Się bym…

Zabiła. A przynajmniej połamała, jak spektakularnie się pośliznęłam na dopiero co umytych schodach zewnętrznych. I to z dobroci serca i szczodrości. Nie inaczej. A winowajcą jest, a raczej są…cukinie! Przyjechałam (spóźniona, bo jakiś dziwny zwyczaj panuje w szpitalu wojewódzkim w ŚM, że wypis sekretariat nie wyda bez lekarza, mimo iż pacjentka od dwóch dni przebywa w domu, a ten akurat był na zabiegu) już jak Pani ogarniająca moje domostwo  kończyła mycie tarasowych schodów i się zbierała do odjazdu. A mnie się przypomniało, że w ganku mam kilka dorodnych cukinii, i jak się ich nie pozbędę, to będę musiała je jakoś przerobić, a przecież rosną nowe. No to poleciałam od frontu i z pełnym wiadrem chciałam zejść, gdy nagle straciłam przyczepność…Ło matko!!!… bojąc się o własną kość ogonową, którą już nie raz na owych schodach sobie stłukłam, więc dobrze znam co to za przyjemność, tak się odchyliłam, że cały ciężar klapnięcia z przytupem poszedł na łokcie. Ból mnie zamurował. Normalnie głos straciłam i pierwsza myśl, że sobie połamałam ręce. Nade mną stała Pani z przerażoną miną, niżej leżało rozwalone wiadro z wyrzuconymi jak z katapulty cukiniami. Bolały mnie całe ręce nie tylko łokcie, więc stwierdziwszy, że jednak nie są złamane (gdyby były to chyba bym się zabiła), udałam się na kanapę pocierpieć. Kurczę, cierpiałam (doszedł jeszcze ból głowy) tak już do końca dnia (pocieszając się całą tabliczką czekolady z orzechami), zdziwiona, że aż tak boli (tu mam podejrzenie, że neuropatia czuciowa mi ten ból wzmogła), a nie ma śladu stłuczenia, ani jednego najmniejszego siniaka. Za to mięśnie rąk i brzucha bolą do dziś, tak jakbym co najmniej zrobiła 100 pompek i 300 brzuszków.

Słońce wróciło. Po trzech dniach pochmurnych z lekkim deszczykiem. Nawet nie zdążyłam za nim zatęsknić, ale lato ma być latem i już! Zbyt krótkie jest, choć tegoroczne- przynajmniej u nas- bije rekordy w swej długości, bo zaczęło się tak wcześnie, że ze zdziwieniem stwierdziłam, że dopiero zbliża się do połowy wakacji.

Bez zdziwienia, co chyba powinno mnie martwić, przyjęłam do wiadomości, że PIS wycofuje się z zakazu hodowli zwierząt futerkowych, za to prze do przodu z rewolucją w SN (nowa ustawa przegłosowana w atmosferze pogardy dla oponentów), czyli trwa demontaż trójpodziału władzy w najlepsze i tego, co się działo i dzieje pod Sejmem oraz nowe pomysły w karaniu i dyscyplinowaniu posłów. Chyba przywykłam, co nie znaczy, że zobojętniałam.

Bym się zdziwiła, gdyby nagle praworządność, dorobek naukowy, przestrzeganie konstytucji leżała im na sercu… Ale to chyba mi nie grozi.

I może byłby to czas, aby wyjechać…w Bieszczady. W miejsce bez zasięgu. Zaszyć się tam z tej własnej i opozycyjnej bezradności. Dla własnej li tylko przyjemności. Ale teraz tam leje, a jak nie leje to będzie lać jest zbyt mokro, a tu czekamy na Maleńką, więc…ech…

Miłego weekendu! 🙂 Słońca dla Was!

A tak w ogóle to chyba jest sezon ogórkowy ;p A ja zebrałam pierwszą, opóźnioną przez suszę fasolkę. Mniam.

 

Reklamy

25 myśli na temat “Się bym…

    1. A gdzie tam, co najwyżej w nieśmiałych planach wrześniowych, a teraz pozostaje migracja wewnętrzna 😬
      Cud, nawet wiaderko okazało się całe, bo tylko rączka odpadła i cukiniom też nic się nie stało.

      Polubienie

  1. Te mięśnie brzucha to u nas, świadomie słabych, normalne. Napinamy je nieziemsko, ratując się, a efekt jaki jest, każdy czuje… Kiedyś oprócz brzucha napięłam też przywodziciele. Zanim doszły do siebie – dwa tygodnie o kulach. Bardzo głupi pomysł to był…
    Ale pociesz się, że na tych czystych schodach mogłaś rozsypać coś znacznie miększego niż cukinia, choćby maliny albo porzeczki… 🙂
    Na temat innych aktualności mam zdanie niezmiennie to samo – 2500 km to był jeden z moich najlepszych pomysłów.

    Polubienie

    1. Mogłabym zostać dziewczyną-cud- maliną🤣
      No pacz jak się można nieświadomie uszkodzić. Mnie wciąż boli głowa oprócz mięśni i już się zastanawiam czy jednak się w nią nie uderzyłam😉 Ogólnie stan rozbicia- pobicia- ale przynajmniej nic połamanego, bo wtedy już z tej rozoaczy to tylko dobić😉
      No zazdroszczę tej odległości i innej rzeczywistości. I powrotu nie życzę, bo może być bolesny…

      Polubienie

  2. Znam ten ból ,pośliznęłam się w pierwszy dzień świąt wielkanocnych na mokrej trawie u siebie na działce,tylko z gorszym skutkiem złamałam nogę w kostce, 7 tygodni gipsu a boli do dzisiaj ,całe szczęście że tylko się potłukłaś, ale wiedząc jaki to ból ciarki miałam przy czytaniu.Przestałam regularnie oglądać TVN włączam od czasu do czasu,żeby zobaczyć w jakim kraju jestem ,czy już na wschodzie i czy jeszcze w uni.Dbaj o siebie musisz mieć zdrowe ręce na przytulenie i ukochanie wnuczki. Krystyna

    Polubienie

    1. Chyba bym się zapłakała jakbym coś sobie teraz złamała. Współczuję Ci, długo odczuwasz ból, ale podobnie tak już właśnie jest.
      Na wyjeździe ogólnie nie oglądałam telewizji, oprócz jednego meczu i dobrze mi z tym było. Teraz teź rzadko włączam telewizor, ale OM to robi jak jest w domu, więc czy chcę, czy nie dociera do mnie to, co się dzieje.
      I wiesz, właśnie sobie uświadomiłam, że ludzie nie oglądając na żywo, niewiele widzą- wiedzą. Bo tak sobie myślę, że ktoś, kto popiera PIS uważając jego racje, zobaczy jak przedstawiciele władzy zamykają usta Rzecznikowi Praw Obywatelskich ( ich rzecznikowi!!!) na komisji, a salę sejmową opuszczają, gdy na mównicy przedstawia sprawozdanie, dając temu wyraz, że tak naprawdę guzik ich obchodzi obywatel- to każdemu przyzwoitemu człowiekowi powinna zapalić się czerwona lampka, niezależnie od poglądów. Wystarczy pomyśleć, bo to jest symbolika tej władzy…

      Serdeczności 🙂

      Polubienie

  3. Przywalić łokciem to najgorsza rzeczy, bo jest tam ważny nerw. Współczucie. Jeśli chodzi o Polskę …ludzie najwidoczniej muszą poczuć PRL, bo już im się zapomniało.

    Polubienie

    1. I to podwójny, bo jak już walić to w dwa na raz😉 Strach mnie ogarnął, bo mi przed oczami stanęła długa łokciowa rehabilitacja OM, aż się bałam ruszyć i sprawdzić.

      Biorąc pod uwagę, że wielu tęskniło za PRL-em, twierdząc, że żyło im się wtedy lepiej – nie musieli brać życia we własne ręce- to ja już nie wiem, co obudzi ludzi. Na młodych nie liczę, bo zawsze mogą zwiać z tego kraju, a reszta, tak jak ich rodzice, zadowoli się tymi „plusami” od państwa.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Z tym „zawsze mogą zwiać” to ulegasz temu samemu złudzeniu, co młodzi. 🙂
        Już nie pamiętasz pisania wniosku o łaskawe wydanie paszportu? Ani kolejki w paszportówce od świtu? Ani interesujących rozmów z pracownikami wydziału?

        Polubienie

        1. Od świtu? Stałam raz całą noc. Pewnie masz rację, bo choć teraz to wydaje się niemożliwe, to niewiadomo, co im do głowy przyjdzie, żeby ludzi zatrzymać w kraju. Wszak już kombinują z podatkiem, żeby nikt z kapitałem nie uciekł. Są zdolni w dobę przegłosować ustawę pod swoje widzimisię, więc pewnego dnia możemy się obudzić w kraju z zamkniętą granicą.

          Polubienie

  4. No zle sie stalo ze tak upadlas i jestes teraz obolala, ale dobrze ze sie nie polamalas.
    Mialam tez wypadek ze schodami w przeszlosci, zlamalam reke w lokciu i jeszcze do tego sie przekrecila, wiedzialam ze lepiej bedzie ja ustawic wlasciwie jak najszybciej, wiec zrobilam i pojechalam na ostry dyzur do szpitala.

    Polubienie

    1. Bardzo dobrze, bo strach pomyśleć jakby mnie to ograniczało. Teraz najbardziej dokucza mi ból głowy, bo reszta boli tylko przy ruchu, i nie wiem skąd ten ból, bo to taki, jakbym się fsktycznie uderzyła w czubek głowy.
      No ja z różnych schodów zjeżdżałam na tyłku, ale bez poważnych konsekwencj na szczęście- Anioł Stróż czuwa😉

      Polubienie

  5. Nie ma dobrego miejsca na ciele, którym jest lepiej przywalić przy upadku. Szczęście, że jesteś w jednym kawałku i że możesz siedzieć. Teraz czujesz się obita, bo organizm walczy z zakwasami mięśni brzucha. Za kilka dni wszystko wróci do normy.
    Kiedy pewnej zimy nie zauważyłam zamarzniętej kałuży i walnęłam tyłkiem w chodnik, to przez dwa lata miałam problem z siadaniem.A w pierwszej chwili myślałam, że mi się kręgosłup w mózg wbił, więc świetnie rozumiem, o czym piszesz.
    Wracaj do formy! Uściski!😘😘😘

    Polubienie

    1. Obity tyłek tak mi zapadł w pamięci, że teraz go ratowałam 😉
      Kichanie, śmianie się i odkaszlnięcie jest odczuwalne, ale i tak ręce i łepetyna mi najbardziej dokucza. Przejdzie, bo musi, a dziś zadzwoniła moja Pani z pytaniem jak się czuję, bo się naprawdę wystraszyła.
      Buziaki😘😘😘

      Polubienie

  6. Ładnie! Za kilka cukinii leżeć w gipsie?! A ze mnie się śmieją że nie umiem nic powoli zrobić tylko pędzę jak szalony 🙂 Ktoś dobrze pokombinował że stworzył człowieka z zadkiem, bo przynajmniej jest na co bezpiecznie upaść 🙂 UWAŻAJ NA SIEBIE!!!! 🙂

    Polubienie

  7. Roksanno zwolnij ciut. Dobrze Ci to radzić, ale ja sama też nie potrafię nic robić po woli. Współpracę obolałych mięśni i dobrze że się nie połamałaś.

    Polubienie

    1. Chyba mam to w genach, bo przecież naprawdę od jakiegoś czasu mogę wszystko robić bez pośpiechu, swoim rytmem, bo nikt i nic mnie nie pogania, żeby tracić oddech ;p a jednak wciąż zdarza mi się niepotrzebnie pędzić 😉

      Polubienie

  8. Kochana zaczekaj na mnie z tymi Biesami! Widzimy się tam we wrześniu 🙂

    Dobrze, że nic Ci się nie stało! Z upadków dorobiłam się już profesury, bo przynajmniej raz dziennie mi się taki zdarza. Dzisiaj np. w towarzystwie tłumu wysiadającego z autobusu – niestety drugi przejechał zbyt blisko mnie zaburzając moją stabilność 😀 A M. nie zdążył złapać 🙂

    Polubienie

    1. Zaczekam, zaczekam inaczej sama musiałabym jakoś się tam doturlać 😉

      No kurczę, ja co najwyżej magistra i to o ścisłej specjalizacji, czyli upadki ze schodów. Bo z tych w domu to już nie zliczę, i wcale nie muszą być mokre. Moje nogi potrafią mi płatać figla, ale to pikuś co robi Twój błędnik!
      Trzymaj się pionu! 😉

      Polubienie

  9. Kochana!
    Tak Ci się śpieszy z robotą, jak zawsze mnie. I to błąd wielki.
    Mąż wiecznie powtarza:”zwolnij, pomalutku, praca nie ucieknie”, ale ja jestem mądrzejsza. Czego dowodem wieczne bóle stawów.
    Uśmiechu, zdrówka, spokoju, pogody ducha, serdeczności moc:)

    Polubienie

    1. ha!
      tym raz to mi się spieszyło, żeby ewentualna robota nie kuła mnie w oczy ;p chciałam oddać ją w dobre ręce, a raczej żołądki 😀
      Twój mąż ma racje!!!
      Buziaki :*
      P.S. daj znać na @ co tam z pracą.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s