Nieprzewidziana zmiana pobytu…

Szczęk otwieranego zamka zamiast walenia w drzwi o wcześniejszej godzinie, niż ta, której obawiają się wszyscy uczciwi obywatele w tym kraju. Udaję że mnie nie ma, obracając się tyłem i nakrywając głowę kołdrą, ale słyszę stukot otwieranych szafek.  Czego szukasz ? Kaszy! A tu jest tylko mąka dla kilku rodzin. Skrzeczy. Wychodzi. Przekręca zamek. Za chwilę znów wraca, tym razem otwiera szuflady w kuchennych szafkach. Jest piąta dziesięć, od kilku minut nie śpię i dociera do mnie, że poszukiwane są płatki owsiane i inne takie. Wstaję, otwieram jedną, potem drugą i w trzeciej szufladzie w meblu stojącym już w części pokojowej, znajduję. Wracam do łóżka, sen od razu nie przychodzi, ale w końcu przysypiam, gdy znów słyszę szczęk otwieranego zamka. Od razu siadam na łóżku, jest punkt szósta. Czego szukasz? Okularów. Tu ich nie ma. Nie daje się przekonać i podchodzi do stolika przy moim łóżku. Bo ja tu przychodzę sobie oglądać jak ciebie nie ma, nie wiedziałem, że przyjedziesz. Też nie wiedzialam, ale wczoraj widziałam okulary na nosie, bo przyjechałam w trakcie oglądania „ M jak miłość”, kiedy szukający siedział na fotelu w swoim mieszkaniu i jak wychodziłam do siebie, to wciąż tam tkwili: ojciec na fotelu, okulary na nosie.

Zabralam się z Dzieckami Młodszymi do DM- przyjechali na urodziny Pańcia. Nie miałam tego w planach, ale postanowiłam odciążyć Miśka, który ma sesję. Przede wszystkim psychicznie, bo przychodząc codziennie rano i widząc  babcię w nienajlepszej formie, która nie chce brać leki na wymioty, a ma torsje… Ja do tego inaczej podchodzę, z większym zrozumieniem Mam i sytuacji. Nie upieram się, że musi… W sobotę po egzaminie odwiezie mnie do domu. Na krótko. Muszę tu być, mimo iż Mam opiekę ma, ale będąc nawet za ścianą, jestem mobilna w każdej chwili. Szczególnie rano, w czasie kiedy Taty już nie ma, a zanim przyjdzie wujostwo.

Wczoraj opiekowałam się najmłodszą w rodzinie, kiedy jej mama wykańczała tort i szykowała obiad urodzinowy, dziś najstarszą. Tort bardzo smakowity, tylko Misiek się zastanawiał, czym Pańcio podpadł mamie, że ta dodała szpinaku do biszkoptu. Wersja dla dzieci była taka, że to limonka i cytryna tak zzieleniała 😆 Żal było opuszczać towarzystwo, ale kiedy wybiła 19 godzina wstaliśmy z Dzieckami od stołu. Największą furorę i tak zrobiła Księżniczka, zachowując się jak królowa- chóralnie orzekliśmy, że to najbardziej spokojne i uśmiechnięte dziecko w  rodzinie.  Było cudnie, rodzinnie, normalnie, choć w tle były ciche rozmowy moje, Miśka i Tuśki odnośnie sytuacji u dziadków, zmiany planów, podjęcie pewnych decyzji, które jak na razie rozbiły się o mur sprzeciwu.

Za oknem słońce 🙂 Od pół godziny słyszę walenie u sąsiadów z góry. Niewyspana, z brakiem kawy we krwi i hukiem nad głową- o to moja rzeczywistość 😉 Jak dobrze, że za ścianą mieszkanie ogarnia Pani sprzątająca- raz w tygodniu. Idę sprawdzić, co u Mam …

 

Reklamy