W porę…

Rozumiała, że jego zachowanie to choroba. Stan umysłu. Depresja czy coś innego wyniszczającego jak rak. Ratunek to terapia, której nie chciał się podjąć. Usprawiedliwiała wiele zachowań, ale podniesienie ręki ją otrzeźwiło. Tego usprawiedliwić chorobą nie mogła. Nawet przekonaniem o miłości do niej i dzieci. Bo cóż one zapamiętają? Czy tamtego ojca sprzed choroby, kiedy nosił je na rękach i śpiewał piosenki, czy kiedy te ręce podniósł na ich matkę, a może i na nich samych, gdyby nie podjęła decyzji. W porę.

To nigdy nie jest łatwa decyzja, żeby odejść. Z różnych powodów. Ale jedyna słuszna, jeśli ktoś sam nie chce sobie pomóc i jedynie, na co go stać, to kolejne przeprosiny i obietnica poprawy.

Każda podjęta przez nas decyzja niesie za sobą jakieś konsekwencje. To z ich powodów czasem zwlekamy, bo w ludzkiej naturze leży ignorowanie tego, co nie jest wygodne, czego się boimy. Bo strach przed nieznanym jest większy niż strach przed tym, do czego się już przyzwyczailiśmy, co już w jakiejś mierze oswoiliśmy. Czasem łudzimy się nadzieją, że znajdzie się inne wyjście z sytuacji, a to nie pozwala na podjęcie decyzji w porę…

 

 

Reklamy

35 myśli na temat “W porę…

  1. Najczęstszym powodem trzymania się takiego damskiego boksera jest problem z mieszkaniem. Te kobiety zwykle nie mają gdzie uciekać. Na szczęście dzisiejsze prawo sprawia, że to on musi się wyprowadzić i pozwolić rodzinie czuć się we własnym domu bezpiecznie. Przynajmniej w teorii bo w rzeczywistości to różnie bywa.

    Polubienie

  2. Kochana!
    My kobiety kierujemy się uczuciem, emocjami. Zawsze nam kogoś lub czegoś żal. Nie myślimy o sobie samych.
    Ból, cierpienie zamyka się w czterech ścianach, bo wstyd.
    Na szczęście, to powoli mit, wychodzimy, rozmawiamy, szukamy pomocy.
    Piszę z obserwacji, bo sama problemu- odpukać! nie mam.
    Pozdrawiam miło, życząc zdrówka i uśmiechu:)

    Polubienie

    1. Najpierw jest próba ratowania rodziny. I masz rację, że często strach i wstyd, ale bywa też, że miłość, która jest miłością toksyczną, uzależnienie, nie pozwalają, żeby zrobić ten krok w kierunku uwolnienia się, Często wtedy dochodzi do tragedii..
      Serdeczności.

      Polubienie

  3. Takie skojarzenie – jak w rodzinie pije kobieta 80% mężczyzn odchodzi
    jak pije mężczyzna 80% kobiet zostaje

    jesteśmy jakieś upośledzone

    ale może dzięki temu ten świat jakoś trwa?
    to trochę żart, chociaż w naturz nic nie dzieje się przypadkowo

    ostatnio dużo obserwuję problemów w rodzinach, małżeństwach, rozwody, separacje, walki
    ale na szczęście nie ma fizycznej przemocy

    Polubienie

    1. jesteśmy bardziej uczuciowe i wydaje nam się, że potrafimy pomóc. I to nasze wychowanie, że to kobieta tworzy ognisko domowe, więc od razu wpędzamy się w poczucie winy, że coś poszło nie tak, jeśli on pije, awanturuje się, bije… To upośledzenie to brak poczucia własnej wartości, wiary w siebie…
      Każde rozstanie to w pewnym stopniu porażka, a ludzie różnie ją znoszą.

      Polubienie

  4. Smutne, w zasadzie z zycia za bardzo nie znam takich historii, ale sporo ksiazek o takiej tematyce wpadalo mi w rece, zupelnie przypadkowo, szczegolnie pamietam jedna historie kobiety bitej, ktora zupelnie nie potrafila odejsc, zawsze wybaczala i wierzyla w jego obietnice ze sie poprawi, zmieni.

    Polubienie

    1. Ta wiara w poprawę, szczególnie kiedy bywają okresy zupełnej normalności, miłość, uzależnienie… I brak poczucia własnej wartości. I wstydu, że się nie udało. Dom rodzinny, relacje w nim panujące na pewno mają duży wpływ na późniejsze nasze zachowania…

      Polubienie

  5. A która z Was, piszących przeszła to na swojej skórze? Która z Was musiała uciekać z dziećmi , bez rodziny,mieszkania ,pieniędzy i w ogromnym strachu,że odnajdzie ,skatuje i zabierze dzieci? Musialam czekać do pełnoletności córek, by nie miał prawa o swojej stronie.A wcześniej nigdy nie udawało się do końca….raz nawet wróciłam z własnej woli, chociaż w Warszawie,przy pomocy kuzynki znalazłam kąt do mieszkania /ale za to na Saskiej Kępie/ i pracę.
    Tak jak zdrowy nie zrozumie chorego na raka ,tak bardzo trudno jest ocenić życie deptanych kobiet.Na powiedzenie „wystawiłabym mu walizki za drzwi ” mogę odpowiedzieć..”miałabyś za to połamane ręce i nogi”
    On jest teraz bardzo chory i ja pomagam.Robię zakupy, pilnuję higieny,rozmawiam ,ale już nie bardzo się da.Nie ma we mnie nienawiści,jest litość i ogromny żal.

    Polubienie

    1. Nie musiałam.
      Gdybym musiała, miałabym dokąd. Otrzymałabym pomoc, więc mogłabym sobie tak właśnie gadać.
      Raz powiedziałam bliskiej, kiedy odwiedziłam ją w małym mieszkaniu z dwójką dzieci i psem (miała dokąd odejść), że to nie może tak być, iż on został sam na ich dużym mieszkaniu, do którego to ona miała większe prawo. Wróciła, spakowała go i wyrzuciła. Wcześniej było ok. cztery lata szukania dla niego pomocy… właśnie do momentu pierwszego podniesienia ręki. Potem czasami przychodziła myśl, że może zbyt mało zrobiła. Teraz dobrze wie, że jemu wygodnie jest w poczuciu ofiary. Tak, paradoksalnie to on się czuje ofiarą…
      Ja wiem tylko jedno, że każda taki przypadek ma inne podłoże, motywy, przebieg i nie jest do końca zrozumiały dla postronnych. Łatwo oceniać jak się nie zna, z dystansu, a jak znasz kogoś przez pół swojego życia, przyjaźnisz się, prawie jak rodzina i nagle… ten ktoś radykalnie zmienia swoje zachowanie, to trudno to zrozumieć, A co dopiero tej najbliższej osobie, przecież są dzieci, jakieś plany… podjęcie decyzji często trwa długo.
      Jesteś dobrym człowiekiem Livio.

      Polubienie

      1. Jako matka uciekać nie musiałam, ale jako córka już tak.
        Wielokrotnie.
        Trauma jaką przeszłam zostanie ze mną już do końca.
        Jest we mnie takie poczucie, że może można było inaczej,może nawet żal.
        Ale staram się nie oceniać mojej mamy za jej decyzję.
        Co nie znaczy, że nie będę nosić brzemienia z mojego dzieciństwa.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s