy po Mężu, zrobiły to moje dzieci, gdy byłam w pracy… Przyulam😍

    Polubienie

    1. Dobrze, że jest ktoś, kto nas wyręczy albo pomoże… Sama bym się za to nawet nie wzięła, a trzeba było, bo wszystkie szafy mieli wspólne i Tata się gubił…
      Buziaki :*

      Polubienie

  6. To jest takie miłe, że masz właśnie takie dobre wspomnienia. Tak powinno być, to oznacza, że byłaś w swoim domu, ze swoją mamą, rodzicami, szczęśliwa:) To piękne!

    Polubienie

  7. Z Mamą mam bardzo trudne relacje. Wiele rzeczy wyparłam, o wielu wciąż pamiętam, choć bardzo nie chcę. Więc łza mi się zakręciła przy Twoich relacjach z Mam. To chyba jedno z niewielu moich marzeń, które nie ma szans na spełnienie.

    Ściskam nieustannie :*

    Polubienie

  8. Wzruszyl mnie Twoj wpis i wywolal wspomnienia…
    Kiedy moja mama odeszla I pojechalysmy do tatyzeby przejrzec Jej rzeczy, bol byl gromny. NiGDY tego nie zapmne, bardzo to przezylam. Moja mama tez byla bardzo elegancka. Miala mnostwo apaszek. Wzielam dwie i dzis mialam jedna z nich na sobie, bo pasowala kolorystycznie do kurtki. Dlugi czas zamykalam oczy, przytulalam sie do tych chustek I czulam zapach Mamy, Jej perfum…
    Milego wieczoru:-)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Twoje wspomnienie o apaszkach, wywołało moje… Z jedną z nich została pochowana- jedwabna w ulubionych kolorach, prezent sprzed dwóch ode mnie. Tuśka też wzięła sobie- tę, którą swojego czasu najczęściej nosiła; a ja jeden z szali… W ogóle obie z Tuśką zatrzymałyśmy po kilka sztuk ubrań… Jeszcze ich nie wyciągnęłam z torby… ech…
      Uściski 🙂

      Polubienie

  9. Trudny czas takie pakownie ubran, mysle ze bolesne, czasami lepiej zrobic jak najwczesniej.
    Znam z internetu historie matki, ktora po stracie syna nie byla w stanie przez wiele miesiecy pozbyc sie czegokolwiek, pamietam jak pisala o butach i piasku ktory wysypywal sie ze spodow.

    Polubienie

    1. Ech… no ja się dziś od rana poryczałam, bo zastałam w kuchni utrąconą rączkę od noża do masła- pamiątkę…
      Strata dziecka chyba jest najokrutniejszą stratą, taką nielogiczną, wbrew naturze…

      Polubienie

    1. Oooo nasz był uroczy ( szczekał i warczał tylko na jednego z braci Taty, rzucając się nawet do podgryzania) i uratowany przed wywozem do Niemiec- był już zaklepany, ale Tata nadpłacił odpowiednią kwotę i wyszłam z prawie 3 miesięcznym szczeniakiem na rękach. To był drugi pekińczyk z kolei- pierwsza była ruda suczka, która się przyplątała do Taty, jak wracał nocą do domu, i tak została na kilka lat-bo nikt się nie zgłosił- aż odeszła za tęczowy most. Był płacz, więc Tata szybko poszukał ogłoszenia…

      Polubione przez 1 osoba

  10. Zaledwie kila miesięcy temu straciłam nagle Mamę. Wchodzę do Jej mieszkania i wciąż mnie boli- oddychając. Muszę posprzątać, wydać, sprzedać, zachować i Zapamiętać.
    Czytam Twoje słowa i czuję i widzą Ciebie w środku tego huraganu, który musisz sobie TEŻ poukładać.
    Ja wciąż stoję w centrum tego wiatru.
    Łączę się sercem z Tobą.
    Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Wierzę, że tak jest… Ja czasem mam wrażenie- jak jestem w mieszkaniu obok- że zaraz wejdzie zapytać się, co mam ochotę zjeść. Wciąż do mnie nie dociera, że to już na zawsze….
      I moje serce jest z Tobą 💕
      Miejmy nadzieję, że z czasem ten ból złagodnieje…
      Serdeczności.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Łagodneje – zamienia się w czule uśmiechnięte wspomnienia. 🙂
        Jak to o mojej Mamie, dla której wózek inwalidzki (meta w kościach długich) nie stanowił żadnego powodu do zaprzestania ręcznego krochmalenia pościeli albo pieczenia murzynka na święta… uparciuch jeden. 🙂
        To już ponad 20 lat… I ponad 10, od kiedy w ciągu 2 miesięcy pożegnałam Tatę i moją ukochaną Teściową… Ból zdążył minąć, uśmiech pozostał. I obrazy pod powiekami…

        Polubienie

          1. Tak działają nasze wbudowane systemy obrony przed przeciążeniem. Można się z nimi kłócić na siłę, być przerażonym stopniowym zapominaniem, walczyć o bolesną pamięć – tylko po co? Oni by nigdy nie chcieli być przyczyną naszego cierpienia, zawsze ich cieszył nasz szczery śmiech… dajmy im go znowu, dzień po dniu. Takimi nas chcieli widzieć, nie? Przecież nie wychowywali nas do płaczu… 🙂 :*

            Polubienie

              1. Przypominaj, codziennie. 🙂 A jakbyś miała z tym problem, to wyobraż sobie Tuśkę i Miśka – chciałabyś, żeby potem nie umieli się już cieszyć z niczego? Przecież nie o to nam chodzi…
                ❤ ❤ ❤

                Polubienie

                1. No przecież, że nie…
                  Nie pielęgnuję w sobie smutku, choć on wciąż jest z różną intensywnością, i właśnie rozmowa/ pisanie bardzo w tym pomaga.
                  ❤️😘

                  Polubienie

  11. Współczuję Ci tych przeżyć, bo to jak dalsza część pogrzebu. Jak domykanie drzwi. Jak rozstawianie się z dzieciństwem.
    Moja Mama też była bardzo elegancka.Porządkowanie jej ubrań było dla mnie przytłaczającym przeżyciem. Może ze względu na nasze dość specyficzne relacje? Potem długo nie byłam w stanie otworzyć pustej szafy. Do dziś mam jej apaszki, jakieś bluzki, sukienkę. Na pamiątkę tego, co było i tego, co mogło być, a czego między nami zabrakło.Te rzeczy są nicią, która pozwala mi być zawsze córką, zawsze czuć wsparcie, miłość.
    Po Tacie też mam kilka drobiazgów. Na pewno nigdy się ich nie pozbędę.

    Wiem, jak Ci teraz trudno… Wspieram Cię dobrymi myślami, przytulam serdecznie.💜💜💜

    Polubienie

    1. Czytam te wszystkie komentarze tych, co już mają za sobą taką stratę i za każdym razem się wzruszam. To współodczuwanie, zrozumienie… bardzo pomaga.
      Na razie nie mam siły żeby przejrzeć i włożyć do szafy rzeczy, które zatrzymałam dla siebie. W mieszkaniu nie ma pustych szaf, bo dzieląc każdą z Tatą, jego rzeczy wypełniły pustkę.
      Ściskam😘💕

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s