Więź…

Walizka wciąż pełna słońca, wypełniona po brzegi szumem morza, białym piaskiem pod stopami, wspólnymi długimi spacerami, celebrowanymi posiłkami, uśmiechami… Mieszkaliśmy w hotelu otoczonym lasami Wolińskiego Parku Narodowego, dwie minuty od plaży, a z okien apartamentu z długaśnym balkonem pomiędzy drzewami prześwitywało morze.

IMG_3001

Zońcia była zachwycona, że tyle zieleni wokół. Zanim jednak dotarliśmy na plażę bądź ciągnący się wzdłuż morza spacerniak, to trzeba było uważać na spadające żołędzie.

IMG_3055

Bombardowały w restauracyjne stoliki, krzesła stojące na zewnątrz, więc dużym ryzykiem było jedzenie tam posiłków, a szkoda, bo pogoda sprzyjała- nawet noce były ciepłe, bo 17 stopni, co o tej porze i to nad morzem jest pogodowym ewenementem. I takie było to tegoroczne lato: długie, gorące, prawie bezdeszczowe… Z przytupem nastało i z przytupem się z nami pożegnało- wiatrem, burzą i… śniegiem na Kasprowym.

Kocham nasze morze po sezonie, bez tłumu i zgiełku z pogodą całkowicie wakacyjną, ale bez pogody również; tyle że, jak jest się z dziećmi, to pogoda ma duże znaczenie, bo całe dnie spędzaliśmy na powietrzu- wychodziliśmy po śniadaniu i dopiero pod wieczór wracaliśmy do hotelu, choć raz Zońcia była nad morzem przed naszym z Pańciem powstaniem z ogromnego i wygodnego łoża, i raz ze mną i drugi raz z mamą na zachodzie słońca. Pańcio się wybiegał, wyjeździł na rowerze, rano chodził na basen z mamą, a wieczorem ze mną, więc najpierw padała Zońcia tak pomiędzy 20-21 i spała do rana, a my tak około 22-23.

Czas niespieszny wypełniony po brzegi cudownymi chwilami, wieczorne zmęczenie, tak jak przypuszczałam, okazały się zbawienne- nie dopuszczały dryfujących myśli, żeby osiadły na mieliźnie niepokojów, ani przez chwilę. Sen spokojny… Nawet rozmowy telefoniczne z Mam były uśmiechnięte…

IMG_3090

więcej zdjęć KLIK

W ustach wciąż czuję cudowny smak flaków z kalmarów z nutą borowikową i obłędne risotto z borowikami obsypane roszponką, lody mocno czekoladowe obsypane orzechami, w uszach śmiech Pańcia i rozkoszne próby wydawania dźwięku przez Zońcię, przed oczami mam błękitny bezkres…

Tyle że… walizka czeka na przepakowanie się. Z niechęcią większą niż kiedykolwiek wypakuję z niej wakacyjny, słoneczny bagaż… To już tylko wspomnienie. Okoliczności się zmieniły i trzeba śnić inny sen… Rzeczywistość może okazać się zbyt okrutna… Zmiana pogody, nagłe ochłodzenie i wtargnięcie bezpardonowo jesieni, to żaden problem. Nawet ciepłe kaloryfery i skarpetki na stopach są do przeżycia. I to, że lato dopiero za rok.

Każdy rozpoczynający się dzień jest darem, nawet jeśli jest walką na ringu zwanym życiem… Czy jestem odpowiednio przygotowana do kolejnej? Nie wiem… Wiem zaś, że wciąż potrafię się cieszyć chwilą, wyciskać życie jak cytrynę, nie zważając, że bywa czasem zbyt kwaśne.

 

 

59 myśli na temat “Więź…

  1. Uczę się tego od Ciebie, bo choć nmyślałam, że tak mam, to teraz wiem, że lkudy mi do tego
    mogę na blogu pisać, że się martwię chłodem i słotą, ale w głębi serca śpiewam – jeszcze jedna jesień, wspaniale, cudownie!

    Moje moce są zawsze z Tobą i Twoimi bliskimi

    Polubienie

    1. Masz, masz…
      I to jest właśnie normalne, że jesień nas smuci i cieszy jednocześnie., Bo sensem życia jest ono samo, przeżywanie go emocjonalnie, po swojemu.
      Nikt nie siedzi w czyichś butach, a niektórzy uzurpują sobie, jak ktoś ma się zachowywać w chorobie, smutku czy nieszczęściu, a i do radowania się wrzuci swoje trzy grosze… Często też myśli, że opisywane życie (emocje) na blogu, to całe życie, a to tylko jego niewielki ułamek…

      Dzięki :*

      Polubienie

      1. U MIśki jest najlepsze zdanie w temacie – blog to tylko kawałek mojego życia
        To trochę kreacja taka, jedna stroną księżyca

        Nie znoszę jak ktoś narzuca się ze swoim spojrzeniem na to, jak trzeba przezywać chorobę, problemy, cokolwiek, bardzo długo miałąm taką czytaczkę, normalnie bałam się napisać, że się denerwuję wynikami badań, bo zaraz słyszałam, że nie powinnam, bo ONA SIĘ NIGDY NIE DENERWUJE

        sama niedawno zaczęłam za bardzo narzucać się koleżance, która znalazła sobie guza w piersi, ale szybko się zorientowałam, że ona woli postępować wg swoich zasad i się wycofałam, życzliwie obserwuję i jestem gotowa do każdej pomocy

        Polubienie

        1. 🙂
          niektórzy o tym zapominają,
          ech te porównywania, do się, do bliskich lub dalszych znajomych w chorobie- znawcy zachowań ludzkich i sił ich organizmu oraz psychiki, ech! Boisz się, narzekasz – źle! czerpiesz życie garściami, zdobywasz szczyty- udajesz, że jesteś chora!
          mnie najbardziej osłabia jak ktoś mówi, że wszyscy przecież umrzemy i w drewnianym kościele może spaść cegłówka na łeb… No przecież to oczywista oczywistość! Tyle że z chorobą przewlekłą (obojętnie jaką) chodzi o jakoś tego życia, ono ma zupełnie inny smak, barwę i zapach… Do tego dochodzą towarzyszące okoliczności, czyli na jakim etapie życia jesteś i choroby.
          Wiesz, ze słowem pisanym jest tak, że jak ktoś się do kogoś źle nastawi, bo zwyczajnie nie lubi ludzi i nie może zrozumieć, że inni mają inaczej, to z literek wyczyta to, co chce wyczytać, i już.

          No bywa, ze się człowiek zapędzi, z życzliwości i chęci pomocy, ale to jest z reguły zupełnie inaczej odbierane, niż pouczanie i połajanki.

          Polubienie

          1. Mam nadzieję:))

            Ależ tak gadają głupcy, o tej cegłówce
            oni się jej najbardziej boją – i najbardziej w nią nie wierzą
            dopiero jak się skonfrontuje człowiek z wizją realnej śmierci to wie jak to jest

            Ale jest jeszcze jedna prawda – rak człowieka nie zmienia
            jak jest wredny to pozostaje wredny

            Polubienie

                1. no, bywa że się w człowieku zagotuje,
                  szczególnie jak słyszy, że jakaś Balbina to to owo i tamto, więc bierz z niej przykład, bo inaczej jesteś cienias…
                  mnie też się zdarzało zjeżyć, bo ile razy można tłumaczyć o co cho, właśnie w tej chwili, w danej sytuacji

                  Polubienie

  2. Cudownie wykorzystalas ostatnie dni lata, nie ma to jak morze, plaze bez tlumow,
    to jest uroda Au ze zawsze o kazdej porze roku jest ogrom wybrzeza bez tlumow, szczegolnie nad oceanem.

    Polubienie

    1. Och, no fajnie było i najchętniej bym to przedłużyła.
      I tego Ci zazdroszczę, bo ja już tłumnie na plaży niekoniecznie, choć jak jeszcze jeździłam w sezonie to spacer brzegiem morza pomiędzy miejscowościami nagradzał plażą tylko dla siebie,

      Polubienie

  3. Cieszę się, że fantastycznie spędziłaś czas z Córcią i z Jej dziećmi. Naładowałaś akumulatory, po to by działać i pomagać. 🙂 Ktoś, kiedyś mi powiedział, że moja siła była jego siłą w trudnym czasie, więc czasami musimy mieć siły za innych…

    Polubienie

  4. Roksanno, jak zwykle pięknie ujęłaś rzeczywistość.
    Człowiek nigdy nie wie, czy jest gotowy, nie zawsze też da się być gotowym. Ale z takim doświadczeniem jak Twoje, z takim umiłowaniem życia i charakterem, jestem przekonana, że i z tym co przyniósł teraz los poradzisz sobie. :*

    Polubienie

  5. Ja też miałam taki plan na spontan, co samo w sobie brzmi paradoksalnie. Ostatecznie nie wyszło, więc zazdroszczę i gdzie indziej muszę zebrać siły na przetrwanie jesieni.
    Cudownie spędziliście końcówkę lata. Wierzę, że i w innych sprawach wszystko będzie OK. Trzymam kciuki, buziaki!

    Polubienie

  6. Wysylam moce, sle serdecznosci i trzymam kciuki!
    Pieknie spedziliscie ten czas nad morzem. Teraz pozostaje czekanie do nastepnego lata/jesieni I znowu moze jakis spontan?

    Polubienie

  7. Jeszcze 20 lat temu mieszkałam nad samym morzem, do mola w Brzeżnie miałam mały spacerek,też uwielbiam plażę poza sezonem i wszystkie moje spacery ,piesze czy rowerowe kończyły się na plaży.Przprowadziłam się teraz mam 20 km,nie jestem tak często nad morzem ,ale staram się chociaż raz na miesiąc , nie mogłabym żyć bez zapachu morza ,tego najbardziej brakuje mi od kiedy wyprowadziłam się,zapachu morza,wodorostów i wiatru nie dało się zabrać do nowego domu.moce dla Mam i Ciebie.Krystyna

    Pozwolę sobie napisać jedno zdanie do „Rybeńki” ,cytuję twoje określenie „stara 60 letnia baba ” pomyśl czasem, młódko. Krystyna po ponad 60.

    Polubienie

    1. Och, no zazdraszczam…
      miałam taką chwilę, że chciałam tam zostać na wieki, siedząc na ławeczce przy wydmach z widokiem na plaże i morze, potem zeszłam i usiadłam nad brzegiem morza z nogami w wodzie, nikt nie przechodził, nikt nie przeszkadzał- byłam tylko ja i morze…
      Dziękuję Kochana :* właśnie się zbieram i jadę prosto na Genetykę się zorientować.

      🙂 a ja pozwolę sobie w imieniu Rybeńki, że to określenie „stara”, choć zabrzmiało pejoratywnie, to zapewne było tylko w kontekście tego, że dojrzały człowiek a próbuje narzucać swoje myślenie, swoje zasady.

      Polubienie

  8. Witam ciesze sie ze wypoczelas.Mnie sily jakby opuscily .Chemia wlazla mi w nogi mam trudnosci z chodzenem Tomograf pol na pol powychodzily jakies wszczepy Kontrola z 2 miesiace.Nadal brak checi do jedzenia .TAK TRUDNO SIE CIESZYC.Pozdrawiam serdecznie

    Polubienie

    1. Renatko,
      w takiej sytuacji to czasem trudno o mały uśmiech, a co dopiero o radość w sercu. Rozumiem, i tak bym chciała, żeby moce do Ciebie wróciły, żebyś się częściej uśmiechała, miała apetyt i siły do życia, bo same chęci nie zawsze wystarczą- doskonale to wiem.
      Przytulam serdecznie❤️💚

      Polubienie

  9. Kochana!
    Ja do morza nie mogę się przekonać. Byłam raz dawno, nie byłam zachwycona.
    Zdrówka życzę, pogody ducha, zadowolenia z każdego dnia:)
    Buziaczki ślę:)

    Polubienie

        1. Rozumiem,
          ale nad morzem nie trzeba leżeć plackiem na plaży i się smażyć- nigdy za tym nie przepadałam, a od lat nie mogę. Można za to pływać, spacerować brzegiem i nie tylko, jeżdzić na rowerze, szczególnie po sezonie. Polskie wybrzeże jest urozmaicone, a sam widok i szum morza uspokaja.

          Polubienie

  10. I taką właśnie Cię lubię, gdy z postów bije uśmiech!!!!!!!!! Sam nigdy nad morzem nie byłem, może na starość się wybiorę, bo puki co szans na to nie widzę 🙂 Ale szczerze się cieszę że tak pozytywnie cię nastawiło! 🙂

    Polubienie

                1. I co, zostanie sam w firmie? Musicie się jakoś zjednoczyć i wynegocjować odpowiednie warunki. W kupie siła. Ja rozumiem potrzebę nadgodzin, nienormowany czas pracy, ale pracownik nie może też pracować ponad siły i przede wszystkim powinien mieć wybór, czy chce pracować dłużej. Nie zgoda nie powinna skutkować żadnymi konsekwencjami. A tak swoją drogą przecież nasza „ dobra zmiana” miała zlikwidować „ śmieciówki” 😬

                  Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s