Przeżyj to sam, a najlepiej wspólnie…

Chyba czas zejść do podziemia. Bynajmniej nie z powodu działań naszej władzy. Z całkiem prozaicznego powodu, czyli żaru z nieba. Najpierw trawiła mnie gorączka wewnętrzna, nie wiadomo z jakiego powodu, przykuwając mnie na jeden dzień do łóżka, a jak już sobie odpuściła, to i tak z domu nie wychodziłam, bo na zewnątrz było/jest jak w piecu do pieczenia chleba. No bo te chwile wieczorem, kiedy można było już odetchnąć, prawie się nie liczą, gdyż od samego nicnierobienia przez cały dzień o tej porze jestem padnięta. Niedługo będę jak kret ślepa, bo w domu w dzień jak w bunkrze, okna pozamykane i pozasłaniane, dopiero otwieram wszystkie na oścież po zmierzchu. Wychłodzi się na tyle, że można spać spokojnie, ale zaraz po przebudzeniu  biegam  po domu i wszystkie zamykam i zasłaniam. Rano zdążę jeszcze podlać kwiaty na tarasie, a potem nie wyściubiam nosa na zewnątrz, aż do późnego wieczora. Serce mi się wyrywa nad morze albo choć nad jezioro, a nogi prowadzą do pomieszczeń piwnicznych. Tam jest najchłodniej i przez to najprzyjemniej 😉 I nie żebym miała w domu jak w piekarniku, bo na dole z reguły temperatura nie przekracza 24, a na górze 27, ale i tak mnie spowalnia, więc snuję się jak mucha w smole. Chętnie przerzuciłabym się na życie nocne. Jakiekolwiek. Byle żywsze 😉

Dlatego, kiedy niebo się zachmurzyło po pięciu dniach pełnego słońca, a potem spadł deszcz i padał przez całe półgodziny, to nie było mi żal, że nie zobaczę spektakularnego zaćmienia księżyca. W zamian dostałam rześkie powietrze. I Dziecka Młodsze przyjechały (wprawdzie zaraz pojechali na Watrę w naszej okolicy), ale czekałam na ich powrót, siedząc sobie ciemną nocą, oddychając głęboko, a myśli nie krążyły wokół tego, że kolejne dni mają być jeszcze bardziej upalne, tylko czy moja najukochańsze Dziewczyny wyjdą jutro/dziś ze szpitala. Oby! Bo na razie to gapię się w telefon i naprzemiennie się wzruszam albo śmieję. Zońcia pięknie je (w ciągu jednego dnia przybrała 310g ;p), pięknie śpi w nocy, bo nakarmiona o 22. została przez Tuśkę zbudzona o 4. do karmienia, a potem sama obudziła się o 7, więc pierwsza wspólna noc i mama się wyspała 🙂 A sama jako ta urocza, młoda dama wystąpiła jako modelka z kokardą na głowie zrobioną z pieluchy- twórczość Pań Pielęgniarek 😀

Gapię się w czarne niebo, na którym kilku gwiazdom udało się przebić przez chmury. I tak sobie myślę, że choć nie zawsze dostajemy to, czego pragniemy w danej chwili, to wcale nie oznacza, że szczęście nas opuściło. I nie ma co złorzeczyć na zły los, bo on często nam rekompensuje czymś innym, tylko trzeba to dostrzec. A kiedy jest się cierpliwym…to niespodziewanie niebo się rozgwieżdża i pojawia się czerwony Księżyc w towarzystwie Marsa. Normalnie, aż mnie zatkało z wrażenia. No powiedzcie sami, czy nie jestem szczęściarą? Spadł deszcz, który spowodował, że oddycham pełną piersią i przyszła chwila, która ten oddech wstrzymała, bo życie właśnie na tym polega, by przeżywać takie chwile, które go wstrzymują… Wracają dzieci i jeszcze przez chwilę patrzymy razem przez okno dachowe, zaćmienie powoli mija…

Mam nadzieję, że i Wam niedawno (może tej nocy) udało się przeżyć taką chwilę, niekoniecznie z powodu księżyca 😉 A jeśli nie, to może dziś, jutro, pojutrze…

Miłego weekendu! 🙂

 

 

 

 

 

Reklamy

19 myśli na temat “Przeżyj to sam, a najlepiej wspólnie…

  1. My też widzieliśmy, wprawdzie nie od początku, bo akurat w miejscu wschodu księżyca chmury były; ale warto było poczekać 🙂
    Magicznie było:)
    Deszczu zazdraszczam, u mnie tylko pokropiło ::pp
    Szybkiego poznania Zosieńki życzę ;**

    Polubienie

    1. Ostatnio podziwiałam go w pełni jak pięknie świecił, a wczoraj warto było poczekać, choć wydawało się, że nic z tego nie będzie- sam fakt, że chmury ustąpiły, to tak wyglądało, jakby kurtyna w teatrze się podniosła i dzięki temu, że samo zaćmienie trwało długo, to było co oglądać.
      A dziś słońce w pełnej krasie mnie obudziło i pijanie koguta😎
      Wstaję i idę się szykować na poznanie Zońci 😀
      Buziaki i miłego dnia😘😘😘

      Polubienie

  2. Bardzo ładnie ubierasz w słowa i opisujesz otaczający nas świat , nie potrafię tak , z przyjemnością i z moim pieskiem / który zdziwiony był tak późnym wyjściem/ obejrzałam spektakl księżycowo – marsowy.
    Mój kogut, tzn sąsiada, skończył w rosole , bo jak zaczynał piać o 3 rano to nie wiedział kiedy przestać i ze spania nici.
    Słucham Kory, smutno mi, moja młodość ,była moją równolatką.

    Ciesz się maleńką księżniczką Zońcią. Krystyna

    Polubienie

    1. Cieszę się, że moje słowa, która dla mnie wydają się zwyczajne innym zapadają w serca. Dziękuję.
      Piesio skorzystał 😀
      A wiesz, że moje raczej mnie nie budzą; dziś był wyjątek.
      Dziś już tuliłam naszą Księżniczkę❤️
      Serdeczności🙂

      O Korze jeszcze nie potrafię mówić….

      Polubienie

  3. Widziałam księżyc przez chwilę, około 21.30, ale nie był jeszcze czerwony.
    A na weekend chłopak starszej córki przywiózł mi pod opiekę maleństwo – czyli chichuachuę córki 🙂 czyli mam dwa pieski teraz.

    Polubienie

  4. Tak sobie myślę, że życie składa się z dobrych chwil, jeśli potrafimy je dostrzec. Kiedy nie oczekujemy milionowej wygranej w totka, cieszy grosik znaleziony na drodze.
    Ty masz tę wrażliwość i spostrzegawczość w sobie.
    Ściskam Cię mocno!😘😘😘

    Polubienie

  5. Slysze o upalam w Polsce i innych krajach Europy i uwierzyc nie moge ze tak dlugo trwaja,
    bo upaly przeciez to Australia, ostatnie lato u mnie zupelnie pozytywnie mnie zaskoczylo,
    bo takich dni goracych nie bylo za duzo, mam na mysli kiedy sa jeden po drugim,
    doslownie pamietam kilka dni ze nie wylaczalam klimatyzacji bo i noce byly gorace,
    najczesciej bylo tak ze w nocy bylo ochlodzenie i rano tez mozna bylo wytrzymac.
    Teraz mam zime a dzisiaj byl piekny sloneczny dzien z temp. max 19 w nocy spanie do 13 i tak lubie.

    Do lata jeszcze troche jest, bo to grudzien, ale boje sie, zle sie czuje z zamknietymi oknami,
    klimatyzacji tez nie lubie ale jak beda upaly to musze wlaczac, inaczej nie przezyje z moim chorym sercem.

    Polubienie

    1. Na moim zachodzie mam wrażenie, że non stop, bo chłodniej było jak ja wyjechałam na południe 😉 Ale tak serio, chyba coraz gorzej znoszę upały, dziś 5 minut na słońcu wyssało całą moją energię i musiałam klapnąć na dłużej.
      Mnie te Twoje 19 zupełnie by wystarczyło, bo jestem już znużona tymi upałami, no ale my mamy lato, dzieciaki, urlopowicze się cieszą,.
      Bardzo przyjemną masz zimę 🙂 U mnie w tej chwili przed samą północą jest 23 stopnie, aż sama nie wierzę

      Polubienie

  6. Kochana!
    Widoki wczoraj piękne, obserwowaliśmy i my:)
    I u nas gorąco na dworze, choć w pomieszczeniach nawet ok.
    Przyroda omdlewa, szkoda.
    Zdrówka życzę, uśmiechu i pociechy z bliskich:)
    Buziaczki:)

    Polubienie

    1. Położne kazały karmić co trzy godziny, więc po 6 w nocy Tuśka nakarmiła, nie przyznając się, że jedno opuściły 😉 Myślę, że teraz będzie spokojnie czekać, aż Mała sama się obudzi, w pierwszą wspólną noc pewnie się wystraszyła, że tak długo śpi 😉

      a ma być jeszcze bardziej.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s