Obecność…

Są takie sytuacje w życiu, że mało co się liczy tak, jak czyjaś obecność. Bycie obok, w zasięgu słuchu, czasem jednego krótkiego spojrzenia spod półprzymkniętych powiek.

Tata raz mnie zapytał, czy OM nie jest zły, że ciągle mnie nie ma. Niby na kogo? No właśnie. Tyle że to wcale nie jest takie naturalne. Akceptacja. Zrozumienie. Wsparcie. To nie dzieje się z automatu. Bo tak trzeba.

Życie weryfikuje wszystko, również związki. Nawet te długoletnie, z boku wyglądające na idealne.

Byli parą z trzydziestoletnim stażem. Bez węzłów małżeńskich. Po przejściach, każde ze swoim bagażem doświadczeń i własnym dzieckiem. Nagle On dzwoni do wspólnych przyjaciół z informacją, że o to Ona wystawiła mu walizki za drzwi. Szok. Niedowierzanie. Współczucie. Troska. Milion pytań niezadanych… Kilka odpowiedzi. Mija czas i poznają wersję drugiej strony. Zachorowała jej mama. Ciężko. Na początku chodziła do niej kilka razy w tygodniu, ale przyszedł czas, że musiała prawie zamieszkać u niej. Zamiast wsparcia od partnera, dostała pretensje, że ciągle jej nie ma… Zrobiła jedyną słuszną rzecz. Mieszkanie było jej, więc po śmierci swojej mamy pod pretekstem sprzedania go, kazała mu się wyprowadzić. Sama przeniosła się do nowego, bez niego. Zakończyła związek, który w tak ważnej życiowej próbie nie zdał egzaminu. On wciąż nie bardzo rozumie dlaczego, ale ją już to nie interesuje.

Dobrze, że mam to miejsce i Was. Nawet nie wyobrażacie sobie, ile to dla mnie znaczy… ❤️

 

 

 

 

Reklamy

36 myśli na temat “Obecność…

  1. Wzajemne zrozumienie jest bardzo ważne w takich sytuacjach,weryfikuje związek.Moja Mama i Teściowa umarły dwa lata temu w odstępie 4 miesięcy.Rozumiem przez co przechodzisz,życzę siły.Najważniejsze ,że masz wsparcie najbliższych i oczywiście czytaczy Twojego bloga.

    Polubienie

  2. Dla mnie to trudny temat
    Bo moja mama też ciężko chorowała i miałam poczucie, że nie do końca mogę liczyć na najbliższą osobę, bo jego mama nie pozwalała na zbytnie zaangażowanie syna… on biedny czuł się rozdarty, choć wg mnie to ja wtedy powinnam być na pierwszym miejscu
    Potem, w czasie mojej choroby sprawdził się w 100% a nawet więcej i teraz wiem, że mogę na nioego liczyć, tak jak on na mnie, jak jego mamam potrzebuje pomocy wsiadam w samolot i lecę. Ale to ciągle boli. Albo choćby ćmi…

    Polubienie

        1. I się naprawił 😉
          Najczęściej jesteśmy „siłaczkami”, „samosiami” i czekamy, aż inni się domyślą, a to nie zawsze tak działa, i niekoniecznie z niechęci do pomocy, ale z braku umiejętności rozmowy wobec tak trudnych sytuacji. Bezradności. A wystarczy pytanie:”Jak ci mogę pomóc”; bądź prośba: „zrób”, „bądź”… Trzeba rozmawiać o potrzebach, oczekiwaniach- uczymy się tego przez całe życie, które potrafi nieźle nas zaskoczyć.
          Teraz mi się przypomniało, jak jeszcze przed zaręczynami, spytałam się, czy zdaje sobie sprawę, że mogę zachorować na raka, biorąc pod uwagę historię kobiet w mojej rodzinie- wtedy jeszcze nie miałam glejtu o genetycznym dziedzictwie. Usłyszałam, że poradzimy sobie, no to sobie radzimy do dziś😉

          Polubienie

  3. Mam instynkt przekory przy ocenianiu, który każe mi drążyć. Może nie wiemy, co tam było naprawdę. Może psuło się wcześniej i dlatego ŁATWO jej było go zostawić, może to był pretekst, może punkt, który przesądził coś, co się jakoś szykowało. Może już nie mieli być ze sobą.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Na pewno nie wiemy. Znam tylko relację ich przyjaciół, ktorzy ze względu na dzielącą ich odległość, spotykali się z nimi kilka razy w roku. I na pewno to tylko przesądziło, było mocnym argumentem.

      Polubienie

  4. „Obecność” to tytuł horroru, także… czasami bywa, że długotrwała gorsza od sraczki. 😀 Tak dla wyrównania. Znam związki, które trzymają się właśnie z powodu jej braku. Tylko co to za związki…

    Niestety, znam też dwa takie, które, tak jak piszesz były wręcz wzorcowe i rozpadły się po 20 – 30 latach. Koleżankę mojej mamy mąż nosił na rękach. Dosłownie, choć trochę ważyła. Nie była gruba, była piękna i on wszędzie się nią chwalił. Mieli nastoletniego syna, pracę w tej samej firmie i piękne mieszkanie. Wszyscy ich stawiali za wzór. Któregoś razu ona się budzi, a jego rzeczy już nie ma. Tylko list, że przeprasza. Szok. A potem zaczęli się schodzić do niej wierzyciele, ci w garniturach i ci z ciemnej bramy.

    Ja też się cieszę, że cię mam 🙂

    Polubienie

    1. Jak dobrze, że nie oglądam horrorów. I tak się wystarczająco „katuję” mordami i pokręconą ludzką psychiką😉
      Są,
      i podejrzewam, że Mam wytrzymała z Tatą też z tego powodu, że na długie godziny znikał jej z oczu, zaangażowany w pracę i swoje pasje.
      Ech, żyjesz pod jednym dachem z człowiekiem, którego tak naprawdę nie znasz, a co dopiero patrząc z boku. Pozory są boleśnie mylące. Po przypadku naszych Przyjaciół, kiedy to nikt nie spodziewał się po nim takiego zachowania, ja już za nikogo nie dam sobie palca uciąć. Są sytuacje, które wywracają życie do góry nogami. Zmiany zapoczątkowała śmierć jego ojca, a potem już wiele złego się podziało, a konsekwencje najbliżsi ponoszą do dziś.

      😘😘😘❤️❤️❤️

      Polubienie

  5. Po to jesteśmy,żeby Ciebie i Twoją mamę wspierać chociażby dobrymi myślami.Co do facetów to jest im potrzebna łopatologia,ale oni i tak robią jak im wygodnie,chociaż starają sie nieraz zachować pozory.Ale takie właśnie jest życie.Dużo sił dla Ciebie.Krystyna

    Polubienie

  6. Prawdą jest, że prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie. W chwili próby jedni się sprawdzają, a inni nie. Są też tacy, którzy nie są w stanie unieść brzemienia wsparcia, pomocy. Ja to rozumiem. Ale o tym w związku trzeba rozmawiać.

    Ściskam Cię mocno. I też dziękuję, że jesteś!💜💜💜

    Polubienie

  7. Bierz od nas tyle siły i wsparcia ile potrzebujesz. 💗 Takie sytuacje są dla każdego związku egzaminem, ale Wasze egzaminy były już wielokrotnie zdawane, jeśli ni na szóstkę, to przynajmniej na piątkę…💗 Przyytulam💗 😘😘

    Polubienie

  8. To prawda, że bardzo róznie bywa w długoletnich związkach.
    Najgorzej jak się okazuje że nadzwyczaj udane małżeństwo jest piekłem dla jednej z osób.
    Lubię u Ciebie bywać? Wiesz???
    Przecież wiesz…

    Polubienie

  9. To chyba jeden z najpoważniejszych egzaminów. Ostatnio kilka razy w okolicy przewinął się temat taty, który nie udźwignął ciężaru niepełnospawności dziecka i odszedł. Ilekroć słyszę o takim przypadku, dziękuję, że mój mężczyzna jest jaki jest. Może nieidealny ale dzielny i odpowiedzialny.

    Polubienie

Odpowiedz na Stokrotka Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s